Western Legends (Hervé Lemaître)

Tutaj można dyskutować konkretnych grach planszowych i karcianych. Każda gra ma swój jeden wątek. W szczególnych przypadkach może być seria gier.
NIE NALEŻY TUTAJ PYTAĆ O ZASADY I KOSZULKI!
Regulamin forum
Na tym podforum można dyskutować konkretnych grach planszowych i karcianych. Każda gra ma swój jeden wątek. W szczególnych przypadkach może być seria gier. Zapoznajcie się z wytycznymi tworzenia tematów.
Tutaj należy pytać o kwestie związane z malowaniem figurek.
TUTAJ NALEŻY PYTAĆ O KOSZULKI!
TUTAJ NALEŻY PYTAĆ O ZASADY GIER!
Awatar użytkownika
Vito
Posty: 81
Rejestracja: 11 sty 2012, 09:22
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 1 time

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: Vito » 30 lis 2018, 13:51

U mnie też byłe ten zapas z góry, ale denerwowało mnie to na tyle, że poleciałem nożykiem i już nie mają zapasu.

Awatar użytkownika
Curiosity
Moderator
Posty: 5307
Rejestracja: 03 wrz 2012, 14:08
Lokalizacja: Poznań
Has thanked: 211 times
Been thanked: 268 times

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: Curiosity » 05 gru 2018, 01:27

Grałem dzisiaj pierwszy raz, w 5 osób. Jako, że nikt w nią wcześniej nie grał, zagraliśmy krótki wariant, do 15 LP.

Uczucia mam.... cóż, mieszane.
Zacznę od minusów:

- Gra jest brzydka. Plansza jest brzydka i mało czytelna, Kiepska kolorystyka, pola niewyraźnie zaznaczone, trzeba się wpatrywać gdzie się kończy jedno i zaczyna drugie. Figurki są bardzo kiepskie. Fajnie, ze są, bo granie meeplami to już przeżytek, ale nic więcej dobrego się o nich nie da powiedzieć. Kart-pieniędzy nawet nie odpakowałem, od razu dołożyłem do pudełka plastikowe żetony pokerowe. Grafiki na kartach są raczej umowne. Żadne z nich dzieła sztuki. Są, bo są.

- Miałem ponarzekać na niewymiarowe karty, ale w końcu jednak całość zakoszulkowałem i nawet mieszczą się w kartonowym "General Store". Stoją w przegródkach od kątem, ale dają radę. Jakiś tam porządek dało się w sklepie utrzymać. Na jakość kart nie bardzo zwracałem uwagę, bo od razu trafiły do koszulek.

- Gra wydaje się być sandboksem, ale to tylko złudzenie, bo jakichś wielkich wyborów to tam nie ma. U nas poker nie cieszył się powodzeniem, za to każdy poleciał od razu do kopalni, zwykle z bardzo dobrym skutkiem. Kopalnia jest niestety przegięta, bo przy odrobinie szczęścia, w jednej turze można mieć komplet nuggetów i kilkadziesiąt dolarów. To jest nieporozumienie, żeby na kości K6, nuggety występowały aż na 3 ściankach, a "X" tylko na jednej. Do tego możliwość przerzucania... Kopalnia jest OP i tyle. Żaden inny sposób nie pozwala zarobić tak dużo w krótkim czasie i przy tak małym wysiłku. Zero odrzucania kart, zero ryzyka, a jeszcze przy wymianie złota na dolary dostaje się LP. Serio? Ktoś to testował?

- Pierwsze zakupy są oczywiste: koń, ewentualnie muł żeby krążyć między bankiem a kopalnią, a co dalej? Mapa kopalni - must have, bo do już przepakowanych kości, dodaje... darmowy przerzut!!! A co jeszcze kupować? Bronie są jakieś mało charakterystyczne. Pistolet od dwururki różni się bardzo niewiele. Kapelusza w ogóle nie warto kupować, bo granie w pokera nie ma większego sensu. Nadmiar gotówki można też wydać w saloonie - i to są dodatkowe 4 LP za każde wydane 120 dolców. I kolejny gwóźdź do trumny tej gry. To jest po prostu niezbalansowane. A sam wybór przedmiotów do kupienia jest bardzo mały.

- Nie podoba mi się nietasowanie kart walki. Talia po każdej walce powinna być tasowana, a tu tylko odkładamy karty losowo na spód. Serio? Zwykle do walki losujemy 2 karty, rzadko 3. I te dwie karty, które dobrałem, odkładam na spód, potasowane jedynie między sobą, a nie z reszt a talii. Gdzie tu sens? Gracze widzą, co zostało odłożone na dół i na tej podstawie mogą kalkulować ryzyko. Przecież to powinna być za każdym razem niewiadoma.

- Karty pomocy są tylko odrobinę grubsze od papieru śniadaniowego. Strach to było ludziom rozdać. Planszetki graczy też mogłyby być z grubszej tektury. Szkoda, że ktoś postanowił na tym przyoszczędzić.

A Plusy?

- Gra angażuje graczy nie tylko podczas swojej tury. Głównie w trakcie walk, ale nie tylko. W pokera też można czasem zagrać, zwłaszcza, gdy odbywa się to w turze innego gracza. No i realizowanie misji dotyczy zwykle 3 graczy, więc co chwila jest co układać na swojej planszetce.

- Tury są dość krótkie i downtime dopadł nas dopiero na sam koniec, gdy gracze bardzo szczegółowo analizowali kto ile ma LP i jak tu zyskać coś więcej, najlepiej jeszcze szkodząc innemu graczowi. W 5 osób uporaliśmy się z grą w 2,5 godziny, z tłumaczeniem zasad, co jest bardzo dobrym wynikiem. Bardzo, BARDZO dobrym.

- Zasady są proste i chyba dość intuicyjne. Nie ma jakichś niuansów, czy wyjątków od reguły (znaczy coś tam jest, ale mało tego). Do instrukcji oczywiście zaglądaliśmy, ale dało się grać płynnie. Taki zastój dopadł nas tylko raz, już nawet nie pamiętam co sprawdzaliśmy. Okazało się, że źle graliśmy tylko w jednej kwestii i nie było to jakoś szalenie ważne.

- Klimat jest neutralny. Dziki Zachód chyba każdy lubi, a takim Fantasy to ja już trochę rzygam. Z drugiej znany jest sporo osób, którym nie podchodzi Science Fiction, a tu każdy się nieźle bawił. Kolega zaczął nawet puszczać melodie ze znanych westernów. Udzieliło nam się.

- Podstawka działa na 6 osób (oficjalnie, ale skoro działała u nas na 5, to i na 6 by pewnie dała radę). To w naszej grupie wielki plus.

Trudno mi wydać ostateczną opinię, zwłaszcza po jednej grze. Taktyka "gold rush" jest chyba przegięta i przeciwdziałać jej można tylko bezpośrednimi pojedynkami. Ale z kim się pojedynkować, skoro każdy gra tak samo? Nie podoba mi się też zasada, czy raczej brak zasady co do starć NPC vs NPC. Szeryf wchodzi na pole z bandytą NPC i co się dzieje? Ano... zupełnie nic. Dziwne. Z poszukiwanym graczem-człowiekiem, od razu chce się pojedynkować.

W naszej rozgrywce, początkowo nie było żadnych złoczyńców (oprócz gangów). Prawie każdy zbierał sobie Marshal Pointy, chociaż pod koniec gdy dwoje graczy zdecydowało się napaść na bank. Może gdyby wcześniej była większa różnorodność, to i interakcja między graczami byłaby jeszcze większa? Przy okazji wyszło, że Szeryf też jest całkiem mocny. Bardzo popularne było na koniec gry ruszanie się Szeryfem i napuszczanie go na innych graczy.

Zastanawiam się, czy gdybym wcześniej zagrał w Western Legends, to czy bym tę grę kupił? Mam wrażenie, że nie, bo minusów jest jednak sporo. Chciałbym jednak pograć w nią nieco dłużej, bo łatwo mi sobie wyobrazić, że jeśli gracze byliby bardziej ograni, to znaleźliby rozwiązania na kilka mankamentów. Górników można było nieco częściej napadać i nawet groźba wiszącego nad głową szeryfa, mogłaby nie być taka straszna. Zwłaszcza, że "zły" dostaje LP za każdym razem jak kończy turę. Mocne.

A jakie są Wasze opinie?
Miałem za dużo gier, regał trzeszczał w szwach. Dokupiłem drugi regał i teraz wieje pustkami :( trzeci by się przydał.
Hejtowałem Zombicide i Awaken Realms zanim to było modne.

Awatar użytkownika
rattkin
Użytkownik wspierający
Posty: 5849
Rejestracja: 24 maja 2013, 15:00
Lokalizacja: Poznań
Has thanked: 62 times
Been thanked: 201 times

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: rattkin » 05 gru 2018, 03:31

Curiosity pisze:
05 gru 2018, 01:27
Taktyka "gold rush" jest chyba przegięta i przeciwdziałać jej można tylko bezpośrednimi pojedynkami. Ale z kim się pojedynkować, skoro każdy gra tak samo?
Ja wciaż czekam na swoje pudło, ale uwagi o swoistej felerności sandboxa przez wypaczenie kopalni już słyszałem wielokrotnie. Mam jednak pytanie - skoro wszyscy grają tak samo, to kto wygrywa i dlaczego?
TOP 10 | Kolekcja
Ponad 30 dokonanych transakcji na forum.

Awatar użytkownika
kaszkiet
Użytkownik wspierający
Posty: 2463
Rejestracja: 03 maja 2013, 13:06
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 49 times
Been thanked: 46 times

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: kaszkiet » 05 gru 2018, 09:06

@Curiosity - z Twoją opinią na temat wyglądu gry nie będę dyskutować - tyle, że mi się podoba, łącznie z grafikami na kartach.
Plansza ma trochę nieczytelności, ale po wytłumaczeniu co i jak, to nie wpływa na rozgrywkę.
Pierwszy raz w Western Legends grałem w okolicach wyborów samorządowych i z rozbawieniem zauważyłem, że ulotki wyborcze walające się po ulicach są na lepszej jakości papierze niż pomoce gracza.

Przechodząc do samej gry - grałem już 4 razy w składach 3-5 osób. Zawsze graliśmy do 20 punktów i moim zdaniem jest to optymalna liczba, bo każdy zdąży się rozkręcić.
Najlepiej mi się grało na 4 graczy, ale w 5 i 3 osoby też jest dobrze.
Może w krótszej grze to nie ma takiego zastosowania, ale być może nie doceniasz Wanted Track. Jeśli poszukiwany gracz cośtam robiąc klepie sobie punkty, a dodatkowo jeszcze co turę dostaje 2-3, to zdecydowanie lepiej wyjść ze swojej kopalni i próbować go wtrącić do więzienia.
Gra ma niewielki downtime i rzeczywiście da się w nią zagrać w 2h z hakiem, co jest naprawdę dobrym wynikiem jak na przygodówkę dla 4-5 osób.
Za każdym razem świetnie się bawiłem i dostałem to, czego oczekiwałem: działający dobrze sandbox, fajny temat, rozsądny czas grania, płynną rozgrywkę, mnóstwo zabawy.
To jest obecnie moja ulubiona przygodówka, a także gra z KSa, z której jestem najbardziej zadowolony będąc jej wspierającym.
Gra jest już znakomita jako podstawka, ale ma też oczywisty potencjał na świetne dodatki, które podobno są już w planach.
9/10

Awatar użytkownika
Curiosity
Moderator
Posty: 5307
Rejestracja: 03 wrz 2012, 14:08
Lokalizacja: Poznań
Has thanked: 211 times
Been thanked: 268 times

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: Curiosity » 05 gru 2018, 09:30

kaszkiet pisze:
05 gru 2018, 09:06
działający dobrze sandbox
No jednak nie.
Nie uważasz, że to gra powinna mieć wbudowane mechanizmy zabezpieczające przed stosowaniem w kółko jednej i tej samej taktyki? W obecnej chwili gra nic z tym nie robi. Kopanie samorodków jest po prostu zbyt łatwe i wystarczyłoby narzucić jakieś ograniczenia, typu możliwość kopania raz na turę, albo całkowicie zmienić kostkę ("złoto" na jednej ściance, a X na trzech). W tym momencie nie mogę grać tak, jak sobie chcę, muszę obrać konkretną taktykę (kopanie), albo przeszkadzać innym graczom.
Miałem za dużo gier, regał trzeszczał w szwach. Dokupiłem drugi regał i teraz wieje pustkami :( trzeci by się przydał.
Hejtowałem Zombicide i Awaken Realms zanim to było modne.

Awatar użytkownika
mat_eyo
Użytkownik wspierający
Posty: 4769
Rejestracja: 18 lip 2011, 10:09
Lokalizacja: Warszawa / Łuków, woj. lubelskie
Has thanked: 48 times
Been thanked: 65 times
Kontakt:

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: mat_eyo » 05 gru 2018, 09:45

Wydaje mi się, że gra jest w założeniu trochę samobalansująca się i wymuszająca interakcję. Dużo bardziej opłacalne od kopania jest rabowanie tych poszukiwaczy złota. Dostajesz połowę ich samorodków i dodatkowo punkt Wanted. W przekroju pełnej partii bardziej opłaca się zdobywać punkty Wanted i Marshall niż wprost LP.
Nie wiem też, czy graliście z celami, ale powinniście. W nich jest potencjalne 9 punktów, co jest sporym argumentem za porzuceniem drogi kopalnia - bank ;)

Też uważam, że gra do dwudziestu punktów jest optymalna. Przy piętnastu może faktycznie troszkę zabraknąć czasu, żeby tory Wanted i Marshall się rozhulały. Do oprawy graficznej zastrzeżeń nie mam, sepiowa kolorystyka bardzo mi pasuje do Dzikiego Zachodu. Wykonaniowo jest dobrze, figurki jak to figurki, jakość jak w Inis czy Cykladach. Szkoda, bardzo fajne planszetki graczy nie mają dedykowanego miejsca na żetony bydła, a plansza główna na discard pokerowy. To jednak detale, jedynym prawdziwym problemem są te nieszczęsne karty pomocy, trzeba będzie je zalaminować.

Kilka osób pytało o koszulkowanie małych kart. Jeśli macie facebooka, to w tym poście kolega wrzucił zdjęcia z partii na moim egzemplarzu, widać zakoszulkowane przedmioty na planszetce gracza i w sklepie.

Awatar użytkownika
kaszkiet
Użytkownik wspierający
Posty: 2463
Rejestracja: 03 maja 2013, 13:06
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 49 times
Been thanked: 46 times

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: kaszkiet » 05 gru 2018, 10:07

Zgadzam się z mat_eyo - o tym wspominałem wcześniej.
Idziesz kopać złoto, świetnie, ale jeśli nie zatrzymasz gracza wyjętego spod prawa to go nie dogonisz, choćby na czarnym mustangu o imieniu Phantom.
To się samobalansuje.

Awatar użytkownika
mat_eyo
Użytkownik wspierający
Posty: 4769
Rejestracja: 18 lip 2011, 10:09
Lokalizacja: Warszawa / Łuków, woj. lubelskie
Has thanked: 48 times
Been thanked: 65 times
Kontakt:

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: mat_eyo » 05 gru 2018, 10:23

No i nie zgodzę się ze słabym pokerem. Kupujesz kapeulsz, z wygranej masz 2 LP. Po wygranej jesteś blisko kabaretu, możesz świętować swój sukces ;) albo skoczyć na zakupy i ulepszać sprzęt dla LP. Wszystko na miejscu, nie musisz jeździć po całej mapie i zastanawiać się, czy ktoś Cię po drodze nie napadnie.

Awatar użytkownika
Curiosity
Moderator
Posty: 5307
Rejestracja: 03 wrz 2012, 14:08
Lokalizacja: Poznań
Has thanked: 211 times
Been thanked: 268 times

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: Curiosity » 05 gru 2018, 10:36

Tylko zapominacie Panowie o tym, że napad na górnika to jeszcze nie jest gwarancja wygranego pojedynku. Górnik może nastukać przestępcy, bo mu podejdą karty. O walce w zasadzie nie decyduje wyposażenie tylko karty, które dobierasz.
Miałem za dużo gier, regał trzeszczał w szwach. Dokupiłem drugi regał i teraz wieje pustkami :( trzeci by się przydał.
Hejtowałem Zombicide i Awaken Realms zanim to było modne.

Awatar użytkownika
Curiosity
Moderator
Posty: 5307
Rejestracja: 03 wrz 2012, 14:08
Lokalizacja: Poznań
Has thanked: 211 times
Been thanked: 268 times

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: Curiosity » 05 gru 2018, 10:37

mat_eyo pisze:
05 gru 2018, 10:23
No i nie zgodzę się ze słabym pokerem. Kupujesz kapeulsz, z wygranej masz 2 LP.
O wygraną w Pokera nie jest wcale tak łatwo, bo krupier dostaje na rękę 4 karty.
Miałem za dużo gier, regał trzeszczał w szwach. Dokupiłem drugi regał i teraz wieje pustkami :( trzeci by się przydał.
Hejtowałem Zombicide i Awaken Realms zanim to było modne.

Awatar użytkownika
mat_eyo
Użytkownik wspierający
Posty: 4769
Rejestracja: 18 lip 2011, 10:09
Lokalizacja: Warszawa / Łuków, woj. lubelskie
Has thanked: 48 times
Been thanked: 65 times
Kontakt:

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: mat_eyo » 05 gru 2018, 10:48

Curiosity pisze:
05 gru 2018, 10:36
Tylko zapominacie Panowie o tym, że napad na górnika to jeszcze nie jest gwarancja wygranego pojedynku. Górnik może nastukać przestępcy, bo mu podejdą karty. O walce w zasadzie nie decyduje wyposażenie tylko karty, które dobierasz.
Heh dosyć oczywistym jest, że nie będę startował do walki, mając na ręce max. szóstkę. Dobre wyposażenie jednak w walce jest kluczowe. Poker z krupierem może być trudny, ale odpalenie go z innym graczem w miasteczku jest bardziej opłacalne. Poza zdobywaniem kasy i punktów, w pokerze ważne jest to, że za 10$ przewijasz sobie rękę, a jak sam wspomniałeś karty pokerowe są w grze kluczowe.

Awatar użytkownika
Vito
Posty: 81
Rejestracja: 11 sty 2012, 09:22
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 1 time

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: Vito » 05 gru 2018, 11:04

Curiosity pisze:
05 gru 2018, 10:36
Tylko zapominacie Panowie o tym, że napad na górnika to jeszcze nie jest gwarancja wygranego pojedynku. Górnik może nastukać przestępcy, bo mu podejdą karty. O walce w zasadzie nie decyduje wyposażenie tylko karty, które dobierasz.
Mój doświadczenie jest taki, że kto zaczął pierwszy kopać, to od razu pojawiło się dwóch innych, żeby go skasować.
Z kolei jak pojawia się bandyta, to od razu pojawia się szeryf. Po mojemu -wszystko zależy od graczy.

Ale przyznaję, że grupa z którą gram, jest bardzo nastawiona na konfrontację, więc pewnie strzelaliby się nawet,
jakby to nie przynosiło żadnych korzyści...

Awatar użytkownika
kaszkiet
Użytkownik wspierający
Posty: 2463
Rejestracja: 03 maja 2013, 13:06
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 49 times
Been thanked: 46 times

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: kaszkiet » 05 gru 2018, 12:20

Curiosity pisze:
05 gru 2018, 10:36
Tylko zapominacie Panowie o tym, że napad na górnika to jeszcze nie jest gwarancja wygranego pojedynku. Górnik może nastukać przestępcy, bo mu podejdą karty. O walce w zasadzie nie decyduje wyposażenie tylko karty, które dobierasz.
Ale - jak sam wspomniałeś - górnik ma maks muła i mapę, bo nie ma czasu chodzić do sklepu i niewiele innego go tam interesuje.
A taki rewolwerowiec ma np. ulepszoną strzelbę dającą mu karty po wygranej walce, rękę pełną kart i kaburę, którą za pomocą tych kart obniża wartość karty przeciwnika.
Naprawdę to nie jest tak jednoznaczne jak piszesz, że kilof w dłoń i po wygraną.
Górnik raz czy dwa pokonany ma też rany, które mu zmniejszają rękę, przez co coraz trudniej mu się bronić. Więc wypadałoby, żeby poszedł do felczera i przerwał swoją teoretycznie prowadzącą do zwycięstwa sekwencję akcji, która np. przy bardziej poszukiwanych graczach taka nie jest.

Jeszcze wracając do Twojego zarzutu co do talii walki. Uważam, że jej rotacja to dobry system. Tylko gracz kierujący w danej chwili NPCem wie jakie karty wyciągnął. Wszyscy gracze widzą jedynie te ujawnione. Więc nie mają wiedzy na temat wszystkich kart, które zeszły (a są ich nawet 4 przy walce z Szeryfem). 13 kart szybko się zużywa. Poza tym ze względu na dodatkowe zdolności na kartach walki nie jest takie jednoznaczne w danej sytuacji, że niska karta dla NPC jest lepsza niż wysoka, z punktu widzenia aktywnego gracza.

Golfang
Użytkownik wspierający
Posty: 706
Rejestracja: 10 wrz 2018, 21:47
Lokalizacja: Będzin
Has thanked: 22 times
Been thanked: 50 times

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: Golfang » 05 gru 2018, 12:31

Wiecie coś na temat zawartości wersji KS a standardowej dostępnej w dystrybucji? Czymś się różnią?
I dodatkowe pytanie czy Western Legends mają jakiś tryb solo?
----------------
moja kolekcja
moje plany

gierrappa
Posty: 90
Rejestracja: 21 cze 2017, 09:53
Has thanked: 4 times

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: gierrappa » 05 gru 2018, 12:50

aktualnie wersje ze sklepów chyba niczym się nie różnią od wersji z KS - kwestia braku dodatków i dodatkowej talii kart (nie przydatna w grze)

jnowaczy
Użytkownik wspierający
Posty: 183
Rejestracja: 15 wrz 2005, 20:43
Has thanked: 7 times
Been thanked: 10 times

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: jnowaczy » 05 gru 2018, 17:01

W naszej grze to kopacz złota nawet do banku nie zdążył się doczłapać bo był szybko okradziony. Jak tylko nos wystawił z za kopalni to jak rekiny na krew, rzucaliśmy się na niego by go obrabować. Jak się już wzmocnił to gra dobiegła końca i zajął ostatnie 3 miejsce. Wiec ta taktyka u nas kompletnie nie wypaliła

Awatar użytkownika
kaszkiet
Użytkownik wspierający
Posty: 2463
Rejestracja: 03 maja 2013, 13:06
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 49 times
Been thanked: 46 times

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: kaszkiet » 05 gru 2018, 17:11

Golfang pisze:
05 gru 2018, 12:31
I dodatkowe pytanie czy Western Legends mają jakiś tryb solo?
Nie, a i tryb na 2 graczy jest średnio oceniany (sam nie grałem i nie planuję).

Awatar użytkownika
rattkin
Użytkownik wspierający
Posty: 5849
Rejestracja: 24 maja 2013, 15:00
Lokalizacja: Poznań
Has thanked: 62 times
Been thanked: 201 times

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: rattkin » 05 gru 2018, 17:35

(częściowo związana z tematem) gawęda o designie:

W grach "tego typu", tj. sandboksach, w których jest podział na "złych i dobrych", musi być tego rodzaju nierównowaga. Tj. : muszą być na akcje, które są "mocniejsze, korzystniejsze". Nie jest to błąd w designie, a wręcz, w pewnym sensie, jego wymóg, jeśli chce się uzyskać wzmożoną interakcję. Dlaczego? Otóż, gdyby wszystko było rozłożone "mniej więcej po równo", to gracze, w naturalny sposób, "rozpełźliby się" po przestrzeni akcji - każdy by sobie skrobał tę swoją rzepkę i zarabiał jakieś punkty na koniec. Interakcja byłaby mało interesująca, bo zysk byłby niewielki (w stosunku do kosztu, który jest zawsze istotny: zasoby na zbliżenie się do przeciwnika, na atak, itd.). Natomiast, kiedy pewne akcje są silniejsze, to pewien rodzaj graczy (powiedzmy: archetypiczni "dobrzy") skłania się ku tej akcji, by "wygrać". To jednoczesnie stwarza "archetypicznym złym" warunki do buszowania - do ataku i przejęcia łupu i stanowi ogólny generator "napięcia", który ma być motywm przewodnim takiej gry. "Incentywizacja" (motywowanie) interakcji, ot.

Jako przykład podam Merchants and Marauders (do których Western Legends zresztą często jest przyrównywana). To jest gra, po premierze której, często padało stwierdzenie, że "kupiec jest przegięty i za łatwo wygrać". To jest opinia "archetypicznego dobrego" - osoby, która kalkuluje akcje, liczy punkty i tak jej wychodzi. I rzeczywiście, w gronie takich graczy, M&M stanowi nudny eurooptymalizator, sterowany głównie szczęściem dociągu dóbr. Jeśli jednak do gry siadają osoby nastawione na adaptację (wszyscy, jedna osoba nie wystarczy - zajmie się gonieniem jednego, a pozostali dalej sobie będą wozić towary, czy "kopać w kopalnii"), to nagle przestrzeń "dobrych" akcji zaczyna się rozmywać. Jest to jednak stan, którego wielu graczy nie lubi, bo skoro nie widać tych lepszych/optymalnych ścieżek, to zaczynają podejrzewać, że wszystko jest już dziełem przypadku i wynikiem złośliwości pozostałych graczy - zapał do grania istotnie spada.

Oznacza to, że "takie" sandboxy wymagają pewnego konkretnego nastawienia - od większości, a najlepiej od wszystkich. Jeśli tego nastawienia nie ma, to gra bardzo łatwo się zapada pod swoim ciężarem. Tak jak kiedyś były żarty z afer z trzymaniem pierwszych iPhone, żeby nie zasłaniać anteny, tak tu jest trochę podobnie: "musisz grać w grę w odpowiedni sposób". Doskonale też rozumiem, dlaczego ktoś się może buntować przeciwko takiemu zawężeniu. Jest to też stan, który czasem, mimo najszczerszych nawet chęci, trudno uzyskać. Gracze mają zakodowane pewne wzorce postępowań, czy wręcz podświadomie wybierają pewne strategie. Np. w przypadku New Angeles, doskonale wiem jak w to grać i jakich ludzi do tego zaprosić, a mimo to, nie za bardzo się udaje, bo widzę w trakcie, że "gra ucieka" graczom (także i mnie), którzy z nią cały czas usiłują walczyć, próbując zmusić do posłuszeństwa w ramach swoich założeń, jaka to gra być powinna. I cały czas wydaje mi się, że to jednak nie wina gry. Pewne rzeczy nie tak łatwo jest w graczach "przestawić".

Co ciekawe, np. "Root" ma "problem" w drugą stronę - interakcja jest tak wielopłaszczyznowa i tak częsta, że wszyscy nawzajem trzymają się w szachu. I tego też wiele osób zdaje się nie lubić - bo co po takim klinczu, z którego nie da się wyrwać. Wtedy wygrana znów wydaje się być albo przypadkowa albo wręcz nieosiągalna. Ciężko dogodzić :)

Niemniej jednak, taka jest właśnie charakterystyka owych gier. Można nawet powiedzieć: wada. Bo co to za gra, która działa tylko przy bardzo specyficznych warunkach? Zawężenie targetu, itd. Ale gier mamy bardzo dużo i w tym nasze szczęście, że można przebierać i szukać pod siebie/swoje grupy. Frustrację może tylko wywoływać sytuacja, w której chciało by się, żeby gra działała dla nas, a jednak okazuje się, że tak się nie dzieje. Można próbować podejść inaczej, ale kiedy i to nie zadziała raz i drugi, to wypada jednak zaakceptować i z grą się rozstać - nie sprawi nam przyjemności.
Ostatnio zmieniony 05 gru 2018, 18:47 przez rattkin, łącznie zmieniany 3 razy.
TOP 10 | Kolekcja
Ponad 30 dokonanych transakcji na forum.

Awatar użytkownika
kaszkiet
Użytkownik wspierający
Posty: 2463
Rejestracja: 03 maja 2013, 13:06
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 49 times
Been thanked: 46 times

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: kaszkiet » 05 gru 2018, 18:03

@rattkin - gdybyśmy byli na BGG, kopsnąłbym Ci 10 GG. Bardzo ciekawy post!

Awatar użytkownika
Curiosity
Moderator
Posty: 5307
Rejestracja: 03 wrz 2012, 14:08
Lokalizacja: Poznań
Has thanked: 211 times
Been thanked: 268 times

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: Curiosity » 05 gru 2018, 19:09

Zabrzmiało trochę jak gadka spin doctora, ale i ja byłem pod wrażeniem :)
kaszkiet pisze:
05 gru 2018, 18:03
kopsnąłbym Ci 10 GG.
Spoiler:
Miałem za dużo gier, regał trzeszczał w szwach. Dokupiłem drugi regał i teraz wieje pustkami :( trzeci by się przydał.
Hejtowałem Zombicide i Awaken Realms zanim to było modne.

Awatar użytkownika
rattkin
Użytkownik wspierający
Posty: 5849
Rejestracja: 24 maja 2013, 15:00
Lokalizacja: Poznań
Has thanked: 62 times
Been thanked: 201 times

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: rattkin » 05 gru 2018, 19:13

Curiosity pisze:
05 gru 2018, 19:09
Zabrzmiało trochę jak gadka spin doctora
Nie mam, nomen omen, koni, w tym wyścigu :)
TOP 10 | Kolekcja
Ponad 30 dokonanych transakcji na forum.

Awatar użytkownika
Curiosity
Moderator
Posty: 5307
Rejestracja: 03 wrz 2012, 14:08
Lokalizacja: Poznań
Has thanked: 211 times
Been thanked: 268 times

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: Curiosity » 05 gru 2018, 19:34

rattkin pisze:
05 gru 2018, 19:13
Nie mam, nomen omen, koni, w tym wyścigu :)
Jeszcze ;> Przecież paczka już w drodze.
Miałem za dużo gier, regał trzeszczał w szwach. Dokupiłem drugi regał i teraz wieje pustkami :( trzeci by się przydał.
Hejtowałem Zombicide i Awaken Realms zanim to było modne.

Awatar użytkownika
Mixthoor
Użytkownik wspierający
Posty: 302
Rejestracja: 05 sty 2018, 23:42
Lokalizacja: Dojczlandia
Has thanked: 20 times
Been thanked: 8 times
Kontakt:

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: Mixthoor » 06 gru 2018, 09:25

@rattkin - To jest utwierdzenie w przekonaniu, iż tytuł jest zdecydowanie dla mnie. W grach uwielbiam korzystać z różnych możliwości, stawiając na piedestale radość z gry, nie z wygranej. Jeśli Western Legends zapewnia taką właśnie różnorodność, będzie lądowało bardzo często na moim stole.

gierrappa
Posty: 90
Rejestracja: 21 cze 2017, 09:53
Has thanked: 4 times

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: gierrappa » 06 gru 2018, 09:50

@rattkin - polać mu bo dokładnie tak jest. Posiadam M&M i tam bycie kupcem nie jest o tyle OP co bycie piratem jest trochę przegięte i w mojej grupie ja zazwyczaj jako jedyny wybieram tą ścieżkę. Oprócz tego że nie możesz wpływać do portów państw które zaatakowałeś to dodatkowo ścigają cię okręty flagowe co przy late-game gdzie są 4 takie okręty a każdy z graczy jest innej narodowści mocno utrudnia rozgrywkę (połowa portów zablokowna i wszyscy chcą Cię zabić :D ) I dla mnie to jest fajne bo mimo przegrywaniu 9na10 gier bawię się doskonale. Wróćmy do WL bo tego ten wątek tyczy - sam gry jeszcze nie posiadam (jest w drodze) ale problemem tutaj jest chyba podejście graczy, którzy chcą od sandboxa pełnej swobody i aby każdą drogą dało się jednakowo wygrać. Niestety w tym przypadku aby wygrać albo musisz się ścigać w kopalnii albo rabować górników - oczywiście możesz się też bawić całą resztą możliwości ale chyba bez nastawienia na wygraną. Dokładnie jak w M&M albo dobra zabawa albo nudna powtarzalność ruchów aby za wszelką cenę wygrać.

Awatar użytkownika
Curiosity
Moderator
Posty: 5307
Rejestracja: 03 wrz 2012, 14:08
Lokalizacja: Poznań
Has thanked: 211 times
Been thanked: 268 times

Re: Western Legends (Hervé Lemaître)

Post autor: Curiosity » 06 gru 2018, 09:57

gierrappa pisze:
06 gru 2018, 09:50
albo dobra zabawa albo nudna powtarzalność ruchów aby za wszelką cenę wygrać.
W Firefly nikt mi nie każe robić czegoś na siłę i ta gra jest moim nr 1 na liście sandboksów. Zależnie od scenariusza, mogę spędzić całą rozgrywkę bez jednej najmniejszej interakcji z innym graczem, a możemy też co turę na siebie napadać - jak kto woli. Powtarzalność ruchów w Firefly bynajmniej nie jest nudna.
Miałem za dużo gier, regał trzeszczał w szwach. Dokupiłem drugi regał i teraz wieje pustkami :( trzeci by się przydał.
Hejtowałem Zombicide i Awaken Realms zanim to było modne.

ODPOWIEDZ