Nemesis (Adam Kwapiński)

Tutaj można dyskutować konkretnych grach planszowych i karcianych. Każda gra ma swój jeden wątek. W szczególnych przypadkach może być seria gier.
NIE NALEŻY TUTAJ PYTAĆ O ZASADY!
Regulamin forum
Na tym podforum można dyskutować konkretnych grach planszowych i karcianych. Każda gra ma swój jeden wątek. W szczególnych przypadkach może być seria gier. Zapoznajcie się z wytycznymi tworzenia tematów.
NIE NALEŻY TUTAJ PYTAĆ O ZASADY GIER!
Awatar użytkownika
siekan
Użytkownik wspierający
Posty: 444
Rejestracja: 28 gru 2014, 09:47
Lokalizacja: Rzeszów
Has thanked: 3 times
Been thanked: 5 times
Kontakt:

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: siekan » 14 cze 2019, 07:20

Wczoraj moja pierwsza rozgrywka i... więcej do niej nie usiądę. Ogromnie się wynudziłem przez całą partię i stawiam ją w jednym szeregu obok Rycerzy Pustkowi jako jedną z najgorszych gier, w jakie grałem. Miałem aż tak strasznie nie krytykować, ale wszystko sobie przemyślałem i jednak jest co.
1) Mechanika rozgrywki. Jak dla mnie, ta gra sama nie wie, czym chce być. Domyślam się, jakie były założenia autorów - coop, gdzie wszyscy ładnie współpracujemy, ale jest jakiś motyw zdrajcy. W praktyce to kompletnie nie działa. Każdy sobie rzepkę skrobie od początku do końca. Cele indywidualne są na tyle różne, że kompletnie nie ma czasu robić czegoś, czego chce od nas inny gracz. Jeden ma lecieć tam, jeden tam, jeden zabić kogoś, jeden zebrać przedmioty a inny wysłać sygnał. Po prostu nie ma sensu współpracować.
2) Brak balansu w celach indywidualnych. Ja miałem cel, na zabicie gracza X. Starałem się grać klimatycznie - robić coś niby na korzyść statku a gdzieś po cichu rzucać kłody pod nogi. Po przemyśleniu - bardziej od samego początku opłacało mi się grać w otwarte karty. Co z tego że inni będą znali mój cel? I tak każdy będzie chciał zrobić swój konkretny, niż przeszkodzić mi bo tylko straci na to czas (coś na zasadzie - niech się biją, mi to zwisa bo i tak nic z tego nie mam). Kolejna sprawa - jeden z graczy ma cel zebrać X przedmiotów i wsiąść do kapsuły. Drugi ma cel dolecieć statkiem na marsa. Gracz A może zrobić swój cel kilka tur przed końcem, gracz B nie ma takiego wyjścia i musi czekać z realizacją do samego końca. To ma być balans? I dalej - jeden z graczy ma cel, aby zostać samemu na statku - czyli musi wybić wszystkich, ustawić koordynaty, sprawdzić silniki itp, itd. Drugi gracz ma jako cel dolecieć na ziemię - czyli musi sprawdzić koordynaty i silniki, lub wsiąść do kapsuły. CZyżby gracz B miał praktycznie to samo, tylko z mniejszej ilości? Dla mnie to jest śmieszne.
3) Flow gry - w teorii dodawanie żetonów hałasu jest ciekawe. W praktyce - prędzej czy później ten Obcy i tak wylezie na plansze, to jest tylko kwestia czasu. Klimat niepewności pryska jak mydlana bańka. Dodatkowo, jak już wylezie i cię atakuje, to gracze i tak dalej robią swoje cele i nie będą tracić kilku ruchów aby do ciebie przyjść i ci pomóc, bo szkoda im czasu i nic z tego nie zyskują. Losowość ogromna - jeden w pierwszym ruchu dostaje Królową a drugi blanka. Nie wspominam już o fakcie, że w kilka ruchów może cię ubić i śmiało możesz iść do domu.
4) Tempo gry - ilość tur do końca jest przerażająca. Tempo w jakim to wszystko idzie jest okropne. Graliśmy na 5 osób ponad 4 godziny, z czego na końcu większość po prostu hibernowała się na siłę, żeby tylko skończyć grę, albo robiła akcję rzutem na taśmę. Około 6 tur przed zakończeniem miałem ochotę wstać od stołu, ale z zaciśniętymi zębami dograłem do końca.
5) I ostatnia sprawa, wg mnie najważniejsza i najgłupsza - jeżeli twoim najbardziej optymalnym ruchem jest brak ruchu, to wiedz, że gra jest po prostu zepsuta. W połowie gry to co mi się opłacało najbardziej to stać w miejscu w jednym pomieszczeniu i liczyć na to, że gracz X zginie - po prostu wyjście z tego pomieszczenia naraziłoby mnie na większe ryzyko, niż korzyść pozostania w nim. Byłem tam w miarę bezpieczny, cel gry robił się praktycznie sam, więc głównie pasowowałem od początku swoje ruchy. To samo koleżanka, która musiała zebrać itemy i odlecieć kapsułą. Itemy miała już zebrane, czekała tylko na kapsułę więc jej też najbardziej opłacało się czekać i pasować, bo szkoda było ryzykować głupie wyjście, narażenie się na śmierć a z tego i tak żadnych profitów nie było. To zabija dla mnie tą grę zupełnie. W innych grach jest to zrobione milion razy lepiej (ryzyko jest po prostu tego warte)

Jeżeli chcecie się wynudzić kilka godzin nad planszą - serdecznie polecam.

jnowaczy
Użytkownik wspierający
Posty: 144
Rejestracja: 15 wrz 2005, 20:43
Has thanked: 5 times
Been thanked: 7 times

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: jnowaczy » 14 cze 2019, 07:52

Jeżeli chcecie się wynudzić kilka godzin nad planszą - serdecznie polecam.
Super, uwielbiam się nudzić przy Nemesisie, mogę to robić nie kilka godzin a dwa razy więcej. W przyszłym tygodniu otrzymam swój egzemplarz i od stołu nie wstanę a w związku z tym zanudze się na śmierć ale wtedy nie dopadnie mnie obcy hahaha

pwitkows
Użytkownik wspierający
Posty: 236
Rejestracja: 31 sty 2012, 10:39

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: pwitkows » 14 cze 2019, 08:07

5) I ostatnia sprawa, wg mnie najważniejsza i najgłupsza - jeżeli twoim najbardziej optymalnym ruchem jest brak ruchu, to wiedz, że gra jest po prostu zepsuta. W połowie gry to co mi się opłacało najbardziej to stać w miejscu w jednym pomieszczeniu i liczyć na to, że gracz X zginie - po prostu wyjście z tego pomieszczenia naraziłoby mnie na większe ryzyko, niż korzyść pozostania w nim. Byłem tam w miarę bezpieczny, cel gry robił się praktycznie sam, więc głównie pasowowałem od początku swoje ruchy. To samo koleżanka, która musiała zebrać itemy i odlecieć kapsułą. Itemy miała już zebrane, czekała tylko na kapsułę więc jej też najbardziej opłacało się czekać i pasować, bo szkoda było ryzykować głupie wyjście, narażenie się na śmierć a z tego i tak żadnych profitów nie było. To zabija dla mnie tą grę zupełnie. W innych grach jest to zrobione milion razy lepiej (ryzyko jest po prostu tego warte)

Ta gra to głównie klimat, i chyba go doświadczyłeś pisząc - "wyjście z tego pomieszczenia naraziłoby mnie na większe ryzyko, niż korzyść pozostania w nim". :).
Jeśli chodzi o balans to nie wypowiem się bo nie grałem, ale słyszałem podobne opinie.

brazylianwisnia
Użytkownik wspierający
Posty: 851
Rejestracja: 07 mar 2017, 20:48
Has thanked: 1 time
Been thanked: 46 times

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: brazylianwisnia » 14 cze 2019, 08:10

siekan pisze:
14 cze 2019, 07:20
Jeżeli chcecie się wynudzić kilka godzin nad planszą - serdecznie polecam.
Moim zdaniem źle patrzysz na tą gre. Mianowicie traktujesz to jak gre rywalizacyjna czym ta gra nie jest. Jeśli Twoja grupa nie potrafi grać semi coop i grać nie zawsze to co się najbardziej opłaca tylko to co warto bo będzie fajnie to polecałbym grać w Nemesisa full coop. Wtedy wiele z problemów które wymieniłes nie istnieje.
Kupię: Yokohama
Sprzedam: Cywilizacja, Dominion, Gallerist SG https://www.gry-planszowe.pl/forum/vie ... &t=59298

Awatar użytkownika
lukkk
Użytkownik wspierający
Posty: 128
Rejestracja: 21 gru 2017, 00:49
Has thanked: 3 times
Been thanked: 5 times

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: lukkk » 14 cze 2019, 08:11

pwitkows pisze:
14 cze 2019, 08:07
5) I ostatnia sprawa, wg mnie najważniejsza i najgłupsza - jeżeli twoim najbardziej optymalnym ruchem jest brak ruchu, to wiedz, że gra jest po prostu zepsuta. W połowie gry to co mi się opłacało najbardziej to stać w miejscu w jednym pomieszczeniu i liczyć na to, że gracz X zginie - po prostu wyjście z tego pomieszczenia naraziłoby mnie na większe ryzyko, niż korzyść pozostania w nim. Byłem tam w miarę bezpieczny, cel gry robił się praktycznie sam, więc głównie pasowowałem od początku swoje ruchy. To samo koleżanka, która musiała zebrać itemy i odlecieć kapsułą. Itemy miała już zebrane, czekała tylko na kapsułę więc jej też najbardziej opłacało się czekać i pasować, bo szkoda było ryzykować głupie wyjście, narażenie się na śmierć a z tego i tak żadnych profitów nie było. To zabija dla mnie tą grę zupełnie. W innych grach jest to zrobione milion razy lepiej (ryzyko jest po prostu tego warte)

Ta gra to głównie klimat, i chyba go doświadczyłeś pisząc - "wyjście z tego pomieszczenia naraziłoby mnie na większe ryzyko, niż korzyść pozostania w nim". :)
Serio? Jeżeli ludzie w tej grze będą się po prostu nudzić, to klimat może się schować.
Dracula to najklimatyczniejsza planszówka w mojej kolekcji. Jednak nie ląduje na stole prawie wcale. Klimat klimatem ale prócz niego, gra musi przyciągać czymś jeszcze.

Ciekawi mnie rozbudowana opinia innych osób o tej grze. Sam grałem co prawda w wersję print and play, jednak wydaje mi się, że różnice pomiędzy nią a wersją ostateczną są znaczne.
Ktoś jeszcze może się podzielić swoimi przemyśleniami z rozgrywki?

Awatar użytkownika
siekan
Użytkownik wspierający
Posty: 444
Rejestracja: 28 gru 2014, 09:47
Lokalizacja: Rzeszów
Has thanked: 3 times
Been thanked: 5 times
Kontakt:

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: siekan » 14 cze 2019, 08:36

brazylianwisnia pisze:
14 cze 2019, 08:10
Moim zdaniem źle patrzysz na tą gre. Mianowicie traktujesz to jak gre rywalizacyjna czym ta gra nie jest. Jeśli Twoja grupa nie potrafi grać semi coop i grać nie zawsze to co się najbardziej opłaca tylko to co warto bo będzie fajnie to polecałbym grać w Nemesisa full coop. Wtedy wiele z problemów które wymieniłes nie istnieje.
Gramy w Martwą Zimę, Battlestara... tam aspekty semi-coop są zrobione duuużo lepiej. I uważam, że tam o wiele bardziej warto współpracować. Tutaj nie, bo korzyści są z tego znikome.
pwitkows pisze:
14 cze 2019, 08:07
chodzi o balans to nie wypowiem się bo nie grałem, ale słyszałem podobne opinie.
pwitkows pisze:
14 cze 2019, 08:07
Ta gra to głównie klimat, i chyba go doświadczyłeś pisząc - "wyjście z tego pomieszczenia naraziłoby mnie na większe ryzyko, niż korzyść pozostania w nim". :).
Jeśli chodzi o balans to nie wypowiem się bo nie grałem, ale słyszałem podobne opinie.
Uwierz mi - zostanie jedną turę w miejscu jest jeszcze ok. Stanie 5 tur z rzędu, bo nic innego nie jest warte zrobienia i nie przybliży cię do celu - już nie jest takie fajne.
jnowaczy pisze:
14 cze 2019, 07:52
Super, uwielbiam się nudzić przy Nemesisie, mogę to robić nie kilka godzin a dwa razy więcej. W przyszłym tygodniu otrzymam swój egzemplarz i od stołu nie wstanę a w związku z tym zanudze się na śmierć ale wtedy nie dopadnie mnie obcy hahaha
Życzę miłej zabawy :) mamy w grupie kilkadziesiąt leeeeeepszych tytułów, przy których mamy wypieki na twarzy a ostatnie tury są rozgrywane na stojąco, więc przy nich będziemy się bawić równie dobrze, jak ty przy Nemezisie.


Ogólnie klimat jest bardzo ok, natomiast mechanika i flow tej gry po prostu nie pozwala czerpać radości z tego klimatu. Mimo wszystko, życzę oczywiście dobrej zabawy osobom, które wydały na to gruby hajs. Oby wasza dobra zabawa nie była tylko usprawiedliwieniem wydania tych pieniędzy (tyle zapłaciłem, więc to musi być dobre!)

Vilard
Posty: 89
Rejestracja: 11 sie 2011, 14:06
Has thanked: 1 time
Been thanked: 3 times

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: Vilard » 14 cze 2019, 10:04

Trudna sprawa z tym Nemesisem.

Na pewno nie jest to gra dla każdego.
I na pewno nie jest to gra pozbawiona wad.
Opowiem więc jedynie o moich doświadczeniach z tym tytułem (2 gry). Nie jest to nic więcej niż subiektywna opinia.

Klimat. W obu rozgrywkach, w których miałem okazję wziąć udział klimatu było... trochę. W pierwszej grałem z przypadkowymi ludźmi w wersję prototypową i "brak zaufania" między graczami brał się między innymi z tego, że każdy rzeczywiście robił swoje, a komunikacji między graczami nie było wiele, bo się nie znaliśmy. W drugiej rozgrywce klimat brał się z "zabawnych" sytuacji, które miały okazję pojawić się na planszy. Nie był to więc klimat "mroczny" i "horrorowaty". Był to klimat, w którym nagle pojawia się Królowa Intruzów, atakuje Naukowca, raniąc go w nogę (gość jest na wózku), po czym opluwa go śluzem i ucieka. Uznaliśmy, że sytuacja wyglądała tak, że Królowa była głodna, ugryzła więc "wózek" a potem go wypluła (bo był niejadalny) i sobie poszła. daleko tej sytuacji do poczucia osaczenia i walki o życie. Ale śmiechu było sporo.

Losowość. W tej grze prawie wszystko się losuje. Rodzaj pomieszczenia, co się w nim znajduje, jaki obcy się pojawia, jaki przedmiot się znajdzie, czy się kogoś trafi, dokąd leci statek itd itp. Oznacza to, że gracz nie ma do końca kontroli nad wydarzeniami. W moich grach doprowadziło to do tego, że:
1) w pierwszej grze w jednej rundzie zostałem zarażony przez larwę i dokładnie w tej samej rundzie doszła karta wydarzenia, która zabijała postaci z larwami. Nie było możliwości uniknięcia takiego losu.
2) w drugiej grze znajomy trzy razy rzucał na hałas/szmery w sytuacji, gdy tylko w jednym korytarzu był znacznik. I trzy razy rzucił tak, że doprowadził do spotkania z obcymi... to znaczy Intruzami, w tym z Królową.Peszek.

Eliminacja gracza. Można zginąć i skończyć grę (granie obcymi, to znaczy intruzami, jest ok, ale też wymaga odpowiedniego nastawiania). A jak się skończy grę to potem się człowiek nudzi. U nas była taka sytuacja, że wyżej wymieniony gracz, który miał pecha ostatecznie zginął. W przedostatniej rundzie. Niby nic, ale ostatnia runda trwała około 20 minut, więc gość siedział i czekał przez 20 minut. I on jako jedyny z grupy bawił się średnio.
Niby wiem, że fakt, że można zginąć ma tworzyć klimat i napięcie, ale mimo wszystko,gdy nie masz wpływu na to co ci się dzieje (kiepskie rzuty, pechowy dobór wydarzeń itp.) to śmierć w takich warunkach pozostawia niesmak.

Kooperacja. Ogólnie w tej semi-kooperacji jest za mało kooperacji. W Battlestarze bez kooperacji po prostu nie wygrasz, podobnie w Martwej Zimie czy Archipelago. W tych grach musisz współpracować, a zdrajca tę współpracę utrudnia. W Nemesis jest inaczej. Tutaj w zasadzie każdy jest zdrajcą. Rzeczywiście jest tak, że można przejść cała grę w ogóle nie wchodząc w interakcję między graczami. Niektóre cele nawet w tym pomagają. Ktoś został zaatakowany przez Intruza (nie mylić z Obcym)? To dobrze. Jak zginie to otworzą się kapsuły ewakuacyjne i będę mógł spokojnie uciec. W obu moich rozgrywkach kooperacja była w zasadzie przypadkowa.

Mnogość mikro zasad. W grze zasad jest dużo. I czasem trzeba się naszukać, choć instrukcja jest bardzo dobrze i szczegółowo napisana. Do tej pory nie wiem czy jeśli intruz pojawi się w korytarzu, w którym są zamknięte drzwi to atakuje, czy się tam nie pojawia? Nie mam pojęcia, czy jeśli skończyłem grę z larwą, ale nie miałem, żadnej karty zakażenia to muszą przeprowadzić test związany z końcem gry, i jak go przeprowadzić? Przecież nie mogę dobrać karty zakażenia skoro ich nie mam. itp.

A jednak. mimo tego, że powyżej wymieniałem w większości wady to gra mi się podobała. To taka gra w której może i robisz swoje, ale również po prostu patrzysz jak świat płonie. Jeśli dobrze bawisz się ze znajomymi przy piwku i umiesz śmiać się, gdy Twój żołnierz z super bronią dwa razy nie trafi cholernej larwy to możesz spokojnie grać w Nemesis. Tylko nie spinaj się jeśli chodzi o zwycięstwo. W dużej mierze nie zależy od ciebie. Sam bardzo chętnie usiądę do Nemesisa, gdy ktoś go zaproponuje, bo uważam, że jest zabawny i czerpię przyjemność z dziwnych i sytuacji, które się w grze zdarzają. Jednak nie każdy tak może i umie. Na szczęście jest jeszcze kilkadziesiąt tysięcy innych gier.

P.S. Jeszcze jedna sytuacja odnośnie losowości. Koniec naszej gry. Jedna osoba zginęła, dwie uciekły. Została jedna, która w dwóch turach mogła dotrzeć do ostatniej kapsuły. Jednak dolosował się wydarzenie, które sprawiało, ze we wszystkich żółtych pomieszczeniach z komputerami pojawiła się awaria. I tak się zdarzyło, że były cztery takie pomieszczenia. I były dokładnie cztery znaczniki uszkodzeń. Więc mimo tego, że jako grupa dość dobrze rodziliśmy sobie z naprawami, to po prostu pechowa karta i pechowy układ pomieszczeń sprawił, że statek wybuchł. Grając w Nemesis trzeba się liczyć z tym, że można grać najlepiej jak się umie a i tak przegrać.

Awatar użytkownika
Deem
Użytkownik wspierający
Posty: 1092
Rejestracja: 23 mar 2005, 01:50
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 8 times
Been thanked: 30 times
Kontakt:

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: Deem » 14 cze 2019, 10:28

@siekan @Vilard
Dzięki za opinie. Nemesis jest faktycznie bardzo podatny na losowość i czasami zły układ rzutów, wydarzeń i znaczników może zepsuć zabawę, co przy grze, która potrafi trwać 4 godziny jest niebezpieczne. Z drugiej strony, te same elementy potrafią zbudować niesamowicie filmowe sytuacje, które później długo się wspomina. Wydaje mi się, że opinie graczy będą się kształtować w zależności od tego, czego częściej doświadczyli.

Nie do końca zgadzam się z tezą, że nie opłaca się współpracować. W grze czteroosobowej można spokojnie podzielić się na dwa zespoły, jeden ogarnia dziób, drugi rufę, robimy double check na silnikach i koordynatach, zyskujemy większą szansę, że lecimy i to we właściwym kierunku plus inni odkrywają za nas pomieszczenia, których możemy potrzebować. Gorzej wygląda gra we trójkę, gdzie jedna osoba będzie krążyć sama i może być klops.

Cele są faktycznie „niezbalansowane”. Nemesis jest jedną z tych gier, w których bardziej liczy się sama rozgrywka niż zwycięstwo. To raczej próba przeniesienia emocji filmowych na planszę - możesz się bardzo starać i już prawie wsiadać do kapsuły, a chwilę później zostajesz sam na rozpadającym się statku i smutno patrzysz jak Twoi towarzysze lecà kapsułami w stronę Ziemi (a po chwili uśmiechasz się ostatni raz, gdy z jednego z nich wyskakuje obcy :p).
Immanentnie abstrahując od transcendentalnych dywagacji, w kierunku pejoratywnych aczkolwiek konstruktywnych rekapitulacji, dochodzimy do konkluzji, że ewenement jest ewidentnym paradoksem.

Awatar użytkownika
lukkk
Użytkownik wspierający
Posty: 128
Rejestracja: 21 gru 2017, 00:49
Has thanked: 3 times
Been thanked: 5 times

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: lukkk » 14 cze 2019, 10:36

Po jednej rozgrywce w "print and play" i Waszych opiniach, Nemnezis jawi mi się jako fajna gra. Fajna i tylko fajna. Bez efektu: "muszę to mieć za wszelką cenę".
Gdyby gra była tańsza, to pewnie skusił bym się na zakup wersji finalnej. Coś mi jednak podpowiada, że zagrał bym w tą grę maksymalnie 5 razy i odłożył na półkę. Po czym zapomniał na bardzo długi czas.
Dlatego trochę szkoda płacić prawie "pińcet".

Fajnie jakby ktoś jeszcze podzielił się swoimi spostrzeżeniami z rozgrywki. Może zrewidowało by to moją opinię o grze.

feniks_ciapek
Użytkownik wspierający
Posty: 585
Rejestracja: 09 lut 2018, 11:14
Has thanked: 10 times
Been thanked: 21 times

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: feniks_ciapek » 14 cze 2019, 12:19

Ja na razie miałem tylko okazję zagrać raz solo. Oczywiście pierwsza rozgrywka, więc sporo błędów i uzupełniania zasad w trakcie, ale finalnie nic, co by miało istotny wpływ na przebieg gry.

Potwierdzam wszystkie wrażenia Vilarda. Losowość wylewa się w tej grze ze wszystkiego, więc ogólne wrażenie jest - po co w ogóle mam cokolwiek robić? Wylosowałem sobie cel na zwiedzenie statku (odkrycie wszystkich pomieszczeń), więc grając pilotem wybrałem się na długą wędrówkę. Przez większość czasu wykonując ostrożny ruch udawało mi się unikać rzutów na szmery, znajdowałem jakieś przedmioty, np. gaśnicę na chwilę przed znalezieniem pomieszczenia z pożarem, silniki okazały się sprawne, koordynaty ustawiłem dobre, otworzyłem sobie na wszelki wypadek kapsułę. Karty wydarzeń wypadały takie, że bez intruzów na planszy nic się nie działo, larwę usunąłem szybko alkoholem, z woreczka głównie dociągałem larwy albo miałem szczęśliwe rzuty na szumy - ogólnie przez 3/4 gry w zasadzie chodziłem z pokoju do pokoju i wykonywałem czasami jakieś dodatkowe akcje, na jakie pozwalały mi losowo dobierane karty. Klimat niepewności był może przez pierwsze 15-20 minut, a potem nuuuuda i tylko obsługiwanie gry - żadnych naprawdę istotnych decyzji. Potem w końcu na planszę wyskoczył intruz, poranił mnie, załatwiłem go granatem i w sumie stwierdziłem, że jest 2 w nocy i nie chce mi się grać dalej, bo nic nowego już się nie wydarzy i najpewniej nie uda mi się już wypełnić celu. Koniec.

Nie jest to gra solo. Ten tryb jest tutaj bardzo na przyczepkę. Cele (nawet te niby dla solo), karty akcji, wydarzenia - jest sporo elementów, które wręcz działają jedynie z wieloma graczami. Jak na samotne wędrówki po planszy to jest ona za długa i zbyt monotonna. Przy swojej długości i czasie rozstawiania jest też stanowczo zbyt losowa.

Nie jestem też niestety fanem wykonania, a na pewno nie za tę cenę. To jest może kwestia różnych drobnych detali, takich jak łatwość otwierania insertów, samo ich wykończenie, tandetne żetony awarii, średnia jakość kart, figurek i komponentów w ogóle. Być może jestem zblazowany i za dużo wymagam, ale takie gry jak np. Euphoria trochę mnie w tej kwestii rozpuściły.

Spróbuję jeszcze zagrać w jakiejś grupie, może coś się tam zmieni i klimat przykryje te najbardziej irytujące niedociągnięcia, może jakaś synergia się pojawi. Zobaczymy też, co się pojawi w drugiej fali. Ale wielkich nadziei nie mam i na razie niestety ten mój KS-owy all-in uważam za drugie największe rozczarowanie. Szkoda, bo to dobra gra mogła być.

Awatar użytkownika
rattkin
Użytkownik wspierający
Posty: 5615
Rejestracja: 24 maja 2013, 15:00
Lokalizacja: Poznań
Has thanked: 9 times
Been thanked: 52 times

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: rattkin » 14 cze 2019, 12:23

Przewrotnie powiem, że ta gra leży na samym dole mojej kupki gier do zagrania :) - tak bardzo w nią nie wierzę.
TOP 10 | Kolekcja
Ponad 30 dokonanych transakcji na forum.

Awatar użytkownika
lukkk
Użytkownik wspierający
Posty: 128
Rejestracja: 21 gru 2017, 00:49
Has thanked: 3 times
Been thanked: 5 times

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: lukkk » 14 cze 2019, 12:36

feniks_ciapek pisze:
14 cze 2019, 12:19
Ja na razie miałem tylko okazję zagrać raz solo. Oczywiście pierwsza rozgrywka, więc sporo błędów i uzupełniania zasad w trakcie, ale finalnie nic, co by miało istotny wpływ na przebieg gry.

Potwierdzam wszystkie wrażenia Vilarda. Losowość wylewa się w tej grze ze wszystkiego, więc ogólne wrażenie jest - po co w ogóle mam cokolwiek robić? Wylosowałem sobie cel na zwiedzenie statku (odkrycie wszystkich pomieszczeń), więc grając pilotem wybrałem się na długą wędrówkę. Przez większość czasu wykonując ostrożny ruch udawało mi się unikać rzutów na szmery, znajdowałem jakieś przedmioty, np. gaśnicę na chwilę przed znalezieniem pomieszczenia z pożarem, silniki okazały się sprawne, koordynaty ustawiłem dobre, otworzyłem sobie na wszelki wypadek kapsułę. Karty wydarzeń wypadały takie, że bez intruzów na planszy nic się nie działo, larwę usunąłem szybko alkoholem, z woreczka głównie dociągałem larwy albo miałem szczęśliwe rzuty na szumy - ogólnie przez 3/4 gry w zasadzie chodziłem z pokoju do pokoju i wykonywałem czasami jakieś dodatkowe akcje, na jakie pozwalały mi losowo dobierane karty. Klimat niepewności był może przez pierwsze 15-20 minut, a potem nuuuuda i tylko obsługiwanie gry - żadnych naprawdę istotnych decyzji. Potem w końcu na planszę wyskoczył intruz, poranił mnie, załatwiłem go granatem i w sumie stwierdziłem, że jest 2 w nocy i nie chce mi się grać dalej, bo nic nowego już się nie wydarzy i najpewniej nie uda mi się już wypełnić celu. Koniec.

Nie jest to gra solo. Ten tryb jest tutaj bardzo na przyczepkę. Cele (nawet te niby dla solo), karty akcji, wydarzenia - jest sporo elementów, które wręcz działają jedynie z wieloma graczami. Jak na samotne wędrówki po planszy to jest ona za długa i zbyt monotonna. Przy swojej długości i czasie rozstawiania jest też stanowczo zbyt losowa.

Nie jestem też niestety fanem wykonania, a na pewno nie za tę cenę. To jest może kwestia różnych drobnych detali, takich jak łatwość otwierania insertów, samo ich wykończenie, tandetne żetony awarii, średnia jakość kart, figurek i komponentów w ogóle. Być może jestem zblazowany i za dużo wymagam, ale takie gry jak np. Euphoria trochę mnie w tej kwestii rozpuściły.

Spróbuję jeszcze zagrać w jakiejś grupie, może coś się tam zmieni i klimat przykryje te najbardziej irytujące niedociągnięcia, może jakaś synergia się pojawi. Zobaczymy też, co się pojawi w drugiej fali. Ale wielkich nadziei nie mam i na razie niestety ten mój KS-owy all-in uważam za drugie największe rozczarowanie. Szkoda, bo to dobra gra mogła być.
Ja grałem w wersję pierwotną (print and play) w której nie było ostrożnego ruchu, więc ryzyko zawsze większe było. Przy tym ostrożnym ruchu to w zasadzie faktycznie, nie ma co robić. Ok, gra solo. Ale w grze wieloosobowej także nie uświadczyłem jakiejś większej różnicy. Niby można na siebie wpływać ale....PvP jako takiej między graczami nie ma, więc robi się wciąż to samo...

Wyprowadzcie mnie z błędu jeśli się mylę, ale nie odczułem jakiegoś wielkiego WoW w tej grze a wszystkie opinie przedpremierowe były hurra optymistyczne. Czytałem nawet recenzje, stwierdzające, że to gra 10/10
Wiem, że recenzje zawsze są mocno subiektywne, ale mimo wszystko.

Gdyby to jednak było osadzone stricte w uniwersum obcego, to dołożył bym tej grze +3 punkty do zajefajności. A tak na razie dla mnie coś pomiędzy 6+ albo 7 na 10.

Awatar użytkownika
japanczyk
Użytkownik wspierający
Posty: 748
Rejestracja: 26 gru 2018, 08:19
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 150 times
Been thanked: 67 times

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: japanczyk » 14 cze 2019, 12:40

lukkk pisze:
14 cze 2019, 12:36
Gdyby to jednak było osadzone stricte w uniwersum obcego, to dołożył bym tej grze +3 punkty do zajefajności. A tak na razie dla mnie coś pomiędzy 6+ albo 7 na 10.
Ale... jaka jest różnica? :D
Z daleka nawet figurki wygladaja tak samo, dobrze pomalowane będa obcym jak ta lala. Wszyscy czują ten klimat, więc równie dobrze można się poczuć jak na Nostromo
Sprzedam: Dice Throne S1 + S2, Detektyw, Tzolk'in, Pandemic Legacy S1, Vikings Gone Wild + Masters of Elements + booster
Aktywne Zbiórki KS: Bloodborne, Middara

Awatar użytkownika
EVOCATVS
Użytkownik wspierający
Posty: 151
Rejestracja: 16 lis 2018, 22:20
Has thanked: 29 times
Been thanked: 8 times

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: EVOCATVS » 14 cze 2019, 12:52

Mniej więcej taka jakby kupić buty Nike, a Mike :D
Na obcego też bym poleciał, bo to jedno z moich ulubionych IP, i kupił grę nawet pomimo wymienionych wyżej wad (i zaraz pewnie ginął, żeby ksenomorfami pograć :D ). A taka zagrywka, że robimy "prawie Aliena" wygląda dla mnie słabo. Mogli trochę mniej się inspirować i więcej własnych pomysłów na świat wrzucić, bo, na ten moment, kojarzy mi się z chińskimi bootlegami.

Awatar użytkownika
lukkk
Użytkownik wspierający
Posty: 128
Rejestracja: 21 gru 2017, 00:49
Has thanked: 3 times
Been thanked: 5 times

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: lukkk » 14 cze 2019, 12:54

japanczyk pisze:
14 cze 2019, 12:40
lukkk pisze:
14 cze 2019, 12:36
Gdyby to jednak było osadzone stricte w uniwersum obcego, to dołożył bym tej grze +3 punkty do zajefajności. A tak na razie dla mnie coś pomiędzy 6+ albo 7 na 10.
Ale... jaka jest różnica? :D
Z daleka nawet figurki wygladaja tak samo, dobrze pomalowane będa obcym jak ta lala. Wszyscy czują ten klimat, więc równie dobrze można się poczuć jak na Nostromo
No niby tak, ale...
według mnie (personalna opinia) te figurki są ohydne. Nie wiem, może jestem teraz przyzwyczajony do innego standardu. Wszystko przez firmę Prodos i ich AvP. Królowa i Pretorian wyglądają obłędnie.
Może świat obcego i figurki spowodowały by, że chętniej siadał bym do grania pomimo średnio ciekawej mechaniki. Może to oznacza, że jestem "fanbojem" świata obecgo. Nie wiem.
Dla mnie po prostu te figurki i obrazki na kartach z Nemezis nie budują klimat na tyle mocno.

No i zawsze można pomyśleć o lekkim "przerobieniu" Nemezisa przez graczy i dopasowaniu do świata obcego :)

Awatar użytkownika
siekan
Użytkownik wspierający
Posty: 444
Rejestracja: 28 gru 2014, 09:47
Lokalizacja: Rzeszów
Has thanked: 3 times
Been thanked: 5 times
Kontakt:

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: siekan » 14 cze 2019, 13:08

Z waszych komentarzy wyciagnalem maly wniosek - zagraj jezeli chcesz, by wiekszosc akcji dziala sie sama i nawet jak nie masz szans na wygrana to dobrze sie baw dzieki roznym losowym sytuacjom.
Nawet i to tlumaczenie by mnie przekonalo... Gdyby ta gra trwala poltorej godziny a nie 4-5
Od pisania scenariuszy i festiwalu losowosci mam bitewniaczki jak AoS xD

Awatar użytkownika
lukkk
Użytkownik wspierający
Posty: 128
Rejestracja: 21 gru 2017, 00:49
Has thanked: 3 times
Been thanked: 5 times

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: lukkk » 14 cze 2019, 13:19

Jakbym miał w to grać 5h, to bym z gołymi pięściami leciał na królową :) Moja rozgrywka na szczęście tyle nie trwała.

Być może źle grałem swoją wersję, ale odczułem, że przez 75% gry to tylko się skradamy i eksplorujemy. Walki za dużo nie uświadczyłem. Rozumiem, że to niby ma symulować stan permanentnego zagrożenia i niewiedzy o tym, co czai się za rogiem....ale według mnie, takie coś fajnie można odczuć w grze komputerowej (typu System Shock) a niekoniecznie w grze planszowej.

Poprawcie mnie proszę, jeśli się mylę.

Vilard
Posty: 89
Rejestracja: 11 sie 2011, 14:06
Has thanked: 1 time
Been thanked: 3 times

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: Vilard » 14 cze 2019, 14:43

siekan pisze:
14 cze 2019, 13:08
Z waszych komentarzy wyciagnalem maly wniosek - zagraj jezeli chcesz, by wiekszosc akcji dziala sie sama i nawet jak nie masz szans na wygrana to dobrze sie baw dzieki roznym losowym sytuacjom.
Nawet i to tlumaczenie by mnie przekonalo... Gdyby ta gra trwala poltorej godziny a nie 4-5
Od pisania scenariuszy i festiwalu losowosci mam bitewniaczki jak AoS xD
Moja pierwsza gra trwała 2,5 godziny (z tłumaczeniem zasad). Czterech graczy, wszyscy przegrali. Druga gra trwała 3 godziny 40 minut (również tłumaczenie zasad). Również czwórka graczy, dwóch wygrało. Myślę, że gracze, którzy będą już znali grę (będą wiedzieli, gdzie czego szukać, jak to zdobyć, co robią ich karty i kiedy) ograniczają ten czas do około 30 minut na gracza + rozłożenie 20 minut.

Jednocześnie w związku z moimi odczuciami podczas gry to uważam, że nie warto się w niej spieszyć. Traktowałbym ją jak granie w Talizman z dużą ilością dodatków. Siadasz sobie ze znajomymi przy piwku i sobie gracie, a jak ktoś ginie to idzie pilnować grilla (przynajmniej u mnie tak by to mogło wyglądać :) ).

Awatar użytkownika
maciejo
Użytkownik wspierający
Posty: 4376
Rejestracja: 01 lut 2009, 14:20
Lokalizacja: Gliwice-Bielefeld
Has thanked: 4 times
Been thanked: 10 times
Kontakt:

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: maciejo » 14 cze 2019, 14:53

Kurcze po Waszych opiniach chyba nawet nie będę otwierał gry :roll:

Awatar użytkownika
Lost Death
Posty: 77
Rejestracja: 14 sty 2019, 22:16
Been thanked: 2 times

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: Lost Death » 14 cze 2019, 14:57

maciejo pisze:
14 cze 2019, 14:53
Kurcze po Waszych opiniach chyba nawet nie będę otwierał gry :roll:
nie sugeruj się opiniami innych :)
„Natura dała nam jeden język, a dwoje uszu, abyśmy słuchali dwa razy tyle, co mówili”

Awatar użytkownika
lukkk
Użytkownik wspierający
Posty: 128
Rejestracja: 21 gru 2017, 00:49
Has thanked: 3 times
Been thanked: 5 times

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: lukkk » 14 cze 2019, 15:00

Lost Death pisze:
14 cze 2019, 14:57
maciejo pisze:
14 cze 2019, 14:53
Kurcze po Waszych opiniach chyba nawet nie będę otwierał gry :roll:
nie sugeruj się opiniami innych :)
Zdecydowanie
To, że niektórym z nas gra nie podeszła, nie znaczy, że Tobie nie podejdzie. Wszystko zależy od nastawienia i ekipy

Awatar użytkownika
lukkk
Użytkownik wspierający
Posty: 128
Rejestracja: 21 gru 2017, 00:49
Has thanked: 3 times
Been thanked: 5 times

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: lukkk » 14 cze 2019, 15:02

Wkurzają mnie tylko, te hurra optymistyczne recenzje na BGG. Normalnie, jakby objawił się planszówkowy święty graal. A przecież to jest całkiem ok gra. Według mnie jednak, daleko jej do bycia wybitną.

Awatar użytkownika
japanczyk
Użytkownik wspierający
Posty: 748
Rejestracja: 26 gru 2018, 08:19
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 150 times
Been thanked: 67 times

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: japanczyk » 14 cze 2019, 15:09

lukkk pisze:
14 cze 2019, 15:02
Wkurzają mnie tylko, te hurra optymistyczne recenzje na BGG. Normalnie, jakby objawił się planszówkowy święty graal. A przecież to jest całkiem ok gra. Według mnie jednak, daleko jej do bycia wybitną.
Myślę, że naprawde duzo zalezy od nastawienia i od grupy.
Ja sie nastawilem na to, ze LoH to super gra, no i wyszło jak wyszło, a w połączeniu z moją grupa, gdzie ciagle proby klaryfikacji zasad ich dobily skonczylo sie smutno :P

Mam nadzieje, ze z Nemesisem bedzie lepiej xD
Sprzedam: Dice Throne S1 + S2, Detektyw, Tzolk'in, Pandemic Legacy S1, Vikings Gone Wild + Masters of Elements + booster
Aktywne Zbiórki KS: Bloodborne, Middara

Awatar użytkownika
lukkk
Użytkownik wspierający
Posty: 128
Rejestracja: 21 gru 2017, 00:49
Has thanked: 3 times
Been thanked: 5 times

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: lukkk » 14 cze 2019, 15:18

japanczyk pisze:
14 cze 2019, 15:09
lukkk pisze:
14 cze 2019, 15:02
Wkurzają mnie tylko, te hurra optymistyczne recenzje na BGG. Normalnie, jakby objawił się planszówkowy święty graal. A przecież to jest całkiem ok gra. Według mnie jednak, daleko jej do bycia wybitną.
Myślę, że naprawde duzo zalezy od nastawienia i od grupy.
Ja sie nastawilem na to, ze LoH to super gra, no i wyszło jak wyszło, a w połączeniu z moją grupa, gdzie ciagle proby klaryfikacji zasad ich dobily skonczylo sie smutno :P

Mam nadzieje, ze z Nemesisem bedzie lepiej xD
Miałem tak samo z LoH. Odbiłem się mocno. Sprzedałem swoją szybko a teraz zastanawiam się, czy nie dać grzej jeszcze jednej szansy. Ponoć gra zyskuje dopiero po dalszym poznaniu.
Powoli skłaniam się do opinii, że gry Awaken Realms są mocno przehypowane i gdyby nie figurki (ładne, ale na rynku dostępne są ładniejsze) to mechanika już tak super się nie broni.
O Tainted Grail nawet czytać nie chcę.

Awatar użytkownika
vojtas
Użytkownik wspierający
Posty: 1588
Rejestracja: 10 wrz 2013, 21:28
Has thanked: 6 times
Been thanked: 40 times

Re: Nemesis (Adam Kwapiński)

Post autor: vojtas » 14 cze 2019, 15:19

siekan pisze:
14 cze 2019, 07:20
1) Każdy sobie rzepkę skrobie od początku do końca. Cele indywidualne są na tyle różne, że kompletnie nie ma czasu robić czegoś, czego chce od nas inny gracz. Jeden ma lecieć tam, jeden tam, jeden zabić kogoś, jeden zebrać przedmioty a inny wysłać sygnał. Po prostu nie ma sensu współpracować.
Nie jest to prawda. Jeśli gracze nie będą współpracować, to statek może bardzo szybko eksplodować - uszkodzenia, a szczególnie ogień, trzeba usuwać na bieżąco. Niekorzystna kombinacja dwóch kart wydarzeń w sytuacji, w której są tylko trzy pożary na planszy, kończy grę. Tak jak w ognistym podmuchu, gdzie otwarcie jednych drzwi wywołuje falę uderzeniową i pół budynku staje w płomieniach. :) To po pierwsze. Po drugie - poruszanie się w małych grupach się opłaca, bo osoba, która podąża za kimś nie rzuca kością szmerów. Walka, co oczywiste, też jest wówczas łatwiejsza. Jeśli od samego początku Twoja grupa jest nastawiona konfrontacyjnie, to trudno się dziwić, że każdy sobie...
siekan pisze:
14 cze 2019, 07:20
2) Brak balansu w celach indywidualnych.
Do wyboru masz w co najmniej 2 cele, a maksymalnie nawet 4 - wybierasz taki, jaki uważasz za najbardziej optymalny. Aby zorganizować sobie szczęście, wybierasz odpowiednią postać - to bardzo ważny wybór, bo część akcji każdej postaci jest unikatowa, podobnie jak ich przedmioty osobiste. Znajomość kart przedmiotów jest również ważna, bo dzięki temu, wiesz czego i gdzie szukać. Eksplorację można prowadzić nawet bez odwiedzania pomieszczeń - oczywiście trzeba mieć odpowiednią postać.
siekan pisze:
14 cze 2019, 07:20
Po przemyśleniu - bardziej od samego początku opłacało mi się grać w otwarte karty. Co z tego że inni będą znali mój cel? I tak każdy będzie chciał zrobić swój konkretny, niż przeszkodzić mi bo tylko straci na to czas (coś na zasadzie - niech się biją, mi to zwisa bo i tak nic z tego nie mam).
Nie bierzesz pod uwagę, że część celów się pokrywa choćby w części lub nawet w całości. Może się okazać, że nie jednemu, a kilku graczom opłaca się Ciebie pozbyć, choćby dlatego że stanowisz dla nich pośrednie lub bezpośrednie zagrożenie.
siekan pisze:
14 cze 2019, 07:20
Kolejna sprawa - jeden z graczy ma cel zebrać X przedmiotów i wsiąść do kapsuły. Drugi ma cel dolecieć statkiem na marsa. Gracz A może zrobić swój cel kilka tur przed końcem, gracz B nie ma takiego wyjścia i musi czekać z realizacją do samego końca.
Dlatego swój cel trzeba wybierać z głową. Nemesis jest trochę jak Robinson Crusoe - jeśli od początku grasz bez planu, jeśli nie znasz zdolności innych graczy, kart znalezisk i wydarzeń, to nie wygrasz. Jeśli natomiast wiesz, jak składać quasi-kombosy (tu przełączę to, pójdę tam, użyję przedmiotu etc.), które uruchamiają całą sekwencję zdarzeń i pomagają osiągnąć cel, to masz szansę wygrać - a przynajmniej przeżyć. Oczywiście może Cię zabić pech, ale na to nic nie poradzisz. W Robinsonie jest tak samo - jeśli wyspa nie jest dzisiaj w humorze, to pozamiatane. :)
siekan pisze:
14 cze 2019, 07:20
3) Flow gry - w teorii dodawanie żetonów hałasu jest ciekawe. W praktyce - prędzej czy później ten Obcy i tak wylezie na plansze, to jest tylko kwestia czasu. Klimat niepewności pryska jak mydlana bańka. Dodatkowo, jak już wylezie i cię atakuje, to gracze i tak dalej robią swoje cele i nie będą tracić kilku ruchów aby do ciebie przyjść i ci pomóc, bo szkoda im czasu i nic z tego nie zyskują.
Jak wyżej. Niektóre cele się pokrywają, a jeśli nie, to droga do nich może się pokrywać. Komuś może opłacać się Tobie pomóc, bo np. pomieszczenie, w którym jesteś, stanowi najkrótszą drogę do jakiejś sali. Intruzów opłaca się również zabijać choćby dlatego, że są karty wydarzeń, które mogą mieć opłakane skutki dla wszystkich - np. karta, która mówi, że intruzi demolują pomieszczenia, w których przebywają, a które jeszcze nie są uszkodzone. W przypadku wielu intruzów na planszy zostaje przekroczony limit uszkodzeń -> statek eksploduje, game over. :)
siekan pisze:
14 cze 2019, 07:20
Losowość ogromna - jeden w pierwszym ruchu dostaje Królową a drugi blanka. Nie wspominam już o fakcie, że w kilka ruchów może cię ubić i śmiało możesz iść do domu.
Owszem, może tak być, szczególnie jeśli dopiero zaczynasz przygodę z Nemesis i jeszcze nie wiesz, jakie konsekwencje może mieć posiadanie dwóch poważnych ran - a mogą być takie, że jak trafisz na królową i ona machnie ogonem, to kaput. Eliminacja gracza to chyba największy minus Nemesis, ale z drugiej strony inne rozwiązanie byłoby moim zdaniem naciągane - wiem, że w dodatku Skutki ma być jakaś forma wskrzeszenia/reanimacji.
siekan pisze:
14 cze 2019, 07:20
4) Tempo gry - ilość tur do końca jest przerażająca. Tempo w jakim to wszystko idzie jest okropne.
Wiadomo, że na największą liczbę graczy wszystko idzie dłużej. Ale tempo wynika też z tego, że nie zna się gry. W moich rozgrywkach ruchy graczy są szybkie.
siekan pisze:
14 cze 2019, 07:20
5) I ostatnia sprawa, wg mnie najważniejsza i najgłupsza - jeżeli twoim najbardziej optymalnym ruchem jest brak ruchu, to wiedz, że gra jest po prostu zepsuta.
Są przedmioty/akcje, które pozwalają poruszać się w trudnych sytuacjach. Manipulacja drzwiami, wabiki etc. Jest trochę sposobów.
Ostatnio zmieniony 14 cze 2019, 16:28 przez vojtas, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ