Ostatnio grałem w 11 osób - wtedy jest fajnie. Potrzebujemy sposobu na wylosowanie "ról", my stosowaliśmy papierki w szklance. Przy 11 osobach mieliśmy jednego mistrza gry, dwóch mafiozów i dwóch stróżów prawa (skrzyżowanie Eliota Ness'a i Franka Drebina, ale o tym później

) oraz pospólstwo czyli obywatelów
Tura gry wygląda następująco:
- wszyscy zamykają oczy (zasypiają), zapada noc (mistrz gry wydaje polecenia i pilnuje przestrzegania zasad);
- budzi się (otwiera oczy) mafia i dyskutując na migi ustala kogo zamordować
- mafia zasypia, budzą się stróżowie i pytają (też na migi) mistrza o kogoś, żeby być pewnym, czy jest w mafii, czy też nie (mistrz kiwa głową czy coś);
- prawo zasypia i budzą się wszyscy - mistrz ogłasza kto został zamordowany;
- następuje dyskusja - potrzeba kozła ofiarnego, kogoś trzeba w imieniu prawa pozbawić życia w związku z zaistniałą zbrodnią (policjanci przekonują by uśmiercić mafiozę a mafia kogoś kto im zagraża

) - nie ma żadnych zasad czego nie można powiedzieć (kim się jest itd.) a już szczególnie nie trzeba mówić prawdy (np. "jestem policjantem a X jest z mafii - zabijmy go") - w końcu dnia po dyskusji w jawnym głosowaniu zostaje wybrana osoba, która zostaje uśmiercona, a mistrz mówi kim była;
Jeżeli mafiozi zostaną zabici, wygrywają policjanci, jeżeli zostanie pod koniec dnia równa liczba gangstrerów i pozostałych - wygrywa zło.
Miłej zabawy!
PS. Osoby zamordowane nie muszą "spać", byle się nie oddzywały i nie podpowiadały.