Gra miesiąca - listopad 2018

Tutaj można dyskutować na tematy ogólnie związane z grami planszowymi, nie powiązane z konkretnym tytułem.
bobule
Użytkownik wspierający
Posty: 222
Rejestracja: 21 wrz 2017, 22:09
Has thanked: 9 times
Been thanked: 6 times

Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: bobule » 01 gru 2018, 06:13

Zapraszam do comiesięcznego dzielenia się listą tytułów rozegranych. Polecania gier dobrych i odradzania tytułów, które nas zawiodły.

nowości:
Kingdomino, Tajniacy Duet, Twardy orzech do zgryzienia, Kanagawa, Yamatai, Wsiąść do pociągu: Kraje północy

stali bywalcy:
Patchwork, Kakao, Kameleon, Takenoko, Zaginione miasta, K2, Santiago de Cuba

gra miesiąca:
Patchwork - ponownie najczęściej lądująca na stole gra, aczkolwiek zaraz za nią uplasowało się Kingdomino i Tajniacy: duet, obie gry nie należą do gatunku gier skomplikowanych, ale okazały się bardzo miłym zaskoczeniem. Szczególnie, że dotarły do mnie z Mathandlu. Również Kanagawa dotarła z Mathandlu, ale na razie jestem po jednej partii, więc ciężko wyciągać wnioski.

rozczarowanie miesiąca:
Tylko 3 partie w K2 :(((

mniejsze rozczarowania:
Twardy orzech do zgryzienia - fajne, ale chyba jestem na to za stary :P i mam dziwne wrażenie, że partia w "Hej to moja ryba" byłaby lepszym rozwiązaniem , niż "Twardy orzech", bo można utopić pingwina przeciwnika :P
Yamatai - takie małe rozczarowanie, bardzo ładna gra, dużo fajnych rozwiązań i ogólnie wszystko ma sens, ale to ile się czeka na ruch przy 4 osobach przy stole to jakaś tragedia, szczególnie, że można zacząć planować cokolwiek dopiero gdy gracz tuż przed nami zacznie robić swój ruch :///
Jestem na BGA oraz yucata.de ;)

Awatar użytkownika
Gromb
Użytkownik wspierający
Posty: 1631
Rejestracja: 08 paź 2015, 19:09
Lokalizacja: Katowice
Has thanked: 119 times
Been thanked: 13 times

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: Gromb » 01 gru 2018, 08:24

W listopadzie na naszym stole lądowały tylko / aż dwa tytuły:
Valhalla mimo negatywnych opinii, miło spędzamy czas przy tej grze. Łatwe reguły, emocje podczas przerzutów i wyczuwalny klimat.grać trzeba z dodatkami. Obowiązkowo.
Scythe po rozgrywce / nauce gry zorganizowanej przez Ludiversum, wow! Ale to super jest. Na pewno w grudniu wraca na stół.
The Corps Is Mother, the Corps Is Father

kmd7
Użytkownik wspierający
Posty: 905
Rejestracja: 09 lip 2007, 15:25
Lokalizacja: Bydgoszcz
Has thanked: 1 time
Been thanked: 6 times

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: kmd7 » 01 gru 2018, 09:23

W listopadzie bezapelacyjnie zwyciężyła nowość - Brzdęk! Nie drażnij smoka!. Ilość rozgrywek - dziesięć -mówi sama za siebie. W różnych konfiguracjach - 2,3 czy 4 osobowych sprawiała się równie dobrze, aczkolwiek im więcej osób, tym więcej śmiechu. Rewelacyjnie nam się grało, bez znaczenia był wiek i planszówkowe doświadczenie. U mnie HIT!
Druga nowość to TTR: New York. Rozgrywki dwuosobowe, niecałe pół godziny dwie partyjki, szybki fillerek, ale więcej satysfakcji daje pełnoprawne TTR. Być może w 4 osoby byłaby bardziej zacięta walka. Przeciętniak.
Z minusów - po pierwsze nie dałem rady zebrać ekipy do ostatniej sprawy Detektywa, więc jeszcze nie wiemy, jak się to skończy. Drugi minus taki, że tylko jedna rozgrywka w Horror w Arkham LCG i nie mogę tak wsiąknąć w klimat, jak chciałbym. Bo bardzo chcę ;).
Spoiler:

Awatar użytkownika
kmd2000
Użytkownik wspierający
Posty: 241
Rejestracja: 26 sty 2017, 23:59
Lokalizacja: Warszawa, Ochota
Has thanked: 10 times
Been thanked: 7 times

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: kmd2000 » 01 gru 2018, 10:24

Obrazek

(+) The Great Zimbabwe

(+) Food Chain Magnate - gracze z mojej grupy zaczęli przejmować inicjatywę agresywnym marketingiem , a całość tradycyjnie zakończyła się wojną cenową.

(+) Indonesia - świetna gra, ale końcowe 30% partii to czysta administracja, więc przy dłuższych rozgrywkach bywa ciężko.

(+) Pax Renaissance - kolejna partia 3p, bardzo chciałbym spróbować we 4. Oprócz The Great Zimbabwe i Tajniaków, żadna inna gra nie oferuje tylu wrażeń w tak krótkim czasie.

(=) Caverna - po Agricoli to już nie to samo - o wiele mniej ciekawych dróg do zwycięstwa, a komnaty nie oferują tylu interesujących combosów, co karty. Plus graliśmy z żoną we 2 i zdecydowanie było za luźno.
Ale jeśli nie ma ekipy na Agricolę, zawsze z przyjemnością sięgnę po C.

(=) Brass Lancashire - jest ok, jednak zdecydowanie wolę Age of Steam. Szkoda, że Roxley zamiast Brassa nie odnowiło Age of Industry.

(-) Aeon's End - wieje nudą - kolejna gra o przesuwaniu suwaków. Ruchy innych graczy są przewidywalne i nie ekscytują, przez co czekanie na własną turę boli. Deckbuilding jest znikomy, a przez układanie kart jest też na dodatek mało ekscytujący. Umiejętności postaci też niewiele wnoszą.

Gra miesiąca: ??? - przy wszystkich pozycjach z pierwszej 4-ki bawiłem się równie dobrze - Indonezja może nieco z tyłu za te dwie ostatnie fazy operacji.

Awatar użytkownika
Edwardo
Użytkownik wspierający
Posty: 526
Rejestracja: 13 wrz 2010, 11:48
Lokalizacja: Wroclove
Has thanked: 2 times
Been thanked: 1 time

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: Edwardo » 01 gru 2018, 10:42

W listopadzie splot różnych wydarzeń spowodował, że był to planszowo miesiąć świetny:
62 rozgrywki w 33 tytuły:

nowości na stole: Scythe- Fenris powstaje (1), Lords of Scotland (1), Charterstone (2),
najwięcej partii: Cywilizacja poprzez wieki (5),
największe wydarzenie: start kapanii Fenris powstaje,
najlepsza partia: 3,5h solo This War of Mine (1)- pierwszy raz dotrwałem do końca wojny, jedna z postaci początkowych przeżyła i od zwycięstwa dzielił mnie mały krok... To jest jednak mega doświadczenie i przeżycie grać w tę pozycję- fabuła i możliwości miażdżą,
Gra miesiąca: Cywilizacja poprzez wieki (5) - bezwględnie numer 1 u mnie nieprzerwanie od paru lat.
Ostatnio zmieniony 01 gru 2018, 13:32 przez Edwardo, łącznie zmieniany 1 raz.
Jestem Stanley i jestem planszoholikiem www.planszoholik.pl

feniks_ciapek
Użytkownik wspierający
Posty: 636
Rejestracja: 09 lut 2018, 11:14
Has thanked: 28 times
Been thanked: 32 times

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: feniks_ciapek » 01 gru 2018, 12:24

U mnie w listopadzie tylko jedna partia w Brass Birmingham. Gra jest świetnym mózgożerem. Polecam.

13thcaesar
Użytkownik wspierający
Posty: 534
Rejestracja: 13 kwie 2014, 21:11
Lokalizacja: Szczecin
Been thanked: 1 time

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: 13thcaesar » 01 gru 2018, 13:25

Charterstone : narazie tylko dwie partie, ale już "odblokowane" rzeczy w drugiej partii wprowadzają dużo nowego co tylko nakręca jeszcze bardziej do rozegrania kolejnych, aby zobaczyć co nowego odkryjemy.

Scythe: Powstanie Fenrisa: rozegrałem z synem całą kampanię - nie sądziłem ze z tak swietnej gry da się jeszcze wycisnąć tyle nowych swietnych mechanik. Nawet po rozegraniu kampanii mamy ochotę rozegrać ja ponownie w wiekszym gronie. Dla mnie ten dodatek to must have dla kazdego kto lubi Scythe.

Everdell: przepiekne grafiki, swietna rozgrywka, tak nas wciagnela ze rozegraliśmy z kilka partii pod rząd. Już nie moge sie doczekac dodatku.

Gra miesiąca: Charterstone/Scythe/Everdell - ciezko mi wybrac jedną, cała trójka jest tak świetna I wciągająca ze nie moge doczekac sie nastepnych rozgrywek.

Awatar użytkownika
mat_eyo
Użytkownik wspierający
Posty: 4715
Rejestracja: 18 lip 2011, 10:09
Lokalizacja: Warszawa / Łuków, woj. lubelskie
Has thanked: 32 times
Been thanked: 41 times
Kontakt:

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: mat_eyo » 01 gru 2018, 13:40

Listopad to kontynuacja dobrej serii - 57 partii w 31 tytułów, najwięcej w Cardline: Zwierzęta (6) Zamki Burgundii (5), Orbis i Underwater Cities (4).

Nowości:
- Underwater Cities - (+) Nie wiem, czy pan Suchy podśpiewuje sobie pod nosem największy hit Britney Spears, ale na pewno powinien. Po genialnym, najlepszym w zeszłym roku Pulsarze 2849 znów zrobił bardzo dobrą grę. Budowa na planszy, zarządzanie surowcami i to, co lubię najbardziej, czyli kombosy na kartach i akcjach. Troszkę martwi mnie tylko 10 kart punktujących, z czego w każdej rozgrywce pojawia się ich 6, ale poza tym znakomita gra. Jeszcze nie wiem, czy UC pozamiatało Essen '18, ale na pewno jest jednym z dwóch*, którzy trzymają miotłę ;)
- Western Legends - (+) Gra przygodowa o prostej, niegłupiej mechanice, dająca dużo radości. Tak bardziej grabawa, ale jeden wieczór co parę miesięcy można na to poświęcić. Niesamowity klimat, wiele dróg do zwycięstwa. Ja jestem zachwycony, ale widziałem przy stole również zniesmaczone minki. Kwestia odpowiedniego podejścia, gdybym podszedł do niej "gejmersko", to pewnie też bym się rozczarował. Z odpowiednim podejściem jedna z lepszych pozycji tego roku :)
- Chronicles of Frost - (+) Bardzo dobry deckbuilder z kilkoma świetnymi pomysłami, jak dopalanie kart, questy i emerytowanie kart, podobne do pormowania w Tyrants of the Underdark. Na kartach dużo symboli, podczas gry dużo optymalizacji, ale gdzieś tam nad tym wszystkim jest przygoda. Bardzo dobra pozycja, będzie grane.
- Cardline: Zwierzęta - (+) Bardzo to przyjemne. Szybkie, emocjonujące, edukacyjne. Do grania z dzieciakami jak znalazł. Jestem zachwycony, że udało mi się ograć żonę, która jest weterynarzem :D Oceny nie zmienia nawet fakt, że graliśmy z błędem w zasadach a.k.a. wariantem zaawansowanym ;)
- Fields of Green - (+) Bardzo przyjemne, sporo kombinowania przestrzennego i kombienia kart. Gdyby było rundę krótsze, to pewnie bym kupił, a tak zawsze chętnie zagram u kolegi.
- Amphipolis - (+) Tak powinna wyglądać gra entry level. Trochę zbierania zestawów, co rundę nieprzytłaczające decyzje do podjęcia, emocje związane ze zmiennym zakończeniem gry. Tylko to zbieranie szkieletów dzieci w grze rodzinnej jakoś mi zgrzyta.
- Wildlands - (+) Szybka gra figurkowa, w której wcale nie trzeba walczyć, żeby wygrać? Super! Dużo rozkminy, fajne pomysły mechaniczne. Minus, choć nie wierzę, że to napiszę, to jednak za mało tej walki i niska jej opłacalność. Spodobała mi się na tyle, że chciałem kupić. Poznałem cenę i kupować już nie chcę, ale z dziką radością pogram więcej.
- Terraformacja Marsa: Kolonie - (+/-) Sam nie wiem... Nie jest to duże ułatwienie dla graczy, bo można dokonać jednej wymiany na pokolenie i trzeba za nią zapłacić. Z drugiej strony może ona czasem uratować skórę. Jak dla mnie dodatek do pominięcia, choć skoro już kupiłem, to będę z nim grał. Lepszy od Wenus.
- Ślimaki to mięczaki - (+/-) Zdecydowanie nie jestem odbiorcą docelowym, więc samej mechaniki nie będę oceniał. Do zagrania z dzieciakami fajne, na pewno wolę to niż kolejny klon Memory albo gry zręcznościowe. Im mniej graczy przy stole, tym więcej zabawy, w szóstkę było zdecydowanie najgorzej.
- Gugong - (+/-) Mam z tą grą straszliwy problem. Widzę w niej fajne rzeczy, ale są dwie sprawy, które przysłaniają mi całą radość z gry. Po pierwsze, nie czuję rozwoju. Przez cztery rundy robię praktycznie to samo w ten sam sposób, mogę co najwyżej dostać piątą kartę albo "grubasa". Trochę byłem tym rozczarowany. Druga sprawa, to ten nieszczęsny tor na środku planszy. Mam wrażenie, że projektantowi wyszła za luźna gra, więc wpadł na pomysł "dodajmy tor, na którym gracze będą musieli sztucznie palić 1/4 swoich akcji w grze, będzie super!". Dla mnie gra jest o jedną rundę za krótka albo ten tor jest zbędny. Cała reszta zaintrygowała mnie jednak na tyle, że kupiłem. To jest pierwsza gra, która w pierwszej partii mi się nie spodobała, ale kupiłem, żeby dać się przekonać ;)
- Flamme Rogue z Peletonem - (+/-) Nie miałem wielkiej frajdy z wygranej, często miałem wrażenie, że partia gra się sama. Gra premiuje dokładne wyliczenia i przewidywanie ruchów przeciwników, a jednocześnie sprawia, że to przewidywanie jest bardzo, bardzo trudne. Często więc było tak, że przeciwnicy akurat zagrali tak, jak mi pasowało. Zagrać zagram, ale szału nie ma.
- Ganz schön clever - (+/-) Byłaby z tego świetna aplikacja na telefon, do rozruszania szarych komórek przy przerwie na kawę. Jako planszówka średnio, zwłaszcza, że przeciwnicy są tu całkowicie zbędni.
- Paperback - (+/-) Uwielbiam deckbuliding, lubię gry słowne, ale ich połączenie to chyba za dużo grzybów w barszczu. Miałem ogromne problemy z oceną wartości poszczególnych kart, a przez to ze świadomą budową talii. Z drugiej strony gra ma spory walor edukacyjny. Nie wiem, na razie jestem na ostrożne meh ;)
- Keyforge - (-/+) Sam system ciekawy, ale nie wiem, dla kogo jest ta gra. Do grania domowego, z doskoku, jest tu za dużo pilnowania różnych efektów itd. Grania turniejowego, bez mety, sobie nie wyobrażam. Dodatkowo jest trochę za długa, jak na emocje, które generuje.
- Rolnicy - (-/+) Rozczarowanie, bo zasady wyglądały ciekawie. Niestety w trakcie gry wszyscy po kolei idą w to samo, bo inaczej się nie opłaca.
- Burano - (-/+) W założeniu ciekawe, w praktyce przekombinowane, irytujące i męcząco ciasne. Szkoda czasu, jest tyle lepszych eurasów.
- Bukiet - (-/+) Raczej niewyróżniająca się niczym skreślanka. Mogę zagrać, ale zdecydowanie wolę inne gry tego typu.
- Claim 2 - (-) Nie lubię trick-takingu, więc nie mogło mi się spodobać. Mechanicznie chyba działa.
- 1906 San Francisco - (-) Gdyby nie kilka kretyńskich zasad, to mogła być całkiem ciekawa gra. Niestety nie jest.
- Cthulhu Dice - (-) Zło. Nie przedwieczne, a planszówkowe. Bezcelowe rzucanie kostką. Jako gra dno, jako zabawa dno, jako wyciąganie kasy na licencji majstersztyk.


Stali bywalcy:
- Zamki Burgundii, Forum Trajanum, Warhammer Underworlds: Shadespire, Trajan, Orbis.

Powroty:
- Teotihuacan, Sagrada, Dice Settlers, Mini Rails, Snow Tails, Terraformacja Marsa, SteamRollers.

Wyróżnienia:

Nowość miesiąca: Underwater Cities - kolejny majstersztyk od Suchego, niedługo będę wyczekiwał kolejnych jego gier bardziej niż nowości Felda. Western Legends przegrało o długość końskiego ogona, ale jednak w UC więcej jest gry, więc nie mogło być inaczej.

Gra miesiąca: Teotihuacan - kawał świetnego euro z ciekawym systemem doświadczenia pracowników i wieloma źródłami punktów. Prototyp podobał mi się bardzo, końcowy produkt po kilku partiach jest jeszcze lepszy. *Jeśli zastanawialiście się, kto trzyma miotłę wraz z Underwater Cities, to odpowiedź jest chyba już jasna ;)

Wydarzenie miesiąca: Kolejne ogrywanie Essenowych nowości w gronie przyjaciół na Mazurach. Niewiele jest lepszych rzeczy od zaszycia się w domku i grania całymi dniami w blasku kominka.

Rozczarowanie miesiąca: Gugong - dam jeszcze szansę czy dwie, ale o grze słyszałem tyle dobrego, że srogo się zawiodłem. Nie jest zła, po prostu nie jest tak dobra, jak chciałbym żeby była.

Planszowe wyzwanie 10x10 Umarło. Poddałem się, nie ma szans, żebym w grudniu nadgonił. Niestety, wybrałem złe gry. W styczniu spróbuję ponownie.

Awatar użytkownika
Gizmoo
Użytkownik wspierający
Posty: 2206
Rejestracja: 17 sty 2016, 21:04
Lokalizacja: Warszawa/Sękocin Stary
Has thanked: 90 times
Been thanked: 127 times

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: Gizmoo » 01 gru 2018, 13:53

Fenomenalny miesiąc! Drugi, pod względem ilości rozgrywek w tym roku! W sumie 38 partii w 20 tytułów. Sporo nowości, ale nie zabrakło miejsca na kilka powrotów z ponownym oczarowaniem. Było super!

Raport z rozgrywek:
Spoiler:
Nowości:

HAWANA – 7/10. Karciane action selection, ostatnia z cyklu gier o Kubie, której brakowało mi do kolekcji. Bardzo dobra dwuosobówka, całkiem niezła na trzy osoby i prawie niegrywalna na 4, gdzie zamienia się w festiwal chaosu. Najwięcej partii w tym miesiącu i tylko rozgrywka na 4 osoby nie dostarczyła przyjemności.

WIELKA KSIĘGA SZALEŃSTWA – 5/10. No cóż... Oczekiwałem być może za dużo, ale to jeden z nielicznych tytułów, który nie podszedł nikomu i to aż w dwóch playgrupach. 0 zachwytów na 9 osób, to nie najlepszy wynik. :lol: Nudna, pozbawiona jakichkolwiek emocji i niestety – sucha i abstrakcyjna kooperacja. Gdyby nie wygląd i kilka ciekawych pomysłów, to wystawiłbym 3/10 i chyba byłaby to bardziej sprawiedliwa ocena. Spore rozczarowanie. Kupiłem w promocji i sprzedałem po zaledwie dwóch rozgrywkach.

ODKRYCIA: DZIENNIKI LEWISA & CLARKA – 8/10 Kościana wersja L&C. Pierwowzór to jedna z moich ulubionych gier i bałem się, że kościanka srodze mnie zawiedzie, ale na szczęście się myliłem. To jest świetna gra! Bardzo fajna i dość oryginalna mechanika, budowanie tableu i kręcenie kombosików. Gdyby nie Valparaiso, to bez wątpienia to właśnie Odkrycia byłyby nowością miesiąca. Z niecierpliwością oczekuje kolejnych partii. Strasznie ta gra mi się podoba!

CHATEAU ROQUEFORT – 8/10. Przezabawna gra rodzinna w polowanie na ser. Memory z łażeniem po planszy i kilka fenomenalnych pomysłów mechanicznych. (te przesuwanie kafelków i wpadanie w dziury to jest mistrzostwo świata!). Bawiłem się wyśmienicie i w kategorii gier rodzinnych to jest absolutna REWELACJA! Nie mam pojęcia dlaczego ta gra jest tak mało popularna i dlaczego nie została wydana u nas w kraju. Drodzy wydawcy – to jest cudo!

KIKI RICKY – 3/10. Gra dla dzieci. Jest trochę zabawy, ale to potwornie losowy tytuł w rzucanie kostką. Dorośli mogą się bawić jedynie pod wpływem %, co niniejszym uczyniliśmy. :D Myślę jednak, że dzieci w wieku przedszkolnym mogą się w to świetnie bawić.

BATTALIA: THE CREATION – 6/10. Bardzo mieszane uczucia. Jest tu super dużo fajnych pomysłów, kilka kapitalnych rozwiązań, ale całość niestety jest ZA DŁUGA! Przez pierwszą godzinę budujemy talię i jest tak nudno, że można sobie żyły otworzyć. Dopiero później jest fajna zabawa i druga połowa gry dostarczyła mi trochę przyjemności. Tyle tylko, że to strasznie lekki tytuł i siedzenie blisko 3 godzin (a tyle trwała nasza partia), w taką bądź co bądź – intelektualną popierdółkę – to jest niestety dla mnie za dużo. Deckbulder musi być szybki, tury muszą być satysfakcjonujące i musi być dużo kręcenia kombosików – tutaj mi tego zabrakło.

ROBIN HOOD AND THE MERRY MEN – 7/10. Rozbudowany Semi-coop, w którym zwycięzcą może zostać wyłącznie jeden z graczy... Chyba, że przegrają wszyscy. :lol: Podobnie jak w przypadku Battali – bardzo mieszane uczucia i gra złożona z wielu sprzeczności. Z jednej strony - mnóstwo fajnych pomysłów, kilka świetnych mechanik i kapitalnych rozwiązań (serio!). Gra jest do tego bardzo tematyczna i mega klimatyczna. Z drugiej strony... Wszystkiego jest za dużo. Samo tłumaczenie i setup zajął ponad... 45 minut!!! Grze jakby brakuje ostatniego szlifu. Wystarczyłoby wyciąć jeden surowiec i zrezygnować z jednej akcji w drugiej fazie, wywalić kilka pól akcji i... Byłaby rewelacja. Niestety zabrakło tu jakiegoś designera z doświadczeniem. Do tego dochodzi jeszcze losowość... Po pierwsze - gra jest niegrywalna na pięć osób. Poza downtime'em trudnym do zniesienia, dochodzi zmieniająca się jak w kalejdoskopie sytuacja na planszy. NIC nie idzie dobrze zaplanować. Absolutnie nic! Totalny CHAOS na planszy. Dwie osoby musiały wracać do domu, więc partię rozegraliśmy we trójkę i była to już całkowicie inna bajka i we trzy grało się wyśmienicie. Zastanawiam się, czy to nie jest właśnie optymalny skład, bo we cztery już bym chyba do tego tytułu nie usiadł. Reasumując - bawiłem się dobrze, kilka rozwiązań jest zachęcających, ale muszę zagrać jeszcze raz, żeby się przekonać. Na 100% to nie jest gra dla eurosucharzystów, którzy kochają optymalizację i nie lubią losowości, bo w Robinie jest jej sporo. Trzeba często przełknąć pigułę słabych rzutów i kart, które nie do końca nam podeszły. Aha - wizualnie 9/10. Ten jeden punkt trzeba odjąć za nie do końca intuicyjne oznaczenie pól. Dopiero po połowie rozgrywki idzie się przyzwyczaić. :D Gra jest jednak bardzo tematyczna i dla fanów Robina i wesołej kompanii to jest must have! Ze względu jednak na stopień złożoności zasad - nie jest to gra rodzinna. Trochę taki potworek, który nie bardzo wie, do kogo ma zostać skierowany. Ja takie euro-ameri uwielbiam, ale ta gra będzie miała więcej przeciwników niż zwolenników, dlatego trochę jestem zdziwiony, że Czacha zamierza to u nas wydać.

I na koniec dwie pozycje z przeciwnego końca skali

ROZCZAROWANIE MIESIĄCA:

KEYFORGE – 3/10. Dla weterana medżika ta gra to totalny pasztet. Dla mnie - miłośnika MTG od ponad 20 lat i twórczości Garfielda w ogóle - cios w samo serce. Potwornie losowa, mało emocjonująca, niemal pasjansowa rozgrywka. Moim dwóm rozegranym wczoraj partiom towarzyszyło poczucie totalnego braku kontroli, irytacja, frustracja i - co najgorsze - nuda. Gdzie tu kontrowanie spelli, gdzie kombinowanie nad optymalnym układem? Do M:TG to są lata świetlne! To może być gra dla casuali do piwka, ale niestety ja nie jestem targetem. Grałem w lepsze proste karcianki, a do tych bardziej złożonych – Keyforge nie ma po prostu startu. Potworne rozczarowanie i potworny niesmak. Jedyny pozytyw – mój portfel cieszy się z oszczędności. :D

NOWOŚĆ MIESIĄCA:

VALPARAISO – 9/10 Fenomenalna gra. Programowanie akcji w pięknej oprawie Michała Menzla. Dostałem od znajomych w prezencie urodzinowym i wszyscy obawialiśmy się, że to będzie tylko piękna wydmuszka. Jakże było to cudowne oczarowanie! Graliśmy w pięć osób i podobało się wszystkim bez wyjątku, a to już jest mega rzadki przypadek. Mnóstwo fajnych pomysłów (żetony z ruchomym rynkiem to rewelacja) i ZERO wad. To powinien być sprzedażowy hit, z mnóstwem dodatków. Dla mnie bomba!

POWRÓT MIESIĄCA:

SŁUP OGNIA – Po tym jak gra odstała swoje na półce, udało się wreszcie powtórnie zagrać. Co zabawne – grałem po to, by dowiedzieć się, czy wystawić ten tytuł na sprzedaż. I po rozgrywce – stanowczo zostaje w kolekcji. Bardzo przyjemne, z dość oryginalną - a na pewno elegancką - mechaniką, euro. Zakochałem się na nowo. Chcę grać częściej!

EMPIRES OF THE VOID II – Kocham miłością absolutną. Niestety bardzo rzadko gram i niestety... Zawsze kończę na ostatnim miejscu. To doskonała gra i szkoda, że nie ma okazji, by częściej trafiała na stół.


ROZCZAROWANIE INNEGO TYPU:

Brak choćby jednej partii w Cry Havoczka. Tęsknię.

GRA MIESIĄCA:

KLANY KALEDONII – Dorobiłem się wreszcie własnego egzemplarza, więc była okazja, by zagrać w Klany po ponad półrocznej przerwie. Zachwyt odżył na nowo, a nie było to łatwe, bo ostatnia partia przed przerwą była super frustrująca. Pamiętam jak nie podeszły kontrakty, pamiętam jak przy liczeniu punktów okazało się, że bawełna jest najmniej punktowana i ogólnie wrażenie nie było najlepsze. Ale dzięki posiadaniu własnego egzemplarza udało mi się wreszcie rozegrać dwie partie dwuosobowe, które były olbrzymią przyjemnością! Nadal nie podoba mi się losowość kontraktów, nadal nie podoba mi się liczenie siedlisk na koniec, ale cała reszta to jest MIÓD! Bardzo przyjemne, satysfakcjonujące euro. Elegancka, klarowna mechanika i świetne poczucie rozwoju. Cieszę się, że trafiło wreszcie do mojej kolekcji. Chcę grać częściej!

Awatar użytkownika
kastration
Użytkownik wspierający
Posty: 804
Rejestracja: 08 kwie 2015, 21:37
Lokalizacja: Kalisch
Has thanked: 3 times
Been thanked: 15 times

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: kastration » 01 gru 2018, 23:24

Gra miesiąca: Uczta dla Odyna.
Kupię Norwegians, dodatek do Uczty dla Odyna (ewentualnie vel. w desperacji może być niemiecki).
"Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru"
Mia San Mia!

Awatar użytkownika
Dr. Nikczemniuk
Użytkownik wspierający
Posty: 1619
Rejestracja: 19 paź 2016, 13:39
Has thanked: 37 times
Been thanked: 25 times

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: Dr. Nikczemniuk » 02 gru 2018, 08:13

The Gallerist
Kto nie widzi ciemności, nie będzie szukał światła.

Awatar użytkownika
pionek123
Posty: 98
Rejestracja: 13 lis 2017, 21:42
Lokalizacja: Legnica/Wrocław

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: pionek123 » 02 gru 2018, 08:42

U mnie w listopadzie dość kiepsko - ograne tylko 8 tytułów

Nowości: Posiadłość szaleństwa 2 edycja, Wiarusi, Zaginiona Ekspedycja, Stronghold 2
Stali bywalcy: Terraformacja Marsa, Runebound 3 edycja, Warhammer 40k: podbój, Martwa Zima: Gra Rozdroży
Odkrycie miesiąca: Posiadłość Szaleństwa 2 - Gra jest świetna, na ten moment numer 1 w mojej topce.
Rozczarowanie miesiąca - Wiarusi/Stronghold 2 - obie te gry wydawały mi się dużo ciekawsze przed zagraniem.

trynitor
Posty: 81
Rejestracja: 03 gru 2014, 00:01
Lokalizacja: Toruń

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: trynitor » 02 gru 2018, 09:29

Gra miesiąca - Projekt Gaja

tedoka
Posty: 23
Rejestracja: 21 sie 2016, 14:14
Has thanked: 3 times
Been thanked: 3 times

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: tedoka » 02 gru 2018, 11:17

Gra miesiąca:
Brzdęk - prosto, emocjonująco i przyjemnie :).

Rozczarowanie miesiąca:
Coimbra - niby wszystko się zazębia, niby fajna konstrukcja ale funu z rozgrywki praktycznie zero, a szkoda bo liczyłem na ten tytuł dość mocno.

Na stół wpadali jeszcze:
Mombasa (+++), Lorenzo Il Magnifico(+++), Terraformacja Marsa(+++), Klany Kaledonii(+++), Star Realms(++-), Valhalla (++-)

Awatar użytkownika
Zefireq
Użytkownik wspierający
Posty: 261
Rejestracja: 20 lut 2016, 08:15

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: Zefireq » 02 gru 2018, 12:49

Choć nie prowadzę statystyk, tak zarówno Grą miesiąca, jak i Zaskoczeniem miesiąca zostaje Obecność. Nie spodziewałem się wiele po tej grze, a naprawdę bardzo przyjemnie się grało.

Na minus, rozczarowaniem miesiąca zostaje Santorini. Niby działa, ale kompletnie się od tego odbiłem, po wielu opiniach oczekiwałem nieco więcej przyjemności z rozgrywki.

Matio.K
Użytkownik wspierający
Posty: 1767
Rejestracja: 04 cze 2007, 10:59
Lokalizacja: Olsztyn
Has thanked: 5 times
Been thanked: 5 times

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: Matio.K » 02 gru 2018, 14:18

Grałem w więcej gier, ale też zwróciły moją uwagę:

Sagrada, Fox Games - kościana abstrakcja w układanie witraży. Jak na fakt, że nie jestem fanem gier bez klimatu i układaniem własnego pasjansa z kostek to jestem pozytywnie zaskoczony. Po dwóch partiach wiem, że jest w tej grze dyplomacja, area control, mocna męska interakcja ("zabrałeś mi kość ty ****"). No i w cholerę regrywalne dzięki losowaniu dostępnych celów i narzędzi przed grą z dużej puli. (ps. Ania, tak ty, Aniu, odezwij się na priv)

Ex Libris, 2 Pionki (odłam Portalu) - wbijamy w buty bibliotekarza. Worker placement, card management i różne mechaniki w zależności jakie płytki dojdą. Miała potencjał, ale odniosłem wrażenie, że brakuje jej szlifów. Co chwila wpadają płytki z nowymi zdolnosciami (które mają za dużo miejsc dla robotników, więc nie ma walki o miejsca), po czym ... za chwilę wypadają i uczymy się 4 nowych, które nigdy łatwe nie są. Pomysł fajny, wykonanie piękne, ale po oczach bije mnie to niedopracowanie. Poza tym zajmuje ogromną ilość miejsca.

Brzędek! / Clank! (Lucrum Games) - deck builder z planszą. Fajny i nic poza tym. Co nie znaczy, że nie znajdzie swoich fanów, bo osobom, które lubią gry przygodowe podejrzewam, że przypadnie mocno do gustu. Mi przeszkadzał fakt, że kontrola nad deckiem jest znikoma i to, że jeśli jeden gracz się uprze na speedrun (czyli szybką ucieczkę ) to kończy innym zabawę i bardzo prawdopodobne, że wygra. Wiem, bo tak zrobiłem.

Manhattan (Fox Games chyba) - remake gry z lat 90. Budujemy wieżowce starając się mieć jak największą ilość w mieście, jak najwyższy budynek i kontrolę nad danym obszarem. Clue gry polega na tym, że można budować swoje wieżowce na tych należących do innych graczy. Super proste, ale zaskakująco fajne. Nie bez powodu jako jedna z pierwszych gier planszowych zgarnęła Spiel Des Jahres.

Paper Tales (wydawnictwa nie pamiętam, nowe od września tego roku) - japońskie 7 cudów. Przedziwny klimat (są tu drzewce produkujące mięso), ale karty niesamowicie się przenikają i widać tu po prostu znany mi z japońskich gier geniusz (easy to learn, hard to master). Jednak dla wielu może być zbit dziwna, więc raczej nie znalazłaby miejsce na mojej półce. Genialnie chodzi na dwie osoby.

Carta Campera Victoria - mała, sprytna karcianka o budowie własnej cywilizacji na 20 minut. Myślałem, że stracę swój czas, a okazało się, że to świetna abstrakcyjna karcianka o zarządzabiu ręką i swoim tableu kart. Fajnym ficzerem było to, że jeśli wyłożę co najmniej 3 karty danego koloru zyskuję specjalną zdolność z tej kategorii. Easy to learn, hard to master. Obawiam się jednao o regrywalność i boli zdecydowanie zbyt wysoka cena (autentycznie zniechęca do zakupu co planowałem)

Odlotowy Wyścig / SteamPunk Rally (wydawnictwo od "celników") - budujemy pojazd, napędzamy go kostkami, którymi staramy się odpowiednią zarządzać, a potem ścigamy się na losowo generowanym torze. Jest tu draft, troche losowości i sporo śmiechu. Świetnym elementem jest fakt, że nie gramy o punkty (wreszcie), losowe tory, ale minusem są dla mnie karty wydarzeń, które nie bardzo wiadomo kiedy zagrać. Aha, sporo tu draftu. Gra jest fajna, ale tylko (a może aż) tyle.


GRĄ MIESIĄCA ZOSTAJE WIĘC ...


ELIZJUM (od Rebela) - zdetronizowało z tronu 7 cudów świata z 3 dodatkami. Raz, że to uwielbiana przeze mnie mitologia grecka (zaczytywałem się za dziecka Parodowskim). Dwa, że ma fajny clue: albo karty bierzesz do swojego tableu, gdzie dają ci zdolności, albo przenosisz do elizjum, gdzie owe zdolności tracą, ale wtedy punktują. Takie nietrudne set collection z fantastycznym pomysłem mieszania decków bóstw przez co gra się nieco inaczej za każdym razem i nawet delikatnie zmienia się wtedy mechanika (bo bez Aresa odpada jeden ważny element punktowania)
www.facebook.com/newsyograchplanszowych: newsy planszowe, choć nie tylko!

Awatar użytkownika
seki
Użytkownik wspierający
Posty: 1439
Rejestracja: 04 gru 2016, 12:51
Lokalizacja: Czapury/Poznań
Has thanked: 50 times
Been thanked: 57 times

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: seki » 02 gru 2018, 17:22

33 partie w 19 tytułów.
Spoiler:

Nowości:
Brzdęk - tytuł w który zagrałem najwięcej partii -x5 partii. Tytuł, w którym po pierwszym zachwycie przyszło pewne znudzenie. Brakuje mi większego panowania nad deckiem - niewielkie możliwości usuwanie kart z talii. Generalnie świetny tytuł do rodzinnych rozgrywek. Bardziej doświadczeni gracze dość szybko się znudzą. Grałem 2, 3 i 4 osobowe partie i o dziwo najmniej podobało mi się w najliczniejszym składzie. Byłem znudzony w oczekiwaniu na swoją kolej. Tury współgraczy nie były emocjonujące. Najwięcej radości miałem w partii trzyosobowej, w której uczestniczył mój 6-letni syn i bardzo dobrze sobie radził. Polecam do grania rodzinnego.

Pandemia lekarstwo -x4 partie. Kościana wersja podstawowego Pandemica. Całkiem udana wersja. Ładne kostki, emocje związane z ich częstym rzucaniem. Jeśli ktoś lubi Pandemie powinien spróbować zagrać również w Lekarstwo. Podobne emocje, w czasie gry ~30 min. Losowość jest tu jednak zdecydowanie większa i często mimo optymalnego grania to kości zadecydują o braku zwycięstwa. Wszystkie 4 partie przegrane (w grudniu udało się wygrać).

Dodatek 7 cudów świata: Panteon x4 partie. Po około 50 partiach na samej podstawce, w końcu się złamałem i kupiłem dodatek. Wcześniej nie czułem potrzeby. Dodatek świetny. Niesamowicie odświeżył grę, zwiększył głębie decyzji, ułatwił zwycięstwo naukowe, dodał możliwość stworzenia fajnie powiązanych kombinacji między cudami, żetonami postępu a bogami (np. podebrać przeciwnikowi cud, wziąć żeton postępu dający dodatkową akcje za każdy wybudowany cud, uszkodzić własny wybudowany cud i w ten sposób mieć 6 dodatkowych akcji z cudów). Bardzo polecam.

Powrót i gra miesiąca: Dominion - po 2-3 miesiącach przerwy, wróciliśmy z żoną do Dominiona i kilka kolejnych wieczorów nie mieliśmy ochoty na nic innego. Mimo grania w tym miesiącu w takie uwielbiane przez nas gry jak: Projekt Gaja, Brass czy Pięć klanów to stary Dominion dał nam w tym miesiącu najwięcej przyjemności.

Awatar użytkownika
KamradziejTomal
Użytkownik wspierający
Posty: 702
Rejestracja: 04 kwie 2016, 16:40
Has thanked: 34 times
Been thanked: 53 times

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: KamradziejTomal » 02 gru 2018, 17:24

U nas miesiąc słabiutki. Choroby odcisnęły się na rodzinie co w rezultacie dało tylko 14 rozgrywek w 10 różnych gier.

Co wyróżniło się na plus:
Inwazja promocji na BF pozwoliła na zakup dodatków do aż 5 gier, w tym trzech które od jakiegoś czasu ustępowały miejsca pozostałym pozycjom. Dzięki temu obok standardowych pozycji jak Projekt Gaja, Terraformacja Marsa, Agricola, pojawiły się także dawno niewidziane: Keylfower ( + dodatek Farmerzy) oraz O mój zboże ( + dodatek Rewolta w Longsdale). Obie gry zdecydowanie zyskały na przyjemności grania.

Co wyróżniło się na minus: Wspomniane choroby, które storpedowały rozgrywki ale także malowanie szkieletorów do Warhammer Underworlds.

Także warte wzmianki:
Rozgrywka w K2 u znajomych. Bardzo przyjemna gra, w którą przyjemnie mi się grało ale raczej nigdy nie zagości na naszej półce. Kombinowania całkiem sporo ale rozgrywka już nieco zbyt prosta jak na nasze codzienne potrzeby :D Nie mniej serdecznie będę ją polecał wszystkim zaczynającym przygodę z grami planszowymi bo to świetna gra na wprowadzanie nowych ludzi do hobby.

Co było grane: Projekt Gaja, Terraformacja Marsa, Great Western Trail, Agricola, K2, Keyflower, O mój zboże, Qwirkle, Santa Maria, Warhammer Underworlds.
Słyszysz o jakichś glaze'ach, drybrushach i innych dziwadłach i nie wiesz o czym mowa? Zerknij sobie TUTAJ

Awatar użytkownika
vinnichi
Użytkownik wspierający
Posty: 1674
Rejestracja: 17 sty 2014, 00:16
Lokalizacja: Lublin
Has thanked: 77 times
Been thanked: 19 times

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: vinnichi » 02 gru 2018, 17:42

Cherlawy miesiąc jak zwykle jeśli chodzi o ilość ale nie jakość znalazła się nawet jedna perełka.
Z nowości poznanych Aeons End - fajne, z klimatem i kooperacja, bardzo chętnie jeszcze pogram.
Washington's War – na ten tytuł jedna partia zapoznawcza to za mało żeby coś powiedzieć. Przyjemniejsze od Zimnej Wojny i sporo opcji do różnych strategii. Mało brakowało a udałoby się ustrzelić tytułową postać z rusznicy...
Space empire 4x to kolejna wyjątkowa gra poznana w tym roku, kto wie czy nie druga po Wojnie o pierścień – klimat kosmiczny :) dużo blefu, fajny rozwój – zapowiada się tytuł na wiele partii.
Piękne gry zostawmy graczom bez wyobraźni. Marcel Proust
Zbieranina

Deathhammer
Użytkownik wspierający
Posty: 290
Rejestracja: 03 sty 2014, 22:41
Has thanked: 3 times
Been thanked: 11 times

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: Deathhammer » 02 gru 2018, 18:27

Listopad to jeden z najbardziej owocnych miesięcy, jeśli chodzi o ilość(i jakość!) rozegranych partii w 2018 roku. Łącznie 44 partie w 15 różnych tytułów.

NOWOŚĆ MIESIĄCA - Aeon's End

Pomimo, że jest to gra kooperacyjna, postanowiłem dać jej szansę. Słyszałem wiele dobrych opinii, że Aeon's End wprowadza sporo świeżości do nieco będącej w stagnacji mechaniki deckbuildingu. No i faktycznie tak jest - losowość związana z tym, czyja jest teraz tura to kapitalny generator śmiechu i emocji, a przy tym czynnik nakazujący ciągłą kalkulację ryzyka. Z drugiej strony, mamy niemal stuprocentową kontrolę nad swoją talią, dzięki temu że nigdy nie tasujemy stosu kart odrzuconych. W swojej turze gracz ma do podjęcia naprawdę sporo decyzji - w większości deckbuilderów zagrywamy po prostu 5 kart na ręce i tyle, tutaj decydujemy w jakiej kolejności to wszystko zrobić, na co wydać zasoby, bić miniony czy samego bossa... a jednocześnie jest to całkiem lekka i przyjemna gra. Na dodatek bardzo regrywalna - losowy market stawia za każdym razem nowe wyzwania, każdy z 4 bossów jest naprawdę ciekawy i rządzi się własnymi prawami, no i sami gracze mają do wyboru 8 magów. Polecam! Jeśli takie będą wszystkie co-opy to z czasem polubię je bardziej niż gry rywalizacyjne :D

Pozostałe gry:

Monolith Arena - niby reskin Neuroshimy, a kurde spory powiew świeżości się tu pojawił. Nowe armie są zręcznymi wariacjami tych znanych z Neuroshimy, ale mają dodane pewne smaczki i twisty, co nadaje im całkiem oryginalnego charakteru. Gra wykonana jest bardzo fajnie, cieszy wielkość żetonów, myślę że dla nowicjuszy tego systemu spodoba się bardziej niż NH. Na dodatek jak komuś się ograła podstawowa mechanika gry można wprowadzić monolity, które z pewnością wprowadzą grę na większy strategiczny poziom. Warto.

Neuroshima Hex - pomimo wyjścia Monolith Areny nadal jest to kapitalna pozycja i z wielką chęcią gram(i będę grać) w oba tytuły. Moim zdaniem spokojnie mogą one koegzystować na półce - nieskończone pokłady regrywalności.

Magic the Gathering - moje pierwsze spotkanie z legendarną grą karcianą. Grałem jakimiś tam "demo deckami", więc z pewnością nie umywa się to pod względem wrażeń do właściwej gry, uczucia mam dość mieszane; mechanika lądów zdaje się być już przestarzała, reszta była ok, ale jako nowicjusz raczej nie miałem szans z kimś, kto już wcześniej pykał. Nie jestem targetem tej gry, do casualowego grania nadaje się chyba średnio.

Inis - nadal podtrzymuję, że to KAPITALNA gra, choć czuję już pewien przesyt(ale kto by nie czuł po ~60 partiach?); w miarę możliwości postaram się odstawić grę i poczekać na dodatek, w którym podkładam spore nadzieje. Obecność piątego gracza może sporo namieszać(i będą nowe karty akcji! yay), więcej terenów, mechanika portów stworzy zapewne całkiem nowe możliwości taktyczne no i tytułowe pory roku = każda runda będzie nowym wyzwaniem. Oby nie było takiej obsuwy jak z podstawką :(

Clank - nowość, bardzo przyjemny klimat, emocjonujący element ataku smoka, decyzje "czy jeszcze pokopać czy już wychodzić", raczej niewielka interakcja, dość lekka rozgrywka. Raczej na rozluźnienie niż na poważne rozkminianie, solidna pozycja - pod względem feelingu przypomina komputerowe Slay the Spire(które, nawiasem mówiąc, BARDZO polecam)

Była też jedna partia w Cry Havoc, co mnie bardzo cieszy, nadal uważam, że to dość mocno niedoceniona gra, której trzeba dać szansę. Udało się pyknąć w Grę o Tron, bardzo emocjonująca rozgrywka z masą spisków, sojuszy i zdrad, uważam, że to kapitalna gra przy ekipie która lubi tego typu zagrywki.

Pozostałe: Catan, Champions of Midgard, Cytadela, Mall of Horror, Rising Sun(jakoś średnio mnie ta partia bawiła, ale to chyba przez to że było 3 nowicjuszy i cały aspekt negocjacyjny wyglądał trochę niemrawo; przy doświadczonych graczach gra się w to nieco lepiej), Szeryf z Nottingham i Wsiąść do Pociągu.

Argue
Użytkownik wspierający
Posty: 170
Rejestracja: 06 lis 2017, 18:07
Lokalizacja: Będzin
Been thanked: 2 times

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: Argue » 02 gru 2018, 19:11

Skromnie w tym miesiącu bo tylko 6 partii w 4 tytuły. Niemniej jednak spróbowaliśmy dwóch nowości z 7 zakupionych gier :)

Kupiona na forum Alhambra okazała się bardzo przyjemną grą dla dwóch graczy (i maskotki :-) )
Oprócz tego Teby, w których mechanika zazębia się z klimatem gry i można ją jednocześnie bardzo szybko wytłumaczyć i zagrać z nowicjuszami, co mieliśmy już okazję zrobić w grudniu, ale o tym za miesiąc :)
Spoiler:
Zakup miesiąca: Teby za klimat :)

Awatar użytkownika
Gizmoo
Użytkownik wspierający
Posty: 2206
Rejestracja: 17 sty 2016, 21:04
Lokalizacja: Warszawa/Sękocin Stary
Has thanked: 90 times
Been thanked: 127 times

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: Gizmoo » 02 gru 2018, 23:23

Deathhammer pisze:
02 gru 2018, 18:27
Była też jedna partia w Cry Havoc, co mnie bardzo cieszy, nadal uważam, że to dość mocno niedoceniona gra, której trzeba dać szansę.
Piątka! To jest bardzo niedoceniona gra! Uwielbiam!

Awatar użytkownika
siekan
Użytkownik wspierający
Posty: 446
Rejestracja: 28 gru 2014, 09:47
Lokalizacja: Rzeszów
Has thanked: 3 times
Been thanked: 5 times
Kontakt:

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: siekan » 03 gru 2018, 08:38

Gra miesiąca: Projekt Gaja - świetne euro z mnóstwem decyzji do podjęcia i idealnie wpasowany setting. Jedyne, czego mi brakuje, to większej interakcji, ale to jest akurat taka gra, gdzie wpychanie się w czyjś garnuszek mógłby kogoś z automatu wyeliminować.

Najwięcej partii: Taluva - wersja deluxe wygląda pięknie

Zawód miesiąca: Intryganci - dotrwałem do 3 rundy i podziękowałem. Chyba pierwsza gra w mojej karierze, której nie dograłem do końca. Przez 3 rundy zagrałem łącznie 3 karty i śmiertelnie się wynudziłem.

cezaras
Użytkownik wspierający
Posty: 1828
Rejestracja: 08 maja 2008, 13:15
Lokalizacja: Reda
Been thanked: 1 time

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: cezaras » 03 gru 2018, 09:36

mat_eyo pisze:
01 gru 2018, 13:40

- Ganz schön clever - (+/-) Byłaby z tego świetna aplikacja na telefon, do rozruszania szarych komórek przy przerwie na kawę. Jako planszówka średnio, zwłaszcza, że przeciwnicy są tu całkowicie zbędni.
Jest na androida :)
znakomicie sprawdza się w np. w kolejce :)

Kitshu
Posty: 45
Rejestracja: 24 lip 2017, 16:58
Has thanked: 1 time
Been thanked: 2 times

Re: Gra miesiąca - listopad 2018

Post autor: Kitshu » 03 gru 2018, 09:56

Witam

W Listopadzie na stole lądowało: Detektyw, Scythe, Conan, Ojciec Chrzestny, Tuareg, Inis, Rebelia.

Gra miesiąca: Detektyw! Świetny klimacik dochodzenia i mimo wszystko największy dedukcyjny pożeracz mózgu w jaki grałem :) pierwszy scenariusz zrobiony na 28/50 drugi 7/50 i lecimy go po 2 tyg od nowa żeby się trochę pozapominało :) Polecam gorąco, jednak trzeba pamiętać że jak to odpalicie to raczej nie zagracie już w nic innego.

Pozytywy: Jak zwykle Inis ( moje i wielu znajomych top 1 ):) Tuareg ( świetna gra na 2 osoby ) i Conan ( fajny do piwka i poturlania ), Rebelia

Negatywy: W sumie nie ma jakiś strasznych bo raczej staramy się grać w dobre tytuły ;) ale jak już mam dać to Scythe, gra fajna ale jaj nie urywa, za to urywa oprawa graficzna ale to już wszyscy wiedzą, zobaczymy jak będzie z Fenrisem.

Pozdr!

ODPOWIEDZ