(Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

... czyli zloty miłośników planszówek! Tu możesz także umawiać się na granie w Twoim mieście.
Awatar użytkownika
Perf
Użytkownik wspierający
Posty: 151
Rejestracja: 28 sty 2011, 01:48
Lokalizacja: Katowice
Has thanked: 14 times
Been thanked: 13 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Perf » 07 sty 2018, 02:06

Ryu pisze:Obrazek
Jeżeli w systemie bazy Rebelii został U-Wing, to Imperium jeszcze nie wygrało (trzeba wyczyścić system ze wszystkich jednostek).

...co oczywiście nie zmienia faktu, że Rebelia to gupia, losowa gra. :D

Awatar użytkownika
wis
Użytkownik wspierający
Posty: 1198
Rejestracja: 20 sty 2009, 18:01
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 13 times
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wis » 07 sty 2018, 02:28

Na Tatooine (poza kadrem) czekała imperialna flota - ISD z eskortą. Nie chciałem już tego oglądać:).
Ryu - z dedykacją :):

https://www.youtube.com/watch?v=exR2VLmzeT4

Rewanż za tydzień? :)
Glory: A Game of Knights - rzuć okiem na grę, którą przygotowujemy! Zagramw.to / FB / forum

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2616
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 1 time
Been thanked: 4 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 07 sty 2018, 22:41

wis pisze:Na Tatooine (poza kadrem) czekała imperialna flota - ISD z eskortą. Nie chciałem już tego oglądać:)
:twisted: :twisted: :twisted: :lol: :lol: :lol:
Dokładnie 8)
wis pisze:Rewanż za tydzień?
Nie mówię nie ale jakby co gram tylko Imperium 8)
Perf pisze:...co oczywiście nie zmienia faktu, że Rebelia to gupia, losowa gra.
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Awatar użytkownika
AnaMan
Użytkownik wspierający
Posty: 195
Rejestracja: 29 gru 2010, 15:00

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: AnaMan » 08 sty 2018, 16:00

W 4 rundzie?!?
Co jest Wis?
Podłożyłeś się, żeby mieć z kim grać? ;)
Nie włączyłeś do talii karty z przeniesieniem bazy? Taki handicap? :)

Awatar użytkownika
wis
Użytkownik wspierający
Posty: 1198
Rejestracja: 20 sty 2009, 18:01
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 13 times
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wis » 08 sty 2018, 17:23

Oczywiste miejsce na bazę było oczywiste, a mniej oczywiste zostało sprawdzone jako pierwsze:)
Ciężko założyć bazę dalej niż 2 skoki od najbliższej floty. Imperium skusiło pustawym Coruscantem i cała armia Rebelii poszła na Corelię - w bazie prawie nic nie zostało. Imperium znalazło bazę przed drugą produkcją. Wojska lądowe udało się zneutralizować i miałbym szanse na dożycie ewakuacji, ale Planetary Conquest wyjaśnił sytuację.

Dobrze, że Imperium wygrało - ostatnio miało pod górkę:)
Glory: A Game of Knights - rzuć okiem na grę, którą przygotowujemy! Zagramw.to / FB / forum

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2616
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 1 time
Been thanked: 4 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 13 sty 2018, 22:04

Zostałem graczem ameri :( Smuci mnie ten fakt niezmiernie ale nic nie poradzę... W ubiegły piątek SW: Rebelia, w tygodniu Bios: megafauna, wczoraj SW: Rebelia a ja jeszcze nie mam dość rzucania kościami ;)
A najgorsze że nie wiem czemu tak się dzieje. Starość? A może tylko kryzys wieku średniego? ;) Nie wiem. Może Asiok mi pomoże bo On przechodził wszystkie etapy planszówkowego rozwoju (jakby ktoś pytał to Asiok jest starszy od węgla ;) ).
No ale po kolei. Znowu SM: Rebelia. Znowu Wis. Znowu świetna gra. Znowu świetna imperialna gra choć niestety tym razem w plecy. No ale nie oszukujmy się - trzeba czasem dać palec żeby mieć z kim grać ;) Następnym razem leję frajerów bo co za dużo to niezdrowo ;)

Zacznijmy jednak od początku bo (może to kogoś zaskoczy) ale miałem zarys planu. Ogólnie - robię co tylko się da usuwając karty z planetami aby dowiedzieć się gdzie łajzy się znajdują a potem po prostu podskoczyć choć 1 tie fighterem i 1 trooperem i wygrać (wiem że muszę mieć transport żeby przemieszczać jednostki naziemne ale tutaj chodzi o obraz sytuacji i jeśli pojawi się podobna sytuacja w opisie późniejszym to już nie będę robił nawiasów z wyjaśnieniami). Wiadomo iż Rebelia to tchórze więc plan był idealny w 100%. Oczywiście Rebelia to też kostki więc sytuacja poniższa:
Obrazekto dla mnie chleb powszedni. To jest moi Drodzy rzut euro-gracza z przerzutami :lol: Niektórzy mnie znają więc wiedzą z kim mają do czynienia ale... Tutaj pragnę zaznaczyć że podobnie miał i Wis więc absolutnie tym razem kości nie miały znaczenia w naszej partii.
A mój doskonały plan? Cóż... Miał 1 lukę. Niewielką bo niewielką ale jednak przez to przegrałem więc finalnie można powiedzieć że minimalnie jestem niedoskonały ;)
Otóż siedzibę Rebelii poznałem stosunkowo szybko. Zagrywałem karty jakie się da na przewijanie decku z planetami żeby je odrzucać. W końcu nie było żadnej. Wiedziałem co i jak ale niestety kosztowało mnie to akcje i to akcje które miały iść na zajmowanie poszczególnych wysokoprodukcyjnych planet oraz ściąganie sabotażu. Coś za coś ;) Niestety coś za coś nie zadziałało do końca bo Wis miał karty projektów niszczące mi okropnie jednostki lądowe. Blokowanie Go też sensu nie miało bo szedł 2 dowódcami więc szansa na nieudany projekt była mizerna... A mówiłem iż ZNOWU od początku grał z 1 kolesiem więcej? Cały Wis. Bał się porażki to sobie karty ułożył. Rebeliant ;)

Z ciekawostek podczas gry...
PIERWSZA BITWA:
Tak zaczęliśmy:
Obrazek
I tak skończyliśmy:
Obrazek
Czyli Palpatine vs frajer z Rebelii. Wynik? Ucieczka frajera i niestety zapominam zagrać kartę pozwalającą mi zwrócić do poola dowódcy jak Rebelia się wycofuje. Ech... :(

Kolejna ciekawostka:
OSTATNIA BITWA O BAZĘ REBELII czyli ojciec i syn nie do końca się zgadzają:
Obrazek
Tu niestety zabrakło mi jednostek lądowych na pozamiatanie Rebeliantów a nie miałem żadnej karty pozwalającej na ich szybsze przemieszczanie. Gwiazda Śmierci była chyba 2 systemy od bazy Rebelii ale Wisu skończył i wygrał :P

Ogólnie to chyba moja ulubiona ameri-pozycja :)
Świetna gra. Świetne wykonanie. Świetne emocje. Czekam na edycję PL bo nie będę płacił sklepom u których zostały się ostatnie kopie a cena... Cóż... :P
Mało tego - wiem że zagram z koleżanką która ma śliczne kotki (i tutaj mamy +1 do oglądalności w necie tylko musze kiedyś im pstryknąć fotkę ;) ) w GW:Rebelia. Czego chcieć więcej? :mrgreen:
I na koniec foto:
Obrazek

A na koniec-koniec nie jestem pewny czy to czasem nie moja 3-cia relacja pod rząd... ;)

Edit.... Nie mogę pić podczas pisania. Zmienilem x-winga na tie fightera. Jestem debilem. Wybaczcie...

Awatar użytkownika
wis
Użytkownik wspierający
Posty: 1198
Rejestracja: 20 sty 2009, 18:01
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 13 times
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wis » 14 sty 2018, 11:45

Wybaczamy
Glory: A Game of Knights - rzuć okiem na grę, którą przygotowujemy! Zagramw.to / FB / forum

Wojtaszi
Posty: 5
Rejestracja: 21 sty 2018, 15:10

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Wojtaszi » 21 sty 2018, 15:42

Cześć!

Przewidujecie rekrutację do waszej ekipy? Jeśli przydałby wam się jeszcze jeden grajek, to zgłaszam się na ochotnika. Jakieś tam doświadczenie w planszówkach mam. Jako swój wkład mogę zaproponować GOT 3 Edycja (wykonana przeze mnie) na podstawie :
https://www.facebook.com/got3edition/

Gra na długie godziny ;)

Pozdrawiam!

Awatar użytkownika
wis
Użytkownik wspierający
Posty: 1198
Rejestracja: 20 sty 2009, 18:01
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 13 times
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wis » 21 sty 2018, 16:46

Pewnie - podeślij na priv kontakt na skype, to damy znać, co i jak. Niby dzień i godzina stałe, ale miejsce i menu już nie:)
Glory: A Game of Knights - rzuć okiem na grę, którą przygotowujemy! Zagramw.to / FB / forum

Wojtaszi
Posty: 5
Rejestracja: 21 sty 2018, 15:10

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Wojtaszi » 21 sty 2018, 19:24

Super! Wysłałem PW : )

golonko
Posty: 96
Rejestracja: 21 kwie 2017, 08:18
Been thanked: 3 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: golonko » 22 sty 2018, 11:08

No dobra... Ryu się obraził, że tylko on pisze, więc jednak ja zrobię mini relację.

Po dwóch tygodniach ze Sword & Sorcery (Gorąco polecam!) stwierdziliśmy, że czas w końcu zagrać z Ryu, bo mu smutno będzie. No dobra, Wis to ustawił, bo nie chciał już z Ryu grać w Rebelię i nam się żal zrobiło chłopaka.
A, że Ryu dungeon crawlera nijak nie przyjmie, to poszliśmy w kosmiczną ekonomię i na stół trafił Kepler. W tytule jest jeszcze jakiś rok 3 tysiące coś, ale nie chce mi się szukać.

Obrazek
Siedliśmy do niego w składzie Cierń, Ryu, ja. Cierń grał wcześniej raz, ja obejrzałem jak Rahdo robi dwie tury, Ryu olał przygotowania, bo po co.
Gra to taki pokojowy 4X.. czyli pewnie mniej X, ale co tam ;)
Rozwijamy technologie, odkrywamy kosmos, kolonizujemy planety i terraformujemy je. Zero walki, jedyna interakcja to możemy komuś zająć fajną planetkę zanim on to zrobi. Albo na jednym z torów zabrać nagrodę przed innymi.
Główna część rozgrywki to zarządzanie zasobami, których oczywiście jest zawsze za mało. A jeszcze co chwile któryś palimy, żeby zyskać dodatkową akcję. Jest ciasno ale fajnie :)

Na początku nikt nie miał planu, bo nie bardzo było wiadomo co robić, ale szybko się połapaliśmy o co chodzi i jakoś to szło.
Chłopaki od razu wzięli się za latanie po kosmosie, ja (może z racji gupiego zadania, które dostałem) wziąłem się najpierw za rozwój.
Dzięki temu szybko moje statki przegoniły tamtych i nawet wyrwałem Ryu jedną planetę sprzed nosa, hehe!

Gra toczy się przez 16 rund (a może 18? Nie pamiętam dokładnie), ale idzie to niesamowicie szybko i po dwóch godzinach byliśmy gotowi. Trochę przez moje gupie zadanie, którego w końcu nie wykonałem, a trochę przez to, że jedną rundę zużyłem w sposób co najmniej debilny znalazłem się na ostatnim miejscu. Chłopaki po małej debacie nad zasadami zremisowali.
Wynik: 36/36/34, więc było bardzo blisko :)
Jak dla mnie jedna z fajniejszych gier w jakie ostatnio grałem. Nie wiem czy bardziej mi sie podoba niż Cosmogenesis, ale z racji kosmicznej tematyki, którą uwielbiam, podobnej szybkości i lekkości, ląduje tuż obok. Na pewno z przyjemnością wrócę do tego tytułu. Może nawet zagramy z poprawnymi zasadami kolonizacji! :D
A! Jeszcze słowo o pudełku! Wydawca ewidentnie zaoszczędził na transporcie i wsadził grę do pudełka o pół rozmiaru za małego. W efekcie plansza składana na 9, po rozłożeniu wyglada tak:
Obrazek
Za to na komponentach nie oszczędzali, bo każdy z graczy ma po dwa player aidy, z czego jeden jest na grubej tekturze i ma wymiary porządnego zeszytu (to coś pod łokciem Ryu na pierwszym zdjęciu) :D


Jako, że szybko poszło, był czas na drugą grę. Cierń wyciągnął świeżutkie Rise of Moloch od CMON... które Ryu szybko zawetował rzucając na stół swoje This War of Mine. Też jeszcze nie rozpakowane, żeby nie było nam za łatwo.

Jako jedyny z ekipy grałem na komputerze w oryginalną wersję.
No i mam mieszane uczucia. Rozwiązanie kopa w ten sposób, że każdy gracz w swojej turze steruje wszystkimi postaciami jest niby fajne, ale dla mnie tak naprawdę to znaczy, że równie dobrze albo i lepiej byłoby grać samemu.
A sama gra... tak jak wersja komputerowa - ponura i drastyczna.
Fakt, ze jest planszowa dodaje poziom abstrakcji, który tuszuje pewne ograniczenia bardzo rzucające się w oczy w wersji komputerowej jak na przykład ściśle limitowane surowce.
Z drugiej strony w komputerowej klimat jest o wiele bardziej odczuwalny. Tu aż odpaliłem ścieżkę dźwiękowa na telefonie, żeby coś pomóc.

Pograliśmy 3 czy 4 godziny, czyli dwa dni w grze. Jedna postać nam umarła z głodu (no dobra, odeszła od nas założyć swój gang). Jedna do nas doszła. Zbudowaliśmy pare sprzętów i poszliśmy na fajne zwiady. Generalnie było OK i było trochę główkowania nad tym co można zrobić. Przerwaliśmy po tym, bo się późno zrobiło. System sejwowania zrobiony całkiem sensownie, będzie się dało dość łatwo kontynuować.
Ale chyba mi się już nie chce w to więcej grać. Tak jak na komputerze jest to dla mnie gra jednorazowa. I komputerowa mi wystarczy.
Fotek nie zrobiłem. Sorry.

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2616
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 1 time
Been thanked: 4 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 27 sty 2018, 21:41

Kto by przypuszczał że jeszcze komuś się chce coś napisać... :roll: Dzięki golonko choć fakt jest taki że teraz albo grałbym w coś z żoną albo oglądał 6 część GW bo 2 poprzednie mam ostatnio za sobą więc... Chyba dzięki jednak bo na pewno to nie ;)

Pamiętamy?
Ryu pisze:Zostałem graczem ameri
No to nic się nie zmieniło i teraz... Choć walczyłem o Lisboa jak lew :cry: Wyszedł Merchant of Ventu a jako rasowy ameri-gracz nie powiem złego słowa. Albo powiem. Zresztą, przeczytacie to się dowiecie. Przy okazji sorki za jakość zdjęć (zapomniałem włączyć lampę w komórce...).

Merchant of Ventus w składzie: ja, Tolis i golonko.
Ja Merchanta lubię. Głupie to, losowe strasznie a tyle radości że szkoda gadać. Ale od początku. Po przypomnieniu zasad wybraliśmy krótszy wariant gry czyli od 16 rundy czyli nic epickiego bo możliwe że od Wisa nie wyszlibyśby i w niedzielę ;) Wybór ras, pierwszy kontakt z ufolami i wybór miejsca startowego. Ot, standardowy setup czyli standardowe "jakim ja jestem debilem". Niemniej stwierdzam to teraz bo zagrałem jak ofiara losu. Źle wybrałem i miejsce startowe i źle odkrywałem obce rasy. Ogólnie nie popisałem się. Znacie moje standardowe texty mówiące jakim jestem czasem debilem więc zaoszczędzę i Wam i sobie czytania choć nie ukrywam że pewnie widziałbym uśmiechnięte twarze golonko i Tolisa podczas czytania. Nie dam satysfakcji :P
A oto i oni - przeciwnicy którym się nieświadomie podłożyłem ;)
Obrazek
Całej gry opisywał nie będę ale o kilku faktach powiem. Moja rasa wyszła w grze na 2 tury przed końcem gry :evil: Po prostu szkoda słów. Chłopaki znaleźli swoje dość szybko, zupgrejdowali swoich pilotów do poziomu 3 i latali sobie na 4 kościach (jakieś takie dziwne zdolności). Ja na 3 do końca grałem... Widok golonko przelatującego całą galaktykę na 4 kościach - bezcenny. To trochę był mój dramat ale co zrobisz jak nic nie zrobisz. Ameri to w końcu ameri i tyle ;)
Niemniej i tak udało się być niewiele punktów (kasy) za Tolisem więc powiem tak: rewanżu rządam Dziady, Wy!!!! ;)
Obrazek
Kolejność: 1.golonko/2.Tolis/3.Ryu

Druga gra i Santorini. Genialna gra i genialna partia. Chyba najciekawsza jaką w życiu zagrałem :)
Najciekawsze było to, że w sumie mógł wgrać każdy i blokowania było od groma. Pod koniec gry wyglądało to tak, że co ruch jakiegoś gracza inny gracz musiał blokować żeby ktoś nie wygrał. Mało tego bo zabrakło nam klocków :mrgreen: Oblukajcie sami jak to wyglądało podczas zmagań:
Obrazek
Jeszcze raz powtórze: dla mnie MEGA partia jak na fillerek :)
Wygrał Tolis.

I na koniec fotka drugiego stolika. Tutaj Wis ponoć oszczędzał nowych graczy. Nie wiem po co :roll: :wink:
Obrazek

golonko
Posty: 96
Rejestracja: 21 kwie 2017, 08:18
Been thanked: 3 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: golonko » 27 sty 2018, 23:32

Ventu? Ventus?
Ja chyba grałem w jakąś inną grę. Może stąd wyniki ;)
A rewanżyk chętnie, nawet z santorini na dokładkę, bo świetnie się grało w oba tytuły :)

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2616
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 1 time
Been thanked: 4 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 27 sty 2018, 23:39

Zamiast czepiać się słówek byś coś mądrzejszego napisał :P

golonko
Posty: 96
Rejestracja: 21 kwie 2017, 08:18
Been thanked: 3 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: golonko » 27 sty 2018, 23:52

Co mam pisać? Że grałeś jak sierota idąc tylko krok po kroku za Tolisem?
Że przez całą grę odkryłeś jeden nowy system i potem marudzisz jaka to losowa gra i ci późno wyszedł system macierzysty?
No mógłbym, ale wolę napisać po prostu, że gra mi się podobała, bo mimo popełnienia kilku głupich błędów i tak wygrałem dzięki skupieniu się na czym innym niż wy dwaj (bycie kosmicznym taksówkarzem rulez!) :)
I dzięki waszym błędom, których niestety następnym razem już nie popełnicie :(

A tak serio, to faktycznie trochę głupia losowa gra. Ale całkiem fajna. I jak pisałem, chętnie Powtórzę.

A Santorini mogło jeszcze chwilę potrwać, ale klasycznie skupiłem się na moim nieuchronnym zwycięstwie i nie zauważyłem, że ono odblokowuje zwycięstwo Tolisa o turę wcześniej. Świetna walka :)

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2616
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 1 time
Been thanked: 4 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 28 sty 2018, 00:01

golonko pisze: Co mam pisać? Że grałeś jak sierota idąc tylko krok po kroku za Tolisem?
No i teraz mi smutno bo ja miałem plan tylko moje rozważania o tym co chcę a co mogę rozwiały kości... A że zaczynaliśmy blisko siebie to przez cele startowe. Wiedz też że moje plany są zawsze zajebiste ;) Niemniej...
golonko pisze:I dzięki waszym błędom, których niestety następnym razem już nie popełnicie
Na to liczę :mrgreen:

Awatar użytkownika
wis
Użytkownik wspierający
Posty: 1198
Rejestracja: 20 sty 2009, 18:01
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 13 times
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wis » 28 sty 2018, 01:39

Na drugim stoliku trochę luźniej - wizyta dawno nie widzianego Koła i debiut Wojtaszi. Witamy na pokładzie:)
Postawiłem na tytuły szybsze, żeby było więcej okazji do nawiązania walk. Smallworld na sterydach, Roll i Kingdomino*3 - no i trzy tłumaczenia gier. Miło było zetrzeć kurz ze Smallworlda, w Rollu remis z Wojtaszi rzutem na taśmę (planeta za 9+4pkt skolonizowana od zera w ostatniej turze). Lżejsze pozycje opanowane, teraz można iść w coś cięższego.
Glory: A Game of Knights - rzuć okiem na grę, którą przygotowujemy! Zagramw.to / FB / forum

Wojtaszi
Posty: 5
Rejestracja: 21 sty 2018, 15:10

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Wojtaszi » 28 sty 2018, 11:32

Dzięki za zaproszenie Panowie :)
Bardzo chętnie teraz coś cięższego :D walki, dużo walki ;) Tylko chwilę wcześniej info co i poczytam reguły, żeby nie wejsć na zero.

Tolis
Użytkownik wspierający
Posty: 1207
Rejestracja: 05 maja 2010, 09:02

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Tolis » 28 sty 2018, 22:12

W końcu udało się znaleźć czas na planszówki, po szybkich negocjacjach wybór padł na Merchant of Venus - szybki wariant. Jak już każdy przeciwnik powiedział gra jest głupia i losowa, a jednak każdy ją lubi. Znów dopisało mi szczęście, udało się wylosować 2 rasy, obok siebie, gdzie mogłem od razy handlować między nimi, w dodatku jedna to była ojczysta planeta mojego pilota. Dodam, też że misję też udało się od razu zrealizować :)
Co z tego, jeśli chciałem przeczytać zasady o piratach, a Ryu który tłumaczył zasady stwierdził że szkoda czasu na to. Przez to z piratami na poziomie 0 nie walczyłem - i nie dostałem nagrody. Dopiero jak Wojtek z nimi walczył to się okazało, że po ich pokonaniu dostaje się nagrodę.
Co do szczęścia dodam, że Wojtek na 2 wydarzeniach zniesławił mnie i Ryu, za posiadanie wypasionych na maksa laserów - taki zazdrośnik.
A co do Sanotrini - ta rozgrywka wyszła całkiem niezła.

wajwa
Użytkownik wspierający
Posty: 2012
Rejestracja: 18 sty 2008, 10:24
Lokalizacja: Zabrze
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wajwa » 03 lut 2018, 19:27

Wczoraj w zabrzańskiej części Gliwic :wink: po ćmoku zagraliśmy w składzie : Grzeniu , Pako , wajwa w Heaven&Ale i Istanbul.

H&A od Essen zbierało kurz na półce (co zrobić wersja DE ;-) ) , jak się okazało zdecydowanie warto było na ten tytuł poczekać.
Kategoria lekko - pół - średnia ;-) , parafrazując piękną Penelope z reklamy piwa " nie za ciężkie , nie za lekkie" ;-)
Bardzo przyjemna gra o tym jak kościelni mnisi warzą piwo ... Czego to ludzie nie wymyślą ;-)
Ok , bez jaj , przesuwamy drewniane kosteczki , zagrywamy karty i optymalizujemy nasze dokonania na gustownych planszetkach.
Wszystko piękne , eleganckie , bez tam "nie ogarniam tej kuwety" ;-) , takie gry lubię - bez dwóch zdań , w H&A zagram jeszcze nie raz i nie dwa. Miodzio ...

Na drugą nogę , jako że uwinęliśmy się w miarę szybko z pierwszą grą , Istanbul , nie ma się co rozpisywać , porządna giera wydana przez Portal , z tłumaczeniem wyszło 1,5 h ...

Cóż wychodzi na to , że ja gram szybko ;-) , tylko z zamulaczami przez lata grałem , a wiadomo : z kim się zadajesz - takim się stajesz :-)
Always look on the bright side of life

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2616
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 1 time
Been thanked: 4 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 11 lut 2018, 21:20

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niestety nie mam czasu na relację więc tylko 3 słowa...
Cierń, Walec, Wis i ja zagraliśmy w Projekt Gaja.

Odczucia po grze:
- lepsze niż Terra Mystica,
- zdecydowanie ciekawsze tory awansu,
- więcej surowców: kasa, wiedza, ruda (chyba), KIK - a jak więcej surowców to i więcej myślenia nad ich wykorzystaniem,
- mniej many na początek przez co nie trzeba jej "palić" a krąży od razu i gra staje się dynamiczniejsza,
- nazwy niektórych ras --> :lol:
- grafiki kiepskie a już napis" na podstawie TM" na okładce to w ogóle tragedia :P
- duuuużo więcej myślenia niż w TM przez ciekawsze tory (tor z KIK'ami uznałem za najsłabszy na początek ale potem przemyślałem kilka rzeczy i byłem na jego szczycie dzięki czemu spoko KIK'ów dało sporo punktów zwycięstwa --> wnioski początkowe można sobie wsadzić ;P ),
- bardzo fajna gra choć nie kupię ale chętnie zagram jeszcze nie raz.

Awatar użytkownika
radsliwa
Posty: 17
Rejestracja: 28 wrz 2012, 16:37

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: radsliwa » 12 lut 2018, 01:43

Witam koledzy, moje doświadczenie z planszówkami nie jest wielkie. Mam za sobą Carcassone, Alchemików z Golemem, Patchworka, Tajniaków, Cyklady, Agricolę, Mage Knighta (na poziomie bardzo podstawowym) i jeszcze coś by się znalazło. Wiele mniejszych i większych tytułów jeszcze przede mną. Często gram ze swoją drugą połówką, ale chętnie "dosiadłbym się" do kogoś nowego. Czy spotykacie się gdzieś w knajpie przy kuflu? Mam na myśli głównie Gliwice?

Pozdrawiam, Radek [emoji41]

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2616
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 1 time
Been thanked: 4 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 12 lut 2018, 09:58

PW :)

golonko
Posty: 96
Rejestracja: 21 kwie 2017, 08:18
Been thanked: 3 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: golonko » 17 lut 2018, 11:11

Ryu w końcu się doczekał na swoją drugą edycję Bios:megafauna!
I na moje ogarnięcie zasad...

Przyznam, że jak je ogarniałem, to po grze solo wyszedłem z wrażeniem „proste to, ale głupie i losowe. Nie podoba mi się”.

Na szczęście po grze w pełnym składzie to wrażenie się bardzo zmieniło! :)
Nasz pełen skład to: Dominika (witamy świeżaka!), Ryu, Tomek i ja.
Obrazek
Żeby ułatwić sobie tłumaczenie (no i oczywiście wygraną), to ja zostałem roślinką, a reszta wzięła sobie zwierzaki.
No i od początku głupia losowa gra bardzo szła mi na rękę! Klimat się od razu ocieplił dając mi na wstępie 4 akcje, a zwierzakom po 2...
Jakieś wulkany, ruchy tektoniczne, kataklizmy... wszystko działało na niekorzyść innych. Biedny Tomek został uwięziony na swoim kontynencie już w drugiej rundzie i do końca gry nie miał szans z niego wyjść (mówiłem już, ze głupia losowa gra?). Dominika i Ryu zderzyli się kontynentami na tyle wcześnie, że cały czas ze sobą konkurowali. Mój kontynent dołączył do nich tylko na rundę czy dwie. Akurat tyle bym spokojnie wdarł się do nich moimi „kopułkami” (bo ryby i tak sobie dopłynęły). Potem ta Pangea się rozpadła.
Obrazek
Kopułki do tego zdążyłem nauczyć używania kijka co poskutkowało wybiciem ich populacji robaków :D
Z tym moim kijkiem to swoją drogą trochę strzał w kolano, bo sam też stworzyłem dość wcześnie robaki i bidulki nie mogły się wyżywić kopułkami przez co do końca gry wegetowały na dwóch polach :(
Jeśli był moment, że Ryu mógłby gdzieś wejść na moje ziemie, to akurat tam wyrastał wulkan... taki pech ;)

Gdzieś blisko końca gry jedynym sensownym ruchem było dla mnie oddanie karty Medea, więc później już nie miałem tak słodko, bo to Tomek decydował co zamarza, gdzie rosną lasy i wulkany... ale było na tyle późno, że to już nie miało znaczenia. Udało mu się zabić jedną moją rybkę. No i zwiększyć liczbę akcji zwierzątek do 4, dzięki czemu Ryu na koniec się trochę rozpanoszył i nawet wypchnął moje rybki na pozycję mięsożerców (czaicie to? Pływające rośliny polujące na ryby? :) ).No ale i tak do zwycięstwa miał daleeko :)

W którymś momencie odczułem słabość roślin biorącą się z niemożności kupowania żółtych i czerwonych kart. Nie udało mi się przez to w ogóle stworzyć ślimaków i komarów. I w ogóle pod koniec nie miałem po co kupować kart. Przy następnych grach będzie z tym ciężko!
Obrazek
Wynik na koniec: Woj, Ryu, Tomek, Dominika.

Po tej partii stwierdzam, że gra jest bardzo dobra!
Mieliśmy kupę frajdy, jest prosta i dość szybka. Ikonografia czytelna, instrukcja w trakcie gry bardzo łatwa w obsłudze i czytelna.
Owszem, próg wejścia typowy dla Eklunda no i losowość powala. Ale gra jest fajna!

Potem jeszcze z Ryu spróbowaliśmy zagrać w Maximum Apocalypse, ale to już mi się nawet pisać nie chce. Gra nas skopała dwa razy w 3 rundy...


Wysłane z iPad za pomocą Tapatalk

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2616
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 1 time
Been thanked: 4 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 17 lut 2018, 22:18

Za niedługo będą mi śpiewać "trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść..." ale do tego czasu jeszcze kilka relacji napiszę choć w zasadzie golonko wyczerpał temat :)
Niemniej... Dostałem w końcu swoją kopię Bios: Megafauna i jednej rzeczy żałuję bardzo. Czemu tak późno???? Wiem że to nie wina Planszostrefy i Adama ale jakbym wiedział że tak mi się spodoba to anulowałbym zamówienie i kupił w sklepie gdzie dawno mieli na stanie. Tak, ludzie, gra jest ŚWIETNA choć początki z nią do świetnych nie należą :mrgreen:

Kiedyś probowałem zagrać z kolegą i tym bym wyczerpał temat. Była to próba ogarnięcia gry, zasad i wizji Eklunda. Nie do końca wyszło dlatego też dałem grę naszemu specjaliście od Eklunda - golonko jesteś wielki :) Wojtek przeczytał instrukcę, pooglądał filmiki, zagrał sam i w piątek udało się odpalić Megafaunę 8)

W składzie: ja, golonko, Tomek i Dominika zaczęliśmy zmagania z zasadami i ogarnianiem gry. Owszem, początek był kiepski ale potem okazało się że gra jest naprawdę prosta i przy ogarnianiu ikonek przez golonko przebiega bardzo płynnie. Zdecydowanie trzeba przetłumaczyć ikonki na PL, wydrukować i zalaminować. Wtedy już można grać bez golonko ;)
No dobra, co z samą grą? No więc zacząłem tak:
Obrazek
Plan prosty - mnożymy się, umacaniamy jako mięsożercy i wcinamy frajerów :lol: No, ale żeby to było takie proste... Ta gra jest tak losowa że wydarzyć się może wszystko. A że wszyscy wiemy że jestem już graczem ameri to takie rzeczy mi nie straszne ;) No dobra, nie jestem jakimś fanem turlanek a SW: Rebelię oceniłem na 10/10 tylko dlatego że klimat jaki z tej gry płynie utwierdza mnie tylko w przekonaniu że to genialny twór i tyle. Jakby gra była o czymś innym to prawdopodobnie bym nawet nie zagrał ale dla SW robi się wiele dziwnych rzeczy i czasem wychodzi to na dobre ;) Wracając do tematu... Losowość w tej grze jest. Jest jej w cholerę i jeszcze więcej. Przykłady? Nie musicie prosić :)
1.
- pierwszy wulkan uderza we mnie - bywa,
- drugi wulkan uderza we mnie i Dominikę - bywa,
- trzeci wulkan uderza (już wiedziałem gdzie) we mnie i Dominikę - no comment...
- czwarty wulkan okazuje łaskę i uderza w golonko - dziękuję :)
Mało? To dalej...
2.
Miałem robaki (czy jak to zwać) na jednym tajlu. Chciałem gdzieś iść. Coś zwiedzić. Coś zabić. Ogólnie zrbić coś ze swoim życiem ale... Co podniosłem rozmiar organizmu czy dodatem mutacji (niebieskie kosteczki) większając możliwość przemieszczania się na planszy dostawałem koło siebie wulkan albo lodowiec. I tak przez 80% gry. Moje robaki ruszyły tyłek chyba w przedostatniej rundzie bo Tomek okazał litość... :mrgreen:
Dalej mało....? To lecimy :)
3.
A wiecie że Tomek grał w wersję solo przez te kilka godzin? :lol: :lol: :lol: Jego kontynent tak się od reszty odsunął że już się nie połączył. Nie miał punktu zaczepienia ani nic... Przez kilka godzin Tomek grał sam dzięki czemu mamy ocenę gry również w wariancie solo jakby ktoś chciał ;)
Starczy, co? ;)
Oczywiscie było tego więcej bo wydarzenia które co rundę odkrywaliśmy to taki młyn że szkoda gadać. No Eklund pełną gębą. Dlatego... Jak Eklunda nie znacie to polecam zagrać u kolegi. Jak losowości nie lubicie to polecam zagrać u kolegi. Jak losowość lubicie to też polecam zagrać u kolegi. A jak Eklunda znacie i lubicie to nie muszę gry polecać. Macie i chyba gracie bo przebrnięcie przez instrukcję to ponoć wyzwanie ;) Mi losowość w Jego grach nie przeszkadza. Koleś ma niebanalne tematy, ciekawe rozwiązania i w zasadzie jako rekomendację mógłbym przytoczyć słowa golonko następnego dnia na skypie "kurde, ja chcę jeszcze tego biosa" :mrgreen:
Dlatego kończąc powiem tak: ja też! :mrgreen:
Finalnie kilka fotek poniżej. Kolejność już nacie :)
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem Tomek z Dominiką się zwiatrowali a my pyknęliśmy w Maximum Apocalypse. Boże co to za gra :lol: :lol: :lol:
Ogólnie gra nas dwa razy zlała tak że szkoda słów. Dlaczego? Ano m.in. dlatego że co turę rzuca się dwoma kościami i dokłada potwora na tajlu z takim numerem jaki się wyrzuciło. W zasadzie statystyka mówi że nic wielkiego ale życie pokazało co innego. Każdy mój rzut i dokłądaliśmy potwora na lokalizację z golonko :lol: Każdy rzut golonko i dokładaliśmy potwora dla golonko :lol: :lol: :lol: Umierałem ze śmiechu podczas gry:
Obrazek

ODPOWIEDZ