(Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

... czyli zloty miłośników planszówek! Tu możesz także umawiać się na granie w Twoim mieście.
golonko
Posty: 96
Rejestracja: 21 kwie 2017, 08:18
Been thanked: 3 times

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: golonko » 13 paź 2018, 12:18

Wis się w końcu doczekał!
Pierwszy raz w historii ludzkości ktoś inny niż on czy Lir zaproponował Glory!
A byłem to ja, bo podobno za półtora tygodnia jadę na jakieś małe targi czy coś i będę tłumaczył grę garstce osób. Więc dobrze byłoby troszkę znać aktualne zasady, nie?

Oprócz mnie zjawił się Krzysiek (który też z nami jedzie) i... Piotr (o ile dobrze rozszyfrowałem bazgroły Wisa z kartki z wynikami, bo oczywiście sam imienia nie zapamiętałem, sorki).
No więc siedliśmy do tego Glory. Ja po półrocznej przerwie, Krzysiek podobnie, Piotr nie wiem. W każdym razie wszyscy ostatnio graliśmy jak były dwa turnieje.
Wis zarządził, że gramy w turniej typu "pusia" czy jakoś tak. Sądzę, że on tą nazwę sam se wymyślił tak, żeby była trudna i pewnie przy każdej grze wymyśla na nowo, bo sam nie pamięta. W każdym razie jego ulubione "amerykańskie" PvP.
Nowe zasady mówią, że turniej jest po każdej rundzie - to już wiedziałem. Jeszcze nowsze mówią, że rund jest tylko 3 - tego się nie spodziewałem, ale w sumie wyszło całkiem fajnie.
No i zaczęliśmy. Ja ostatni, jeszcze z mniejszą ilością akcji niż K i P (Wis se jakieś śmieszne zasady testowe wprowadził - dodatkowa akcja w zamian za mniejszy przychód...). Jedną z tych pięciu musiałem od razu poświęcić na bycie pierwszym.No ale jakoś to szło. Zostawili mi jakiegoś pomocnika, jakąś wiarę. Generalnie do przeżycia. W pierwszym turnieju wystawiłem się koło najsłabszego NPCa (a co będę kolegów bił?) i pierwszy rzut w grze wyglądał tak:
Obrazek
No brak słów. Za dużo się z Ryu zadaję!
Dla niewtajemniczonych - na czerwonych kostkach nie ma wartości 0...
Jakoś sobie z nim poradziłem, ale tylko po to by zaraz potem mnie pojechał Krzysiek, który zresztą wygrał cały ten turniej.
Druga i trzecia runda poszły jako tako. Piotr zabrał mi pierwszy ruch, na szczęście reszta nie widziała takiej potrzeby. Generalnie poszło mi jak zwykle - za mało pomocników, za mało (czyt: brak) relikwii, za mało zasobów, za mało questów.... wszystkiego kurde za mało! W ostatniej rundzie Piotr wyprowadził wszystkich w pole i zgarnął w pierwszym ruchu wszystkie relikwie. A chyba 5 ich było!
W ostatnim turnieju jedyna moja szansa na jakiekolwiek punkty to była walka z jedynym NPCem o sile 12 (za 10 punktów!).
Pokonałem go jakimś cudem, ale Wis widząc na co się zbiera ustawił się tak, żeby powalczyć zaraz potem z moim ścierwem. I na tym się skończyła moja zabawa :/
Obrazek
Na koniec parę losowych questów, które dały mi do niczego niepotrzebną kasę.
Kolejność: Wis, Piotr, Krzysiek, Ja... typowo. Po prostu nie umiem grać a tą grę.

Zwinęliśmy to szybko i okazało się, że nie ma północy. No to wyciągnęliśmy wszystkie gry jakie Wis w tym roku kupił i w nie zagraliśmy

W Tyrantsów grałem rok temu na Sillyconie i nie byłem do nich zbytnio przekonany.
Tym razem było dużo lepiej. Jednak jak się wie o co chodzi, to gra się fajniej :)
Znowu co prawda grałem ostatni, ale tutaj wyszło to na plus. Ustawiłem się z dala od reszty by spokojnie się rozprzestrzeniać. Skupiłem się na kartach czyszczących talię i co rundę przynajmniej jedną kartę "promowałem". Szło fajnie. Raz tylko Wis sprzątnął mi sprzed nosa zajebistego smoka - dziad! Na szczęście mi się udało zgarnąć drugiego fajnego - który punktował "promowane" karty (jea!).
W połowie gry zorientowałem się jednak, że cienka talia jest fajna, ale brakuje mi w niej siły militarnej, bo niby mam fajne kombo "postaw szpiega i od razu zdejmij szpiega by postawić 3 jednostki", ale szybko się kończą miejsca gdzie te jednostki można stawiać!
Obrazek

No to skupiłem się od tej pory na zabójcach i innych siłowych rozwiązaniach. Znowu mi siadło ładne combo, które się nawet parę razy odpaliło (cienka talia rulez!). "Zabij dwie jednostki i jeszcze dostań 4 siły". Fajne nie? Wis się przez chwilę cieszył z Total Control w jakimś mieście. Po zagraniu mojego comba mniej się cieszył z tego samego miasta mającego same moje jednostki :D
Plus bycia ostatnim w tej grze jest jeszcze jeden. W którymś momencie stwierdziłem, że mam dość, postawiłem ostatnią jednostkę i gra się skończyła. Tak o! nikt nie miał czasu na reakcję, zabranie mi terenów czy coś. Po prostu stwierdziłem, że kończymy i skończyliśmy :D
Punktacja na koniec:
Obrazek
Przyjmując oczywisty fakt, że Wis oszukiwał, jest nieźle co? :D

W Tyrantsów chętnie jeszcze zagram.

Awatar użytkownika
wis
Użytkownik wspierający
Posty: 1198
Rejestracja: 20 sty 2009, 18:01
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 13 times
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wis » 16 paź 2018, 04:13

Co do kostek - szansa 1 na 2187. Czekamy, kto Cię pobije :)
Glory: A Game of Knights - rzuć okiem na grę, którą przygotowujemy! Zagramw.to / FB / forum

Awatar użytkownika
bogas
Użytkownik wspierający
Posty: 2106
Rejestracja: 29 paź 2006, 00:17
Lokalizacja: Tarnowskie Góry
Has thanked: 5 times
Been thanked: 30 times

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: bogas » 22 paź 2018, 12:38

No i gdzie ta relacja? Ja się pytam się :P

wajwa
Użytkownik wspierający
Posty: 2011
Rejestracja: 18 sty 2008, 10:24
Lokalizacja: Zabrze
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wajwa » 22 paź 2018, 13:21

bogas pisze:
22 paź 2018, 12:38
No i gdzie ta relacja? Ja się pytam się :P
Cóż , nadworny kronikarz walnął focha , a z tego co mówił to zapowiada się na dłuższy foch 8)
Ale jako , że trzeba trzymać fason to ja szrajbnę ;-) parę zdań od siebie ...

Spotkaliśmy się w Zabrzu , przyjechał dawny Prezes Ligi ;-) i nie ujawniwszy się (jak w bajkach ;-)) chciał sprawdzić co tam słychać w jego dawnych stronach ;-)
A tam standardowo jeden stolik zawsze idzie sklecić ... Tym razem do stołu z Prezesem usiedli : Ryu , Grzeniu i wajwa , a tytuł nad którym z przyjemnością się pochyliliśmy to Brass:Birmingham.
Dla mnie druga partia , gliwiczaninianie ;-) grali pewnie ze 2 razy więcej , dla Prezesa pierwszy szpil.
Doświadczenie jest ważne i było decydujące w naszej partii. Moje pomysły na nowego Brassa nadal są mocno ograniczone i nie umiem się odważyć na granie czegoś innego niż przędzalnie. Grzeniu niestety miał ten sam pomysł na grę. Ryu wymyślił sobie skrzynki , a Prezes poszedł w garnki. Drugi raz mam wrażenie , że jakoś strasznie ciężko się rozkulać w fazie kanałów , a jak już już coś tam , to nagle runda się kończy ... W kolejowej części jakieś bardziej oczywiste są wszystkie decyzje i gra nabiera tempa. Chociaż z tym tempem to może złe określenie. Dynamiki. Co do tempa ... Zwiecha jaką zrobił Grzeniu w piątkowej partii była porównywalna z moją sprzed lat przy Vinhosie :lol: Przypomnę : wtedy chłopaki w mojej turze zaparzyli herbatę , wypili ją , a ja dalej myślałem ;-) W piątek w czasie ruchu Grzenia wyliczyliśmy , że dało by się zrobić kolację , zjeść i poprosić o dokładkę ;-) Następnie rozważyliśmy , że dałoby się wyjść w międzyczasie do kina na "Kler" , a jakby nakręcili "Kler 2" to też dałoby się jeszcze zacząć oglądać :wink: :lol: :mrgreen:
Ech , szkoda , że nie mieliśmy zegarów ... Partię wygrał Ryu z 10-15 punktową przewagą (ponad 150VP) , my z Grzeniem o punkt (chyba 141-140) , Prezes w blokach , ledwo przekroczył setę :P
Prezes zapowiedział się jeszcze na kolejny piątek , tak że Bogas możesz się szykować.

P.S. Nie wiem skąd te giermanizmy ;-) , chyba z kim się zadajesz takim się stajesz ;-)
Always look on the bright side of life

Awatar użytkownika
wis
Użytkownik wspierający
Posty: 1198
Rejestracja: 20 sty 2009, 18:01
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 13 times
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wis » 22 paź 2018, 13:26

Zaraz jeden stolik...Dwa przynajmniej były :P
U nas na stole niespodzianka - Glory:). Karty z poprawionym layoutem przed Essen, prosto z drukarni - poezja :D . Najpierw mieliśmy zabawę w rozdzielenie kart na komplety, dopiero potem siedliśmy do gry. Jako weteran spróbowałem eksperymentalnie zagrać "na hardzie" - zaczynałem dobre trzy kroki za pozostałymi graczami (słabszy koń i zbroja). No i łatwo nie było - ostatnie miejsce, choć od kolejnego dzielił mnie tylko jeden punkt. Lider wyrwał do przodu. Rycerze wstali od stołu wcześnie, zwycięzca postanowił udać się na zasłużony odpoczynek. Dopadnę go w Essen :twisted:
Glory: A Game of Knights - rzuć okiem na grę, którą przygotowujemy! Zagramw.to / FB / forum

Awatar użytkownika
bogas
Użytkownik wspierający
Posty: 2106
Rejestracja: 29 paź 2006, 00:17
Lokalizacja: Tarnowskie Góry
Has thanked: 5 times
Been thanked: 30 times

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: bogas » 22 paź 2018, 14:33

wajwa pisze:
22 paź 2018, 13:21
bogas pisze:
22 paź 2018, 12:38
No i gdzie ta relacja? Ja się pytam się :P
Cóż , nadworny kronikarz walnął focha , a z tego co mówił to zapowiada się na dłuższy foch 8)
Co wyście mu zrobili? ;)
wajwa pisze: (...)
Prezes zapowiedział się jeszcze na kolejny piątek , tak że Bogas możesz się szykować.
No trzeba będzie coś pokombinować w takim razie 8) Jeśli siostra nie zrobi urodzin siostrzenicy w piątek to jest szansa (niestety od października do końca roku, weekendy mamy tak zawalone, że szkoda gadać).

Awatar użytkownika
salou
Użytkownik wspierający
Posty: 1101
Rejestracja: 20 gru 2006, 19:19
Lokalizacja: Zabrze

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: salou » 29 paź 2018, 19:30

Witam Panowie ... o Paniach nic nie wiem więc nie wspominam :)

Od dłuższego czasu tylko pasywnie uczestniczyłem w waszych dyskusjach , czasami czytam i się tylko uśmiecham , ale czas w polsce spędzam zazwyczaj na reaktywacji mojej pasji i wtedy bardzo intensywnie przypominam sobie pewne plansze , tudzież poznaje kilka nowych. Tym razem nie było inaczej , dzięki temu że Wajwa poświecił mi swój cenny czas mogłem pograć sobie jak za dawnych lat , poznać nowe trendy i przypomnieć o klasykach. Piatek to szczególny dzień , pojawili się starzy znajomi , Irytujący Ryu i Grzeniu mistrz Brassa :) do kompletu przy Brasie był Wajwa i ja dwie partie dwa piątki o ile w tej pierwszej stanowiłem tło (nowe zasady znacznie zmieniają całość i to co wiedziałem o Brasie nie miało już znaczenia , poza tym nie bez znaczenia jest brak gry od dwóch lat praktycznie nie mam okazji w cokolwiek zagrać , a ci tną na okrągło :) , nie przeszkodziło mi to w zagraniu perełki , przy drugiej partii :) zabudowanie w ostatnim ruchu huty Ryu-owi i dzięki temu prześcignięcie go w ogólnej klasyfikacji zrekompensowało mi liczne niepowodzenia :) hahaha Ryu dostał pączka na otarcie łez , gratulacje dla Grzenia on grał w innego Brassa :) Wajwa drugi również nieosiągalny dla mnie.
Ze smutkiem stwierdzam że nie zagrałem i Bogasem Cierniem że o Mst już nie wspomnę (ten ostatni jeszcze kiedyś się pojawi zobaczycie) reszta była w Essen toteż czas był kiepski , sporo osób wyjeżdżało na targii , Udało mi się zagrać z Wisem partię Glory: A Game of Knights , od samego początku obserwuję co się dzieje na planszy , jak gra się zmienia , zapewne miałem okazję zagrać w końcowy praktycznie produkt , i jeżeli jasne jest dla tych co mnie znaja , że to absolutnie nie jest gra z mojej półki , to o tyle mogę powiedzieć, że mechanika działa bez zarzutu, system walk zmieniony w porównaniu do pierwotnej wersji znacząco, co bardzo poprawiło w moim odczuciu grywalność. Temat i oprawa graficzna bardzo ciekawa. Dzięki Wis za prezentację i gratuluje w zasadzie debiutu z tego co wiem bardzo pozytywnie odebranego.

Ryu nie obrażaj się :) wiesz nie mogłem dać ci się przegonić , to miejsce jest nadal zarezerwowane , ale wiem że dzielnie trzymasz chłopaków razem i w zasadzie jesteś teraz filarem , ktoś musi skoro Ojcowie założyciele odsunęli się w cień , niebawem mam nadzieje sytuacja się zmieni :)
Bogas wstydż się :) do Wajwy nic nie mam , żona mu nie pozwala :):):):):):)

Pozdrawiam do zobaczenia. Prezes :)
Pozdrawiam
Salou

golonko
Posty: 96
Rejestracja: 21 kwie 2017, 08:18
Been thanked: 3 times

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: golonko » 29 paź 2018, 22:26

Nie będę się wdawał w szczegóły, bo trochę wstyd, ale u nas (w Essen) na stole wyładowało parę perełek.

Na początek poszedł Magic Maze Kids. W składzie Wis, Vesper, Tomak, ja.
Dobra gra. Z tutorialem nawet. Tylko Tomakowi nie podeszła, więc trzeba było przerwać.

Potem odpaliliśmy "konsolę" 8bit-box w składzie Vesper, Krzysztof, ja.
Najpierw wyścigi - cud, miód, malina. Emocje, wybuchy, bariery... Wszystko w 10 minut :)
Potem Pac-Man! Planszowy! No wypas!
Hitem wieczoru była (zakazana) komunikacja przy tym Pac-Manie. "Aha!", "mhm..", I pac-vesper pokonany :D

Następnego dnia dotarła do nas gra wyjazdu, czyli Lift-it! Strap-on dźwigi i czerwone kulki, przez które się da przeciągnąć pasek... No hardcore. Gra dla dzieci...
Ostrożnie na stół zamiast tego chłopaki położyli Dwar7s winter. Czy jakoś tak. Skład : Vesper, Lir, Tomak, ja.
Gra typu coop. Z jakimiś punktami.. O co chodzi?
Połowę tłumaczenia straciłem, bo żona dzwoniła.
Gra ma potencjał. Ale nie w naszym stanie zmęczenia po drugim dniu targów. Zagraliśmy jedną rundę I odpuściliśmy. Może kiedyś.

Tomak odpadł, zamiast niego wszedł Krzysztof i zagraliśmy Planet.
No i tu jest świetnie! Serio!
Takie niby kingdomino w trzech wymiarach. Mózg sobie można pogiąć, ale jak dla mnie świetne. Dla reszty trudno powiedzieć, bo że zmęczenia nie byli w stanie zrozumieć co w rękach trzymają i co z tym zrobić. Krzysiek praktycznie zasnął z nosem w swojej planecie.

W ostatni dzień w końcu na stole wylądował Lift-it! Jest moc! Zdjęć i składu nie będzie, żeby komuś przypadkiem nie szarpać reputacji ;)
Potem znowu konsola. Tym razem zamiast Krzysztofa był Wis i Tomak. Chłopaki podeszli trochę zbyt poważnie i im chyba niezbyt podeszło.

Potem Expancity w tym samym składzie, ale z większą zawartością alkoholu. Wis z Tomkiem grali jako team jednym graczem i po wielu browarach i godzinach wreszcie przegrali.
Dla mnie gra fajna. Proste zasady, dużo fajnych elementów. Fajne combo można kręcić na ukrytych celach.. Nie jest to odkrycie roku (czy nawet dnia), ale gra się przyjemnie.

No i oczywiście obowiązkowo 5 razy dziennie Glory :)
Jak grę poznałem dwa lata temu, to była... Taka sobie. Trochę za ciężka, trochę za losowa, trochę za długa. Teraz się to zmieniło i muszę powiedzieć, że gra mi się podoba!
Ale pisał licho, że mi. Sądząc po reakcjach, to nA targach ludziom też. Z tego co widziałem, to nikt nie odszedł niezadowolony, a spora część graczy miała wielkie rogale na twarzach. Jeden nawet wrócił następnego dnia powiedzieć, że mu się glory śniło! :D
Good job chłopaki!

Acha! Zapomniałbym! Eat pierogi!

wajwa
Użytkownik wspierający
Posty: 2011
Rejestracja: 18 sty 2008, 10:24
Lokalizacja: Zabrze
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wajwa » 30 paź 2018, 09:01

Hm , po weekendzie w pracy jest w końcu czas na krótką relację z ostatniego piątku.
Trzecia wizyta z rzędu poświęcona na nowego Brassa.
Trzy razy z rzędu zagrałem "na przędzalnie" i pytanie czy jest to dobra taktyka ?
Niby tak , bo wyniki nienajgorsze (1-2-2) , ale ... strasznie męcząca jest ta strategia i ... dołująca ;-)
Dlaczego ? Przykład z ostatniej partii : bodaj 6 akcji do końca , a mnie nie ma na planszy. Ani jednego kafelka :cry: Tyle czasu zajmuje mozolny rozwój i czekanie na sprzyjające sytuacje (wolne beczki ;-) ). Karty się kończą , Grzeniu wystawione chyba wszystkie huty , Ryu powysyłane skrzyneczki , salou milion połączeń na planszy , a ja właśnie stawiam pierwszą przędzalnię "3kę" :lol: I tak jest postęp , bo te dwie przędzalnie jakie wystawiam udaje się wysłać jedną akcją , co w pierwszych partiach nie było takie oczywiste. Refleksja (smutna) z pierwszych trzech partii jest taka , że trzy "3ki" w kanałach wysłać się nie da.
Kolejna refleksja jest taka , że klasyczny Brass jest dla mnie na ten moment lepszy. B:Birmingham jest na tę chwilę grą , która mnie męczy , tym niemniej chętnie zagram znowu ;-) Ot taki tam paradoks.
Zarzuty dla klasycznego Brassa to jego schematyczność. Ok , its true , ale w Birmingham również pojawią się schematy. Z czasem to nieuniknione , obawiam się jedynie , że ich wypracowanie zajmie nieco więcej czasu.
Czasu ... No właśnie , tego by rozegrać partię wciąż trzeba baaaardzooo wiele , ale każdy się uczy , każdy coś bada i testuje ...
Rozśmieszyła mnie sytuacja z ostatniej gry , kiedy doszło 2 razy do zabudowy własnej huty (przez salou i chyba Grzenia ?)
Nie było by w tym nic śmiesznego , gdyby nie fakt , że Ci sami goście kwitowali śmiechem tę samą akcję w moim wykonaniu tydzień wcześniej ... No cóż , niektórzy potrzebują więcej czasu , żeby zrozumieć pewne rzeczy :mrgreen:

A odnośnie:
salou pisze:
29 paź 2018, 19:30
Witam Panowie ... o Paniach nic nie wiem więc nie wspominam :)

Od dłuższego czasu tylko pasywnie uczestniczyłem w waszych dyskusjach , czasami czytam i się tylko uśmiecham , ale czas w polsce spędzam zazwyczaj na reaktywacji mojej pasji i wtedy bardzo intensywnie przypominam sobie pewne plansze , tudzież poznaje kilka nowych. Tym razem nie było inaczej , dzięki temu że Wajwa poświecił mi swój cenny czas mogłem pograć sobie jak za dawnych lat , poznać nowe trendy i przypomnieć o klasykach. Piatek to szczególny dzień , pojawili się starzy znajomi , Irytujący Ryu i Grzeniu mistrz Brassa :) do kompletu przy Brasie był Wajwa i ja dwie partie dwa piątki o ile w tej pierwszej stanowiłem tło (nowe zasady znacznie zmieniają całość i to co wiedziałem o Brasie nie miało już znaczenia , poza tym nie bez znaczenia jest brak gry od dwóch lat praktycznie nie mam okazji w cokolwiek zagrać , a ci tną na okrągło :) , nie przeszkodziło mi to w zagraniu perełki , przy drugiej partii :) zabudowanie w ostatnim ruchu huty Ryu-owi i dzięki temu prześcignięcie go w ogólnej klasyfikacji zrekompensowało mi liczne niepowodzenia :) hahaha Ryu dostał pączka na otarcie łez , gratulacje dla Grzenia on grał w innego Brassa :) Wajwa drugi również nieosiągalny dla mnie.
Ze smutkiem stwierdzam że nie zagrałem i Bogasem Cierniem że o Mst już nie wspomnę (ten ostatni jeszcze kiedyś się pojawi zobaczycie) reszta była w Essen toteż czas był kiepski , sporo osób wyjeżdżało na targii , Udało mi się zagrać z Wisem partię Glory: A Game of Knights , od samego początku obserwuję co się dzieje na planszy , jak gra się zmienia , zapewne miałem okazję zagrać w końcowy praktycznie produkt , i jeżeli jasne jest dla tych co mnie znaja , że to absolutnie nie jest gra z mojej półki , to o tyle mogę powiedzieć, że mechanika działa bez zarzutu, system walk zmieniony w porównaniu do pierwotnej wersji znacząco, co bardzo poprawiło w moim odczuciu grywalność. Temat i oprawa graficzna bardzo ciekawa. Dzięki Wis za prezentację i gratuluje w zasadzie debiutu z tego co wiem bardzo pozytywnie odebranego.

Ryu nie obrażaj się :) wiesz nie mogłem dać ci się przegonić , to miejsce jest nadal zarezerwowane , ale wiem że dzielnie trzymasz chłopaków razem i w zasadzie jesteś teraz filarem , ktoś musi skoro Ojcowie założyciele odsunęli się w cień , niebawem mam nadzieje sytuacja się zmieni :)
Bogas wstydż się :) do Wajwy nic nie mam , żona mu nie pozwala :):):):):):)

Pozdrawiam do zobaczenia. Prezes :)
to jesteś salou mega irytujący , nie znasz się na grach , masz ograniczone horyzonty myślowe ;-) , ale ..... cholernie miło było Cię znowu gościć i spotkać się przy planszach - wracaj na zot na stałe ;-)
Always look on the bright side of life

Cierń
Użytkownik wspierający
Posty: 655
Rejestracja: 15 gru 2008, 11:53
Lokalizacja: Gliwice/Sośnica
Has thanked: 2 times

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Cierń » 10 lis 2018, 09:48

Dawno mnie tu nie było, najwyższy czas coś skrobnąć...

Po pierwsze - rozminięcie się z Salou to jakiś żlośliwe zrządzenie losu czy co? Mogliśmy się na granicy zobaczyć - ty w jedną my w drugą:P. Chyba że to ten zapowiedziany z dawna Polaków powrót do domu, na zieloną wyspę :P. Do zobaczenia przy następnej okazji...

Ad rem - wczoraj skoro wieczorek Ameri nie wypalił, szala przesunęła się na przeciwległy kraniec planszówkowego spektrum. Na pierwszy ogień Gugong - druga po Brassie gra pokazująca, że jeśli w grze nie ma tony plastiku, za rozsądną cenę (55 EUR) można mieć produkt z najwyższej półki (na KS).

Sama gra - jako, że do zasad podchodziłęm dwa razy, tłumaczenie poszło płynnie i zaczęłyu się zmagania nad planszą. A tu jest to co lubię - ładne połączenie makro i mikro zarządania. Musimy pilnować kart - mają numery od 1 do 9, a by odpalić akcję bez dodatkowych kosztów musimy zagrywać je na karty o niższych numerach. Oczywiście karty o niższych numerach dają dodatkowe bonusy - warto kluczyć. Nie wpadamy w schemat bo kładąc kartę na karcie przy odpaleniu akcji ta druga ląduje nam w talii na przyszłą rundę. Każda lokacja, które zdolności możemy użyć (a jest ich 7) daje wybór słabszej lub mocniejszej, ale bardziej kosztownej opcji. Co ciekawe - nie ma tu sałatki punktowej - jest poczucie, że o te punkty trzeba walczyć. Nie wdając się w szczegóły - na końcu wygrał Ryu, za nim ja i na końcu Marcin. Całość w około 2h, jako że regrywalność spora, szanse że pojawi się jeszcze na stole są całkiem wysokie.

Na deser, po wyeliminowaniu Blackouta jako zbyt ryzykownej pozycji nawet jak na wczesną (23:20) godzinę, wrzuciłem na stół Crown of Emara. Tu mamy klasyczną niemiecką szkołę designu - Mix Knizii (punktowanie za niższą wartość z 2 torów), troszkę Felda - sporo zazębiającyh się mechanizmów, zagrywanie kart niemal jak w Notre Dame i mnóswto opcji zdobycia punktów. Generalnie grę robi zagrywanie kart i możliwość odpalenia 5 akcji w każdej turze (z reguły końćzy się na 3) w dowolnej kolejności. JA miałem przewagę doświadczenia, Ryu podsypiał już nieco i ostatecznie wygrałęm z Marcinem na końcu megaruchem wyprzedzającego Ryu. Mnie się nadal podoba, chłopakom chyba mniej :).

Skoro Ameri niedziela się prawdopodobnie ziści - za tydzień proponuję Blackout i Thief's Fortune.

Palmer
Użytkownik wspierający
Posty: 1249
Rejestracja: 13 mar 2010, 15:24
Lokalizacja: Chorzów
Has thanked: 26 times
Been thanked: 34 times

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Palmer » 12 lis 2018, 12:37

Drodzy zrzeszeni w Brassie.
Tych, którzy graja i lubia grać w wariant 2os. oraz grali juz troche w B'gham prosiłbym o kontakt, bo jest pewien temat ;)

Awatar użytkownika
bogas
Użytkownik wspierający
Posty: 2106
Rejestracja: 29 paź 2006, 00:17
Lokalizacja: Tarnowskie Góry
Has thanked: 5 times
Been thanked: 30 times

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: bogas » 12 lis 2018, 16:10

Palmer pisze:
12 lis 2018, 12:37
Drodzy zrzeszeni w Brassie.
Tych, którzy graja i lubia grać w wariant 2os. oraz grali juz troche w B'gham prosiłbym o kontakt, bo jest pewien temat ;)
Zamieniam się w słuch... :)

Grzeniu
Użytkownik wspierający
Posty: 808
Rejestracja: 28 paź 2010, 12:04
Lokalizacja: Gliwice

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Grzeniu » 16 lis 2018, 12:57

No i Palmer przyszedł, zarzucił wędką i... znikł! :-)

Cierń
Użytkownik wspierający
Posty: 655
Rejestracja: 15 gru 2008, 11:53
Lokalizacja: Gliwice/Sośnica
Has thanked: 2 times

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Cierń » 26 gru 2018, 18:53

Odkopując nieco wątek (spadł z pierwszej strony na forum - wstyd panowie! :) ).

Parę luźnych uwag o ostatnio granych tytułach:

1. Underwater Cities - dobre, nawet bardzo. Moje (i nie tylko moje, jak rzuciłem okiem na BGG) spostrzeżenie to, że to jest gra, którą Terraforming Mars chciała być. Oczywiście takiego sukcesu nigdy nie odniesie, ale jest tu to wszystko co ja lubię najbardziej - mikrozarządzanie surowcami (a bieda często szczególnie z początku zagląda w oczy), świetna krzywa rozwoju własnego miasta, dodatkowo niepozbawiona ważkich wyborów, ciągłe starania o to, by zagrywane karty oprócz odpalenia kluczowych akcji same z siebie coś nam dawały. Do tego walka o cele (ok to akurat chyba najsłabsze, ale grunt że jest). Innymi słowy dzieje się dużo i w odróżnieniu od TM - cały czas z sensem. Można się przyczepić do nie najlepszego wykonania - w szczególności planszetek graczy, ale nadal to ścisłe top tego Essen.

Historia dwóch partii - w pierwszej byłem jak królik ze Świętego Graala, Ryu i Wojtek grali rycerzy z pierwszej sceny - wszystkie cele moje, dwa dodatkowe punktujące na koniec i generalnie nie widziałem chłopaków w tylnim lusterku. W drugiej z ryu i Marcinem było dużo ciekawiej, podbieranie kart punktujących wszystkim, przez wszystkich (dość powiedzieć, że "przezbrajałem się" w połowie gry, z przymusu...). Nadal wygrana ale dużo bardziej satysfakcjonująca :). Chcę więcej! A i w TM z dodatkiem bym zagrał...

2. 1836 (o ile daty nie pomyliłem) - z "kopę lat" Tolisem i Marcinem. Taka mała osiemnastka - ciasno wszędzie... Problemy zaczęły się już przy kupnie małych spółek (sorry Tolis jeśli będę masakrował terminologię :) ), bo jak to przedstawił Tolis sensownych są 3 i resztą trzeba się jakoś podzielić :). Druga moja partia w tę odnogę rozwoju ekonomicznych gier planszowych (UR nie liczę) - i jak to w Lokomotywie, powoli ospale się gra zaczyna i w połowie nabiera nagłego przyspieszenia. Grałem jak zwykle na czuja, dosyć konserwatywnie dbając o swoje 2 spółki i mimo 2 błędów - jeden polegający na wpuszczeniu Tolisa na południową część mapy mimo możliwości przyblokowania oraz na ryzykownym zakupie akcji ostatniej spółki - udało się znów wygrać, dzięki dwóm niekonwencjonalnym ruchom , na które Tolis nie był przygotowany :). Moje zdanie niezmienne - proponować nie zaproponuję, ale pewnie jeszcze kiedyś zagram w którąś z serii (Robbers and Barons na czele listy :P).

3. Crisis - Kupiony po paru dobrych recenzjach na forum, niedrogi (jak na KS) KS:), jak na razie zostaje na półce - jest ekonomia, jest łańcuszek produkcyjny, handel, wszystko okraszone możliwością wspólnej przegranej (kryzys panie), ale o tym za chwilę. Dawno nie grałem z tak krótką kołderką - i patrząc po minach współgraczy nie tylko ja :). Zasady generalnie nieskomplikowane, jest parę nowostek, ale po pierwszej rundzie wszyscy wszystko wiedzą i zaczyna się.... podkładanie świni. Takiej dawki negatywnej interakcji z blokowaniem pól nie widziałem od czasu Pret-a-Porter. Zadymę rozpocząłem ja - widząc jak Matt się wzbogaca na świetnym budynku zablokowałem mu dostęp do chleba, a dalej kontynuował Grzeniu z samym Mattem. Punktacja końcowa - Grzeniu, przed Mattem i ja na szarym końcu, po kiepsko dobranym momencie na zostanie bez kasy (nie przeanalizowanie potencjalnych fabryk dochodzących w II erze się kłania). Żądam rewanżu :).

4. Gizmos - na dokładkę po Crisis, szybkie, kombogenne, miny kolegów po zbudowaniu wielokolorowej machiny na koniec gry i odpaleniu miliarda innych bezcenne :).

5. Architekci Zachodniego Królestwa - w skrócie po jednej partii - klasyczne Euro pt. budowa średniowiecznego królestwa z dwoma niezłymi urozmaiceniami - wtrącamy meepli przeciwnika do więzienia (dla kasy i włożenia kija w szprychy koła napędowego jego gospodarki) i tor Cnoty - mocno karzący/nagradzający na koniec gry ale i dające niezłe możliwości kombinowania podczas gry - jako ten zły oszukujesz na podatkach ale nie możesz budować katedry, jako ten dobry nie korzystasz ze świetnych akcji na czarnym rynku ale panie te punkty na koniec :). Na razie zastrzeżenia mam do budynków - mam wrażenie, że buduje się je głównie dla punktów a ich cechy specjalne to taki kwiatek do kożucha, ale to pomniejszy mankament, plus nie za dużo ich zobaczyłem podczas jednej gry.

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2616
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 1 time
Been thanked: 4 times

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Ryu » 03 lut 2019, 15:22

A w gliwickim wątku jak była lipa z pisaniem tak jest cały czas. No trudno :P
Tym razem coś skrobnę bo byli nowi gracze i fajne gry ale to taki jednorazowy wybryk jakby co bo... Tu trzeba spojrzeć powyższe zdanie i wszystko będzie jasne ;)

No dobra. Zaczynamy standardem - od piwa :)
Byłem ostatnio na wycieczce gdzie mogłem sobie zwiedzić Browar Alternatywa z Rudy Śląskiej i było bardzo fajnie. Polecam zdecydowanie. Polecę też ich jedno piwo - Whisky Pils (poleciłbym kilka więcej ale zainteresowanych odsyłam do sklepu specjalistycznego/browaru na zakupy). Bardzo fajne piwko. Niby pils ale ta beczka po whisky dodaje bardzo fajnego smaku i aromatu. Tyle bo ważniejsze są tu jednak planszówki :)

Zagraliśmy w 4 osoby w Cerebrię. Nareszcie w czterech bo opcja na 2 i 5 graczy juz była przeze mnie przerobiona.
Gracze to: ja, golonko, Filip (nowy gracz) i E2MD - przyjezdny kolega ale co się nie robi żeby poznać grę i nie musieć rozpracowywac instrukcji ;)
A jako że E2MD nie przyżydził na figurkach i miał pomalowane to golonko od razu chciał grać Nienawiścią (myślę, że Freud miałby coś do powiedzenia na ten temat ;) ); ja standardowo nie gram po dobrej stronie więc chłopaki nie mieli wyjścia. Fakt, iż nie grali w Cerebrię wcale nie polepszał ich sytuacji ale cóż... Nikt nie obiecywał że będzie łatwo ;)
Obrazek
A oto i nasi przeciwnicy :)

Początek byl ciekawy bo chłopaki nie wiedzieli co mają robić i akurat to nie powinno dziwić. Dziwić powinien fakt, iż golonko ze mną grał ale jakby nie grał. Ja punktowałem, za ich zabijałem a golonko... On podobo przygotowywał całą sytuację (dowiedziałem się w połowie gry bo jednak musiałem się odezwać). Taka sytuacja ;)
Ja z kolei za punkt honoru postawiłem sobie, iż będę stawiał zaawansowane emocje więc... Z fear'a:
Obrazek
Zrobiłem sobie panic'a:
Obrazek

I.... No właśnie. Teraz będzie żart stand' upowy i wrażliwych czytelników uprasza się o zakończenie czytania bądź opuszczenie kilku następnych zdań... Każdy, podkreślam, każdy bierze to sam na swoje barki.
No więc po postawieniu panic'a coś poczułem ;) Nie napiszę dokładnie o co chodzi ale zakładam że każdy się domyśli ;) No przestraszyli się chłopaki i tyle. Cieżko się dziwić ale jednak tak... No dziwnie się zrobiło i tyle. Co miałem zrobić? Powiedzieć? Nie powiedzieć? Miałem dylemat ale wyjście z sytuacji pojawiło się samo. Postawiłem na planszy shame'a licząc na to że się domyślą ;)
Obrazek
(jest w oddali ale nie mogłem robić fotki z bliska co by się nie połapali za łatwo iż daję im znaki ;) ).

A teraz wracając do nieżartów :)
Gra jest super ale next time zdecydowanie bierzemy zegar i przydzielamy kilka minut teamowi na porozumienie. Potem gramy ;)
Wynik był oczywisty bo wygrało zło ale w zasadzie chłopaki z naprzeciwka byli skazani na pożarcie od samego początku bo my już grę znaliśmy...

Potem szybka Sagrada.
Bardzo fajna gra. Aż żałuję że nie mam. Szybkie, fajne i na drugą nogę jak znalazł :)
Niestety podczas rozgrywki totalnie zapomniałem o 1 celu i dałem ciała strasznie. Jak się okazało chłopaki porozumiewali się oczami i dziwili czemu przesuwam kostki (poprzez narzędzie) sam odbierając sobie punkty końcowe ale nic nie powiedzieli - jak to koledzy ;)
Kolejność: E2MD/golonko/Ryu/Filip

Zdecydowanie chętnie zagram jeszcze w Cerebrię jak i w Sagradę. Pewnie już bez relacji bo w tym wątki nic się nie ruszy ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz ;)

Awatar użytkownika
wis
Użytkownik wspierający
Posty: 1198
Rejestracja: 20 sty 2009, 18:01
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 13 times
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wis » 18 lut 2019, 09:06

No lipa z pisaniem, bo i coś ostatnio lipa z frekwencją.

Tydzień temu było nas aż dwóch - z Cierniem przetestowaliśmy Narcos. Bardzo fajna gra, ale jestem szczęśliwy, że było nas tylko dwóch. Każdy kolejny gracz to jedna głowa więcej po stronie, która ma łatwiej i dłużej czeka na swój ruch. Fani kooperowania może znajdą coś dla siebie, ja dawałem sobie radę sam :).

W zeszły piątek _miało_ nas być dwóch...

W ten piątek będę mieć już nową wersję Glory, prosto z drukarni - brace yourselves :)
Glory: A Game of Knights - rzuć okiem na grę, którą przygotowujemy! Zagramw.to / FB / forum

Awatar użytkownika
wis
Użytkownik wspierający
Posty: 1198
Rejestracja: 20 sty 2009, 18:01
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 13 times
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wis » 03 mar 2019, 03:26

Piątkowa noc w Gliwicach okazała się być nocą 320m pod Zabrzem, kilkadziesiąt metrów nad Sośnicą i chyba jeszcze Chorzowem - może się pochwalą zdjęciami.
Natomiast w sobotni poranek mieliśmy dwie niespodzianki. Mniejsza to partyjka w Plażing, większa - Ania dołączyła.

Obrazek

Ponieważ mało o grze na forum, to szybki opis. Każdy z graczy dostaje zestaw żetonów - parawanów, ręczników i jednokratkowych drobiazgów do odgradzania swojego terenu. Odgradzamy teren (wygrywa ten, kto ogrodził teren większą ilością elementów) , zbieramy surowce (kamyczki, muszelki, bursztynki). Punktują surowce (ilość i zestawy), ogrodzenie fajnych terenów (budka z piwem Ryu!:) ), ustawienie parawanów do wiatru, ilość terenów i największy teren. Dostajemy bardzo fajnie opakowaną grę logiczną, idealną na zakończenie wieczoru.
Glory: A Game of Knights - rzuć okiem na grę, którą przygotowujemy! Zagramw.to / FB / forum

Awatar użytkownika
salou
Użytkownik wspierający
Posty: 1101
Rejestracja: 20 gru 2006, 19:19
Lokalizacja: Zabrze

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: salou » 23 mar 2019, 13:32

Reaktywacja to może jeszcze za dużo powiedziane , ale taki z mojej strony jest zamiar i zdecydowanie bardziej dotyczy to mojej osoby niż całej grupy zawodowych graczy w naszym gliwicko zabrzańskim środowisku , nie zapominając o tarnowskich górach gdzie mamy ojca założyciela , którego chętnie zobaczę i zagram oczywiście przy jednym stole :)
Wracając do słowa klucz , wczoraj miało miejsce pierwsze moje od lat spotkanie ( bywałem między czasie kilkukrotnie ) z tymi którzy zostali i świetnie się bawili , gdy mnie już nie było , miło jest wrócić i móc jak niegdyś zasiąść przy planszy z myślą że za tydzień to powtórzymy itd :) co do gościnności był mały zgrzyt :) najpierw przegonili mnie "koledzy" po gliwicach , fajne miasteczko ale może niekoniecznie miałem ochotę na zwiedzanie akurat wczoraj , no więc gdy już dotarłem we właściwe miejsce , czekał mnie spacer hmm rozumiem że to była próba osłabienia przeciwnika :) Ryu to był cios poniżej godności , ale byłem odpowiednio zdeterminowany i tak reasumując o 20.30 zasiedliśmy do dwóch stolików :)
Tak jak zapowiedziałem nadrabiamy zaległości choć nieoczekiwanie wczoraj zagrałem w grę która sam niegdyś przyniosłem na spotkanie , było to 100 lat temu więc przypomnienie zasad było konieczne :)
GWT całej nazwy nie przypominam sobie więc posłużę się skrótem , to był nasz pierwszy wybór i miłe zaskoczenie , bo gra okazała się niezła , trudno jest wchodzić w szczegóły odnośnie ewentualnych możliwych kierunków rozwoju , po jednej partii , jednak przewaga jaka uzyskał Ryu na koniec ewidentnie nasuwa wniosek , że jedyny i słuszny kierunek to inwestowanie akcji w kargulowe młućki :) , zbudowałem większość budynków , może inne ich rozstawienie lub kolejność ich budowania inna , dałoby mi większe korzyści , jednak z drugiej strony bardzo wydłuża to podróż naszego piona , akcje z budynków które stawiałem nie były na tyle atrakcyjne ,żeby mogły zastąpić stado rasowych krów jakie pędził jak oszalały Ryu , Grzeniu też nieco inaczej kompletował bonusy. Zagram chętnie jeszcze raz , ale w tej chwili wydaje się że krówki to kluczowy biznes , bo kto na dzikim zachodzie inwestował w budynki ?:) , liczy się bydło i kropka :)
W roku smoka :) choć obecnie trwa rok Świni z tego co kojarzę :) , no więc w tym roku smoka to było nieciekawie , grzeniu i ryu grali a ja chyba byłem na doczepkę :) coś mi się ubzdurało że , zagram po swojemu , sama gra jest dobra jako ta druga mniej czasochłonna , mały czas oczekiwania na turę jest niemało kombinowania , przypomniałem sobie jak ważna jest kolejność w tej grze , a co całkowicie zlekceważyłem wczoraj :) jest mnóstwo okazji żeby komuś coś zablokować lub zabrać , niestety to nie ja blokowałem wczoraj :) Grzeniu i Ryu podzielili się zwycięstwem choć była jakaś nieścisłość ostatecznie Ryu chyba wygrał mając przewagę na torze kolejności.

Relacji z drugiego stolika nie napiszę bo wiem tylko w co zagrali ale nie wiem kto komu nóż w plecy wbijał :) było coś o szyciu , może to były nożyczki :) Sama grę tez dobrze wspominam , pamiętam jak MST przeliczał tam godzinami niesamowite jak utkwiło mi to w pamięci , może dlatego że w tym czasie kiedy on robił turę , można było film zobaczyć :) trzeba było się czymś zająć , robiliśmy co mogliśmy:

Do następnego razu Panowie :) i tu niespodzianka :) już za tydzień Ryu wiem że się teraz krzywisz :)
Pozdrawiam
Salou

wajwa
Użytkownik wspierający
Posty: 2011
Rejestracja: 18 sty 2008, 10:24
Lokalizacja: Zabrze
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wajwa » 31 mar 2019, 21:05

Czy rozpoczęta w piątek partia Le Havra jeszcze trwa , że nie mogę nic o niej poczytać ;-) ?
Always look on the bright side of life

Grzeniu
Użytkownik wspierający
Posty: 808
Rejestracja: 28 paź 2010, 12:04
Lokalizacja: Gliwice

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Grzeniu » 01 kwie 2019, 10:21

Skoro prezes wrócił i zaczął pisać, to chyba trzeba stanąć na wysokości zadania i odpisać również. Tak więc pierwsze słowa do GWT z poprzedniego piątku. Owszem, Salou, granie na krówki jest fajne, ale nie jest taktyką wygrywającą. Ostatnio Ryu rozjechał moje krowy pociągami, a i ja w innym, nie-piątkowym gronie, skutecznie tą taktykę zastosowałem. U nas postanowiłem jeszcze raz, ale od samego początku wiedziałem, że będzie pod górkę: 3 żetony z certyfikatami to trzy ostatnie stacje bonusowe: 3. 4. i 5. No i poległem, lokomotywa zasapała się pod tą górkę i mogliśmy jedynie przyglądać się jak Ryu kolekcjonuje kolejne krówki…
Oczywiście istnieje ryzyko, że Ryu po prostu przerasta nas intelektualnie i bez względu na to w co pójdzie, to i tak nas pozamiata… ;-) Tak więc przyczyn bym bardziej szukał w nas, a nie w balansie gry… :-)

A że Wajwa się domaga relacji z Le Havre’a i słusznie się niepokoi brakiem relacji, to należy wyjaśnić, że będąc w 17 rundzie, koledzy ze stolika obok ubrali kurtki i wyszli, zalicząc wcześniej 2 Eklundy: Greenland i coś a potem dobili partyjką Arboretum. Ale mimo wszystko udało się te nasze statki dopchać do 20 rundy i policzyć punkty. I jak wyszło to zaraz napiszę.
Le Havre’a zaczęliśmy od tłumaczenia, bo obok mnie, Salou i Tolisa gościliśmy Michała, dla którego była to pierwsza rozgrywka. I jak pewnie wszyscy pamiętamy z naszych pierwszych gier, niepokój w oczach Michała był całkowicie zrozumiały. Miliony budynków, miliony kombinacji, ciągi produkcyjne itd. My oczywiście graliśmy utartymi ścieżkami: węgiel -> żelazo -> koks -> stal. Salou został stoczniowym monopolistą, Tolis zainwestował w przemysł ciężki, wszyscy po uszy w pożyczkach i tylko Michał był zawsze gotowy do fazy żywienia - pierwszą pożyczkę wziął gdzieś w okolicach 13 rundy. Pod koniec zresztą myślałem, że Michał spasował, bo i godzina późna i nagle zaczął zbierać nikomu niepotrzebną glinę, ryby, zboże, przerabiał krowy na mięso i skóry - więc ruchy dalekie od standardowych. I na koniec opadła mi szczęka, bo gdy my w ostatniej rundzie karnie ustawiliśmy się do wysyłki, Michał wszedł do niepozornego budynku, którego nie użyłem nigdy w życiu: tam gdzie przetworzony towar daje 1 punkt, podobnie jak 3 nieprzetworzone. I co? Ten ruch dał mu prawie 40 punktów i zapewnił sobie 2. miejsce. Chapeau bas! W debiucie pokonać 2 wyjadaczy - to naprawdę rewelacyjny wynik. Ostatecznie wygrałem ja, budując żelazowca i 3 stalowce i dwukrotnie je wysyłając za ocean.
Ostatnio zmieniony 01 kwie 2019, 12:43 przez Grzeniu, łącznie zmieniany 1 raz.

golonko
Posty: 96
Rejestracja: 21 kwie 2017, 08:18
Been thanked: 3 times

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: golonko » 01 kwie 2019, 10:50

Ja tak tylko króciutko, żeby było wiadomo jak obeznani z grami są ci nasi starzy wyjadacze...
Pierwszym naszym Eklundem był Greenland. Gra coś w sobie ma (może to, że jest w sumie dość krótka), ale ma też to dla mnie zabiło Bios:Genesis, a kompletnie nieprzewidywalne eventy, przed którymi nie da się zabezpieczyć. I tak przez kilka rund zbierasz sobie ludzi, żeby było fajnie, a nagle wychodzi ci event, który zabija ci połowę populacji (bo za dobrze ci idzie), a w następnej event który zabija ci połowę populacji, bo ten poprzedni zabił ci wodza... I jesteś w czarnej dupie, bo tak.
W tym wszystkim jakoś mi się udało nazbierać trochę żelaza, dwoma ostatnimi ludźmi zabić dwóch ostatnich ludzi Ryu, przejść na monoteizm i wytrwać do końca gry nawet ją wygrywając z Marcinem, który przez całą grę nie stracił chyba żadnego ludzika...
Jeden plus z piątkowej rozgrywki, to że w końcu zemściłem się na Ryu i wybiłem go do nogi na 3 rundy przed końcem gry :twisted:
Kolejność: Golonko, Marcin, ...., ...., ...., ..., ...., Ryu
Greenlanda więcej grać nie chcę. Zobaczymy czy Neandertal będzie lepszy.

Drugim Eklundem, którego graliśmy według Grzenia były Wiertła Skały Minerały... no comments :D
Leży toto u mnie pod biurkiem już ładne parę miesięcy i jakoś sie nie zabrałem do instrukcji, a tu Ryu przyniósł niespodziewanie i okazało się całkiem przyjemne. Zasady proste, rozgrywka szybka. Cały czas myślisz jak by tu nie dać innym dojść do fajnych kąsków jednocześnie samemu zbierając jak najwięcej. Można wypracowywać ciekawe kombinacje, kraść inerały spod nosa itp. Fajne!
Tutaj Ryu pozamiatał, potem Marcin i na końcu ja (o ile pamiętam)

Na koniec faktycznie Arboretum, którego też nie znałem, a które też się fajne okazało. Co prawda wynik jasno pokazał, że nie dotarło do mnie jak się w to gra, ale było szybko i przyjemnie, więc zagrać kiedyś jeszcze można. Szczególnie jak zostanie takie 20 minut jak mieliśmy teraz :)

Grzeniu
Użytkownik wspierający
Posty: 808
Rejestracja: 28 paź 2010, 12:04
Lokalizacja: Gliwice

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: Grzeniu » 01 kwie 2019, 11:14

golonko pisze:
01 kwie 2019, 10:50
Zobaczymy czy Neandertal będzie lepszy.

Drugim Eklundem, którego graliśmy według Grzenia były Wiertła Skały Minerały... no comments :D
Ale ten Neandertal leżał w piątek na stole, prawda? Bo wydawało mi się, że go widziałem i stąd te skojarzenie o 2 Eklundach. Tak więc kajam się i wracam do przeliczania 19-tej rundy LH, bo już prawie kończymy... ;-) ;-)

wajwa
Użytkownik wspierający
Posty: 2011
Rejestracja: 18 sty 2008, 10:24
Lokalizacja: Zabrze
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: wajwa » 01 kwie 2019, 12:24

Ło , to nie pyknęliście Caylusa na drugą nogę :lol:
Zawsze słyszałem , że to ja byłem głównym hamulcowym - jakiś czas już z Wami nie gram , a Wy wciąż zamulacie - widocznie niesłusznie to na mnie zawsze spadało całe odium zła ;-)
Always look on the bright side of life

golonko
Posty: 96
Rejestracja: 21 kwie 2017, 08:18
Been thanked: 3 times

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: golonko » 01 kwie 2019, 12:27

Grzeniu pisze:
01 kwie 2019, 11:14
Ale ten Neandertal leżał w piątek na stole, prawda? Bo wydawało mi się, że go widziałem i stąd te skojarzenie o 2 Eklundach. Tak więc kajam się i wracam do przeliczania 19-tej rundy LH, bo już prawie kończymy... ;-) ;-)
No... Była o nim wcześniej mowa i miałem go w plecaku. Co prawda plecaka nie otwierałem, ale niech ci będzie, że mógł cię zmylić :D

Awatar użytkownika
salou
Użytkownik wspierający
Posty: 1101
Rejestracja: 20 gru 2006, 19:19
Lokalizacja: Zabrze

Re: (Gliwice) Gliwice Po Ćmoku - piątkowe noce i nie tylko

Post autor: salou » 02 kwie 2019, 22:46

wajwa pisze:
01 kwie 2019, 12:24
Ło , to nie pyknęliście Caylusa na drugą nogę :lol:
Zawsze słyszałem , że to ja byłem głównym hamulcowym - jakiś czas już z Wami nie gram , a Wy wciąż zamulacie - widocznie niesłusznie to na mnie zawsze spadało całe odium zła ;-)
Wajwa zawsze byłeś , jesteś i będziesz blokersem numer 1 , ale w piątek akurat miałeś godnego następcę , teraz polecą kamienie bo Tolis może :) będzie chciał się bronić :) a tak poważnie to każdy dołożył swoje 45 minut i zrobiło się nieco późnawo :) , jak to już jest w zwyczaju , tłumaczący dostaje lanie i tym razem nie było precedensu , trochę nieprzewidywalny Michał , trochę smutna rzeczywistość (brak treningu) trochę tego i tamtego , i katastrofa gotowa, ale to działa mobilizująco , gra nadal jest moim numerem jeden , poznałem dwa nowe tytuły , ciekawe i pod względem rozgrywki i mnogości akcji , ale to nadal nie są konkurenci , podczas kilku ostatnich pobytów poznałem ostatnie produkcje Uwe i w żadnej nawet nie zbliżył się do Le havre czy Agricoli , więc muszę się cieszyć tym co jest.

Ryu zostawił nas samych mało to gościnne , polazł spać :) chyba to wyprowadziło mnie z równowagi nieco oszołomiło i straciłem przez to koncepcję :)
Bardzo pozytywnym faktem było pojawienie się Michała , dodatkowo nie spadł z krzesła po godzinnej mojej prezentacji Le Havra , a widziałem że przerażenie w oczach narastało z każdą minuta tłumaczenia :)
Chrzest bojowy był i teraz czekamy na pojawienie się debiutanta na kolejnym maratonie , może trzeba było grać na czas , taktyka na zmęczenie przeciwnika , :) Wajwa ją stosuje ostatnio z kiepskim skutkiem :)
Pozdrawiam
Salou

ODPOWIEDZ