(Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

... czyli zloty miłośników planszówek! Tu możesz także umawiać się na granie w Twoim mieście.
Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2573
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 23 cze 2018, 21:18

Ja piszę drugą relację pod rząd jakby co :wink:

No więc w piątek zagraliśmy w LoH i Vast'a w składzie: Cierń, Damian, Kuba (kiedyś z nami zagrał ale mu się umarło i teraz ożył; ja nie przyjmuję zakładów na jak długo ;) ) i ja.
Zaczęliśmy od LoH. Boże jak ta gra wygląda :shock: Oczywiście nie jest to przerost formy nad treścią bo wiadomo że takie monumenty to rzecz absolunie konieczna. Te potwory tak samo. Miód na me oczy! Zresztą wystarczy spojrzeć na kilka fotek poniżej:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Piękne to jest. No ale wróćmy do rozgrywki.
Kiedyś, jak jeszcze trwała akcja na kicku, zagraliśmy z kolegami w P'n'P. Gra nie zrobiła na mnie piorunującego wrażenia ale odruchów wymiotnych też nie miałem dlatego fajnie że ktoś od nas ją kupił. Ponoć gra się miała zmienić. Ja tam nie wiem ale ja różnic nie widziałem. Możliwe że były ale jeśli tak, to żadnych rewolucji chyba nie było bo pewnie bym zauważył ;) Czy po drugiej grze moja opinia się zmieniła? No nie. Gra jest spoko. Nie kupię bo ma Cierń ale gry nie odmówię :)
Co do samej gry to wiadomo że wybierałem bohatera jako ostatni. AAAAaaa...... No nie wybierałem bo każdy sobie wybrał a mi zostawiono resztki. Grałem więc Perseueszem. Wiadomo - miałem najgorzej :mrgreen: Niemniej koledzy ustawili się kilka pól dalej od Lakonii więc ja sobie szybko ją przejąłem i zacząłem na tym opierac swoją grę. Taki plan bo plan już miałem. W końcu kiedyś grałem i wiedziałem żeby nie zabijać potworków bo na to pewnie pójdzie Cierń (i poszedł :lol: ). O Kubie i Damianie nic nie wiedziałem ale spokojnie obserwowałem planszę. I tu pewnie był opisywał jaki to mi się udało i jaki to jestem cwany ale zaczynam tracić chęci do pisania dzięki "Szanownym Kolegom" którzy, jak ja, mają tyle samozaparcia do pisania relacji więc napiszę iż mnie koledzy puścicli i zająłem 2 regiony i ich zlałem :twisted: Tak to wyglądało :)

Obrazek

Na drugą nogę poszedł Vast. Ja - rycerz, Damian - gobliny, Kuba - smok, Cierń - jaskinia.
Jedna uwaga do samej gry - za długo trwała ale to przez tłumaczenie. Zakładam że jak każdy będzie znał zasady to gra potrwa max 1,5h i tyle bym chciał. Za lekka na spędzanie przy niej większej ilości czasu. Sama gra się zdecydowanie broni - mega asymetryczna, ciekawa i na 100% biorę na wakacje :mrgreen:
Wygrał Cierń - się jasinia zawaliła i wszystkich zabiła :P

Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
bogas
Użytkownik wspierający
Posty: 1898
Rejestracja: 29 paź 2006, 00:17
Lokalizacja: Tarnowskie Góry

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: bogas » 01 wrz 2018, 02:26

Jako że pora jeszcze młoda :P a w szkle jeszcze trochę piwa, to kilka słów ode mnie. Primo to hańba wam!, że nie piszecie relacji z gier, przez co nawet etatowy kronikarz Hała-Ryu-Bała zastrajkował. Secundo to dzisiaj Gliwice grały na wyjeździe w Tarnowskich Górach i mimo liczebnej przewagi nie wywiozły 3 pkt-ów ;) Na pierwszy ogień poszedł nowy Brass, czyli Birmingham. No co tu pisać? Dla mnie cud-miód i orzeszki. Świetnie im to wyszło i znów jest wielka chęć żeby w Brassa łoić częściej. Gramy w 3: ja, Wojtek i Ryu. Miał być jeszcze taki jeden "żabol", ale spękał. Wstydź się! Startujemy o 21, jeszcze tylko krótkie przypomnienie zasad, a w zasadzie różnic i... praktycznie od początku zwiecha. To czy to, a może tamto? Oj jest tu nad czym myśleć. Ryu oczywiście całą grę jęka i stęka, bo wszyscy mu się wpier... na z góry, przez niego, upatrzone pozycje... no sorry ziom, Brass is brutal and full of... no wiadomo :twisted: Po kilku rundach już wiadomo, piwo jest, ale tylko w szkle, bo na planszy ni-chu-chu. Oj mega ważne jest zarządzanie tym surowcem i mnie się to podoba 8) Są emocje, jest kombinowanie, jest cofanie ruchów, bo się okazuje, że tu jednak 2 piwa potrzebne są a nie 1, a ten rynek to w ogóle bawełny nie przyjmuje, a tutaj to robotnicy układający tory nie mają co pić więc robić nie będą... Pewnie po kilku partiach już takich sytuacji będzie mniej, ale początki są trudne. Wojtek idzie w przędzalnie, ja z Ryu w skrzynie. Ceramikę wszyscy olewają, bo w pierwszej grze komuś coś nie wyszło, ktoś na forum napisał, że generalnie kicha... błąd. Może i spinanie się żeby ten ostatni poziom wystawić sensu nie ma, ale żeby tak całkiem to odpuścić? No nie wiem. Ostatecznie wyszło na to, że właśnie ta jedna, pod koniec postawiona przeze mnie, garncarnia dała mi zwycięstwo. Ryu drugi z niewielką stratą i dosyć sporą Wojtek, który wg mnie zawalił erę kanałów, w której postawił, ale nie odwrócił przędzalni z poziomu II i III. Kończymy tuż przed północą, a więc za wcześniej żeby kończyć granie, ale za późno żeby rozkładać coś dużego. Krótka narada i na stole ląduje Krótka historia cywilizacji w wersji PL. Fajna gra. Szybka, sprytna, z fajnymi kratami i... beznadziejnymi żetonikami kasy. To jest ponury żart. Dobrze, że pod ręką był Brass i jego żetony, bo inaczej to byłaby mordęga, a nie gra. Tym razem najlepiej cywilizację rozwinął Ryu, ja daleko za nim i tuż za mną Wojtek, który ewidentnie nie miał dnia, ale to pewnie dlatego, że jako kierowca pił piwo bezalkoholowe, a my z Ryu same konkrety ;) Bardzo fajnie się grało, jakby co to Ryu może potwierdzić, że miejsca w ciu... (a ten stół nie był na full rozłożony), więc może jednak stare dziady z Zabrza i reszta ekipy z Gliwic da się kiedyś skusić na wizytę w TG? :)

wajwa
Użytkownik wspierający
Posty: 1962
Rejestracja: 18 sty 2008, 10:24
Lokalizacja: Zabrze
Kontakt:

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wajwa » 01 wrz 2018, 22:18

Chciałem ożywić ten zdechły ;-) wątek już 2 tygodnie temu , ale jako , że zamiast nowego Brassa pyknęliśmy w Le Havra to się wstrzymałem , bo cóż nowego można napisać o tym epokowym dziele Uwego ;-) ... ?

Teraz odwrotu już nie ma , bo Brass:Birmingham wylądował w końcu na stole ...
Cóż ... Jako rzekł przedmówca jest dobrze. Nawet bardzo dobrze. Bez specjalnej ekscytacji podchodziłem do remake'u miszcza Wallace'a , bo trend "mastersetów" , "niudizajnów" jakoś niespecjalnie do mnie przemawia , wiadomo "dojonko" , nie popieram :P
Ale ... Tutaj zamiast uproszczeń - utrudnienia. Klasyczny Brass to dla mnie gra bez słabych punktów , nawet szczegółów nie potrafię się doszukać , które trza by tam poprawić ... Jednak okazuje się , że jak pogrzebać trochę przy tym wszystkim to nie dość , że nie udało się tego spierd..... to jeszcze wyszedł z tego Brass - High Level.

U nas początek podobny jak pisał Bogas z Gór ;-) - każdy szpaka w tę ponurą planszę i zadaje na głos to samo pytanie : "ale o cooo chodziii ? "
Ciężko było ogarnąć położenie tych lokacji , kojarzyłem tylko Birmingham , wiadomo Aston Villa ;-) i Coventry , wiadomo nigdy nie zdobyli Pucharu Anglii ;-) , resztę miast to nie wiem skąd wytrzaśli ...
Ok pomarudzę trochę , szaro bure te kolory , bardzo nieczytelne żetony , które z trudem dało się odróżnić na planszy , a graliśmy na jaśniejszej stronie - ciekawostka jest taka , że przez całą grę demonizowaliśmy stronę nocną , ciemniejszą , a jak się okazało później jakaś czytelniejsza ta nocna była , w każdym razie oko od razu "odpoczęło" ;-)
Ale to jest szczegół , rozumiem , że komuś innemu może się podobać , mi akurat nie ... Bywa.

To co zachwyca to mechanika - niezwykle elegancka mechanika Brassa nie została przekombinowana jak jakiś Szploter ;-) , nie została spłycona jak ... jak nie wiem co ;-) Została podrasowana , co sprawiło , że nowy Brass jest po prostu grą trudniejszą.
W Brassa mam zagranych trochę partii , na samym necie koło dwóch stów , pomimo to naprawdę ciężko było się odnaleźć w tych nowych zależnościach , którymi okraszone zostały dotychczasowe akcje.
Trochę czasu zajęło mi skumanie , że Beczkarnie to takie pół-porty , że Ceglarnie to takie zakamuflowane stocznie , a Skrzynkarnie to takie pół-przędzalnie ... Nie wiedząc kompletnie co robić zdecydowałem się wykorzystać dotychczasowe doświadczenie z klasycznego Brassa i zagrać na przędzalnie - jakie było moje zdziwienie , że w kanałach udało się wysłać tylko dwie "trójki" i to na dwa razy ! Tragedia ...
Grzeniu grał na skrzynki , Tomek stawiał huty i ceglarnie. Wczorajsza partia przypomniała mi pierwsze partie Brassa sprzed lat - ta niepewność do końca , jaki będzie wynik , bo trudno to ogarnąć za pierwszym razem i mieć jakieś wyobrażenie o końcowych wynikach ...
Ale to takie na plus odczucia bym powiedział.
Cóż pograło by się więcej , zobaczymy jak będzie :-)

Co do grania w TG , wybrałem Gliwice , żeby wcześniej być w domu , lecz cóż ... Ciekawa sprawa , zaczęliśmy po 20 , a skończyliśmy po północy ... Jakim cudem ? I naprawdę tym razem głównym hamulcowym nie byłem ja ;-)
Always look on the bright side of life

Awatar użytkownika
bogas
Użytkownik wspierający
Posty: 1898
Rejestracja: 29 paź 2006, 00:17
Lokalizacja: Tarnowskie Góry

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: bogas » 02 wrz 2018, 18:17

wajwa pisze:
01 wrz 2018, 22:18
Co do grania w TG , wybrałem Gliwice , żeby wcześniej być w domu , lecz cóż ... Ciekawa sprawa , zaczęliśmy po 20 , a skończyliśmy po północy ... Jakim cudem ? I naprawdę tym razem głównym hamulcowym nie byłem ja ;-)
Ile trwało tłumaczenie zasad? Bo u nas to nawet 10 minut nie było na ich odświeżenie (bo wszyscy już znali mniej więcej). Także 2,5 godziny zajęła sama gra, co wg mnie można jeszcze skrócić, bo jak pisałem było sporo "niespodzianek" na które zwracali uwagę przeciwnicy, przez co trzeba było cofnąć ruch.

wajwa
Użytkownik wspierający
Posty: 1962
Rejestracja: 18 sty 2008, 10:24
Lokalizacja: Zabrze
Kontakt:

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wajwa » 03 wrz 2018, 02:46

Eno , to u nas było dłuższe tłumaczenie , bo Tomek grał tylko raz w Brassa i to sto lat temu :-)
Always look on the bright side of life

Pariasenator
Posty: 4
Rejestracja: 07 cze 2018, 09:11

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Pariasenator » 05 wrz 2018, 12:55

Witam was serdecznie

Wraz z ekipą z Gliwic zrzeszonych wokół jednej kawiarni na trynku poszukujemy nowego lokalu do spotkań 1-2 razy w tygodniu.
Gramy różnie, z reguły jakieś lekkie tytuły na rozgrzewkę, a potem na deser jakieś euro. Polecicie jakiś lokal przyjazny planszówkowiczom?

Tomo

wajwa
Użytkownik wspierający
Posty: 1962
Rejestracja: 18 sty 2008, 10:24
Lokalizacja: Zabrze
Kontakt:

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wajwa » 05 wrz 2018, 13:51

Ekipa GpĆ gra głównie po domach 8)
Ale pewnie gliwiczaninianie :wink: polecą jakąś miejscówkę ...
Always look on the bright side of life

golonko
Posty: 73
Rejestracja: 21 kwie 2017, 08:18

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: golonko » 05 wrz 2018, 14:10

Pariasenator pisze:
05 wrz 2018, 12:55
Witam was serdecznie

Wraz z ekipą z Gliwic zrzeszonych wokół jednej kawiarni na trynku poszukujemy nowego lokalu do spotkań 1-2 razy w tygodniu.
Gramy różnie, z reguły jakieś lekkie tytuły na rozgrzewkę, a potem na deser jakieś euro. Polecicie jakiś lokal przyjazny planszówkowiczom?

Tomo
A z Gambitowcami się nie będziecie łączyć?
Mają stałą miejscówkę w MDKu
https://www.facebook.com/stowarzyszenie ... ychgambit/

Awatar użytkownika
wis
Użytkownik wspierający
Posty: 1159
Rejestracja: 20 sty 2009, 18:01
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wis » 05 wrz 2018, 15:53

Cześć!

1) W środy w MDKu spotkania organizuje Gambit. Godziny popołudniowo-wczesnowieczorne.
2) Kiedyś alternatywą dla MDKu była Casa Austria (też na Barlickiego).

Aktualnych danych niestety brak - od lat grywamy po domach. Gdyby kogoś z Was interesowały piątkowe wieczore i raczej cięższe/dłuższe tytuły - zapraszamy na zwiady:)
Glory: Gra Rycerzy - rzuć okiem na grę, którą przygotowujemy! BGG / FB / forum

Pariasenator
Posty: 4
Rejestracja: 07 cze 2018, 09:11

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Pariasenator » 07 wrz 2018, 08:13

Jeśli chodzi o MDK to znamy, ale z reguły wszystkim odpowiada czwartek. A tam spotykają się w środy.
Wiem, że jest dużo opcji, wczoraj byliśmy w Vinci na sikorniku i chyba rokuje.
Osobna salka z 5 stolikami, rezerwacja stała, nikt nie stwarza. Zobaczymy czy się przyjmie.

A tak BTW, wybieracie się dzisiaj do forum?

Co do piątku, to może kiedyś się spotkamy, nie wykluczam ale to może w przyszłości. Bo szczerze czasu mało.
Dzisiaj forum, potem spodek, KWK Guido, a jak faktycznie obiadki czwartkowe przetrwają to może być ciężko.

Tomo

Awatar użytkownika
wis
Użytkownik wspierający
Posty: 1159
Rejestracja: 20 sty 2009, 18:01
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wis » 07 wrz 2018, 09:00

Nam pasuje zwykle od 20:30 w górę - dzieci... A w Guido najprawdopodobniej będę z prototypem Glory - zapraszam na partyjkę demo.
Glory: Gra Rycerzy - rzuć okiem na grę, którą przygotowujemy! BGG / FB / forum

Awatar użytkownika
wis
Użytkownik wspierający
Posty: 1159
Rejestracja: 20 sty 2009, 18:01
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wis » 20 wrz 2018, 03:24

Nasz kronikarz dalej strzela focha, więc spróbujmy go rozruszać - zrób to lepiej :)

Na drugim stole, gdzieś w dalekiej Sośnicy, chłopaki grali w jakąś angielską magię i miecz. Drużyna nie wzięła kronikarza, więc nie wiadomo, czy przeżyła.

Mnie zostało pod opieką dwóch eurobohaterów. Najpierw ruszyliśmy w szranki (Glory:A Game of Knights). Pokojowo - mieliśmy walczyć w turniejach Pas d'Armes, z samymi NPC-ami. Ruszyliśmy do przygotowań. Ryu (niebieski) zupełnie nie wierzył w swoje szczęście - zgarnął połowę wszystkich pomocników do gwarantowanych wyników na kościach. Tak to wyglądało:

Obrazek

Z takim pocztem ruszał na silnych przeciwników i szybko wybił się na prowadzenie. Tolis(czerwony) postanowił liczyć na szczęście - zupełnie zapomniał, że kości go zupełnie nie znają. O ile jeszcze z mocnymi przeciwnikami mu szło, to najsłabsi byli jego zmorą. Ja poszedłem w tytuły - bez pomocników do walki musiałem walczyć ostrożniej, zgarniałem mniej punktów niż Ryu. Tempo walk było duże, nikt nie rezygnował z trzeciej walki, każdy szedł po bandzie i każdy zaliczył jakieś porażki. Tu przykładowy turniej - jedynie do Zawiszy nikt nie miał śmiałości...

Obrazek
W końcowym podliczeniu udało mi się dogonić Ryu - jednak dwa tytuły więcej nadrobiły różnice w turniejach. Jeden punkt przewagi, a jak cieszy:)

Zemsta jednak była ich. Jako, że wybierałem pierwszą grę, oni wybierali drugą. We dwóch mają jakieś 36% wszystkich pudeł Splottera w Polsce. Pewno jeszcze z dwieście innych, no ale co mogli wybrać... padło na Duck Dealera. Jak o tym usłyszałem na początku wieczoru, to od razu spytałem, co chcą na śniadanie - no ale do odważnych wszechświat należy. Ze średniowiecza przenieśliśmy się w kosmos na dragach. Sprzedawaliśmy gumowe kaczuszki, budki telefoniczne i jakieś landrynki. Ryu był tak zaaferowany, że nawet zdjęcia nie zrobił. Gra polega na zbieraniu drewnianych krążków, a co jakiś czas przy ich pomocy startuje się i leci - taka tura, w której ma się kilkadziesiąt żetonów akcji. Jak Tolis odpalił swój lot, mając przed sobą dość drewna na mały grill, sprawdziłem zegarek. Jak już wymyślił, co zrobi z tym całym kramem, było _15minut_ później :shock: . Na początku mówili, żeby nie brać żółtych kółek - brałem. Nie zabudowywać całego statku - zabudowałem. Chyba mam problem z autorytetami...
I tak nam przemijała młodość - od lotu, do lotu. Chłopaki mieli plany rozwoju galaktyki, ja zostałem hurtownikiem-monopolistą. Wyładowałem statek ładowniami (szybkość spadła mi prawie do zera), opanowałem najkrótszy szlak i spokojnie czekałem emerytury. Reszta kosmonautów jednak nie chciała podziwiać wschodu słońca ze mną i ścięli grę do 2/3. W tym momencie byłem drugi, z dość niewielkimi różnicami punktowymi. Ciekawe, która taktyka odniosłaby zwycięstwo w pełnej grze. Nie na tyle ciekawe, żeby grać częściej niż co 5 lat (jak obecnie), ale ciekawe.
Glory: Gra Rycerzy - rzuć okiem na grę, którą przygotowujemy! BGG / FB / forum

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2573
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 20 wrz 2018, 08:18

Hm....
wis pisze:
20 wrz 2018, 03:24
Nasz kronikarz dalej strzela focha, więc spróbujmy go rozruszać - zrób to lepiej :)
Po mojej ostatniej relacji swoją napisał:
- bogas - kolejny planowany wpis za 4 lata...
- wajwa - kolejny planowany wpis za 8 lat...
- Wis - częstotliwość ukazywania się relacji dłuższej niż 1 zdanie raz na 8 lat...

Mam czas Panowie :wink:

Awatar użytkownika
bogas
Użytkownik wspierający
Posty: 1898
Rejestracja: 29 paź 2006, 00:17
Lokalizacja: Tarnowskie Góry

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: bogas » 20 wrz 2018, 14:46

Ryu pisze:
20 wrz 2018, 08:18
Po mojej ostatniej relacji swoją napisał:
- bogas - kolejny planowany wpis za 4 lata...
(..)
No już bez przesady! Przynajmniej raz na rok coś tam napiszę :mrgreen:

wajwa
Użytkownik wspierający
Posty: 1962
Rejestracja: 18 sty 2008, 10:24
Lokalizacja: Zabrze
Kontakt:

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wajwa » 22 wrz 2018, 19:43

bogas pisze:
20 wrz 2018, 14:46
Ryu pisze:
20 wrz 2018, 08:18
Po mojej ostatniej relacji swoją napisał:
- bogas - kolejny planowany wpis za 4 lata...
(..)
No już bez przesady! Przynajmniej raz na rok coś tam napiszę :mrgreen:
Ja też :-) Nie wiem skąd te 8 lat ? 8 lat temu to miałem najwięcej występów z Was wszystkich w sezonie :P

A relacja wisa miodna ... Glory prezentuje się słitaśnie , a wpis o kaczkach wielce intrygujący (wiadomo szploter -szacunek się należy) :lol:
Tolis coś ma dużo tych gier , co to ich nie idzie zagrać w całości ... 8)
Always look on the bright side of life

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2573
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 23 wrz 2018, 11:48

Z internetu:

hiperbola
1. «zwrot stylistyczny polegający na zamierzonej przesadzie w opisie przedmiotu lub zjawiska, np. morze bezbrzeżne»

Myślę, że cel użycia w/w zwrotu ogarniacie ;)

golonko
Posty: 73
Rejestracja: 21 kwie 2017, 08:18

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: golonko » 24 wrz 2018, 09:40

Ryu zmonopolizował wątek swoim marudzeniem, to niech mu będzie, że cel osiągnął.

Tydzień temu było S&S i nawet wygraliśmy scenariusz. Czarodziejka (jak już dostanie odpowiednie czary) potrafi nieźle skopać tyłki przeciwnikom :)

Tym razem dla równowagi poszła Lisboa. Jakoś prawie wszyscy zrejterowali i do odbudowy tego jakże pięknego miasta zostało nas dwóch - Ryu i ja.
A, że nie co dzień miasto niszczone jest przez 3 kataklizmy naraz (i nie co miesiąc, a nawet nie co pół roku!), to zasady odbudowy zdążyły zniknąć w otchłani (nie)pamięci.
Ryu co prawda twierdził, że przeczytał zasady przed grą, ale jednak początki wyglądały tak:

Obrazek

Zresztą nie tylko początki. Przez całą grę ktoś o czymś zapominał, ktoś czegoś nie rozumiał, ktoś źle interpretował kartę przez co obniżał koszt kosteczek do zera zamiast o 1 (nieumyślnie, przysięgam!)...
Ale i tak było fajnie! Lisbonę się odbudowuje bardzo przyjemnie. Z gier które znam, ta najlepiej integruje mechaniki i temat. Wbrew temu co twierdzi Ryu, tutaj widać ten gruz, te wizyty na dworze królewskim, wymuszanie przysług... no i odbudowę miasta.
A jak już się zasady w końcu wszystkie przypomną, to okazuje się, że pomimo początkowego wrażenia strasznego skomplikowania, gra jest zrozumiała, w miarę prosta i SZYBKA!
A przynajmniej szybka na 2 osoby. Pomimo godziny rozkładania i tłumaczenia skończyliśmy grubo przed północą.
Wynik jak widać na załączonym obrazku:

Obrazek
Golonko 99, Ryu 9... bez komentarza

Na drugą nogę Ryu w końcu wymusił na mnie tłumaczenie Xeno Invasion - dodatku do Race for the Galaxy.
Tłumaczenie szło jak po grudzie (serio, nawet gorzej niż popis Ryu przy Lisbonie), bo co prawda czytałem instrukcję (nawet dwa razy), ale w pracy, robiąc co innego i nie widząc na oczy komponentów...
No ale w końcu odpaliliśmy... i po chwili odparliśmy obcych i było po grze.
Rozkładanie i tłumaczenie zajęło na oko 3 razy więcej czasu niż sama gra!
Inwazja obcych była MEGA słaba. W ani jednej rundzie żaden z nas nie był w najmniejszym stopniu zagrożony. Tamci atakowali z siłą 3-4, my mieliśmy imperia z atakiem 8-9. Żałosne.
Ostatecznie wygrałem, ale tylko dzięki punktom za obronę w trakcie inwazji, bo poza nimi był remis. A i to tylko dlatego, że Ryu nie wiedział z wyprzedzeniem o tym, że więcej tych punktów ten, kto ma mniejszą siłę. Gdyby wiedział to by pewnie specjalnie został w tyle.

Tak szybko to zeszło, że był jeszcze czas na Rolla.
No i tu już nie ma o czym pisać. Ryu w 2 rundzie ukończył imperium, kiedy ja jak ci jaskiniowcy patrzyłem tępo w gwiazdy.

W sumie lepiej było odpalić drugi raz Lisbonę.

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2573
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 06 paź 2018, 18:44

Tak relacjami obrodziło że aż dziwne że to wątek gliwicki :P To niech będzie że i ja się dopiszę. Tylko z jedną bo jakoś nie wierzę że to tak na stałe macie.

Tym razem zagraliśmy w 3os. w składzie: ja, Grzeniu i Bogas (bo golonko nam się wysypał w ostatniej chwili) w Tarnowskich Górach. Ostatnio z golonko Gór nie zdobyliśmy a jak było teraz? Zapraszam do czytania :)

Ale, ale... Zanim zacznę to taka uwaga dla ewentualnych chętnych na wieczorne granie w TG. Załatwcie sobie szofera albo kolegę z autem, albo samego kolegę i oddajcie mu auto - niech Was wozi. Ja tak zrobiłem (za pierwszym razem miałem farta bo nic nie wiedzaiłem) a teraz już WIEDZIAŁEM co czynić muszę :twisted: Wszak czyż nie lepiej zagrać w świetną grę i wypić piwko albo dwa niż zagrać tylko w świetną grę? No jest różnica? Kopyr na pewno powie że jest z tym że to alkoholik i Jego już niesłuchamy ;) Tyle dygresji.

Skoro już wiecie kto. Wiecie w co. To pora napisać kilka słów o samej rozgrywce.
Obrazek
Ogólne założenia wyglądały tak:
- Bogas - idzie w piwo i skrzynki,
- Grzeniu - idzie w piwo i skrzynki,
- Ryu - idzie w piwo i skrzynki.
Taaaaaaka różnorodność :lol: A co!
Z tym że po rozwinięciu poszczególnych rzeczy koledzy jakby lepiej zrozumieli że jak coś rozwijają to potem to stawiają. Ja nie. Ja rozwinąłem skrzynki i piwo po to żeby w erze kanałów postawić wszystkie huty, kilka kopalni i jakieś tam połączenia. Nie nazwałbym się jakimś geniuszem strategii ale karty miałem takie że nic innego nie mogłem a jak już mogłem to było za późno i nie mogłem. Taka historia :mrgreen:
Niemniej nie wyszło tragicznie bo po I erze byłem drugi :mrgreen: Grzeniu niestety nie obrócił wszystkiego i został lekko w tyle. Bogas bardziej rozumiał co chce zrobić i nas odstawił ;)
Zaczęliśmy drugą erę:
Obrazek
Grzeniu stwierdził że połączenia są ważne i stawiał jak szalony. Ja przypomniałem sobie o skrzynkach i piwie i sobie stawiałem. Bogas stwierdził że nas upodli i do skrzynek i piwa zaczął isć w ceramikę (czy coś). I wtedy stał się cud. Przyszła do nas Dagmara i spytała o wynik. Odpwiedzieliśmy zgodnie z prawdą że Bogas nas leje więc... Dagmara nakrzyczała że cham jest i poszła. Taka miła kobieta :mrgreen: I jakby ktoś się mnie pytał o zdanie to nie pasuje do Bogasa. A przynajmniej nie pasowała mi w tamtej chwili... Bo... Bogas się przestraszył i przegrał :mrgreen:
Apel do Dagmary - pracuj nad Nim tak cały czas. Może coś z Niego jeszcze będzie a Ty i tak już zostaniesz wzięta w poczet świętych ;) Brawo Ty :mrgreen:

I co by nie przedłużać...
Obrazek
Kolejność: 1.Ryu/2.Grzeniu/3.Bogas

Edit: poprawa fotek.
Ostatnio zmieniony 08 paź 2018, 08:59 przez Ryu, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
bogas
Użytkownik wspierający
Posty: 1898
Rejestracja: 29 paź 2006, 00:17
Lokalizacja: Tarnowskie Góry

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: bogas » 07 paź 2018, 14:41

Dobre towarzystwo, dobra gra to i dobre piwo musi być 8)
Ech ten Brass Birmingham. Jeszcze nie został ogarnięty i ciągle zaskakuje i niestety wciąż popełniam błędy podczas gry. Plus jest taki, że wiem gdzie te błędy zrobiłem i jakie były tego skutki. Jest więc nieźle, bo znam gry, w których niby wszystko idzie dobrze, błędów nie rejestruję, a kończę ostatni ze sporą stratą. To jest dopiero porażka.
Era kanałów poszła mi bardzo dobrze i trzeba było tylko tego nie spieprzyć. No cóż... :roll: Czy wystraszyłem się Dagmary? Kto nie boi się żony niech pierwszy rzuci kamieniem :lol: A tak poważnie to dwa DUŻE błędy na końcu gry pozamiatały szanse na dowiezienie przewagi do końca. Życie...
Gra w każdym razie potwierdziła klasę i mam nadzieję, że jeszcze zagramy (może uda się w 4 osoby w końcu), bo chętnie bym spróbował jednak tych przędzalni (zwłaszcza gdy pozostali je olewają). Dziękuję też chłopakom za wyrozumiałość i za to że mogliśmy skończyć po jednej grze (w sumie pora pozwalała na odpalenie czegoś na drugą nogę), ale musiałem w sobotę wcześniej rano wstać i byłoby ciężko ze mną.

Awatar użytkownika
wis
Użytkownik wspierający
Posty: 1159
Rejestracja: 20 sty 2009, 18:01
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wis » 07 paź 2018, 18:14

Drugi stół był uczciwie w Gliwicach. Późny start, dwuosobowa partyjka w Glory zakończona remisem na 64 punktach, co jest śmieszne o tyle, że poprzednie dwie partie dwuosobowe kończyły się 64:64 i 66:64. Później już tylko dyskusje po świt :)
Glory: Gra Rycerzy - rzuć okiem na grę, którą przygotowujemy! BGG / FB / forum

Grzeniu
Użytkownik wspierający
Posty: 802
Rejestracja: 28 paź 2010, 12:04
Lokalizacja: Gliwice

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Grzeniu » 10 paź 2018, 11:46

Ja tylko dodam, że Bogas po kanałach miał 50+ punktów (i to nie były jedynki znikające po kanałach), Ryu 30+, a ja 20+. Tak więc byłem daaaleko za Bogasem. Ale przynajmniej wiem, że kanały zmaściłem. Koleje poszły mi lepiej - rzeczywiście torów dałem sporo. Postawiłbym i więcej gdyby nie te nieszczęsne beczki... Bogas rzeczywiście skreczował w ostatnim ruchu, bo zabudował swoje beczki kolejnymi wstawiając kafla z 2 beczkami. A że sam zużył tylko jedną, to liczył, że koledzy pomogą i zużyją drugą. A tu niespodzianka - o ile beczki kradliśmy sobie na potęgę, to w ostatnim ruchu nikt bogasowej już nie chciał. Przykre...
Natomiast na szczególną uwagę zasługuje zwycięski ruch Ryu - klasyczny, w stylu starego Brassa - Ryu zabudował mi kopalnię! Tak, po raz pierwszy w historii grania Brassa Birmingham w Gliwicach nastąpiła możliwość zabudowy. Ryu skorzystał z okazji i zabudowując moją przeskoczył mnie o 1 punkt. Gratki!

Awatar użytkownika
bogas
Użytkownik wspierający
Posty: 1898
Rejestracja: 29 paź 2006, 00:17
Lokalizacja: Tarnowskie Góry

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: bogas » 10 paź 2018, 12:19

Grzeniu pisze:
10 paź 2018, 11:46
(...) Bogas rzeczywiście skreczował w ostatnim ruchu, (...)
Tak naprawdę to 4 ostatnie ruchy "spierpapier". Plan był prosty. Ruch 1: nadbudować porcelanę w Coventry, ruch 2: postawić (a w zasadzie nadbudować) browar czyli 2 beczki na planszy, ruch 3: nadbudować kolejny browar, a więc już 4 beczki miały być i ruch 4, który miał was pozamiatać, to odwrócenie dwóch porcelan (co zużywa 4 beczki). Jedna beczka stała przy rynku zewnętrznych więc była niejako zapasowa. Problem był taki, że przedostanią rundę zaczynałem i stawiając borwar z 2 beczkami nie wierzyłem, że one się tam ostaną do mojej kolejnej rundy. I plan zmieniłem, a to był błąd. Jakby się nie ostały to też byłoby dobrze, bo bym miał odwrócony browar z poziomu IV a nie II, albo jak się okazało nie odwrócony w ogóle :roll: No i trzeba było stawiać tę porcelanę ostatniego poziomu i ją odwrócić a nie tę która już leżała (chyba poziom III). Zamiast tego jakieś marne tory położyłem, nadbudowałem browary, z czego jeden się nie odwórcił i sprzedałem ze słabszej porcelany. Spaprałem to koncertowo. Żądam rewanżu! :mrgreen:

Grzeniu
Użytkownik wspierający
Posty: 802
Rejestracja: 28 paź 2010, 12:04
Lokalizacja: Gliwice

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Grzeniu » 12 paź 2018, 11:22

Plan chyba i tak by się nie udał, bo słusznie zauważyłeś, że Twoje beczki by ci się nie ostały. Moja ostatnia runda to było wstawienie własnego browaru i obrócenia paczki za 2 beczki właśnie. Gdybyś zostawił mi swoje beczki, to bym ci je zużył bez wstawiania własnych. Więc jedna porcelana i tak by była nieobrócona. A co do rewanżu, to w pełni się z Tobą zgadzam! :mrgreen:

Awatar użytkownika
bogas
Użytkownik wspierający
Posty: 1898
Rejestracja: 29 paź 2006, 00:17
Lokalizacja: Tarnowskie Góry

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: bogas » 12 paź 2018, 21:27

No w 100% by się nie udał, ale miałem postawić i obrócić tę najlepszą porcelanę i przede wszystkim nie zostawiać nieodworconego browaru. To powinno wystarczyć na dowiezienie przewagi do końca gry. To kiedy rewanż? ;)

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2573
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 13 paź 2018, 08:40

Nie rozliczajmy przegranych :wink:
Może, kolego bogas ale to może, pozwolimy Ci z nami zagrać i udowodnić sobie że jesteś lepszy. Pytanie takie: co daje to mi i Grzeniowi?
Patrząc na to z boku okazuje sie że.... Nic? :wink:
Gramy z graczem gorszym więc nauk żadnych nie wyciągniemy. Przyjemność z gry też wątpliwa... :mrgreen: :wink: No i jeszcze ta lokalizacja w górach :roll:
Niemniej Grzeniu się juz zgodził więc poznaj i moje serce. Daję Ci możliwość rewanżu. Nie spieprz tego bo drugiej takiej szansy już nie będzie :P :P :P :wink: :wink: :wink:

ODPOWIEDZ