(Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

... czyli zloty miłośników planszówek! Tu możesz także umawiać się na granie w Twoim mieście.
golonko
Posty: 96
Rejestracja: 21 kwie 2017, 08:18
Been thanked: 3 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: golonko » 18 lut 2018, 00:20

Dodam tylko, że mogłeś mieć tą grę już na Essen. Z autografem. No ale Adam ci powiedział, że tylko skoczy do auta...

Jeśli chodzi o druk i laminowanie, to nawet bym się podjął... No ale skoro tak sprawę ujmujesz, to na mnie nie licz. Wolę jednak jeszcze parę razy zagrać :D

W MA odpokutowałem szczęście z biosa :)

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2616
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 1 time
Been thanked: 4 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 24 lut 2018, 21:17

Kiedyś mnie tu opluwano:
golonko pisze:Co mam pisać? Że grałeś jak sierota idąc tylko krok po kroku za Tolisem?
Że przez całą grę odkryłeś jeden nowy system i potem marudzisz jaka to losowa gra i ci późno wyszedł system macierzysty?
To powodowało u mnie stany depresyjne, smutek, żal i niechęć do życia. Musiałem jednak się otrząsnąc i postawić niektórych do pionu. Dla siebie. Dla satysfakcji. No i dla mojego terapeuty też ;) Tyle tytułem wstępu.

A poniżej jak do tego doszło...
Przed piątkiem wymieniliśmy z golonko kilka wiadomości i ogólnie staneło na tym że szukamy kogoś do Biosa: Megafauny bo każdy z nas ma niedosyt po ostatnim piatku. Niestety nikt taki się nie znalazł i musieliśmy/chcieliśmy zagrać we dwójkę. Ale, ale... Stwierdziliśmy że we dwójkę to zagramy klimatycznie. Najpierw Bios: Genesis, potem Megafauna czyli Eklund rulez :mrgreen:
Zaczęliśmy od Genesis bo w sumie tak nakazuje logika i jakby nie patrzeć - historia ;)

Od początku gry byłem w przysłowiowej d.... Ja nie wiem czy świat mnie tak nienawidzi czy o co chodzi z tymi kościami. Sami spójrzcie jak to wyglądało na początku gry:
Obrazek
(ja to ten czerwony)
Golonko - 2 organizmy; ja - 0 (słownie ZERO). A nie mogłem wysłać w świat kolejnego bionta bo nie miałem organizmu z zieloną kosteczką. Nie umiałem wyrzucić też nic co by mi pozwalało stworzyć życie. Nic nie mogłem. A golonko się bawił. Owszem życie za chwilę Go poszarpało i stracił swoje organizmy ale jednak się bawił. Na szczęście - do czasu :twisted: W pewnym momencie zauważyłem że golonko się wystawił. Poszedł swoim biontem na kartę gdzie ja wygrywałem remisy. Mało tego - wcześniej go uzbroił tworząc smaczny kąsek (ja nie mam pojęcia jak to się wszystko fachowo nazywa ale chodzi o to że uzbroił organizm w kosteczki które go chroniły i dawały pewne profity). Cóż było robić....? Poszedłem biontem i przejąłem organizm - tak oto wyglądał:
Obrazek
Śliczny prawda? :)
A potem go dozbroiłem tak:
Obrazek
Oczywiście długo taki nie był bo wydarzenia wystarczająco zredukowały możliwość stworzenia z niego organizmu wielokomórkowego :evil: :evil: :evil:
Szkoda... Ale i tak fajnie bo golonko już wtedy nie szło. Po mojej akcji dywersyjnej okazało się że szczęście wyparowało i już nie chce wrócić. Ojej... ;)
Mało tego, nadchodzące wydarzenia dały możliwość zakończenia gry a że wygrywałem... 1.Ryu/2.golonko

Po B:Genesis zagraliśmy w Megafaunę. Z losowania wyszło że golonko jest znowu grzybem, ja salamandrą.
I powiem Wam że od początku było ciężko bo wydawać by się mogło iż grzyby na początku mają łatwiej, organizmy wyższe łatwiej mają później ale... Ale sytuacja na froncie się zmodyfikowała po kilka zlodowaceniach, zderzeniach i innych cholerstwach które nas nękały od samiutkiego początku. Mieliśmy od górkę od początku do końca. Nikt nie miał łatwiej, nikt trudniej a max liczba akcji to 3. Żaden szał. A bywało duuuużo gorzej podczas gry.
Ja stworzyłem sobie takie coś:
Obrazek
No i miałem plan :) Druga gra więc jakieś tam przemyślenia miałem i próbowałem. Mało tego, zobaczyłem że golonko mając organizm się nie rozmnożył (jakieś glisty sobie stworzył) :shock: Jakie to mi stwarzało możliwości!!!!! :twisted: :twisted: :twisted: :twisted:
Stworzyłem więc sobie ważki wcześniej zwiększając ich wielkość na 2. Oj, jakie to było złe :twisted: :twisted: :twisted:
Patrzcie sami:
Obrazek
Moje ważki zeżarły glistę oraz te kopułki (nie pamiętam jak się je fachowo nazywa). Stworzyłem rzeź moi Drodzy. Urządziłem prawdziwą jatkę!!!! Zło!!!!!! :twisted: :wink:
A czy to wszystko? Nie... Golonko próbował się zreanimować ale wiatry wiały w każdym kierunku. Każde Jego pojawianie się na planszy było rejestrowane przez moje krwiożercze ważki. Nie było tu miejsca dla grzybów. Golonko się poddał... 1.Ryu/2.golonko

Dwie gry za nami a czas tak dobry że zagraliśmy jeszcze w Brass Empire:
Obrazek
Takie "nic specjalnego" - Dominion z dołożoną negatywną interakcją. Kolejność: 1.Ryu/2.golonko

A że był jeszcze czas to poszedł Roll:
Obrazek
Tu wszystko wychodziło co chciałem więc nie dałem możliwości wygrania... 1.Ryu/2.golonko

Golonko prosi o rewanż choć stuknęła 1.30. Nie jestem chamem... Znowu Roll :)
Obrazek
Tu było gorzej. Trudziłem się bardziej a i los nie sprzyjał jak chciałem. Mimo to: 1.Ryu/2.golonko

golonko
Posty: 96
Rejestracja: 21 kwie 2017, 08:18
Been thanked: 3 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: golonko » 24 lut 2018, 22:40

Więcej przy graniu nie piję.

Awatar użytkownika
wis
Użytkownik wspierający
Posty: 1198
Rejestracja: 20 sty 2009, 18:01
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 13 times
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wis » 25 lut 2018, 11:16

golonko pisze:Więcej przy graniu nie piję.
...albo przy piciu nie graj:)

Na drugim stole dwa prototypy Marcina. Żadnego nie udało się zepsuć (oblania piwem nie liczę), a może coś zbalansowaliśmy. Grało się dobrze, więc w kategorii średniociężkiego euro wkrótce powinny pojawić się nowe alternatywy.

A na deser był Roll. Nie wiem, czy niepicie by mi pomogło, przynajmniej porażkę zniosłem lekko:)
Glory: A Game of Knights - rzuć okiem na grę, którą przygotowujemy! Zagramw.to / FB / forum

Wojtaszi
Posty: 5
Rejestracja: 21 sty 2018, 15:10

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Wojtaszi » 03 mar 2018, 12:29

A wczoraj z 6 osób zrobiły się 3 :D

Recenzja w dwóch słowach od laika :roll:

Rise of Moloch - tytuł średni, nie porywa ani też nie nudzi. Prawdopodobnie przy rozgrywaniu Kampanii nabiera więcej mocy, bo część zawartości nie była użyta.
Gateway - po dwóch turach całkiem fajna zabawa. Można się trochę pośmiać, ale walka o punkty jest do samego końca :D

golonko
Posty: 96
Rejestracja: 21 kwie 2017, 08:18
Been thanked: 3 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: golonko » 04 mar 2018, 21:32

Wojtek w zasadzie napisał wszystko...

Moloch mnie bardzo rozczarował. Taki sobie 1 vs many. Niby ciekawy świat, niby interesująca mechanika z przechodzeniem zużytych punktów "many" na rzecz "overlorda", ale jakieś to bezpłciowe. A wspomniana mechanika skutkuje tym, że gracze mogą "many" nie używać wcale i pozbawić przeciwnika wszelkich nadziei.
Obrazek

Dużo bardziej podobał mi się Gateway!
Jak Cierń go zapowiedział, to myślałem, że ma na myśli po prostu jakiś mały tytuł na drugą nogę, a nie konkretną nazwę gry :)
Obrazek
Podstawą mechaniki jest tu Dominion. Dosłownie bez żadnych zmian łącznie z losowaniem typów kart dostępnych do kupienia.
W sumie to dobrze, bo mechanika sprawdzona, działająca i znana.
To co robi z tego fajną grę, to elementy doklejone.
Przede wszystkim mamy tu area control. Jest sobie miasto podzielone na 7 dzielnic. Na początku opanowane przez gwardzistów. Zadaniem graczy jest podbicie dzielnic i utrzymanie ich. O ile podbicie jest stosunkowo proste, to z utrzymaniem już jest problem, bo nie dość, że trzeba odpierać innych graczy, to jeszcze co chwila pojawiają się siejące spustoszenie Potwory.
Tak.. Jest miasto, my jesteśmy armiami zła, które je podbijają, a oprócz tego są Potwory, które chcą je zniszczyć... Powiedzmy że ma to sens ;)
Karty jednostek są skonstruowane tak, że w zasadzie w każdej bitwie tracimy większość jeśli nie całą armię. No ale to w końcu deckbuilder, więc trzeba umieć się szybko regenerować.
Drugim twistem w stosunku do dominiona jest dodanie efektów do kart punktów (nie pamiętam jak się nazywały w dominionie, tutaj są to runy). Powoduje to, że masz zawsze wybór : zostawić sobie kilka ekstra punktów, czy je zużyć aby kogoś rozwalić albo zagrać dodatkową rundę itp.
Gra zajęła nam jakieś dwie godziny, więc ciut długo, ale mam wrażenie, że wszyscy się dobrze bawili. Na pewno lepiej niż przy Molochu.
Świat gry jest bardzo ciekawy, niestety ze względu na potworowatą specyfikę produktów CMON nie zagram w to z dziećmi, a co za tym idzie - raczej nie kupię.
Obrazek
Wynik na koniec : Golonko, Wojtek, Cierń.
Jeden duży zarzut do gry, to brak dominionowego pudełka. Wszystkie karty trzeba wrzucić na 4 stosy, dopchnąć "figurkami", docisnąć planszetkami i przy następnej grze klnąc spędzić kolejne pół godziny na rozdzielenie tych wszystkich kart do setupu.

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2616
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 1 time
Been thanked: 4 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 10 mar 2018, 08:13

Dziś mam wybór: napisać relację lub zagrać w Bios: megafaunę.
Zgadnijcie co wybrałem :mrgreen:

golonko
Posty: 96
Rejestracja: 21 kwie 2017, 08:18
Been thanked: 3 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: golonko » 10 mar 2018, 09:30

A ja w sumie nie mam co pisać...

Graliśmy w Gaia Projekt w składzie Cierń, Ryu, Golonko.
Dla mnie pierwsza rozgrywka, dla reszty druga czy trzecia.
Ja mam na koncie jedną rozgrywkę w Terra Mystical (plus kilka na telefonie z NPCami), reszta ma... no więcej. Na pewno sporo więcej ;)

No i było to widać przez całą grę. Moje rundy kończyły się zwykle na 3-5 tur przed rundami chłopaków. Nie było ani jednej rundy w której bym nie zaczynał pierwszy. Może raz wykorzystałem to bycie pierwszym, bo albo nie naszykowałem many, albo nie zauważyłem czegoś, albo robiłem ruch bez sensu...
No i generowałem tyle downtimu, że chyba nigdy wcześniej tak nie było. Oczywiście tylko po to, żeby po ruchu zorientować się jak bardzo coś spieprzyłem.

Cierń grając Rojem w trzeciej rundzie pokazał co o nas myśli i znalazł się za drugim zakrętem na torze punktów, gdy my walczyliśmy o jakieś marne jedynki. I tak już zostało do końca. Cierń daleko z przodu, potem Ryu, na końcu ja.
Jeszcze źle zrozumiałem punktowanie technologii, więc kiedy na końcu myślałem, że jestem tuż za Ryu, ten podliczył punkty za technologie (jakieś 30 czy coś), prawie Ciernia dogonił, a ja zostałem tam gdzie moje miejsce...

Gra jest ciężka. Może dla mnie trochę za bardzo. Nie na tyle, żebym odmówił kolejnej partii, ale raczej sam jej nie zaproponuję.

Na tyle ciężka, że nikt nie pamiętał o zrobieniu fotek :)

Awatar użytkownika
wis
Użytkownik wspierający
Posty: 1198
Rejestracja: 20 sty 2009, 18:01
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 13 times
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wis » 20 mar 2018, 01:20

Zeszły piątek to był jakiś logistyczny chaos. Miało być nas trzech, czterech, przez chwilę sześciu nawet. Skończyło się na trzech, z czego Lir miał być później, a ja musiałem zrobić pół godziny przerwy jeszcze później. Skończyło się nauczeniem Wojtasziego Star Realms'a. Potem do akcji wkroczył, debiutujący w piątek, Jurek. Trochę się zmartwiłem usłyszawszy, że w jednej turze wkleił Wojtkowi 17 obrażeń, ale ponoć wiek zwyciężył nad doświadczeniem. Ja w tym czasie ogarnąłem logistykę, Lir zmiany w prototypie i mogliśmy siadać. Kolejny teścik Glory:A Game of Knights, ze względu na czas i rozkład doświadczenia bez walk PvP. Lir zdobył najwięcej chwały, Wojtaszi - doświadczenia, a ja - materiału do opisywania. Rewanż być może już w tym tygodniu:)
Glory: A Game of Knights - rzuć okiem na grę, którą przygotowujemy! Zagramw.to / FB / forum

Awatar użytkownika
wis
Użytkownik wspierający
Posty: 1198
Rejestracja: 20 sty 2009, 18:01
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 13 times
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wis » 02 kwie 2018, 00:52

Ryu - jak nie masz na co narzekać, to narzekasz - ale przynajmniej piszesz...
Tydzień temu spełniliśmy plan z przed dwóch tygodni i zagraliśmy w Glory (w innym składzie) i Race for the Galaxy + Alien Artifacts. W Glory przećwiczyliśmy turnieje pas d'armes ( tutaj skrobnąłem wyjaśnienie rodzajów turniejów). Wygrał najbardziej doświadczony, czyli prawidłowo:).

Następnie po raz pierwszy zagraliśmy w Race'a z AA. Nie, żeby Race lądował u nas często na stole - zdetronizował go Roll:). Alien Artifact nie jest złe, ale wg mnie przekombinowane co najmniej o możliwość zakrywania mapy. Strasznie wydłużyło to grę. Natomiast pozbyto się części elementów, których nie lubię (przejęcia, achievmenty, jakkolwiek by się nazywały), więc następnym razem najchętniej zagrałbym w AA bez mapy. Ta gra nie powinna trwać dwie godziny, nawet jeśli to ja zamulam :P
Glory: A Game of Knights - rzuć okiem na grę, którą przygotowujemy! Zagramw.to / FB / forum

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2616
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 1 time
Been thanked: 4 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 02 kwie 2018, 09:08

Ostatnio nie miałem czasu pisać. Teraz w Święta wybrałem wieczór przy planszowce z Anią.
Jest szansa na relację za tydzień jak będę choć wolny sobotni wieczór zaczyna mi się podobać coraz bardziej ;)
Zobaczymy :)

Cierń
Użytkownik wspierający
Posty: 655
Rejestracja: 15 gru 2008, 11:53
Lokalizacja: Gliwice/Sośnica
Has thanked: 2 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Cierń » 02 kwie 2018, 12:28

U mnie w ten piątek Gaia Project na 3 osoby. Ania po paru szkoleniowych rundach w weekend ogarnęła temat Terranami, ja próbowałem sie przebić frakcją która dostaje pozoim nauki za redukcję Laboratorium, Damianowi dałem Hadż Halla (ci od kasy). Terranie jesli jest pozne punktowanie za osiedlenie sie na Gai są mocni, ja zaryzykowałem idąc w sojusz w z obu początkowych kopalni, by dostać dodatkowe punkty ale finalnie po dobrym blokujacym zagraniu Damiana braklo mi miejsca/satelit by uzyskać drugie przymierze (pierwsze poszło na technologie 2PZ za awans na torze technologii) i skończyłem na drugim miejscu, z 4 torami na przedostatnim poziomie. Damian zajął ostatnie miejsce ale wynik 120+ wstydu nie przynosi, a sama gra przypadła mu do gustu.

golonko
Posty: 96
Rejestracja: 21 kwie 2017, 08:18
Been thanked: 3 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: golonko » 08 kwie 2018, 10:48

Dziś krótko:

W piątek u Ciernia oprócz mnie był jeszcze Tolis i graliśmy w Kolonistów.
Cierń grał pierwszy raz a i tak nas rozgromił :)
Moje odczucia po drugim podejściu podobne jak za pierwszym razem: gra jest bardzo fajna, ma kilka super pomysłów, ale jest za długa. Zaczęliśmy o 21:30 od drugiej ery, a o 2:00 ustaliliśmy koniec w połowie ery trzeciej.
I o ile po pierwszym razie miałem ochotę na więcej, to teraz już będzie trudno mnie namówić na kolejną partię :(

Tolis
Użytkownik wspierający
Posty: 1207
Rejestracja: 05 maja 2010, 09:02

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Tolis » 12 kwie 2018, 12:34

W piątek na stole wylądował Colonists. Wszystko dzięki Ryu, który wiedział, że go w piątek nie będzie, więc zaproponował ten tytuł i wkopał pozostałych graczy :)
Zaczęliśmy od 2 ery, i od godziny 22:05 :) a nie jak opisane wcześniej, skończyliśmy na 3 erze na 3 roku. Gra jest świetna ale czas gry to porażka. Mam wrażenie, że autor nie umiał sobie poradzić z optymalizacją z czasem rozgrywki i dlatego dodali na pudełku Epic Strategy Game :) w sensie epicki czas rozgrywki.
No ale jak znaleźli się gracze to mi jako właścicielowi pudełka nie wypadało odmówić. W tej grze najgorszy jest czas rozgrywki i jak by go chcieć skrócić trzeba by poświęcić dużo czasu na testowanie innego rozwiązania.

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2616
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 1 time
Been thanked: 4 times

Re: Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 14 kwie 2018, 21:40

Dawno mnie tu nie było ale wróciłem i może zacznę jak za starych dobrych czasów ;)

Właśnie piję "Porter podbity śliwką" browaru Jabłonowo i jeśli masz skończone 18lat i nie lubisz piwa to tego spróbuj. Jeśli lubisz tylko koncerniaki to tego spróbuj. Jak lubisz kraft a tego nie piłeś to spróbuj. Jak inwestujesz tylko w wodę, herbatę czy inne pomyje to też spróbuj - Twoje nerki tego chcą. Jak tylko wegetujesz to też powinieneś spróbować. To piwo jest GENIALNE! I jak ja nie przepadałem za porterami (uwielbiam IPY, AIPY) to teraz raz w tygodniu "podbity śliwką" jest w menu :) Nie zrobię Wam tego i nie będę opisywać smaku, aromatu i innych rzeczy bo to nie to forum ale... Polecam :)

A odnośnie piątku to w zasadzie było dziwnie bo było nas trzech: Wojtek, Wis i ja. Wojtek po przeprawie z Colonist nie chciał nic cięższego a Wis z euro to lubi XXI wiek czyli szału nie ma. Zgodziłem się na popierdółki na stole z myślą, iż raz na rok można pobawić się przy planszówkach a nie tyko myśleć o glorii i zaszczytach ;)

Od czego zaczęliśmy? No poszło grubo bo od 18XX 8) Nasza 18XX trwała 20min więc Ci wszyscy specjaliści od kolejówek to mogą nas po stopach całować. Taki czas gry osiągnęliśmy. Nie kilka h, nie kilkanaście. 20min i było po wszystkim. Tak że... Zagranico - ucz się bo można ;)
Mini rails
Obrazek
Tutaj raczej rozpisywał się nie będę bo nie ma nad czym. Sosnowiec lubi stwarzać jakieś długie opisy, tworzy jakieś dziwne relacje, opisuje zwroty akcji podczas gry a tu... Dwie akcje mamy i już. Nad czym dumać? Nad czym myśleć? Wiadomo - można. Tylko po co? O co chodzi temu Sosnowcowi? Ktoś wie? ;) Albo może lepiej nie pytać. Zostawmy zagranicę z ich problemami ;)
Kolejność: 1.Ryu/2.Wis/3.Wojtek

Potem pora na Roll'a
Obrazek
Wis od początku sapał że nie lubi celi z dodatku i kręcił nosem ale ludzie... Cele to taka wisienka na torcie. To nie CEL na którym się skupiasz. Je robisz "przy okazji". Fajnie zrobić bo bonusy są ciekawe ale celami nie wygrasz gry. I na potwierdzenie moich słów Wojtek nie wygrał :lol: Zrobił 2 cele. Ja z Wisem żadnego :mrgreen: Ale, ale...
W ostatniej rundzie miałem pincet kości i gdyby jedna z nich. Jedna. Nie mniej, nie więcej. Ale jedna. Jedna pieprzo... kość pokazała kółko to bym wygrał. Ale nie. Lepiej mieć 300 statków, 200 produkcji. Po co kółka? Po co światy? Po co żyć? ;) Gupia losowa gra :P
Kolejność: 1.Wis/2.Ryu/3.Wojtek

Kolejna gra i X-COM
Obrazek
Wiecie że lubię? Wiecie, co? Stuknąć w czoło jakiegoś ufola, zestrzelić jakiś obcy statek, zrobić badania nad ich zwłokami... Jak o tym myślę to od razu pojawia się uśmiech na mojej twarzy. Ufole to zło. A zło trzeba tępić. Ale ufole to nie takie byle zło. To najgorsze zło w swojej postaci dlatego neleży ZABIJAĆ dziadów :twisted:
No... (Kończy mi się piwo. To też jest zło. Tj. mam inne w lodówce ale nie "podbitego śliwką" więc jednak zło ; ) ).
Początek był taki:
Obrazek
Może nie najlepszy ale pewnie do ogarnięcia gdyby nie Wojtek ;) No ale po kolei.
Wis nie lubi grać z presją czasu (lamer, co? ;) ) więc go wyrzuciliśmy dokładając najgorszych ufoli - jak się bawić o się bawić :twisted: :twisted: :twisted: Wiedzieliśmy że obrona bazy w tym przypadku może być problematyczna ale trzeba wyrównać szanse. Skoro nie gramy z "czasem" to dajemy silniejszych ufoków. Gramy fair. Jesteśmy ludźmi honoru ;) Szczególnie jak będziemy ich kroić na stole :twisted: :mrgreen:
No i wracamy do Wojtka... Wojtek uśmiercił wszystkich wojaków :evil: No uczujecie typa? ;) Koleś nas zabił. Wis się starał. Ja się starałem. No i Wojtek. Taka pięta Achilles'a naszej drużyny. I nie piszę dlatego żeby Was przed nim ostrzec ale... No jakby faktycznie ufole nas zaatakowały to czy taki Wojtek stanąłby po naszej stronie? Ja nie jestem do końca przekonany. Nie wiem jak Wy. Zastanówcie się czy chcecie Mu jeszcze mówić "cześć" na ulicy. Ja od wczoraj się waham ;) No i poniżej cmentarz. Tak, Wojtek, Twój cmentarz. Twoich ludzi... Gratuluję psycholu :wink: :wink: :wink:
Obrazek

Następna gra to Azul ale piwo się skończyło i mi przykro i się pisać już nie chce...
Może na szybko ze dwa zdania. W Azula NIE wygrałem nigdy. Ten dzień nie był jakiś przełomowy. I jak nie umiem w to grać tak chętnie siadam do stołu. Ba, nawet sam proponuję. Azul jest spoko :)
Obrazek
Kolejność: 1.Wis/2.Wojtek/3.Ryu

Ostatnia gra (Brass Empire) i na pewno nie opiszę bo się wynudziłem strasznie i NIE chcę więcej już w to grać pomimo iż działa. Tylko dla mnie od wczoraj będzie działała już na stołach gdzie mnie nie ma ;)
Obrazek
Jakby co mogę podać min kilkanaście tytułów lepszych do zagrania w czasie Brass Empire a kto wie czy dwudziestka by nie pękła ;)
Kolejność: 1.Wojtek/2.Ryu/3.Wis

BTW: jeśli relacje mają być pełne. Ma być w nich więcej treści. Każda gra ma być opisana to ZDECYDOWANIE dobrym prezentem jest "Porter podbity śliwką" bo jakbyście nie zauważyli to bardzo polubiłem :mrgreen:

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2616
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 1 time
Been thanked: 4 times

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 05 maja 2018, 22:03

Dziś, a w zasadzie wczoraj, troszkę biednie. Troszkę, bo pomimo frekwencji ubaw miałem po pachy :)

Ale, ale... Najpierw piwo ;) Dziś mój ostatnio odkryty Graal :) Tak, Graal. Znacie "Kiss the Beast"? Jak nie to ZDECYDOWANIE polecam. Niemniej warunek taki - musicie lubić gorzkie i aromatyczne piwa. Jak nie to lepiej omijać szerokim łukiem bo jest MEGAaromatyczne i MEGAgoryczkowe. GENIALNA IPA :mrgreen: No i tak raz w tygodniu muszę jedno wypić. To jest IPA którą mógłbym pić codziennie ale są też inne piwa i jakoś się poświęcam pijąc i degustując je ;) (no OK, przy "Porterze podbitym śliwką" się nie poświęcam :mrgreen: ). Koniec o piwie jednak bo to forum planszówkowe więc im należy się większa część relacji dlatego...

Wis i X-COM! I to w podwójnej odsłonie :)
Tak, zagraliśmy w dwójkę bo jak pamiętacie Wojtek do X-COM'a się nie nadawał bo zabijał naszych żołniezy. Dlatego też wywaliliśmy najsłabsze ogniwo i zagraliśmy sami. Wojtek podobno w tym czasie siedział w domu i płakał ale kogo to obchodzi ;P Zasady Wisowe - nie gramy z presją czasu ale za to losujemy z talii wszystkich ufoków. Jak się bawić to się bawić :twisted:

Pierwsza gra i fatum.
Obrazek
Niestety po ostatniej naszej przygodzie przy obronie Ziemii cały czas coś nad nami wisiało... Jakaś zła energia, jakieś fatum właśnie, jakiś taki Wojtek... I to było czuć. Nie w sensie dosłownym ale jednak. Powiem Wam że rzuty które mieliśmy były EPICKIE. To było niemożliwe że przy tylu rzutach na ranienie praktycznie zawsze wychodziły blanki. Nic się nie dało zrobić. Graliśmy jak Wojtek. Oto dowód:
Obrazek
To ja żeby nie było niedomówień. Zapytacie pewnie co Wis...? Otóż Wis grał jeszcze gorzej. Po prostu nic nie wchodziło. Tragedia, ból, niemoc, Wojtek... Tak bym to określił ;) I naprawdę nie wiem która to była runda ale się poddaliśmy. Niestety i z bólem d...y: Ufole:Ziemianie 1:0

Druga gra i brak fatum ale Wojtek się pojawił na chwilę.
Zaczęsliśmy drugą grę z postanowieniem poprawy. Że teraz się uda. Że pogonimy frajerów. Że to my będziemy Panami naszej planety. Że będziemy bogami. No! No i ja byłem 8) Oto dowód:
Obrazek
Szanowni Państwo mi wchodziło wszystko. Niemalże KAŻDE odkrycie były wynalezione w tej samej rundzie. 0 problemów. Wszystko gładko... Fakt, że moi żołnierze to jednak standardowo turlali to jednak trzeba przyznać iż w ogólnym rozrachunku byłem na plusie. Wis? No Wis był. Grał jakoś tam. Coś tam turlał. Coś tam marudził. Raz mu wychodziło, raz nie. No różnie z tym Wisem bywało ale ZDECYDOWANIE lepiej niż z Wojtkiem - dlatego na propsie :mrgreen:
No i mamy rundę finałową...
Obrazek
Tak to wyglądało. Ufole zaglądają z każdego kawałka Ziemii. Są w bazie, na orbicie... Boimy się otworzyć puszkę ;) Ale na spokojnie. Wiemy że mamy moc. Mamy to coś!
No i pojawia się Wojtek... Nie wiem po co. Nikt Go nie zapraszał. Nikt Go nie lubi. Ale przylazł... No i Wis się nie ogarnął. Rzuty na obronę poszczególnych kontynentów przy milionie przerzutów i Wis nie daje rady :evil: Mamy 2 kontynenty zagrożone. Oboje nie wiemy co się rozpatruje wcześniej - zagrożenia czy ukończoną misję więc idziemy do misji finałowej. MOI (podkreślę jeszcze raz: MOI) żołnierze rozwalają WSZYSTKO co stoi na drodze... Wygrywamy. Czekamy teraz co powie apka. Co jest rozpatrywane i w jakiej kolejności i.... Ufole:Ziemianie 2:0
Dzięki Wis. Dzięki Wojtek ;)

Następnym razem gram sam. Muszę się pozbyć najsłabszych ogniw :lol: :wink:
Nie gram więcej z frajerami ;) ;)

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2616
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 1 time
Been thanked: 4 times

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 12 maja 2018, 21:11

Jako że matematyka nie kłamie to kolejnych relacji nie będzie o ile koledzy się nie obudzą ;)

Ze spraw ważniejszych... Dziś piję już standard czyli Kiss the Beast i dalej jest genialne ale... Ale dziś polecę inne piwo. Nie wiem czy lubicie kwasy. Ja piłem raz w knajpie jakiegoś kwasa Pinty i się zraziłem - nie moja bajka. Ale jako iż tylko świnia nie zmienia poglądów kupiłem ostatnio Kwas Epsilon Pinty i... Szok. Świetne piwo bo w smaku mamy i słodycz i goryczkę i kwasowość ale kwasowość nienachalną - taką delikatną a dodatkowo skontrowaną poprzez słodycz i ta goryczka do tego. Naprawdę fajne piwo mimo iż fanem kwasów nie zostanę. Ogólnie polecam spróbować :)

A teraz planszówki.
Z Tolisem, Silentem (witamy, witamy) i kolegą Silenta (nie pamiętam imienia - wybacz ;) ) zagraliśmy w Feudum. Tomek, Cierń i Wojtek w duuuużo gier na drugim stole. A dlaczego w dużo? Cóż... Każda osoba która tłumaczyła Feudum albo musiała słuchać wie o czym mówię. Tragedia. Ja nawet nie wiem czy to nie jest najdłużej wyjaśniana przeze mnie gra ever. Z tego co pamiętam zeszło mi ciecałe 1,5h. Tak, właśnie tyle. Oczywiście było kilka przestojów bo były pytania i pytania i kilka dodatkowych pytań. Na domiar złego każdą akcję starałem się pokazać "na planszy" żeby współgracze nie wyglądali tak ja jak podczas mojej pierwszej gry :) Nie zmienia to jednak faktu, iż kilkakrotnie tak wyglądał nasz stolik:
Obrazek
No lekko nie było ale to już wiecie. Co było potem?
No graliśmy i faktem jest, iż koledzy całkiem nieźle grali. Oczywiście pytania były ale już coś tam wymyślali, już mieli strategie - respect Panowie :) Ja oczywiścia postanowiłem zagrać bardziej militarnie i po jednym udanym ataku przestałem atakować. Nie pytajcie czemu. Nie wiem. Po prostu tak wyszło. Najgorsze z tego wszystkiego to dramat potworów - tak chcieli zagrać i im nie dałem.
Obrazek
No, aż żal na nich patrzeć. Przepraszam chłopaki. Następnym razem się pobawimy. Behemot i Wij morski jeszcze pokażą na co ich stać :twisted: :twisted: :twisted:
No ale ja nie o strategiach bo to jakby nowa gra była więc przejdzmy do samej gry.
Wydania nie mam z KS ale patrząc na ceny dodatków i to co one wnoszą to bez problemu się bez tego obejdę. Gra oferuje tyle że starczy na kilkanaście/kilkadziesiąt rozgrywek bez najmniejszego problemu. Dlatego dla Kicka zdecydowanie PASS... Choć do wyglądu +10. Śliczny wiatrak, znacznik pierwszego gracza... Tylko ta kasa :roll:
Graficznie Feudum to dla mnie obłęd. Gra, wg mnie (to pisze dla Wis'a żeby znowu nie sapał że mam dziwny gust :P ), przedstawia się obłędnie. Świetne grafiki, kolory, potworki. Wszystko super. Szkoda że kosztem czytelności. Na planszy jest ślicznie i tak jak ślicznie, tak nieczytelnie. Nic nie widać co widać być powinno. Oznaczenia są małe, nieintuicyjne. Syf, brud i malaria. No i kupa gnoju jakby komuś było mało. Ja mogę tą grę przyrównać do Lisboa - tam oznaczenia były tak samo koszmarnie niewidoczne. Niestety :evil:
Co jeszcze? No wypadałoby powiedzieć ze dwa zdania o samej mechanice. A tu akurat tragedii nie ma. Zagrywanie kart przypomina mi Trickeriona którego bardzo lubię i cenię. Wybieramy 4/5 kart i po kolei zagrywamy. Bywa, iż czasem jakiś człowieczek coś nam zepsuje (tak Silent, Ty :P ), bywa iż wszystko sie ułoży - mi to bardzo pasi i TEORETYCZNIE downtime powinien być znikomy bo karty wybieramy jednoczenie. Wiadomo jednak - teoria a pratyka to dwa różne światy ;) Gildie ciekawe, powiązane ze sobą, robiąc coś samemu i zdobywając jakieś punkty dajemy możliwość zakupu różnych rzeczy innym graczom - fajne to i ciekawe. Poza tym wybór w której gildii być pierwszym na początku a na którą przepuścić potem atak jest bardzo ważny. Ja już wiem że zwaliłem w ostatniem grze ale spokojnie - to na 100% nie jest moja ostatnia gra w Feudum 8)
A co jeszcze na minus i do zmiany? Podczas setupu okazało się, iż wszyscy mamy po tyle samo surowców i kasy więc ostatni gracz już ma słabo bo wykonując akcję jako ostatni ma najgorszy start. Nie jest to jakiś poważny problem bo na spokojnie muszę sprawdzić czy dołożenie kolejnym graczom żarcia/monety czy wybór miejsca startowego załatwia sprawę. Zakładam że tak. Oczywiście zobaczymy jeszcze w kolejnych grach ale ogólnie gry w którym ostatni gracz ma tak samo jak pierwszy jest... Dziwne ;) (tak, dlatego iż z losowania w 90% ja jestem ostatni :lol: :wink: )
Kończąc już bo się rozpisałem, powiem że mi się gra podoba. I to chyba nawet bardzo. Sporo zasad, możliwości, ładne grafiki to zdecydowanie mnie zachęca. Fatalne oznaczenia to dramat ale zakładam, że jak w Lisboa przywykłem to i tutaj będzie podobnie :)
Na koniec kolejne foto i kolejność:
1.Kolega Silenta/2.Tolis/3.Silent/4.Ryu
Obrazek

Awatar użytkownika
wis
Użytkownik wspierający
Posty: 1198
Rejestracja: 20 sty 2009, 18:01
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 13 times
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wis » 12 maja 2018, 21:53

Drugi gliwicki stół był gdzieś pomiędzy Śląskiem a USA. Ponieważ udało się kilka osób zapoznać z Glory, zrobiliśmy wczoraj pełną partię, która pokazała, że szczęście się przydaje, ale doświadczenia nie przeskakuje:).
Glory: A Game of Knights - rzuć okiem na grę, którą przygotowujemy! Zagramw.to / FB / forum

golonko
Posty: 96
Rejestracja: 21 kwie 2017, 08:18
Been thanked: 3 times

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: golonko » 12 maja 2018, 22:22

Cholera, ubiegł mnie!
Moja wina, że lato, weekend, koledzy, kuzyni i inne atrakcje powodują, że dzieci idą spać dwie godziny później niż zwykle??

No dobra, gramy!
Przygotowania mieliśmy jak zwykle. W poniedziałek ustaliliśmy, że gram z Ryu w jego świeżutkie i pachnące Feudum. Bo graliśmy parę tygodni temu u Andrzeja i nam się spodobało na tyle, żeby Ryu mógł kupić :)
No ale po drodze się okazało, że z dwóch osób się zrobiło fciulnaście i trzeba się podzielić na dwa stoły. W sumie mnie to rybka, Cierń zaproponował Spirit Island, które chciałem zagrać od sierpnia po relacji NPI z genconu. Potem miał być Damian, więc ktoś rzucił, że może S&S, a skoro tak to Tomek odwołał wyjście żony i też przyszedł.
Po czym zdecydowaliśmy, że jednak Spirit Island. Cierń nas namówił, bestia :)

A gra jak? No... Fajna. Dużo fajnych mechanik, cały czas czuć presję... Taka rozbudowana pandemia ze sporą dawką elementów zwiększających regrywalność.
No ale to jednak coop w stylu pandemii. Wszyscy wiedzą wszystko, wspólne ustalanie, wspólne cele...
Mega podatne na dominację silnego lidera. Trzeba uważać z nim się gra :)

Jak skończyliśmy pan... SI, to chłopaki akurat kończyli setup Feudum, to stwierdziliśmy, że gramy dalej.

Ja zaproponowałem S&S, żeby jednak Tomek nie miał wyrzutów sumienia względem żony, ale Cierń zwrócił uwagę, że dochodzi północ i zaproponował szybkie wyścigówki.
Tak, graliśmy w wyścigówki!
Jakieś takie nowe co to dopiero za granicą wyszły i nie pamiętam nawet tytułu... Ktoś kiedyś przypomni... O już! Zdjęcia przypomniały! Down Force! (Jakikolwiek związek z wyścigami by to nie miało...)
I jakie to było fajne! Najpierw się licytuje samochody, potem się zagrywa karty, żeby nimi sterować i jeździ się po planszy blokując co chwila innych i planując strategię. No i obstawia się kto wygra, i można stawiać na innych!
No bomba!

Obrazek

No i moje dwa auta na szczycie podium i obstawiłem swoje, więc tym bardziej mi się podobało :)
Podobno ktoś to ma po polsku wydać :)


Obrazek

Po godzince wygrałem, a chłopaki od Feudum gdzieś na drugiej erze... S&S już nie śmiałem proponować. Cierń ze swojej magicznej reklamówki wyjął First Class.
I tu w sumie nie wiem co powiedzieć. Gra jest fajnie zrobiona. Bardzo prosta do wytłumaczenia i szybko się gra. I w sumie fajne rzeczy się w niej dzieją.
Ale mój mózg już nie bardzo działał. Nie widziałem tych wszystkich combosów, które chłopaki planowali. Albo widziałem i nie chciało mi się szukać takich dla siebie.Albo może nie przepadam za takim typem gier... W każdym razie przegrałem o jakieś kilka okrążeń toru punktów i nie czuję potrzeby odegrania się.
Ale na pewno grę warto poznać. Tym bardziej, że jak komuś przypadnie do gustu, to w pudełku jeszcze czekało mnóstwo dodatkowych talii, które można wykorzystać by urozmaicić grę.

Okazało się, że o tej 2:30 jak zwinęliśmy nasze pociągi, to chłopaki jakoś wyrobili się z Feudum. Musieli się chyba umówić, że dwie ostatnie ery losują karty zamiast wybierać i stawiają pionki nie patrząc na planszę.
W każdym razie czwartej gry już nie odpaliliśmy :(

No.. To za tydzień Ryu pokazuje Feudum Cierniowi i za dwa tygodnie mogę już do tej gry siadać nie tracąc połowy nocy na tłumaczenie i Setup :)
A! taka rada Ryu! Następnym razem tak jak Andrzej, Setup rób po tłumaczeniu, żeby go znowu nie robić dwa razy :D

Tolis
Użytkownik wspierający
Posty: 1207
Rejestracja: 05 maja 2010, 09:02

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Tolis » 14 maja 2018, 14:04

@golonko może dodaj, że czekaliśmy z 15 minut na Was, aż skończycie First Class, w tym czasie Silent z kolegą się spakowali do domu :)
Feudum - czas tłumaczenia długi, ale gra w miarę szybka, w 4 graczy po 4 serii gra się zakończyła.

golonko
Posty: 96
Rejestracja: 21 kwie 2017, 08:18
Been thanked: 3 times

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: golonko » 14 maja 2018, 14:07

Tolis pisze:
14 maja 2018, 14:04
@golonko może dodaj, że czekaliśmy z 15 minut na Was, aż skończycie First Class, w tym czasie Silent z kolegą się spakowali do domu :)
Feudum - czas tłumaczenia długi, ale gra w miarę szybka, w 4 graczy po 4 serii gra się zakończyła.
Oj tam.. szczegółów się czepiasz :D

Tolis
Użytkownik wspierający
Posty: 1207
Rejestracja: 05 maja 2010, 09:02

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Tolis » 16 maja 2018, 13:35

Miałem napisać, że po 6 serii się zakończyła :)

Cierń
Użytkownik wspierający
Posty: 655
Rejestracja: 15 gru 2008, 11:53
Lokalizacja: Gliwice/Sośnica
Has thanked: 2 times

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Cierń » 29 maja 2018, 05:07

Dawno mnie tu nie było, ale koro nikt inny się nie kwapi... :).

W poprzedni piątek gościłem u siebie Tolisa i Ryu - Tolis przywiózł trochę drewna (Lignum), z któego mieliśmy później budować okręty (Santa Maria).

Lignum - pokazało jak ciężkie i nieintuicyjna jest życie drwala - mix ruchu po trasie znanego z Egizii, planowania, realizacji zamówień - generalnie sporo znanego ale podlanego nieco sosem nowości. Do tego przynajmniej w teorii spora regyrwalność. Na papierz wygląda to nieźle, ale głównym problemem jest to, że to gra o ciułaniu grosików by na końcu wygrać o parę punktów. Koronnym przykładem są budybki specjalne, od początku można wybierać z pełnej puli i szczerze mówiąc można pewnie poradzić sobie bez nich... Moge jeszcze dac kiedys szanse by sprawdzic jak inny układ kart zmieni grę, ale nie będę namawiał.

Godzina była dość późna, ale namówiłem chłopaków na Santa Marię, wiedząc że tłumaczenie będzie krótkie. I faktycznie, poszło sprawnie ale w samej grze wybory są częśto niejednoznaczne i AP co jakiś czas pojawia się nad stołem. Niemniej planować można sporo więc nudy nie ma - dobre rozwiązanie z podziałem regularnych akcji - każdy z graczy bedzie miał ich tyle samo. Generalnie lubię dice placement i ten jak na razie stoicałkiem wysoko w rankingu. W sumie każdy z nas poszedł nieco w innym kierunku a wyniki były bardzo zbliżone, walka na torze Konkwiskadorów była zacięta, mam jedynie wrażenie, że nie wykorzystaliśmy w pełni płytek biskupów/mnichów. Dobra gra, chętnie usiąde raz jeszcze.

Kolejny piatek to partia w Sword&Sorcery z Wojtkeim i Markiem (wlascicielem gry - w końcu dotarł :D). Gra daje radę, my już niekoniecznie - dostaliśmy swoje d... podane na talerzu na koniec rozgrywki :). Ale wnioski wyciągnięte i chętnie zagram jeszce raz (tak, teraz trzymam pudełko poziomo - powinnno przyspieszyc setup o jakieś 20 min :P).

Marek musiał nas opuścić po pierwszej grze (nota bene S&S mu się spodobało :), a że godzina była jeszcze ok usiedliśmy do hodowli Alpak w Altiplano - na dwie osoby idzie to bardzo sprawnie (z house rulem, że rozgrywamy swoje tury w całości), czasem nawet za szybko i na początku nieco się gubiliśmy :). Ale od połowy gry wszystko się unormowało. Generalnie dobra partia z Wojtkiem w końcówce wychodzącym na prowadzenie dzięi kafelkowi dorzucającemu towar do magazynu na koniec gry. Różnica była mała - dobra partia, gdzie każdy skoncentrował się na czymś innym. Na 2 lub 3 osoby Altiplano nie odmówię (choć w sumie nie mam nic przeciwko misjom - kolejny raz chętnie z nimi).

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2616
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 1 time
Been thanked: 4 times

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 01 cze 2018, 22:38

No widzę że jednak się da :) Brawo Panowie :)

Zaczniemy mało oryginalnie bo znowu coś polecę. Pamiętacie ostatnią polecaną Pintę? Taki ciekawy Kwas Epsilon? Ostatnio piłem Kwas Epsilon Wild & Barrel Aged i jest super. Kwasu czuć jeszcze mniej ale jest. Do tego goryczna, beczka a wszystko gładkie, ułożone... Bardzo fajne piwko. Dziś niestety w sklepie już nie było. Dlatego mały apel - jakby ktoś chciał się podzielić to śmiało piszcie na PM - chętnie przygarnę i wypiję czujeś zdrowie ;) No i wracamy do rzeczy innych bo na pewno nie ważniejszych ;)

Z golonko i Cierniem zagraliśmy w milion gier jednego wieczoru bo Cierniu po traumie w Bios: Genesis nie bardzo chciał zagrać w Megafaunę a to źle bo gry zdecydowanie inne gry i Megafauna jest dużo lepsza. No ale nie to nie :P

Bios: Genesis
Mówiłem wiele razy że mi się gra podoba? Mówiłem. To pewnie wiecie że ja tak szybko poglądaów nie zmieniam i dalej mi się podoba. Owszem B:Genesis = losowość poprzez kostki ale cóż - po Star Wars Rebelii jestem też amerigracz a to do czegoś zobowiązuje ;)
Niestety gry nie wyciągamy tak często jakbym chciał więc taki widok to przy Genesisie chleb powszedni:
Obrazek
A początek u mnie standardowy. Bawi się każdy z wyjątkiem mnie :x Cierniu i golonko już mają swoje organizmy, już je modyfikują, już się leją, już doklejają posożyty a ja turlam z modlitwą na ustach żeby się udało i.... Udaje się w końcu!!! :mrgreen: Mam hiper-mega-wywaony w kosmos-genialny-wspaniały-(znam wiele słów ale nie każde nadaje się na publikację więc na tym poprzestanę ;) ) organizm. Tak wyglądał:
Obrazek
Po to żeby w niedługim czasie przeobrazić się w:
Obrazek
I tu mogę skończyć. Zazdrość w oczach kolegów bezcenna :twisted: :twisted: :twisted:
Wiem że po grze część z nas (tak, nie ja) sapało że gra taka czy owaka i bez sensu to czy tamto. Zgodzę się z faktem, iż pasożyty są średnie bo sporo rozwalają w planach poszczególnych graczy i przy kolejnej mojej grze na pewno je usunę. Niemniej każdy dopasuje sobie kolor ale nie będzie mógł go wykorzystać jako przyssawki do innego organizmu. Pozbędziemy się wtedy czegoś na kształt "mandatory quest" w Lords of Waterdeep. Powinno działać a gra powinna być i szybsza i mniej irytująca. Dzięki za pomysł Cierń. Kaha i Ania już się cieszą choć jeszcze o niczym nie wiedzą ;)
Kolejność: 1.Ryu/2.Cierń/3.golonko

Tu Cierń sapie więc wyciągamy Santa Marię zamiast Megafauny :(
SM jest spoko - tu się zgodzę ale gdzie jej tam do Eklunda. No nic, skoro Cierń zagrał w Genesis to niechaj ma czasem coś do powiedzenia ;)
Obrazek
W SM musiałem ogarnąć tylko jedną sprawę - kwestię kasy. Bolało mnie że w pierwszej rundzie na kasę był 1 budunek do kupienia (wyhaczył go golonko) a na planszy nie miałem nic na kasę dlatego... Dlatego czym prędzej umieściłem żeton na kaflu dającym 1 kasy za 2 ludzików w aktywowanym rzędzie/kolumnie (nie wiem jak dokładnie wszystko się nazywa ;P ). Problem z kasą był rozwiązany :mrgreen:
A dalej standard. Zbieranie/kupowanie/aktywowanie/ i tak przez 3 rundy.
Koniec planszy wyglądał u mnie tak:
Obrazek
Zabrakło kilku pkt do 100 ale i tak wystarczyło żeby wygrac :)
Kolejność: 1.Ryu/2.Cierń/3.golonko

Teraz poszedł Race for the Galaxy z dodatkami.
Obrazek
Ogólnie GENIALNA gra choć liczenie wszystkiego jest mega upierdliwe jak się człowiek przyzwyczai do apki ;P
W skrócie... Nie miałem 6-tek developa (ŻADNEJ!!!!). Nie miałem karty z prestiżem (ŻADNEJ!!!! Aż do ostatniej rundy :evil: :evil: :evil: ). Na szczęście udało się nie być ostatnim. Uuuuffff.....
Kolejność: 1.Cierń/2.Ryu/3.golonko

Na zakończenie i dobiecie otwarliśmy Santorini które wygrał golonko Trytonem bo jak stwierdził na początku partii "Nie umiem tym grać. Nie da się tym wygrać. Umiejętność jest słaba". Brawo golonko za ocenę sytuacji ;)
Obrazek

A jako że skończyliśmy szybko to koledzy namówili mnie na Century (coś z golemem).
Co do samej gry po posiada ona jedną zaletę dla mnie - jeśli któraś z moich córek zagra i obieca mi że będzie grała ze mną w planszówki (nawet tego golema) więcej niż teraz to kupię od razu. Koniec zalet. Dobra przesadzam - wygląda genialnie jak na grę dla dzieci. Teraz już koniec. Gra raczej nie dla mnie.
Obrazek
Koleność: 1.Ryu/2.golonko/3.Cierń

A teraz pomyślcie jak fajnie wyglądałaby relacja jakby tu była Megafauna. Dzięki Cierń!!! ;)

Awatar użytkownika
wis
Użytkownik wspierający
Posty: 1198
Rejestracja: 20 sty 2009, 18:01
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 13 times
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wis » 14 cze 2018, 10:36

Pionek Pionkiem, a gdzie pomiędzy udało się wcisnąć partyjkę The Others, Santorini i ze dwa Roll for the Galaxy. A na innych stołach?
Glory: A Game of Knights - rzuć okiem na grę, którą przygotowujemy! Zagramw.to / FB / forum

ODPOWIEDZ