Cóż, moja "ulubiona" firma ostatnio rozpętała śliczną akcję wycinania z netu wszystkiego, co choćby pachnie Games Workshopem. A chyba "najładniejszy" pomysł mieli z Blood Bowlem. Jak, być może, niektórzy wiedzą, ostatnią wersją BBowla wydaną oficjalnie przez GW była niesławna
4th Edition Gold, opublikowana w 2001 roku w
Official Blood Bowl magazine, numer 1 i 2. Potem GW się na grę obraziło, bo przecież na niej nie da się zarobić, nie ma sposobu, żeby zmusić graczy do kupienia 42 zestawów figurek drużynowych no i w ogóle jak to tak, panie...
Z całym błogosławieństwem Jervisa Johnsona (autora), a i firmy-matki, rzecz przejęli fani, pod wodzą niejakiego Toma Andersa, znanego jako Galak Starscraper. Wysiłkiem rzeczonego Galaka Starscrapera i całej rzeszy fanów testujących nowe zasady w internetowych ligach OLBBL i FUMBBL rzecz żyła, rozwijała się i generalnie utrzymywała na powierzchni przez lata. Powstawały nowe wersje zasad, włącznie z
oficjalnie obowiązującą na dzień dzisiejszy LivingRulebook 5.0. Podkreślam: oficjalnie. Te zasady były do ściągnięcia ze strony GW, na tych zasadach oparta jest gra komputerowa wydana przez Cyanide, jedyne słuszne zasady, jednym słowem.
Ktoś jest ciekaw, jakiej nagrody doczekał się Tom Anders po ośmiu latach całkowicie fanowskiej i bezpłatnej orki na ugorze? Ano pisma z GW, że ma natychmiast zamknąć swoją stronę
http://www.bloodbowl.net i ma na to dwa tygodnie, albo spotkamy się w sądzie. I w ogóle do budy mi tu. Podobny bilecik powędrował do Christera, autora i administratora FUMBBLa, który próbuje coś tam walczyć prawnie. OLBBL jeszcze jakoś działa, ale nie sądzę, żeby to potrwało długo.
Generalnie klasyczna pokazówka ze strony GW, jak by tu zebrać fanów, a potem triumfalnie kopnąć ich wszystkich w klejnoty.
A najprawdopodobniej rzecz cała związana jest z prawem patentowym i koniecznością rejestracji znaków towarowych. Rejestracja taka w UK i w USA ważna jest przez 10 lat, GW robi powszechną akcję rejestracji wszystkiego na raz, żeby się nie wozić i nie wyliczać osobno kiedy im się prawa kończą na poszczególne różności. No i ostatnia taka akcja miała miejsce bodajże w 1999 roku. Czas przedłużyć rejestrację, więc dział prawny chce zarobić, stąd wielkie czesanie Internetu.
Earl
EDIT: Widzę, że w trakcie pisania posta przeze mnie i Macike napomknął o sprawie...
E.