(Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

... czyli zloty miłośników planszówek! Tu możesz także umawiać się na granie w Twoim mieście.
Awatar użytkownika
Highlander
Użytkownik wspierający
Posty: 721
Rejestracja: 15 gru 2013, 00:09
Lokalizacja: Gdańsk

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Highlander » 03 gru 2018, 17:39

Odi pisze:
03 gru 2018, 17:36
A ktoś na Marię? :)
Kto w ogóle się wybiera?
Ja się na ten moment wybieram, chociaż możliwe że będę dopiero od 18:20.


PneumatiKPonton
Posty: 10
Rejestracja: 27 sie 2018, 21:33

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: PneumatiKPonton » 03 gru 2018, 23:33

HEj wszystkim :)

Przypraszam ze przeszły raz bien napisałem :/ tydzień tak szybko minął ..

Mozecie liczyć na mnie jutro :)
~~ Antek ~~
Write to me in English, po polsku, auf Deutsch, по-Русски or en français - but be sure I am French
Kolekcja Vaevictis: https://boardgamegeek.com/collection/us ... dgame&ff=1

Awatar użytkownika
Odi
Administrator
Posty: 4768
Rejestracja: 21 kwie 2007, 12:51
Lokalizacja: Gdynia

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Odi » 04 gru 2018, 08:36

Ok, czyli 4 osoby i pewnie Rafał z doskoku ;)

Wziąłem ToC i Hannibala. Najchętniej zagram w tego drugiego.

Maciej, jeszcze co do tego, o czym piszesz:

Magazyn, który jest armią (przyjmijmy, że nie może atakować - no to już w ogóle byłoby kuriozum) zmieniłby mechanikę gry. Atak na tabory jeszcze mocniej wyczerpywałyby ręce graczy. Nie dość, że trzeba ostro manewrować, żeby wejść w tabory, to jeszcze trzeba patrzeć na konkretny sektor, karty które mamy... Wywraca to grę do góry nogami, utrudnia odcinanie od zaopatrzenia (co za tym idzie - wzmacnia Prusaków), z taborów tworzy de facto ofensywną jednostkę (można ja postawić w sektorze, w którym czujemy się mocni i sprowokować przeciwnika do ataku, a pozostałymi armiami obchodzić go. I jeszcze wygrać tę bitwę tabory vs armia. No nie. Zły pomysł.

W tym momencie, z punktu widzenia grywalności, wygląda to optymalnie. A przyjmując perspektywę operacyjną, czy nawet taktyczną miejscami, tabory bagażowe, piekarnie, wozy amunicyjne itp itd., to wszystko ciągnęło się za maszerującymi wojskami, spowalniało pochód, blokowało drogę. W "Partyzancie moralności" (śmieszy mnie ten tytuł ;) ) opisy kampanii i listy Fryderyka pokazują takie właśnie sytuacje. Odwrót przez drogę zatkaną setkami wozów nie wydaje się wówczas najrozsądniejszą opcją. Czyli problem realizmu Marii (bo nie grywalności) tkwi tak naprawdę w tym, żeby zobaczyć w tych działaniach na planszy strategicznej działania w mniejszej skali. Tak naprawdę, dla oddania realiów epoki w skali makro nie ma to większego znaczenia.

Awatar użytkownika
Highlander
Użytkownik wspierający
Posty: 721
Rejestracja: 15 gru 2013, 00:09
Lokalizacja: Gdańsk

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Highlander » 04 gru 2018, 11:09

Odi pisze:
04 gru 2018, 08:36
Magazyn, który jest armią (przyjmijmy, że nie może atakować - no to już w ogóle byłoby kuriozum) zmieniłby mechanikę gry. Atak na tabory jeszcze mocniej wyczerpywałyby ręce graczy. Nie dość, że trzeba ostro manewrować, żeby wejść w tabory, to jeszcze trzeba patrzeć na konkretny sektor, karty które mamy... Wywraca to grę do góry nogami, utrudnia odcinanie od zaopatrzenia (co za tym idzie - wzmacnia Prusaków), z taborów tworzy de facto ofensywną jednostkę (można ja postawić w sektorze, w którym czujemy się mocni i sprowokować przeciwnika do ataku, a pozostałymi armiami obchodzić go. I jeszcze wygrać tę bitwę tabory vs armia. No nie. Zły pomysł.
Za dalekie wnioski wyciągasz. Hannibal ma w tym obszarze elegancką mechanikę. Duża armia z wodzem jak zdobędzie miasto to może sobie w nim zostawić garnizon, który jest pasywny i nie może się sam ruszać ani bronić, niemniej nie można go tak sobie "rozjechać" - zamyka się w twierdzy i trzeba go oblegać. To dobrze pokazuje koszty wchodzenia w teren przeciwnika - musisz "odcinać" od głównej armii kolejne siły aby zostawiać garnizony w łańcuszku skontrolowanych twierdz które zostawiasz za sobą. Możliwości bojowe takiego garnizonu są ograniczone względem armii z wodzem (w Hannibalu dostajesz karty do walki ale mniej).
Nie zamierzam nic przerabiać w Marii, po prostu wskazuję że starożytna mechanika z Hannibala (zarówno jeśli chodzi o epokę historyczną jak i wiek gry :) ) nieźle pasowałaby do okresu wojny o sukcesję.
Odi pisze:
04 gru 2018, 08:36
W tym momencie, z punktu widzenia grywalności, wygląda to optymalnie. A przyjmując perspektywę operacyjną, czy nawet taktyczną miejscami, tabory bagażowe, piekarnie, wozy amunicyjne itp itd., to wszystko ciągnęło się za maszerującymi wojskami, spowalniało pochód, blokowało drogę. W "Partyzancie moralności" (śmieszy mnie ten tytuł ;) ) opisy kampanii i listy Fryderyka pokazują takie właśnie sytuacje. Odwrót przez drogę zatkaną setkami wozów nie wydaje się wówczas najrozsądniejszą opcją. Czyli problem realizmu Marii (bo nie grywalności) tkwi tak naprawdę w tym, żeby zobaczyć w tych działaniach na planszy strategicznej działania w mniejszej skali. Tak naprawdę, dla oddania realiów epoki w skali makro nie ma to większego znaczenia.
Mogę zrozumieć bałagan, dezercje, rozproszenie wojsk po przegranej bitwie. Dlatego są kilkopunktowe straty w wojskach. Ale nie dam się przekonać że tabor lub własna armia pełnią rolę wrogiej zaporowej armii która prowadzi do zniszczenia wycofujących się wojsk. Albo że kierunek odwrotu może wybrać przeciwnik i wysłać Cię "biegiem" 8 lokacji w głąb wrogiego terytorium abyś padł z braku zaopatrzenia. Nie, nie, nie :)

Z tą grywalnością bym polemizował, chociaż po dwóch rozgrywkach nie czuję się w pełni uprawniony. Dziwi mnie to połączenie - w grze w skali strategiczno-politycznej spędzasz swoją turę na taktycznym manewrowaniu armiami i taborami i optymalizowaniu ustawienia pod kątem huzarów, podczas gdy inni gracze czekają na swoją kolej. Właśnie od tej mechaniki uciekłem porzucając heksówki. Pewnie trzeba wykonywać te ruchy szybciej, ale jak się czegoś nie dopatrzy to może Cię to kosztować przegraną bitwę i wojnę. Jednak takie "gruboziarniste" area control jak w COIN czy T&T się lepiej sprawdzają - podejmujesz jako gracz decyzje na szczeblu strategicznym a nie taktycznym.

Oczywiście to tylko moja opinia. Najważniejsze że dzięki dyskusji moja wiedza historyczna o tym okresie się znacząco poprawiła i może czytacze naszego wątku też coś skorzystali :)
Mamy już obcykane "wojny o mąkę", a kilkadziesiąt lat później jest zmiana - zaczynają się "wojny o kartofle", bo ich uprawa się upowszechniała - trzeba poszukać gry o tym :)

Awatar użytkownika
Odi
Administrator
Posty: 4768
Rejestracja: 21 kwie 2007, 12:51
Lokalizacja: Gdynia

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Odi » 04 gru 2018, 11:29

To co Maciej, w Hannibala dziś?
Czy może wszyscy w ToC? Czy jakiś inny pomysł?

Awatar użytkownika
Highlander
Użytkownik wspierający
Posty: 721
Rejestracja: 15 gru 2013, 00:09
Lokalizacja: Gdańsk

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Highlander » 04 gru 2018, 11:48

Co do gier nie mam żadnych uprzedzeń, nawet mógłbym w VSdV bo już połowę instrukcji wchłonąłem. ToC czy H - spoko.
Ale poczekajmy aż się wyklaruje skład. Hańcza się przecież zapowiadał kilka dni temu?

Inna sprawa z tym czy będę mógł się zjawić szybciej niż o 18:20, wciąż próbuję to ustalić.

Awatar użytkownika
Odi
Administrator
Posty: 4768
Rejestracja: 21 kwie 2007, 12:51
Lokalizacja: Gdynia

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Odi » 04 gru 2018, 11:58

Dlatego właśnie możemy zrobić tak, że na Ciebie poczekam i wtedy pozostali nie muszą czekać z wieloosobówką.

Awatar użytkownika
Highlander
Użytkownik wspierający
Posty: 721
Rejestracja: 15 gru 2013, 00:09
Lokalizacja: Gdańsk

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Highlander » 04 gru 2018, 12:09

Bingo!. Mogę być wcześniej około 17:30 więc wszystkie opcje są na stole :)

Awatar użytkownika
Muad
Użytkownik wspierający
Posty: 273
Rejestracja: 07 sty 2016, 21:57
Lokalizacja: Gdańsk

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Muad » 04 gru 2018, 12:30

Zapisuje że dzisiaj Maciek pozytywnie sie wypowiedział dając za przykład COINa :)
wytłumaczę i zagram: seria COIN, seria Next War, Labyrinth (War on Terror + Awakening), Churchill, Pericles

Awatar użytkownika
Highlander
Użytkownik wspierający
Posty: 721
Rejestracja: 15 gru 2013, 00:09
Lokalizacja: Gdańsk

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Highlander » 04 gru 2018, 23:40

Time of Crisis dzisiaj pozytywnie zaskoczył. Może to kwestia losowego układu wydarzeń, ale wreszcie barbarzyńcy hasali i mieli swoje prowincje, a uzurpatorzy mieli się dobrze przez całą grę, więc imperator nie punktował.. oj działo się na planszy.

Awatar użytkownika
Odi
Administrator
Posty: 4768
Rejestracja: 21 kwie 2007, 12:51
Lokalizacja: Gdynia

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Odi » 05 gru 2018, 08:00

Działo się, działo. Bardzo fajna rozgrywka.

Po raz pierwszy udało nam się chyba zrealizować jakiś sojusz przeciwko liderowi, i to nawet skuteczny.

Po raz pierwszy gdy w połowie gry Rzym stał się neutralny, wskoczył od razu na support 5 (tyle było neutralnych prowincji na mapie).

Po raz pierwszy jedna prowincja pozostała neutralna do końca gry (Egipt, z Zenobią, Nomadami i Sasanidami na dokładkę).

Po raz pierwszy NIKT nie dostał żadnych bonusów za bycie cezarem. Od początku Zenobia siedziała w Egipcie, i albo nikomu nie opłacało się jej ściągać, albo Maciej (który trochę "pocezarował na pusto") miał za daleko.

Gratulacje dla Muada, bo wygrał trudną i ciekawą rozgrywkę.

Ja po raz drugi przekonałem się, że w tej grze zostać na dwóch prowincjach to śmierć. Następnym razem pokombinuję jednak z większym supportem.

Awatar użytkownika
Highlander
Użytkownik wspierający
Posty: 721
Rejestracja: 15 gru 2013, 00:09
Lokalizacja: Gdańsk

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Highlander » 05 gru 2018, 12:44

Jeśli chodzi o to w co bym zagrał jeszcze w tym roku:
- zagrać trzeci raz w Marię (została mi Austria) próbując wykorzystać zdobytą wiedzę o mechanice
- Wir Sind das Volk
- Semper Fidelis
- Hands in the Sea (jeśli Markus przyniesie)
- Time of Crisis (jak się zbierze 4-ech)

Awatar użytkownika
Markus
Użytkownik wspierający
Posty: 1410
Rejestracja: 04 mar 2005, 00:35
Lokalizacja: Gdańsk

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Markus » 05 gru 2018, 14:11

Highlander pisze:
05 gru 2018, 12:44
Jeśli chodzi o to w co bym zagrał jeszcze w tym roku:
- zagrać trzeci raz w Marię (została mi Austria) próbując wykorzystać zdobytą wiedzę o mechanice
- Wir Sind das Volk
- Semper Fidelis
- Hands in the Sea (jeśli Markus przyniesie) - edit Markus : przyniesie :-)
- Time of Crisis (jak się zbierze 4-ech)
Dodaj jeszcze Lincolna do listy :-)

Awatar użytkownika
Highlander
Użytkownik wspierający
Posty: 721
Rejestracja: 15 gru 2013, 00:09
Lokalizacja: Gdańsk

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Highlander » 05 gru 2018, 15:00

Markus pisze:
05 gru 2018, 14:11
Dodaj jeszcze Lincolna do listy :-)
Spoiler:
;)

Awatar użytkownika
Wolf
Użytkownik wspierający
Posty: 910
Rejestracja: 12 lut 2012, 16:33
Lokalizacja: Gdynia

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Wolf » 05 gru 2018, 15:46

Ale napisał, że do końca roku, a chyba nie sugerujesz, że Martin do tego czasu ogarnie zasady? Idą święta, daj chłopu spędzić czas z rodziną, a nie że wam musi wyjaśniać co miał na myśli pisząc instrukcję :P

@Highlander
Ponownie bardzo ciekawa dyskusja. Jeżeli chodzi o kwestię połączenia w Marii polityki z działaniami taktycznymi, to jest w tym ogólnie sporo racji, że bardziej pasowałoby podejście z większym poziomem abstrakcji w stosunku do konkretnych działań, a więc np. wyznaczanie ataku na obszary i symulacja szczegółowych wydarzeń poprzez karty. Ogólnie się z tym zgadzam i przemawia do mnie takie podejście bardziej. Natomiast to co dostajemy w Marii też jest jak dla mnie interesujące, ja pewnie w zbyt wiele gier z bardziej szczegółowym przesuwaniem armii bym się nie bawił, bo wolę po prostu (szczególnie w planszówkach) bardziej strategiczne podejście, ale system Marii jest na tyle prosty, że takie rozwiązanie jakie zaserwował autor mi nie przeszkadza, a też ma swoje ciekawe konsekwencje.

Wygląda na to, że z powodu redukcji stanu osobowego do 3 osób na dzisiejszym spotkaniu będzie grana właśnie Maria. Do tej pory 2 razy grałem Austrią, więc teraz celuję w schizofrenika. Za tydzień jest szansa, że do was zawitam. Bardzo chętnie odświeżę sobie WSDV, może być też Maria, coś z wymienionych wyżej też poznam (szczególnie: Lincoln i HitS).

Awatar użytkownika
Muad
Użytkownik wspierający
Posty: 273
Rejestracja: 07 sty 2016, 21:57
Lokalizacja: Gdańsk

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Muad » 05 gru 2018, 22:46

Tak jak wszyscy przede mną pisali - nasza ostatnia gra w ToCa była interesująca. Działo się dużo nowych i ciekawych rzeczy. Najpierw wrzucę foty a potem dopiszę z mojej perspektywy co zauważyłem.

Początek walk i próba przewrotu w Italii: (Odi oddał Galie?)
Spoiler:
Kolejna próba przewrotu w Italii: (nad Syria zebrały się czarne chmury, przypadek?)
Spoiler:
Neutralna Italia:
Spoiler:
Wolne Królestwo Egiptu: ( :) )
Spoiler:
Bratobójcze walki:
Spoiler:
Ave Cezar:
Spoiler:
Co do rozgrywki to dobrze się bawiłem. Na początku jak zająłem Galię - bo Odi ją w sumie oddał to się zastanawiałem jaka będzie jego reakcja i czy przypadkiem nie zabiłem ducha wodza już na początku - bo przecież już takie rozgrywki były a ja to zrobiłem tak perfidnie xD. Na szczęście Odi odgryzł się w Afryce - taka trochę toka koka (z jap. na ang. equal exchange) ale Odi się trochę pokrwawił. Tak na prawdę sytuacja w Galii była nie pewna, bo mogłem zostać tam poobijany. Na szczęście 'francuscy' imigranci na wyspach pomogli tutaj. Pomagania w wydawaniu socialu osłabiło zapędy inwazyjne, chociaż w dłużej perspektywie imigranci się zbuntowali (zabrakło na social..).

Tak na prawdę Zenobia w Egipcie bardzo mocno ustawiła nam grę. Nikomu zbytnio nie opłacało się jej zabijać i był to w pewnym stopniu impas - dlatego trzeba było się dostosować do warunków i szukać szczęścia gdzie indziej. Mi przez całą grę towarzyszyła jedna rada od Odiego: "nie przyzwyczajaj się do prowincji". I to tak na prawdę się sprawdziło - stworzyłem 1 silną armię (bodajże miała 3-4 legiony +później najemnicy) i latałem po całym imperium w poszukiwaniu najsłabszej prowincji (sory Antek :P). Celem tutaj nie było utrzymanie pozycji, tylko zagarnięcie czegokolwiek, by na koniec mieć 4 prowincje i kupić tą czerwoną czwórkę! Która miała zapewnić świeży dopływ rekrutów i zaplecza do zgrabnego przemieszczania się. Po co budować budynki skoro może zrobić to ktoś inny? :)

Cały czas też bałem się o Hiszpanię, ale nie wiem czemu Odi przycupnął na południu i spoglądał tylko na Imperium, a może to ci imigranci na wyspach tak go zaabsorbowali? Niemniej gdy wygrałem, to był tak na prawdę ostatni dzwonek by sięgnąć po pewnego wina. Walcząc na terenach Maćka zostałem wręcz zmasakrowany przez jego 'zjednoczone armie', które były w stanie pokonać mnie militarnie. Co prawda, dzięki Antkowi, który wywołał trochę zamieszania, Maciek nie dał rady rozszarpać moich legionów wcześniej - ufff xD.

Jaki był przepis na sukces? Mobilna armia do bicia najsłabszego punktu lub korzystanie z pustych prowincji - u Maćka ze względu na kryzys miało to miejsce. Sama Zenobia też pomogła, bo aspekt Imperatora mógł zejść na dalszy plan, nie musiałem robić interwencji, szarżować, tylko trzymać stabilny rozwój mając co turę przewagę +1 lub +2 nad innymi graczami. Brak mobilizacji ze strony Odiego i najazdy Sassanidów na Antka - taaak :D


====
EDIT:
Maciek wspominał ostatnio coś o grze Sigismundus Augustus. Mam ją, mogę przynieść. Pasuje do naszych spotkań i czasowo tez się mieści. Jest to dobra gra, chociaż niektóre rozwiązania i (oczywiście) błędy w instrukcji sprawiły, że gra nie wybiła się zbytnio. Moim zdaniem tak powinna wyglądać gra z serii Gry o Tron. Ale Polska Gra o Tron też jest spoko :)
wytłumaczę i zagram: seria COIN, seria Next War, Labyrinth (War on Terror + Awakening), Churchill, Pericles

Awatar użytkownika
Wolf
Użytkownik wspierający
Posty: 910
Rejestracja: 12 lut 2012, 16:33
Lokalizacja: Gdynia

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Wolf » 06 gru 2018, 00:21

No i pograne... muszę zmienić zdanie, w najbliższy wtorek nie chciałbym grać w Marię (wytłumaczenie poniżej)... ale nie dlatego, że dzisiejsza rozgrywka się nie podobała. Wręcz przeciwnie: entuzjastyczne wrażenia, ciekawe dyskusje i sporo wniosków wyciągniętych z rozgrywki, wszystkim się podobało i jest spora chęć do zagrania ponownie. Zdecydowanie w tej rozgrywce kluczowe były: 1.) dyplomacja / polityka, a dopiero 2.) konkretne bitwy.

Prusy przypuściły szturm na Śląsk, Austria zajęła pozycje obronne, Francja zachowawczo wkroczyła do Austrii, Pragmatyk zdobył miasto elektorskie i pozycjonował się na ewentualne starcie z Francją, ale powoli. Pierwsza bitwa Prusy vs Austria odbyła się na pikach, całkiem spora, sądzę że Austria trochę przesadziła z ilością zagranych kart, ale obaj gracze byli mocni w piku, a powstrzymanie ofensywny na tym etapie zmusiłoby gracza pruskiego do ustępstw. Tak się jednak nie stało i zwycięstwo armii pruskiej wraz z wysuniętą już wcześniej możliwością zawarcia umowy w sprawie Śląska wywarło efekt psychologiczny w postaci ugody, która obejmowała aneksję Śląska oraz zawarcie rozejmu, nawet pomimo dość niemrawej ofensywy Francji. Tymczasem Francja kiedy stanęła naprzeciw wzmocnionych sił Austrii postanowiła podkulić ogon, wycofała się, zredukowała cele militarne i zajęła pozycje obronne w Bawarii. Jednocześnie armia pragmatyczna kierowana przez gracza schizofrenicznego była skora do ugody, ale bierność Francji spowodowała, że przypuściła nie tyle szturm, co zachowawcze zajmowanie miast, które była w stanie zająć, przy symultanicznym odstraszaniu francuskiej armii i decydując się na bitwę dopiero kiedy wyczuła dobry moment. Tutaj wyszedł błąd gracza francuskiego, który wzięty w ogień krzyżowy powinien pójść na jakąś ugodę z jedną ze stron, żeby odwrócić niekorzystną dla siebie sytuację. Tak się nie stało i oba fronty zaczęły się powoli sypać. Austria była w stanie pokonać jednego generała, ale wkrótce jej generał znalazł się w odwrocie. Tymczasem kończył się pokój z Prusami, które z odpowiednim zachowaniem ostrożności, ale jednak wkroczyły do Austrii. Sytuacja zaczęła się zmieniać na niekorzyść zarówno Austrii jak i Francji, więc zawarty został rozejm i skupienie się na własnych frontach po dwóch stronach mapy, było jednak trochę za późno (ten sam pomysł trochę wcześniej zmieniłby znacząco rozgrywkę). Co prawda ofensywa pragmatyków została powstrzyma - mieli 1 punkt do zwycięstwa, ale musieli się wycofać i bronić pozycji, natomiast Prusy po kilku starciach złapały ostatecznie Austrię w niedogodnej pozycji, wygrały dużą bitwę, osiągając tym samym zwycięstwo w 1744 jeszcze przed końcem gry. Gdyby tak się nie stało schizofrenik wygrałby i tak na punkty (jako pragmatyk).

Ciekawostki:
- Saksonia pozostała neutralna (można powiedzieć, że przez całą grę, bo umowa Austria - Prusy sprawiła, że szybko wycofała się z Austrii bez żadnej bitwy, chociaż jednocześnie Prusak zadbał wcześniej o przeciągnięcie jej bardziej na swoją stronę co miało efekt psychologiczny)
- w kluczowym momencie schizofrenik zagrał w jednej rundzie aż 2 rezerwy na politykę! (jedna z tych rezerw posłużyła, żeby utrzymać Saksonię w neutralności, pod koniec gry odzyskany generał z Rosji sprawił, że nie byłoby to aż tak istotne, ale przez większość gry jego wejście było bardzo niepewne, a Saksonia spozycjonowana przy granicy pruskiej była niebezpieczna, w finalnym momencie bój o nią toczył się: rezerwa vs 10)
- każda ze stron zdobyła punkt polityczny (Francja - z Włoch, Austria z wyborów, Prusak ze Śląska, Pragmatyk z miast elektorskich)
- 3 bitwy zakończyły się punktami (1 zdobyła Austria na Francji, 3 punkty (realnie 2) zdobyły Prusy na Austrii pod sam koniec gry, w ostatnim manewrze rozbijając jej armie)
- ostatnią zagraną kartą był Fryderyk Wielki (10 pik) co dało zwycięstwo Prusom (przypadek? nie sądzę...)

Gracze:
- ja: schizofrenik
- Marcin: Austria
- Paweł: Francja

Czas gry:
- 3 godziny
- zakończenie: 1744, po 1 rundzie

Pierwszą rozgrywkę graliśmy w tym samym składzie, ale innymi stronami. Paweł ewidentnie dostał 2 nauczki. W pierwszej rozgrywce grał schizofrenikiem i przeszarżował na obu frontach, złapany w kontrę przez Austrię (ja) i odcięty od zaopatrzenia przez Francję (Marcin), a jednocześnie nie skory do negocjacji (pierwsza rozgrywka to wiadomo, ciężko z tym i nie liczę pomniejszych dealów w kartach polityki)) znalazł się w sytuacji, w której Austria i Francja ścigały się o wygraną na obu frontach (Francja poszła wcześniej na umowę z Austrią na 5 fortec). W drugiej rozgrywce nauczony błędami militarnymi zagrał bardzo zachowawczo (przesadnie), ale jednocześnie dalej pozostał dość bierny w większych umowach, dopiero kiedy sytuacja stała się bardzo niebezpieczna zrozumiał, że należy ją zdecydowanie zmienić. Główny błąd polegał na tym, że znalazł się w kleszczach i bronił obydwu frontów, to było podstawowym błędem. Po grze stwierdziliśmy, że Francja powinna w takiej sytuacji w jakiej się znalazła: odpuścić Bawarię, dogadać się z Austrią na rozejm i jej częściowe zajęcie i pokojowo ugadać się na przerzucenie generałów: Arenberg -> Bohemia, Francuzi -> Flandria i skupić się na własnych frontach. Do tego Austria mogłaby też spróbować zażądać trochę więcej od Prus (dłuższy rozejm / subsydia od pragmatyków).

I teraz wracając czemu nie chcę grać w Marię w najbliższy wtorek... otóż na maksa chcę zagrać kolejną rozgrywkę z takim stanem wiedzy jak mam, w tym samym składzie i ze zmienionymi stronami, w ten sposób każdy z nas zagra po raz pierwszy daną stroną, ale ze znacznie większą wiedzą na temat gry. Sądzę, że będzie bardzo ciekawie, bo wszyscy wyciągnęli wnioski ze swoich błędów i znacznie lepiej rozumieją, że należy kontrować sytuację z wyprzedzeniem, a odpowiednie umowy są do tego kluczowe.

Galeria zdjęć: (tylko wyrywkowo)
Spoiler:
EDIT: poprawione jedno zdjęcie
Ostatnio zmieniony 06 gru 2018, 23:49 przez Wolf, łącznie zmieniany 4 razy.

Awatar użytkownika
Odi
Administrator
Posty: 4768
Rejestracja: 21 kwie 2007, 12:51
Lokalizacja: Gdynia

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Odi » 06 gru 2018, 08:20

Bardzo fajna relacja. Mam nadzieję, że pomoże przekonać Kolegów, że Maria to kawał świetnej gry.
Zachęcam więc do Marii w przyszłym tygodniu :)

A co do naszej rozgrywki w ToC:
Muad, nie atakowałem Hiszpanii z Afryki, bo raz, że obawiałem się utraty tej dobrze punktującej prowincji, a dwa - czaiłem się jednak na Zenobię, a nawet - Zenobię i Rzym w jednym ruchu. Hiszpania niewiele mi dawała, zwłaszcza, że była słabsza od Afryki. A Macka nie atakowałem, bo miałem najdalej, i zanim cokolwiek zrobiłem (a chciałem, np pójśc do Macedonii), robił to Antek albo Ty.

Z Galii sam wyszedłem, bo po co było tracić legiony na z góry przegrany pojedynek z Maciejem? Zresztą udało się podbić Syrię, więc tylko zyskałem, a Maciek i tak nie kosił punktów, ze względu na Zenobię.

Awatar użytkownika
Highlander
Użytkownik wspierający
Posty: 721
Rejestracja: 15 gru 2013, 00:09
Lokalizacja: Gdańsk

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Highlander » 06 gru 2018, 14:15

Odi pisze:
06 gru 2018, 08:20
Muad, nie atakowałem Hiszpanii z Afryki, bo raz, że obawiałem się utraty tej dobrze punktującej prowincji, a dwa - czaiłem się jednak na Zenobię, a nawet - Zenobię i Rzym w jednym ruchu. Hiszpania niewiele mi dawała, zwłaszcza, że była słabsza od Afryki. A Macka nie atakowałem, bo miałem najdalej, i zanim cokolwiek zrobiłem (a chciałem, np pójśc do Macedonii), robił to Antek albo Ty.
Z Galii sam wyszedłem, bo po co było tracić legiony na z góry przegrany pojedynek z Maciejem? Zresztą udało się podbić Syrię, więc tylko zyskałem, a Maciek i tak nie kosił punktów, ze względu na Zenobię.
Ciekawie się czyta Wasze motywacje :) Nie wiem Odi stąd w Twojej głowie powstał pomysł że chciałem atakować Galię? Ja miałem 3 prowincje i byłem "syty", czaiłem a jakże na Italię jako czwartą, ale nie planowałem akcji w Galii. Osłabianie Ciebie i w ogóle pakowanie się we wczesne walki bez kontroli nad Rzymem nie było w moim interesie. Tym bardziej że zignorowałem żółte karty i ciągle jechałem na "1" stabilności w prowincjach, to musiałem w każdej trzymać wojsko.

Awatar użytkownika
Odi
Administrator
Posty: 4768
Rejestracja: 21 kwie 2007, 12:51
Lokalizacja: Gdynia

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Odi » 06 gru 2018, 14:23

Pomyliłem się: chodziło mi oczywiście o Rzym do którego wszedłem z Galii, i który chciałem na początku przejąć. Jak zobaczyłem stos w Panonii, to uznałem, że nie ma sensu wykrwawiać się w walce o stolice w Rzymie i z Rzymu zwiałem do Afryki (bo w międzyczasie Muad zajął mi Galię).

Awatar użytkownika
lacki2000
Użytkownik wspierający
Posty: 3473
Rejestracja: 30 maja 2012, 00:09
Lokalizacja: Gdynia

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: lacki2000 » 06 gru 2018, 17:52

Wolf pisze:
06 gru 2018, 00:21
I teraz wracając czemu nie chcę grać w Marię w najbliższy wtorek... otóż na maksa chcę zagrać kolejną rozgrywkę z takim stanem wiedzy jak mam, w tym samym składzie i ze zmienionymi stronami, w ten sposób każdy z nas zagra po raz pierwszy daną stroną, ale ze znacznie większą wiedzą na temat gry. Sądzę, że będzie bardzo ciekawie, bo wszyscy wyciągnęli wnioski ze swoich błędów i znacznie lepiej rozumieją, że należy kontrować sytuację z wyprzedzeniem, a odpowiednie umowy są do tego kluczowe.
Hmm nie widzę przeciwwskazań, żeby w grze o takim poziomie negocjacji nie mógł z Tobą zagrać ktoś mniej doświadczony, ale kontaktowy, rozumny i zdolny do zawierania układów :] No wiadomo, że lepiej się gra z osobą doświadczoną, ale to nie szachy i można, a nawet należy rozmawiać nad stołem z przeciwnikiem.
Nie dajcie gnuśnieć umysłom, grajcie w Go! - Konfucjusz (Kǒng Fūzǐ, 551-479 p.n.e.)
:: Moja kolekcja (BGG) :: Chciałbym do kolekcji (BGG) :: Chętnie kupię (BGG) ::

Awatar użytkownika
Wolf
Użytkownik wspierający
Posty: 910
Rejestracja: 12 lut 2012, 16:33
Lokalizacja: Gdynia

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Wolf » 06 gru 2018, 21:09

Akurat chodziło mi o co innego, spróbuję wytłumaczyć to dokładniej. W tym składzie powyżej mamy 2 rozgrywki, każdy z nas grał 2 różnymi stronami (ja mam jeszcze na koncie trzecią rozgrywkę czyli moją pierwszą z wami w Krolmie, ale łącznie grałem 2 razy Austrią i wciąż ani razu Francją). I chodziło mi o to, że do czasu 3 rozgrywki w tamtym składzie wolałbym nie grać ponownie gdzie indziej, żeby właśnie nie nabierać dodatkowego doświadczenia. Może nie byłaby to nie wiadomo jaka różnica, ale w ten sposób 3 rozgrywka będzie wyglądać tak, że każdy z graczy zagra nową dla niego frakcją przy bardzo podobnym stażu gry - sądzę, że będzie to ciekawe i unikalne doświadczenie. Później jestem otwarty na granie w Marię z wami, po prostu nie chciałbym pozbawiać siebie i współgraczy tego specyficznego doświadczenia.

Nie chodziło mi to, że mamy w tamtym składzie jakieś super doświadczenie, bo graliśmy ledwie 2 razy (ja 3). I jak najbardziej jest to gra negocjacyjna, chociaż wymaga pewnego doświadczenia, żeby zrozumieć kiedy, o co i jak negocjować. Zdecydowanie gra działa znacznie lepiej kiedy gracze już to zrozumieją i wtedy pokazuje swój pełny potencjał. Natomiast sam system jest prosty i intuicyjny, spokojnie do grania z grupami niewojennymi, pod warunkiem że gracze są otwarci.

Co ciekawa zwróciłbym uwagę jak sprawnie poszła nam tamta rozgrywka, wyrobiliśmy się bez problemu w 3 godziny i ani minuty dłużej, bo całe spotkanie trwało 3,5h a jeszcze trzeba było rozłożyć i złożyć grę, zrobić setup i dla pewności przypomniałem kilka bardziej szczegółowych reguł. Warto to odnotować, bo były głosy że gra się mocno ciągnie, Muad pisał o 4,5h na 7 rund, u nas wyszło 3h na 10 rund i przy takim tempie na prawdę nie było mowy o tym, żeby były jakieś przestoje czy nuda.

Awatar użytkownika
Highlander
Użytkownik wspierający
Posty: 721
Rejestracja: 15 gru 2013, 00:09
Lokalizacja: Gdańsk

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Highlander » 06 gru 2018, 22:16

Wolf pisze:
06 gru 2018, 21:09
Co ciekawa zwróciłbym uwagę jak sprawnie poszła nam tamta rozgrywka, wyrobiliśmy się bez problemu w 3 godziny i ani minuty dłużej, bo całe spotkanie trwało 3,5h a jeszcze trzeba było rozłożyć i złożyć grę, zrobić setup i dla pewności przypomniałem kilka bardziej szczegółowych reguł. Warto to odnotować, bo były głosy że gra się mocno ciągnie, Muad pisał o 4,5h na 7 rund, u nas wyszło 3h na 10 rund i przy takim tempie na prawdę nie było mowy o tym, żeby były jakieś przestoje czy nuda.
Nie wiem kiedy graliście i o której, myślę że my we wtorki często gramy dłużej bo się jednak późno spotykamy, wszyscy są po robocie i zmęczenie materiału jest. Druga kwestia to co się działo na planszy - czy mieliście dużo manewrowania w zwarciu gdzie trzeba główkować jak minimalizować straty od Huzarów, jak się nie dać złapać i chronić twierdze - bo to zżera czas.

Awatar użytkownika
Wolf
Użytkownik wspierający
Posty: 910
Rejestracja: 12 lut 2012, 16:33
Lokalizacja: Gdynia

Re: (Gdańsk) Gry wojenne i historyczne

Post autor: Wolf » 06 gru 2018, 23:36

Środa 17:30 pub AleBrowar w Gdyni.

Różnica pomiędzy pierwszą, a drugą rozgrywką w tym samym składzie była znacząca - spore przyspieszenie. Huzarzy nie byli aż tak aktywni jak w mojej pierwszej rozgrywce kiedy grałem Austrią, ale też sytuacja była inna, ogólnie gracze zwracali uwagę, żeby nie zostać odcięci od zaopatrzenia przez nich, samego manewrowania też oczywiście trochę było jak i bitew, także czegoś mogło być mniej, czegoś więcej, ale ogólnie szło na prawdę sprawnie. Myślę, że nie należy przesadzać w móżdżeniu nad fazą militarną, system jest prosty, owszem popełnić błąd można czasem też całkiem prosto, ale wraz z doświadczeniem poruszanie się po planszy idzie znacznie szybciej i nie ma co tego przekomplikowywać, takie sprawne ruchy wyszły grze na dobre.

Przy takim tempie jako schizofrenik miałem nie mały dylemat logistyczny jak się wyrwać do baru, bo po Prusach grają Pragmatycy, potem faza polityki i jak tylko Francuz zagra to znowu ja, i tak dobrze że nie musiałem się odganiać od huzarów w drodze po piwo ;)

ODPOWIEDZ