|
Od kiedy Gwiezdny Pirat zwiększył swoją objętość (do 80 stron), pojawia się w nim coraz więcej ciekawych materiałów, a co najważniejsze - nie ma obawy, aby zabrakło miejsca na gry planszowe. W poprzednich numerach bywało z tym różnie, teraz jednak widać (i wynika to z deklaracji redaktora naczelnego, czyli Ignacego Trzewiczka), że planszówki w GP zagościły już na stałe i na te 5-10 stron w każdym wydaniu możemy liczyć.
Tym razem nasze hobby atakuje już od pierwszej wewnętrznej strony okładki. Krakowska Grupa Kreatywna reklamuje swoją pierwszą grę z serii Największe Bitwy II Wojny Światowej, która zapowiadana jest jako "doskonała strategiczna gra planszowo-karciana". Gorzej, że Wróg u Bram - Stalingrad 1942 powinien być "już w kwietniu w sklepach", tymczasem mamy połowę maja a gra nie ma nawet zapowiadanej co najmniej od kilku tygodni witryny internetowej. Cóż, poczekamy - zobaczymy.
Dalej mamy garść newsów. Z ciekawostek, warto poczytać o fanowskich armiach do Neuroshimy Hex czy też planowanym dodatku do gry.
Przeskakując o kilkadziesiąt stron dalej (pomijając materiały dot. gier RPG) natrafimy na kolejną reklamę - tym razem tytułu Machina 2: Przeładowanie, znanej też jako Duke Nukem Forever gier planszowych. Zapowiadana na Krakon (który odbył się zimą), obecnie zapowiadana jest na Polcon (czyli sierpień), ale właściwie moje nadzieje związane z tą grą już dawno wygasły i jeżeli nawet w końcu pojawi się, to będzie musiała równorzędnie konkurować z nowymi tytułami Galakty czy zachodnimi produkcjami. Wydaje mi się, że czas kiedy mogła ona skorzystać na popularności poprzedniczki już dawno przeminął.
Stronę dalej faktyczny dział gier planszowych rozpoczyna się recenzją Cytadeli, ocenioną bardzo wysoko. Dalej tekst o ciekawej jak się zdaje grze I'm the Boss, zupełnie nie znanej na polskim rynku. Co ciekawe, grę odznaczoną tytułem "Family Game of the Year" w roku 2004, Ignacy opisuje jako dosyć frustrującą i brutalną - o czym świadczy także podtytuł recenzji - "Gra dla twardzieli".
Dalej mamy bardzo obszerną, 3-stronicową recenzję gry Dungeoneer: Grobowiec Króla Nieumarłych, a w zasadzie całej jej serii. I tu ciekawe - Ignacy ocenia tytuł dosyć nisko. Wydaje się, że podobnie jak ja, nie jest on po prostu fanem gier przygodowych.
|  |

Wraz ze wzrostem objętości, cena GP skoczyła do 8,90 zł. |
Jest to na tyle specyficzny gatunek, że wielu ludziom się podoba, ale równie wielu miłośników gier planszowych tego rodzaju nie znosi - zbyt duża losowość, zbyt mały wpływ decyzji gracza na rozwój sytuacji, prawie brak interakcji. Dungeoneer akurat wyróżnia się na tym tle (na plus), jednak nadal pozostaje grą przygodową, więc nie dziwię się niskiej ocenie. Warto jednak przy dosyć powszechnym uznaniu dla całej serii (nie wspominając o jej wręcz fanatycznych zwolennikach) przeczytać nie wpisującą się w ten trend opinię autora.
Dział planszówek zamyka felieton Ignacego Trzewiczka pt. "Zaufanie" - bardzo ciekawy tekst, chociaż być może pisany troche za bardzo z punktu wydawcy a nie klienta. Mimo to polecam.
Na koniec jeszcze mała refleksja. W dziale newsów, przy informacji o nowym numerze magazynu Gozoku, pojawia się opinia, że "całość, niestety, wciąż jest dziwną hybrydą, ani Gozoku nie jest specjalistycznym pismem karcianym, ani nie jest porządnym magazynem RPG". To samo zdanie można w pewnym stopniu odnieść do Gwiezdnego Pirata. Z jednej strony poświęca on kilka stron na gry planszowe w każdym numerze, nadal jest to jednak rodzaj materiału dodatkowego - tak jak np. recenzje sprzętu w piśmie o grach komputerowych. Jeżeli jednak najważniejszy jest dla mnie sprzęt, kupuję raczej magazyn specjalistyczny, w rodzaju Chipa czy Entera. Zastanawia mnie więc, ilu miłośników gier planszowych, nie będących jednocześnie miłośnikami RPG, kupuje Pirata dla samego tylko działu planszówek? ¤
|