Blackout: Hong Kong (Alexander Pfister)

Tutaj można dyskutować konkretnych grach planszowych i karcianych. Każda gra ma swój jeden wątek. W szczególnych przypadkach może być seria gier.
NIE NALEŻY TUTAJ PYTAĆ O ZASADY!
Regulamin forum
Na tym podforum można dyskutować konkretnych grach planszowych i karcianych. Każda gra ma swój jeden wątek. W szczególnych przypadkach może być seria gier. Zapoznajcie się z wytycznymi tworzenia tematów.
NIE NALEŻY TUTAJ PYTAĆ O ZASADY GIER!
brazylianwisnia
Użytkownik wspierający
Posty: 755
Rejestracja: 07 mar 2017, 20:48
Has thanked: 1 time
Been thanked: 28 times

Blackout: Hong Kong (Alexander Pfister)

Post autor: brazylianwisnia » 03 paź 2018, 15:51

Nowa gra Alexandra Pfistera. Euro w bardzo ciekawej tematyce. Zarzadzamy zasobami i specjalistami unikając popadniecia miasta w chaos rywalizując z innymi graczami. Mechaniki to: Deck Building i Area Control. Będzie jakiś tryb kampanii(nie Legacy). Czas gry 75-150min, 1-4 graczy, ciężkości podobna do GWT i Mombasy. Premiera na Essen

https://boardgamegeek.com/boardgame/262 ... -hong-kong

Zasady:
https://www.eggertspiele.com/en/index.p ... achment=20
Ostatnio zmieniony 03 paź 2018, 20:23 przez brazylianwisnia, łącznie zmieniany 2 razy.
Zbiórka Bloodborne Bydgoszcz lub wysyłka
viewtopic.php?f=55&t=61108

Kupię: Endeavor Age of Sail, Yokohama
Sprzedam HwA LCG https://www.gry-planszowe.pl/forum/vie ... &t=59298

Awatar użytkownika
Brylantino
Użytkownik wspierający
Posty: 1054
Rejestracja: 19 lut 2013, 22:30
Lokalizacja: Kraków
Been thanked: 5 times

Re: Blackout: Hong Kong

Post autor: Brylantino » 03 paź 2018, 15:53

Graficznie bieda z tego co widać na BGG - szaro, buro i ponuro.

brazylianwisnia
Użytkownik wspierający
Posty: 755
Rejestracja: 07 mar 2017, 20:48
Has thanked: 1 time
Been thanked: 28 times

Re: Blackout: Hong Kong

Post autor: brazylianwisnia » 03 paź 2018, 15:56

To zapowiada dobre Euro ;-) Pfister próbuje gonić mistrza Felda :-D
Zbiórka Bloodborne Bydgoszcz lub wysyłka
viewtopic.php?f=55&t=61108

Kupię: Endeavor Age of Sail, Yokohama
Sprzedam HwA LCG https://www.gry-planszowe.pl/forum/vie ... &t=59298

Awatar użytkownika
sztefyn
Użytkownik wspierający
Posty: 1027
Rejestracja: 17 wrz 2014, 18:00
Lokalizacja: Olsztyn
Kontakt:

Re: Blackout: Hong Kong (A.Pfister)

Post autor: sztefyn » 03 paź 2018, 19:40

Ta gra ma jakiś związek z książką? http://lubimyczytac.pl/ksiazka/243909/blackout
"Nie śpię, bo trzymam kredens. Z planszówkami." :)
Kolekcja gier BGG | Sprzedam/Wymienię | Kupię

brazylianwisnia
Użytkownik wspierający
Posty: 755
Rejestracja: 07 mar 2017, 20:48
Has thanked: 1 time
Been thanked: 28 times

Re: Blackout: Hong Kong (A. Pfister)

Post autor: brazylianwisnia » 03 paź 2018, 20:25

Nie ma związku. Gra rzeczywiście nie wygląda efektownie i dość ubogo w porównaniu do GWT jednak ma kilka ciekawych mechanizmów. Ciężko ocenić jakie będzie odczucie kombinowania. Pfister jeszcze mnie nie zawiódł więc mimo wszystko jestem optymistycznie nastawiony.
Zbiórka Bloodborne Bydgoszcz lub wysyłka
viewtopic.php?f=55&t=61108

Kupię: Endeavor Age of Sail, Yokohama
Sprzedam HwA LCG https://www.gry-planszowe.pl/forum/vie ... &t=59298

brazylianwisnia
Użytkownik wspierający
Posty: 755
Rejestracja: 07 mar 2017, 20:48
Has thanked: 1 time
Been thanked: 28 times

Re: Blackout: Hong Kong (A. Pfister)

Post autor: brazylianwisnia » 10 paź 2018, 16:15

Wgryzlem się mocno w zasady i wydaje mi się że potencjał jest tu spory. Rekrutowanie specjalistów, otaczanie dzielnic bardzo fajnie działa i interesujące przerabianie zasobów. Do tego kolejne euro z deckbuildingiem co jest dużym plusem. Mimo tematyki gra nie kryje się że bardzo mocno opiera się na cyferkach i jest bardzo sucho. Myślę że pod kątem ocen będzie blisko GWT ale jednak minimalnie za plecami. Widać trochę mixu mechanik Mombasy i GWT.
Zbiórka Bloodborne Bydgoszcz lub wysyłka
viewtopic.php?f=55&t=61108

Kupię: Endeavor Age of Sail, Yokohama
Sprzedam HwA LCG https://www.gry-planszowe.pl/forum/vie ... &t=59298

Tony23
Użytkownik wspierający
Posty: 437
Rejestracja: 03 paź 2014, 18:43

Re: Blackout: Hong Kong (A. Pfister)

Post autor: Tony23 » 06 lis 2018, 21:32

https://youtu.be/ByxaDAqohcU

Recenzja Vasella się pojawila

dawta
Użytkownik wspierający
Posty: 182
Rejestracja: 28 lip 2013, 23:09

Re: Blackout: Hong Kong (A. Pfister)

Post autor: dawta » 07 lis 2018, 08:11

Zagrałem parę rund w Essen i muszę przyznać, że mi się podobało. Ciekawe połączenie DeckBuildingu (talia specjalistów) z Euro. Sprytne mechanizmy zbierania surowców, wymiany na inne, zabezpieczania dzielnic i myszkowania po mieście. Jak się to obserwuje bez znajomości zasad ciężko się połapać. Po 20 minutach zapoznania się z grą = wyszystko staje się zrozumiałe i widać, że ładnie się zazębia.
Plansza faktycznie w tonacji czerni - ale IMHO pasuje to do klimatu gry.

brazylianwisnia
Użytkownik wspierający
Posty: 755
Rejestracja: 07 mar 2017, 20:48
Has thanked: 1 time
Been thanked: 28 times

Re: Blackout: Hong Kong (A. Pfister)

Post autor: brazylianwisnia » 07 lis 2018, 11:07

Deckbuilding to mechanika a euro to "gatunek" więc trochę niefortunny dobor słów :-P

Mi plansza pasuje - jest czytelna. Gdyby była przekombinowana to ciężko byłoby połapać się w kolorowych polach. Mam nadzieję że Lacerta ma w swoich planach Blackout i wyda w takiej ładnej cenie jak GWT.
Zbiórka Bloodborne Bydgoszcz lub wysyłka
viewtopic.php?f=55&t=61108

Kupię: Endeavor Age of Sail, Yokohama
Sprzedam HwA LCG https://www.gry-planszowe.pl/forum/vie ... &t=59298

Fojtu
Użytkownik wspierający
Posty: 1065
Rejestracja: 10 maja 2014, 14:02
Has thanked: 8 times
Been thanked: 6 times

Re: Blackout: Hong Kong (A. Pfister)

Post autor: Fojtu » 15 lis 2018, 10:40

Wreszcie zagrane, ale niestety wrażenia średnie. Sama rozgrywka jest ok, chociaż nic bardzo porywającego jak dla mnie.

Mechanicznie gra jest poprawna, powiedzmy że zbieranie kart w stosikach jest dość ciekawe, ale chyba to za mało żeby mnie przekonać. W grze mam wrażenie jest zaskakująco duży element losowy - rzuty kośćmi, losowanie kto idzie do szpitala na wyprawie i to jak wychodzą nowe cele. Oczywiście większość z tego można jakoś niwelować, ale jakoś nie pasuje mi to do takiego euraska - bardziej frustruje niż ciekawi, inni gracze mieli podobne wrażenie.

Ze strony graficznej ta gra to dla mnie dramat.
1. Wszystko jest czarno-pomrańczowe - jakoś mnie ta estetyka nie przekonuje, zbyt szaro-bure, ale to subiektywna rzecz, chociaż inni powiedzieli to samo.
2. W grze jest pomarańczowy gracz! Kto wymyślił, żeby w grze gdzie gdzie są 2 główne kolory szaty graficznej dawać gracza w jednym z tych kolorów!? Naprawdę słaba decyzja. Do tego jeszcze szary, którego dość słabo widać na planszy.
3. Małe kolorowe kropki na planszy - jak na planszy w późniejszym etapie gry leżą 2-3 kostki na większość lokacji w centrum mapy, kompletnie nie widać jakiego koloru jest miejsce pod spodem i zaczyna się grzebanie w planszy w poszukiwaniu miejsca danego koloru.

Podsumowując, gdyby nie beznadziejna oprawa graficzna byłoby poprawne euro (ale niewiele więcej), a tak to dla mnie jest trochę babol, do którego siądę jak ktoś poprosi ale sam nigdy nie zaproponuję.

Awatar użytkownika
ChlastBatem
Użytkownik wspierający
Posty: 1719
Rejestracja: 14 kwie 2014, 15:35
Lokalizacja: Gdynia/Gdańsk
Has thanked: 1 time
Been thanked: 2 times

Re: Blackout: Hong Kong (A. Pfister)

Post autor: ChlastBatem » 16 lis 2018, 22:13

Widziałem grę na żywo. Faktycznie jest paskudna i mało funkcjonalna przez kolorystykę. Do tego dochodzi kiepskie wykonanie elementów gry. Dawno nie widziałem tak cienkich kart. Niejeden prototyp wygląda lepiej niż ta gra.

brazylianwisnia
Użytkownik wspierający
Posty: 755
Rejestracja: 07 mar 2017, 20:48
Has thanked: 1 time
Been thanked: 28 times

Re: Blackout: Hong Kong (A. Pfister)

Post autor: brazylianwisnia » 16 lis 2018, 23:41

Dla mnie wygląd jest przejrzysty i czytelny. Szału nie robi ale dla mnie lepiej jak w Mombasa, Zamki Burgundii czy pierwsza edycja Cywilizacji. Nie jest tragicznie. Najbardziej wkurza szary gracz..
Zbiórka Bloodborne Bydgoszcz lub wysyłka
viewtopic.php?f=55&t=61108

Kupię: Endeavor Age of Sail, Yokohama
Sprzedam HwA LCG https://www.gry-planszowe.pl/forum/vie ... &t=59298

Awatar użytkownika
lukwych
Użytkownik wspierający
Posty: 465
Rejestracja: 23 wrz 2013, 19:19
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 1 time

Re: Blackout: Hong Kong (A. Pfister)

Post autor: lukwych » 19 lis 2018, 10:16

Byłem pewien, że to Osioł czy Muł,wiec szary miał sens, ale teraz w robocie patrzę w Zodiak i jest tylko Koń i zgłupiałem.
Zawsze chętnie zagram w te gry: Chaos, Clash of Cultures, Cywilizacja: TTA, Lewis & Clark, Mage Knight, Pokolenia, Pupile Podziemi,
Race! Formula 90, Rosyjskie Koleje, Space Alert, Stawka większa niż życie, Władcy Podziemi!

brazylianwisnia
Użytkownik wspierający
Posty: 755
Rejestracja: 07 mar 2017, 20:48
Has thanked: 1 time
Been thanked: 28 times

Re: Blackout: Hong Kong (A. Pfister)

Post autor: brazylianwisnia » 19 lis 2018, 13:36

Jak już dorwe Blackout to pewnie zamówię z meple kolorowe domki i sześcianu. Niebieski albo czerwony zamiast szarego. Nie sądzę by mi się to mieszalo z polami na planszy.
Zbiórka Bloodborne Bydgoszcz lub wysyłka
viewtopic.php?f=55&t=61108

Kupię: Endeavor Age of Sail, Yokohama
Sprzedam HwA LCG https://www.gry-planszowe.pl/forum/vie ... &t=59298

Fojtu
Użytkownik wspierający
Posty: 1065
Rejestracja: 10 maja 2014, 14:02
Has thanked: 8 times
Been thanked: 6 times

Re: Blackout: Hong Kong (A. Pfister)

Post autor: Fojtu » 19 lis 2018, 14:00

brazylianwisnia pisze:
19 lis 2018, 13:36
Jak już dorwe Blackout to pewnie zamówię z meple kolorowe domki i sześcianu. Niebieski albo czerwony zamiast szarego. Nie sądzę by mi się to mieszalo z polami na planszy.
Jeżeli już serio to rozważasz, to zamów sobie też coś zamiast pomarańczowego wg mnie. Zrobienie koloru gracza identycznego jak jeden z 2 głównych kolorów gry to totalny idiotyzm i dla mnie to było strasznie irytujące, szczególnie że wszystkie planszetki graczy mają masę pomarańczowego na sobie.

Awatar użytkownika
Marx
Użytkownik wspierający
Posty: 2399
Rejestracja: 24 sty 2016, 10:50
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 15 times
Been thanked: 5 times

Re: Blackout: Hong Kong (A. Pfister)

Post autor: Marx » 22 sty 2019, 10:45

Całkiem niedawno niejaki Richard popełnił recenzję najnowszego dzieła p. Pfistera na swoim kanale YouTube:
https://www.youtube.com/watch?v=eVUr2QKNyjY
Finalne myśli:
https://www.youtube.com/watch?v=mIaPXKw7AiA
Waiting is the hardest part.

Z nimi przychodzi mi się pożegnać

Awatar użytkownika
Pan_K
Użytkownik wspierający
Posty: 2166
Rejestracja: 24 wrz 2014, 19:16
Lokalizacja: Wrocław
Has thanked: 16 times
Been thanked: 17 times

Re: Blackout: Hong Kong (A. Pfister)

Post autor: Pan_K » 23 sty 2019, 21:14

Marx pisze:
22 sty 2019, 10:45
Całkiem niedawno niejaki Richard popełnił recenzję najnowszego dzieła p. Pfistera na swoim kanale YouTube:
https://www.youtube.com/watch?v=eVUr2QKNyjY
Finalne myśli:
https://www.youtube.com/watch?v=mIaPXKw7AiA
No nie pomaga. Gra brzydka jak - nomen omen - noc i miałem sobie odpuścić. Teraz zaczynam się wahać... :(
To morale, tego morale, o tym morale, te morale, tych morale, o tych morale itd.
"Morale" ma gramatycznie tylko liczbę pojedynczą (singulare tantum) i nie odmienia się w języku polskim.

Mikanit
Użytkownik wspierający
Posty: 228
Rejestracja: 09 mar 2015, 16:20
Has thanked: 1 time
Been thanked: 3 times

Re: Blackout: Hong Kong (Alexander Pfister)

Post autor: Mikanit » 23 sty 2019, 23:00

Trza czekać aż ktoś zrobi po swojemu plansze i sobie druknąć to od razu odczucia będą inne
Gdynia

Awatar użytkownika
piton
Użytkownik wspierający
Posty: 3068
Rejestracja: 13 lut 2011, 22:15
Lokalizacja: Opole
Been thanked: 2 times
Kontakt:

Re: Blackout: Hong Kong (Alexander Pfister)

Post autor: piton » 10 lut 2019, 23:01

Miałem okazję zagrać w 4 osoby.
To taka ugrzeczniona (mocno) Mombasa - mechanika z kartami i wykładanie ich na swoją planszetkę, a potem zbieranie z jednej kolumny. Mam wrażenie, że autor chciał zadowolić narzekających na negatywną interakcję w Mombasie. Coś jak Agricola - Caverna.

Ogólnie gra to super pasjans. Moim zdaniem 99% gry gramy tylko pod siebie. Szczątkowa interakcja występuje podczas kładzenia kosteczek na planszę (zamykania obszarów). Trzeba popatrzeć gdzie kto idzie, ewentualnie się podpiąć pod punktowanie, czy tam pospieszyć ze "zwiadem" przed zamknięciem obszaru. Dla mnie to ułamek całości. I tak nie mamy wpływu na innych lub możliwości zablokowania czyjegoś planu.
Ja wygląda gra - gram karty, potem pobieramy zasoby, zamieniamy je na inne zasoby, realizujemy kontrakty za te zasoby, które nam dają kolejne karty albo zasoby i tak w kółko. Rozkręcamy silniczek, staramy się wycisnąć ile się da, poszukujemy combosów. Inni gracze nie psują nam planu.

Dla mnie bardo słabo, nie lubię pasjansów. Mechanicznie też szału nie robi. Szukanie optymalnej ścieżki, wyciskanie combosów można przerobić w wielu innych eurach, bardziej zajmujących i porywających. Dla mnie nic interesującego, nowego, zajmującego, no fun... mechanika z Mombasy spoko, ale cała reszta już nie. Jest pierdylion opcji i występuje paraliż decyzyjny, coś źle zaplanujemy i silnik się zatrze, co może nas zasmucić.
Grafika jest beznadziejna - a ja nie przykładam nigdy do tego wagi - ale tutaj wszystko wygląda jakby pierwszy szkic gry wydrukowali. Alea wydaje piękniejsze gry.
Tegoż autora podoba mi się Mombasa, GWT już nie - żeby było jakieś porównanie. Moi współgracze kochają GWT i im się podobało, tylko oni właśnie przepadają za euro-pasjansami.
Lubicie optymalizacyjne pasjanse - można grać, polecam. Szukacie gry z interakcją - lepiej nie grać, nie polecam.

brazylianwisnia
Użytkownik wspierający
Posty: 755
Rejestracja: 07 mar 2017, 20:48
Has thanked: 1 time
Been thanked: 28 times

Re: Blackout: Hong Kong (Alexander Pfister)

Post autor: brazylianwisnia » 10 lut 2019, 23:31

Mnie zawsze zastanawia dlaczego osoby które nie lubią "pasjansow" siadają do takiej gry i później narzekają.. Rozumiem że wiele osób może cenić duża interakcje a tutaj nie ma wiele (ale też nie jest zerowa) więc po co bić się z koniem?
Rywalizujemy o karty, żetony z planszy, podpinamy się pod punktowanie..dla mnie więcej jak trzeba. Co do GWT to nie rozumiem dlaczego Ci się nie podoba bo tam jest bezpośrednia(taxowanie) i pośrednia(wyścig po pracowników, krowy, żetony zawiadowcow, zajmowanie najlepszych pół na mapie) interakcja więc GWT raczej nie lubią osoby które nie znoszą interakcji.
Co do grafiki to nie jest aż tak brzydka. Mi np podobają się karty. Mają swój styl graficzny i nie ma kompromisów co do czytelności (widać z kilometra że czerwony to czerwony). Jedynie plansza jest słaba oraz szary kolor gracza. Dziwi mnie tylko że Teotihuacan i Blackout maja podobny poziom interakcji a piszesz jak by była jakaś większa różnica. W obu możesz podbrac rywalowi coś co chciał, przeszkodzic w punktowaniu wg tego co sobie zaplanował, wpłynąć na koszt akcji i właściwie to tyle.
Zbiórka Bloodborne Bydgoszcz lub wysyłka
viewtopic.php?f=55&t=61108

Kupię: Endeavor Age of Sail, Yokohama
Sprzedam HwA LCG https://www.gry-planszowe.pl/forum/vie ... &t=59298

Awatar użytkownika
piton
Użytkownik wspierający
Posty: 3068
Rejestracja: 13 lut 2011, 22:15
Lokalizacja: Opole
Been thanked: 2 times
Kontakt:

Re: Blackout: Hong Kong (Alexander Pfister)

Post autor: piton » 11 lut 2019, 08:18

brazylianwisnia pisze: Mnie zawsze zastanawia dlaczego osoby które nie lubią "pasjansow" siadają do takiej gry i później narzekają.
Czy zanim w coś zagrasz, czy tam zjesz (spróbujesz) z góry już wiesz, że to jest dobre, złe - Tobie smakuje/nie smakuje? Ja niestety nie posiadam takich zdolności i muszę sprawdzić empirycznie.
Kolega zakupił grę, zaproponował czy zagramy. Nie znałem tej gry, nie interesowałem się nią kompletnie (kojarzyłem wyłącznie tytuł), więc chciałem poznać. Mogła się okazać grą mego życia, niestety tak się nie stało.

Jak pisałem posta napisałem na końcu "czekam na ukamienowanie", potem skasowałem.
Zawsze jak tylko ktoś rzuci kamyczek do ogródka zaczyna się lawina. Czemu usilnie każdy zabrania innym mieć prawo do własnego zdania i jego wyrażania. Niestety potem jest tak, że jak coś jest relatywnie słabe, to ludzie nic nie piszą, olewają gry i sprzedają bez słowa komentarza na forum, bo zaraz zbierze się grono ekspertów i powie "jak możesz tak odbierać grę, źle odbierasz". Lubienie/nie lubienie to kwestia subiektywna. Nie dyskutujmy o gustach.
Właśnie forum - tutaj można wyrażać swoje opinie, ja taką wyraziłem. Było mało opinii w temacie, to napisałem o SWOICH odczuciach z gry i odniosłem się do mechaniki gry.
Jak mamy polemizować, to polemizujmy już na argumenty "mechaniczne", a nie "nie rozumiem jak może ci się nie podobać"

Gra DLA MNIE jest po prostu nudna. Mechanika MNIE nie porywa, aczkolwiek mechanizm zagrywania kart z Mombasy jest fajny, reszta już nie. Zagrywam karty, robię silniczek i z każdą rundą staram się go dopalić. Dokupuję kontrakty (karty), które rozpędzają mnie bardziej i bardziej. Nawet nie wiem co robią inni, jakie spektakularne zagrania mają do pokazania, bo koncentruję się na sobie. Gra się symultanicznie, bo jak każdy by czekał i patrzył na koleżankę-kolegę to gra by trwała z 4godziny. Nie lubię takich gier, ponieważ jak siadam do stołu z innymi ludźmi lubię wchodzić z nimi w interakcję, śledzić co robią źle/dobrze, pogadać. Pogratulować komuś zagrania wow lub dopiec jak zagrał słabo. Lubię się bawić przy grze, tutaj się słabo bawiłem, tak mam JA. Nie lubię patrzeć na swój kawałek stołu i potem porównać wyniki. To nie dla mnie. Raz zagrałem i mi wystarczy.

Tydzień wcześniej zagrałem w to Teo - podobnie, nie interesowałem się tytułem, nie chciałem kupić, chociaż wiedziałem więcej niż o Blackoucie (dlatego nie chciałem kupić). Kolega zakupił, zagraliśmy Mnie osobiście się bardziej spodobało. Gra się na jednej planszy, siłą rzeczy obserwuje co robią inni. Widzę, że ktoś chce mi buchnąć fajną płytkę albo czai się na piramidkę, która przesunie mnie na torach świątyni i to zaburzy plan. Już muszę podjąć decyzję, która łączy się z innymi graczami. Wyścig po płytki, domki, wszystko na jednej planszy. Widzę, że gram z ludźmi, cały czas, a nie tylko w fazie 4 stawiam kostkę. To nie jest mój ideał interakcji, ale tutaj już widzę i czuję, że gram z innymi.
Inna mechanika, inny pomysł na grę, taki mi się bardziej spodobał po prostu. Tylko znowu - nie jest to dla mnie super hit, a dla wielu będzie.
W Blackoucie co można zrobić żeby komuś coś popsuć - zabrać kartę kontraktu czy postawić kosteczkę/domek gdzie ktoś potencjalnie chce, dla mnie to mało w przekroju całej gry. 90% gry nakręcam coś sam, żeby potem postawić kostkę. Zresztą porównanie tych gier nie ma raczej sensu - inna mechanika.

Konkludując, dajcie czasem komuś wyrazić SWOJĄ opinię bez rzucania kamieniem (w dinozaura). Moje opinie i odbiór gier sa takie, napisałem. Można się nie zgodzić. najlepiej zagrać i wyrobić swoją opinie (ja tak zrobiłem).
Każda gra ma cenęęę, trzeba po prostu pytać, a nie czaić się z kwiatami...GrY na SpRZedaŻ

Ile pudełek gier uniesie jaskółka? jakich gier - euro czy ameri...

Awatar użytkownika
BartP
Administrator
Posty: 3869
Rejestracja: 09 lis 2010, 12:34
Lokalizacja: Gdynia
Has thanked: 24 times
Been thanked: 34 times

Re: Blackout: Hong Kong (Alexander Pfister)

Post autor: BartP » 11 lut 2019, 09:22

Hej piton, dzięki za potwierdzenie moich wrażeń z instrukcji ;]. Nie grałem, ale jestem na nie ze względu na szczątkową interakcję właśnie. Aczkolwiek, podobnie, gdyby ktoś mi zaproponował, że gramy, to ten jeden raz (co najmniej) na pewno bym się skusił.
Sprzedam duck! duck! Go!
Kupię Riverboat, Lowlands, Verona Twist, Saint Petersburg 2. edycja, Kerala i inne

brazylianwisnia
Użytkownik wspierający
Posty: 755
Rejestracja: 07 mar 2017, 20:48
Has thanked: 1 time
Been thanked: 28 times

Re: Blackout: Hong Kong (Alexander Pfister)

Post autor: brazylianwisnia » 11 lut 2019, 10:03

piton pisze:
11 lut 2019, 08:18
Rozumiem że może Ci się nie podobać mechanika, oprawa itd i przeciez tego się nie czepiam. Ta gra śmierdzi pasjansem na kilometr. Jest pełno takich opinii, po 10min gameplayu można to wywnioskować czy po przewertowaniu instrukcji więc zapewne już przed zagraniem miałeś świadomość że to pasjans. To tak jak bym usiadł do gatunku którego nie cierpię i później znecal się na gra jak mnie rozczarowala I jest słaba.

Będąc skrupulatnym to w Blackout też mamy przecież rywalizacje o karty na wspólnym rynku i ktoś może Ci podebrac to co chcesz, tak samo ktoś może zabrać scout token który chciałeś wziąć w tej rundzie czy zająć pole gdzie planowałes położyć kostkę. To nie jest tak że inni gracze nie wpływają na Twój silnik i mamy 4 równolegle rozgrywki solo. To mała interakcja ale niezbyt mniejsza niż np w takim Teo. Mi tam tyle wystarcza do szczęścia.
Zbiórka Bloodborne Bydgoszcz lub wysyłka
viewtopic.php?f=55&t=61108

Kupię: Endeavor Age of Sail, Yokohama
Sprzedam HwA LCG https://www.gry-planszowe.pl/forum/vie ... &t=59298

Awatar użytkownika
Gizmoo
Użytkownik wspierający
Posty: 2047
Rejestracja: 17 sty 2016, 21:04
Lokalizacja: Warszawa/Sękocin Stary
Has thanked: 41 times
Been thanked: 50 times

Re: Blackout: Hong Kong (Alexander Pfister)

Post autor: Gizmoo » 11 lut 2019, 10:47

brazylianwisnia pisze:
10 lut 2019, 23:31
Mnie zawsze zastanawia dlaczego osoby które nie lubią "pasjansow" siadają do takiej gry i później narzekają..
Mnie zawsze zastanawia dlaczego osoby, które nie potrafią zaakceptować czyjejś opinii, wyrażają swoją. :lol: Po co w ogóle wchodzą na forum dyskusyjne?
brazylianwisnia pisze:
10 lut 2019, 23:31
Co do grafiki to nie jest aż tak brzydka.
Jest.

I co mi zrobisz? :lol:

Ale kończąc z żartami - ta gra jest OKRUTNIE źle zaprojektowana graficznie. I tutaj już nawet nie chodzi o gust i klasyczne "podoba/nie podoba". Jeżeli sam dobór kolorystyki elementów przeszkadza w czytelności rozgrywki, a ikonografia nie jest do końca intuicyjna, to jest to ewidentny problem. Powiem więcej - na żywo ta gra wygląda dużo gorzej niż na zdjęciach. Oczywiście zaraz może paść argument, że do wszystkiego idzie się przyzwyczaić. Tyle, że każdy, kto miał cokolwiek wspólnego z projektowaniem graficznym (i nie mówię gier - choćby stron internetowych, plakatów, ulotek) i ma choć trochę poczucia estetyki (choćby wyuczonej) dostrzeże, że Blackout Hong Kong jest mało user-friendly i jest nie tylko amatorsko zaprojektowany, ale też zwyczajnie pozbawiony jakiegokolwiek uroku.

Awatar użytkownika
piton
Użytkownik wspierający
Posty: 3068
Rejestracja: 13 lut 2011, 22:15
Lokalizacja: Opole
Been thanked: 2 times
Kontakt:

Re: Blackout: Hong Kong (Alexander Pfister)

Post autor: piton » 11 lut 2019, 11:10

brazylianwisnia pisze: Ta gra śmierdzi pasjansem na kilometr. Jest pełno takich opinii, po 10min gameplayu można to wywnioskować czy po przewertowaniu instrukcji więc zapewne już przed zagraniem miałeś świadomość że to pasjans.
piton pisze: Kolega zakupił grę, zaproponował czy zagramy. Nie znałem tej gry, nie interesowałem się nią kompletnie (kojarzyłem wyłącznie tytuł), więc chciałem poznać. Mogła się okazać grą mego życia, niestety tak się nie stało.
Eh...Czy grasz z kolegami/koleżankami czasem - nie tylko w swoje gry, starannie wyselekcjonowane - i czy czasem zdarza się Tobie zagrać w coś, co jest totalną niewiadomą? Ktoś przyniósł na spotkanie, wyciąga, wyjaśnia zasady i gracie. U nas tak jest - mamy dużą ekipę planszową, często ktoś przyniesie "nowość" i łupiemy. Tak miałem z tym tytułem. Lubię grać, poznawać nowe gry. Tutaj siadłem bez wiedzy o grze, bez żadnych uprzedzeń. Nie siadło.
Nawet jak napalam się na grę, czytam instrukcję przed Esenami i potem wychodzi kicha w praniu, to nie zmieniam oceny gry (bo akurat sam wybrałem i wstyd się przyznać, że wybrałem gniota) - podoba się/nie podoba się. Kwestia gustu.

Co do interakcji - kupowanie kart (kontaktów) zgodnie z ruchem wskazówek zegara, a akurat takie wyszły na stół w danej kolejce, no i uda mi się kupić pierwszemu najlepszą kartę - nie uważam za szczyt przeszkadzania. Tak samo z tymi płytkami zwiadu - jak mam dużo GPS czy tam pinezek to w sumie cokolwiek nie zabiorę to i tak da dużo punktów. Jak mało pinezek, to zarobię mało. Globalnie i tak moja ręka i zbudowana maszyna napędza grę. Reszta to margines jak dla mnie - podkreślę takie jest moje zdanie/odczucie.

Nie porównywałbym gier, gdzie grasz swoją talią i budujesz sobie silniczek z grą worker placement na wspólnej planszy. Chcesz udowodnić, że w tych grach jest tak samo mało interakcji, OK przyjmuję.
Taki paradoks - w takim razie obie gry są pasjansami, a jednak jeden mi się podoba drugi już nie. Inna mechanika, inna rozgrywka i inna rozrywka. Czyli jednak mogę grać w pasjans i się dobrze bawić. W Blackout bawiłem się słabo, wrażenia opisałem. Każdy niech wyrobi sobie swoją opinię - najlepiej jak zagra.
Nawet to jak piszemy, że to pasjansowa rozrywka już jest wskazówką dla forumowiczów. Warto się podzielić czasem wrażeniami, bo jak widać można rożnie patrzeć na tę samą grę. Nie nakazuje komuś patrzeć tak jak, tylko opisałem co widzę. Wnioski każdy wyciąga samemu przecież.
Ja tam szukam dalej planszowego Graala :)

ODPOWIEDZ