|
Ostatecznie zapadła decyzja, że Machina II idzie w tym roku do drukarni. Z radością wyciągnąłem zapiski, odnalazłem zakurzony, pokreślony prototyp i przystąpiłem do odkurzania projektu. Nadszedł w końcu czas na ostateczne testowanie gry i szykowanie jej do ostatecznej formy, takiej jaka trafi do rąk klientów. Kiedy graliśmy w nią ponad rok temu, gra chodziła wyśmienicie – w zasadzie zakończyliśmy wtedy testy uznając, że Machina w takiej formie może iść do druku.
Nie mniej, wolałem przyjrzeć się jej ponownie. Wziąłem pudło pod pachę i pojechałem do Narodu. Szczególnie chętnie, bo trafił mi się wyjątkowo interesujący wycinek Narodu, wycinek zupełnie spoza środowiska graczy, ludzie którzy zagrali w Osadników i Bohnanzę i chce więcej. Postanowiłem więc pokazać Machinę i zobaczyć jak gra sprawdza się w tak bojowych warunkach.
Rozdałem graczom karty machin i nim zdołałem rozdać żetony usłyszałem miły dla ucha rechot zgromadzonych przy stole. Oho, co jak co, ale porąbane machiny zawsze były moją specjalnością. Elektrofryzjer, czy Telenowelnik koszą. Rozdałem cztery początkowe żetony, i rozpocząłem klasycznym monologiem:
„W swojej turze możecie wykonać dwie akcje. Są nimi: zamontowanie elementu do swojej machiny, zamontowanie elementu do machiny innego gracza, zdemontowanie elementu ze swojej machiny, zdemontowanie elementu z machiny innego gracza oraz kradzież z magazynu innego gracza.”
|  |
A wokół mnie oczy jak spodki, oblicza rozdziawione i cichy szept: „I myślisz, że my to wszystko zapamiętamy?”
Szczerze mówiąc, na to liczyłem. Żadna inna grupa graczy nie dziwiła się po usłyszeniu tego monologu. Bo przecież to, że można montować, to jasne. To, że można sobie wymontować, to też. I że innemu graczowi… Co w tym trudnego?
To fascynujące, jak moja Machina wygląda oglądana z perspektywy innej niż grupa twardzieli, którzy we krwi mają fantastykę, gry i porąbane pomysły. Fascynujące, jak Machinę postrzegają normalni ludzie. Tacy, dla których to, że innemu graczowi można wymontować coś z machiny wcale nie jest oczywiste.
Rozgrywka trwała godzinę. Mam całą kartkę notatek, zapisków, które pozwolą mi ułatwić grę, sprawić, by gracze szybciutko mogli czerpać z Machiny zabawę, a nie walczyć z zapamiętaniem reguł. Bo przecież nie wystarczy, by gra miała fajny temat. Nie wystarczy, by gra miała dobrą mechanikę. To wciąż za mało. Bo najważniejsze jest to, by gracz usiadł i po kilku minutach grał w planszówkę tak, jak gdyby znał ją od dziecka.
I taka właśnie będzie Machina. Śmieszna. Z prostą mechaniką. Z intuicyjnymi regułami. Innej gry nie mam zamiaru wydawać. ¤
| Liczba graczy: |
2
- 4
osoby
|
| Wiek: |
od 12 lat
|
| Czas gry: |
30
- 60
minut
|
|

|