[Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w domu

... czyli zloty miłośników planszówek! Tu możesz także umawiać się na granie w Twoim mieście.
Swawolny_Pionek
Użytkownik wspierający
Posty: 231
Rejestracja: 29 cze 2016, 10:43
Lokalizacja: Katowice

[Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w domu

Post autor: Swawolny_Pionek » 05 sty 2017, 17:24

Czołem,

Z kolegą z forum szukamy 1-2 graczy do regularnego grania. Siadamy do stołu w weekendy, raczej wczesnym popołudniem. Gramy rotacyjnie raz u mnie, raz u niego. Jeśli chodzi o tytuły, to nie mamy preferencji. Na stole ląduje The Others (wtedy moja dziewczyna wychodzi :oops: lubi eurosucharki :cry: ), Puerto Rico (wtedy wchodzi :mrgreen: ) , jak i Colt Express (dalej siedzi od PR :mrgreen: ).

Najbliższe spotkania:
- Piątek (05.08) gramy od 17.00 w Ludiversum. Jest komplet.
Gramy w: Star Wars Rebelię. 8)
- Sobota (06.08) gramy od 16.00 w Ludiversum. Jest komplet.
Gramy w: Godfathera, Lords Of The Waterdeep, coś tam jeszcze. 8)
- Niedziela (07.08) gramy od 16.00 w Ludiversum. Jest ew. 1 wolne miejsce.
Gramy w: Godfathera i coś tam jeszcze 8)

Chętnym wyślę adres, mieszkam koło Katedry Chrystusa Króla. W razie pytań proszę śmiało walić przez prywatną wiadomość.

PPS. A co, wrzucę hipsterską fotę na zachętę :wink:

Obrazek


Dobrego,
Michał
Ostatnio zmieniony 04 sie 2017, 12:51 przez Swawolny_Pionek, łącznie zmieniany 91 razy.

Awatar użytkownika
kolderek
Użytkownik wspierający
Posty: 1455
Rejestracja: 15 paź 2007, 17:25
Lokalizacja: Tychy

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: kolderek » 05 sty 2017, 18:41

a nie może być piątek wieczór ok.18 w tychach? spotykamy się w GB VICTORIA na Cielmicach - zapraszamy jutro :-)

Swawolny_Pionek
Użytkownik wspierający
Posty: 231
Rejestracja: 29 cze 2016, 10:43
Lokalizacja: Katowice

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: Swawolny_Pionek » 05 sty 2017, 20:09

kolderek pisze:a nie może być piątek wieczór ok.18 w tychach? spotykamy się w GB VICTORIA na Cielmicach - zapraszamy jutro :-)
Dzięki słyszałem o tych spotkaniach, ale to nie to czego szukamy.

Mamy już własne m-coś i lubimy grać w dzień, a nie po nocach. Barowe granie przynajmniej dla mnie, to już chyba etap zamknięty, choć nigdy nie mów nigdy.

Wracając do tematu, dalej szukamy. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

dbullseye
Posty: 1
Rejestracja: 08 sty 2017, 13:58

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: dbullseye » 08 sty 2017, 14:25

wyslalem tobie pm

Swawolny_Pionek
Użytkownik wspierający
Posty: 231
Rejestracja: 29 cze 2016, 10:43
Lokalizacja: Katowice

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: Swawolny_Pionek » 08 sty 2017, 19:20

Okay, za nami pierwsze granie po coming oucie, więc wrzucam małą relację. Sorrki za smutne zdjęcia, ale nie zauważyłem błędu w korekcji ekspozycji.

W sobotę była lekka obsuwa, więc na stół weszło trochę mniej tytułów niż planowałem. Z tego samego powodu zagraliśmy w gry ograne aby nie marnować czasu na tłumaczenie gier. Dobra, graliśmy w ograne tytuły, bo nie doczytałem instrukcji czegoś innego. :mrgreen:

Obrazek

Na pierwszy ogień poszło Puerto Rico. Wygrał sendrill o włos wygrywając ze mną. Następnym razem też zadbam o prywatną logistykę kosztem pięknej plantacji. :wink:

Obrazek

Obrazek

Drugi ogień - Wysokie Napięcie. Niby staroć, niby sucharek, a jednak wyzwiska, oszczerstwa i groźby karalne latały nad stołem. Może i głównie ciskane przez moją skromną osobę, ale dalej mimo wszystko czuję się moralnym zwycięzcą. Cóż, odegram się następnym razem. Skrótowo: "kingmaking" jak cholera. Wygrał sendrill. :roll:

Obrazek

Na rozchodne miało być jeszcze Condottiere. Według punktacji wygrał... tak, znowu on - sendrill, choć moim zdaniem po prostu przegrała moja luba. Do teraz nie potrafi mi wyjaśnić co się działo przy tej partii. Diabeł jakiś czy co?! :evil:

Obrazek


Finalnie wyszło całkiem miłe popołudnie, dziękuję wszystkim za udział. :roll: Patrząc po MMSowej korespondencji kolegi, który przy jakiś -25 odczuwalnej temperatury, wracał się do auta po nagrodę za wygrane ze mną zakłady myślę, że sugeruje następnym razem granie w The Others... :mrgreen:

Obrazek

Z drugiej strony gdy patrzę na tekst pod zdjęciami słyszę: "Martwa Zima". :lol: :lol: :lol:





dbullseye pisze:wyslalem tobie pm
Odebrane, właśnie odpowiadam.

Kościel
Użytkownik wspierający
Posty: 324
Rejestracja: 23 maja 2013, 17:58
Lokalizacja: Ruda Śląska / Ginger Silesia
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: Kościel » 08 sty 2017, 22:42

Fajno - kiedyś wpadłbym pograć w Terraformację :)
Zapraszamy na naszą stronę: http://sharpgames.pl
Sklep z gadżetami dla graczy: http://meeple.pl
SILESIA ON BOARD

Swawolny_Pionek
Użytkownik wspierający
Posty: 231
Rejestracja: 29 cze 2016, 10:43
Lokalizacja: Katowice

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: Swawolny_Pionek » 09 sty 2017, 19:19

Kościel pisze:Fajno - kiedyś wpadłbym pograć w Terraformację :)
Bardzo chętnie, zapraszam. :mrgreen:

HUBertPL
Użytkownik wspierający
Posty: 357
Rejestracja: 21 gru 2015, 15:19
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Has thanked: 2 times
Been thanked: 6 times

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: HUBertPL » 10 sty 2017, 22:11

Mnie kusisz tym Puerto Rico :)

Swawolny_Pionek
Użytkownik wspierający
Posty: 231
Rejestracja: 29 cze 2016, 10:43
Lokalizacja: Katowice

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: Swawolny_Pionek » 10 sty 2017, 22:47

HUBertPL pisze:Mnie kusisz tym Puerto Rico :)
Kto wie?! Na razie udało mi się kobiszę wyekspediować na dużą część soboty, więc coś z klimatem musi wjechać na stół. The Others albo Blood Rage - o to jest pytanie. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Swawolny_Pionek
Użytkownik wspierający
Posty: 231
Rejestracja: 29 cze 2016, 10:43
Lokalizacja: Katowice

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: Swawolny_Pionek » 15 sty 2017, 01:40

Okay, drugie spotkanie za nami. Wpadł sendrill i kubam. Z choróbskiem przegrał niestety dbullseye, ale pewnie będzie się jeszcze chciał odegrać. :mrgreen:

Plany były ambitne, skończyło się na 6 godzinach ciupania w The Others. Dwie partie, obie z historią, a przynajmniej jedna z dobrą. :mrgreen:

Obrazek

Na początek z Kubą grało nam się nieźle. Moja 4 partia, jego pierwsza. Powoli, acz konsekwentnie realizowaliśmy nasz plan na zwycięstwo, choć nie wyszło. 2 tragiczne rzuty - Leah i Wilkołak poszli w piach, i posypaliśmy się jak domek z kart. Finalnie ruszyłem z atakiem samobójczym i wykonałem nasz zamysł połowicze. Umarłem, ale nie ubiłem Awatara. :lol: Przegraliśmy grę. :?

Obrazek

Tak, mimo że już trochę oswoiłem z potęgą wykonania CMON, to jednak dalej figurki robią na mnie duże wrażenie. Gdy ktoś zamulał miałem ochotę bawić się nimi jak żołnierzykami za dzieciaka. Mam nadzieję, że koledzy nie zauważyli, bo nie jestem pewny czy kilka razy tego nie zrobiłem. :oops: :oops: :oops:

Obrazek

Parę linijek wyżej jojczyłem na rzuty, ale takie też się zdarzają. :wink:

Obrazek

Okay, druga gra. 5 partię uczciłem zostając Grzechem. Obżarstwem, a jak! Sendrill również miał swoje małe święto, pierwszy raz w życiu nie grał Grzechem... Nie musiałem długo dociekać czemu tak intensywnie szukał frajera. Poniżej Piotr, który został człowiekiem... (#inside_jokes_rules)

Obrazek

Panowie oprócz gry na planszy, podjęli i drugą grę... Zrobili waterboarding na klimacie. :shock: Z premedytacją postanowili zanudzić mnie na śmierć. :roll: A tak poważnie, to przeliczyli co się dało i starali się planować na wiele, zbyt wiele, ruchów do przodu. Grali w to jak w eurosucharka. :wink:

Obrazek

Do pewnego momentu było to skuteczne, ale przyszedł ten moment, w którym już musieli zaatakować. Wygrali o 2 ruchy przed respawnem, po którym wydaje mi się, że już by się nie podnieśli. Zniszczyłbym, im ostatniego walczaka, a zostaliby z mocno poobijanymi range'ami z średnimi upgradami i Kungą (?), która jeszcze siedziała na ławce rezerwowych.

Obrazek

Ostatnia 1/3 gry, to już było to co lubię najbardziej. Atmosfera przy stole zrobiła się ciężka. Z kolei na planszy rzuty stały się jakby bardziej emocjonujące, bitki intensywniejsze, a taktyka musiała nieustannie ewoluować. Zaczęła się gra, a skończyło karmienie chłopów. :wink: Drużyna FAITH wygrała rzutem na taśmę, ale muszę przyznać, że zasłużenie, a nie fartownie. Z drugiej strony mogłem jednak trochę więcej pokombinować, a nie iść na wet za wet. Moja odpowiedź co turę była jednak lekkim przegięciem. :oops:

Obrazek

Następnym razem chcę grać Gniewem :twisted: . Z drugiej strony, gdy w pierwszej grze sendrill robił respawn swoich pokrak, to równie dzielnie i taktycznie robiłem respawn delicji i paluszków, więc może to nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu jest mi pisane?! Hmmm... W sumie może i jesteśmy podobni... :lol:

Obrazek

sendrill
Użytkownik wspierający
Posty: 103
Rejestracja: 03 sty 2016, 20:54
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: sendrill » 19 sty 2017, 14:44

10/10 polecam :twisted:
-

Swawolny_Pionek
Użytkownik wspierający
Posty: 231
Rejestracja: 29 cze 2016, 10:43
Lokalizacja: Katowice

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: Swawolny_Pionek » 19 sty 2017, 20:56

sendrill pisze:10/10 polecam :twisted:
Dziękóweczka :mrgreen:, aktualne terminy spotkań w pierwszym poście. :wink:

Swawolny_Pionek
Użytkownik wspierający
Posty: 231
Rejestracja: 29 cze 2016, 10:43
Lokalizacja: Katowice

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: Swawolny_Pionek » 21 sty 2017, 22:38

Nie czytaj jeśli chcesz zobaczyć lub oglądasz "Grę o Tron". #spoiler_alert #bezsenność

Okay, tym razem szybki wpis z pola walki. Tak na serio, to padam na pysk po permanentnie niedospanym tygodniu. Jednak "Gra o Tron" okazała się na tyle dobrym serialem by zarywać nocki.

Dzisiaj nie było forumowo, ale miło jak zwykle. Wpadł sąsiad z dwójką swoich znajomych. Dalej nie wiem czemu się tak przed nim peszę? Przypominają mi się czasy i miętkość w gardle przed dziewczynami w gimanzjum i chodzeniem na film. Na chodzenie do kina byłem wtedy jeszcze zbyt wąski w uszach. Żenua. :wink: W sumie, to podejrzewam czemu tak reaguje... Kolejny gamer tak blisko, zbyt blisko bym tego nie spaprał. :lol: Okay, a na poważnie, to tym razem w 6 godzin pyknęliśmy dwa podejścia w "Cyklady" i jedno w "Colt Express".

Na pierwszy ogień poszły "Cyklady". Mój pierwszy raz, grało się miło, choć bardziej kojarzył mi się z "Puerto Rico" niż "Blood Rage". Klimat jakiś tam był, choć pod wpływem kilkudniowego maratonu z Westeros bardziej widziałem tam Lannisterów niż Greków. Grałem pod Tyrellów. Zaszyłem się z boczku i chciałem bogacić. Nie wyszło. Tomek z Maćkiem zdominowali doszczętnie planszę, a co za tym idzie i wypłaty. Dominika coś kombinowała na środku... Z kolei ja gdy zauważyłem, że nie wygram - zbyt duże rozwarstwienie w dochodach, to postanowiłem załatwić chociaż jednego z liderów. Rozwaliłem Maćkowi linie zaopatrzenia i Tomek spokojnie dotoczył się do wygranej. Zasłużył na to herbatnik.

Obrazek

"Colt Express", jak to on. Zabawnie i chaotycznie. Mam wrażenie, że gościom się spodobał. Dla mnie powoli przychodzi moment, w którym trzeba przywitać się z dodatkiem. Generalnie wygrałem 3500$ do jakiś 250$.

Obrazek

Na koniec na stół wróciły "Cyklady". Tym razem postanowiłem być Starkiem. Konkretnie Robbem Starkiem. Dobrze wystartowałem, da się wygrać zaczynając z Apollem ze dwie kolejki :mrgreen:. Zachomikowałem miedziaki, rozbudowałem flotę, a potem wojsko. Było mnie stać, bo przeciwnicy najpierw przegięli z licytacją. Potem brawury rajd odcinający Tomka od lądu. Na środku było masę pustego terenu, który generował pieniądze. Skończyło się na dociągu 10-11 do 2-4 generowanym przez resztę. W tym momencie uzbroiłem się już do granic możliwości, zdobywając teren skończyłem jedno Megapolis czy jak to się nazywa. W pewnym momencie nie doceniłem przeciwnika, Tomkowi udało się wyrwać z wyspy i atakować moją flotę. Dzięki dobrym rzutom wszedł na poziom zarobku 6. Tak, poczuł krew. Musiałem zadać jeden, jeden jedyny cios, który znam. Fatality. Zebrałem wojska i poprowadziłem na najsilniejszego gracza, jeśli bym wygrał, to po grze. Na mapie staje drugie Super-Mega-HiperPolis. Jeśli bym przegrał, była jego runda, zająłby moje i wygrałby grę. Zaatakowałem. 4 na 4. W ostatnim rzucie pokonałem Maćka i wygrałem grę. Ach, jak dobrze być Robbem. Przynajmniej w drugim sezonie...

Okay, z mojej strony, to tyle. Panowie: kubam, Perf i ew. sendrill - przed jutrem mogę wam powiedzieć tylko jedno:
Obrazek

Swawolny_Pionek
Użytkownik wspierający
Posty: 231
Rejestracja: 29 cze 2016, 10:43
Lokalizacja: Katowice

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: Swawolny_Pionek » 23 sty 2017, 16:06

Niedzielne spotkanie zaliczyliśmy w składzie: kubam, Perf i Swawolny_Pionek - czyli ja. :mrgreen: Nie był, to zwykły dzień ciupania w gry, a raczej dzień testowy. Ciekawy, dający pewne przemyślenia i wnioski...

Obrazek

Na pierwszy ogień poszła Pandemia.

Obrazek

Graliśmy w wariant zwykły, Kuba kupił sezon pierwszy i miało, to być dla nas przetarcie przed większą przygodą. Wygraliśmy, wydaje mi się że z bezpiecznym zapasem, choć tu i ówdzie było dość gorąco, ale ugasiliśmy ogniska epidemii.

Obrazek

Nie będę ukrywał, że zaczyna mieć obawy, jeśli wersja legacy nie będzie dużo lepsza, to chyba przejdę koło tego fenomenu obojętnie... Gra strasznie kojarzyła mi się z "Zakazaną Wyspą", najnudniejszym tytułem w jaki grałem w życiu. W sumie w tamtą grę nie grałem, a się z nią zderzyłem i było, to bardzo bolesne zderzenie. Tutaj może i niespokojny, ale zaufam jednak hype'owi i siądę do rozgrywki w drugim trybie. :cry:

Obrazek

Przy wyborze drugiej gry wszyscy kierowaliśmy się chęcią współzawodnictwa. Nikt już nie miał ochoty na kooperację i bardzo dobrze. Na stół, do puli do grania, wjechały tym razem eurasy: "Wyspa Skye", "Wysokie Napięcie" i "Puerto Rico". Z tego też powodu zagraliśmy w "Star Wars: Rebelię". :lol: :lol: :lol: #fuck_logic

Obrazek

Pierwsza partia na żywo dla nas wszystkich, mocno zróżnicowany poziom graczy. Od "grania raz przez forum", przez "przejrzałem instrukcję", po "przecież ty miałeś przeczytać instrukcję" w moim wykonaniu. :lol: Najpierw mieliśmy grać w wariant trzyosobowy z zasad, ale sprawniej wyszło grać 1 na 1 w wariancie z dwoma graczami grającymi kolektywnie. Coś jak:" "ty chodzisz, ja strzelam" w dawnych czasach multiplayera z podstawówki. :lol: Wyszło co najmniej tak dobrze jak za dzieciaka, między innymi przez mnogość elementów. Kto w dzieciństwie nie chciał być Sithem, strzelać do rebelii i wysadzać planety Gwiazdą Śmierci?! :twisted:

Obrazek

Może i z Kubą mieliśmy odmienne zdania na większość tematów. Może i cztery razy z rzędu ciągnęliśmy do wyboru dwie takie same karty z tymi samymi wartościami. Może też i niweczyłem naszą strategię nie kryjąc, że wiemy iż Witka tu nie ma, bo sondy wróciły. Dalej nie wiem w jakim stopniu niby miałoby mu, to pomóc, ale niech będzie że sabotowałem... Jednak jak w pysk strzelił, świetnie się bawiłem grając w ten tytuł. Kawał gry, zasady w wariancie podstawowym wcale nie są jakieś trudne, potem już dochodzi znajomość kart by wiedzieć czego się można spodziewać, ale to jest serio gra przez wielkie "G". Nie licząc "Cyklad" w tym roku jeszcze nie grałem w grę, o partii której której myślałbym przed zaśnięciem. Wydaje mi się, że wczorajszy dzień mógł być dla mnie początkiem długiej i pięknej znajomości z dzieckiem FFG. :D

Obrazek

Poziom plastiku typowy dla FFG, nie jest źle, ale koło produktów Cool Mini Or Not, to te figurki nie stały. Dla mnie mogłyby też być ciut większe, ale boję się że wtedy musiałbym kupić nowy stół...

Obrazek

Tajna baza Imperium w układzie Ikea na planecie Gamleby. Sam Nadimperator ponoć wydaje tam przydziały misji dowódcom. :lol:

Obrazek

Jedyna znana fotografia tajnej bazy podczas czynności frontowych. Na zdjęciu prawa ręka Nadimperatora Dark Cube :lol:

Obrazek

Reasumując, "Pandemia" w wariancie normalnym - "jeśli muszę", "Star Wars: Rebelia" - bardzo chętnie, ale gdy: pozbędę się kobiety, gramy 1 na 1 i rezerwujemy 4-6h wolnego czasu. Aaa jeszcze raz przepraszam, że musieliśmy skończyć tak nagle, ale mam nadzieję, że Panowie sami rozumiecie i nie macie mi tego za złe. :oops:

Obrazek

Poza fajnym weekendem dostałem dwa ciosy. Senat, tzn. reszta przegłosowała mnie i koniec ze śmieciowym jedzeniem na spotkaniach. Marchewki i inna padlina już łypie na mnie z lodówki. Dwa, jutro trzydziestka :shock:, ale z nią będę musiał poradzić sobie sam. :wink:

Swawolny_Pionek
Użytkownik wspierający
Posty: 231
Rejestracja: 29 cze 2016, 10:43
Lokalizacja: Katowice

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: Swawolny_Pionek » 30 sty 2017, 20:38

"Ku wojnie wychowany ma być mąż, niewiasta zaś ku wytchnieniu wojownika: wszystko inne jest głupstwem.
Zbyt słodkich owoców - wojak nie znosi. Dlatego też pragnie kobiety; gorzka jest najsłodsza nawet kobieta.
Lepiej niźli mężczyzna rozumie dzieci kobieta, lecz mężczyzna jest bardziej dziecinny niż kobieta.
W prawdziwym mężczyźnie tkwi dziecko, co igrać rade. Dalej więc, kobiety, odkryjcież mi dziecko w mężczyźnie!"


- Friedrich Nietzsche

Obrazek

"Blood Rage", poprowadził nas w sobotę ku wojnie! To dobrze, bo tak właśnie miało być. :twisted: W sobotę, pierwszą część weekendowego maratonu nad planszą, spotkaliśmy się w gronie: sendrill, dbullseye, Maciek i ja. Granie zaczęło się trochę po 13.00, a finiszowaliśmy przed 21.00. 8 godzin grania, nie w kij dmuchał, a my znów flegmatycznie tylko 3 partyjki. Czy ja mieszkam nad jakimś tunelem czasoprzestrzennym?! Kiedy, to zleciało?! :evil:

Obrazek

Na dzień dobry - "Blood Rage". Już od dłuższego czasu jarałem się jak flota Stannisa na myśl, że sobie w nią popykam bez czytania zasad (#gra_o_tron). Zero dodatków, dwóch świeżaków i dwóch graczy z 2-4 partiami na koncie. Piękny strzał, choć wynik jak zwykle. Wygrał: sendrill, ale o dziwo dbullseye, który miał być drugim z faworytów przerznął wszystko co się dało. Gdzieś z Maćkiem kończyliśmy w środku stawki, chyba miałem trochę gorszy wynik, nie pamiętam już. Generalnie na 4 osoby gra chodzi bardzo sprawnie, mnogie sposoby punktowania też spisują się w pytkę. Trochę obawiam się grania w piątkę ze względu na jeszcze większy chaos na planszy, ale coś czuję że do 2 tygodni będę miał okazję, to sprawdzić.

Obrazek

Tak, dalej jestem fanem plastiku z CMON... :roll:

Obrazek

Szybki szpil w "Condottiere", dalej twierdzę, że to świetny filler, ale powoli już zaczynam mieć go dość. Maciek szybko załapał i coś tam kombinował, ponoć grał w "Gwint", a to dość podobne gry. Z kolei dbullseye radził sobie tak sobie, a ja zaczynałem się nudzić. Coś czuję, że chyba dziobnę w najbliższym czasie "Cytadele", bo wydaje mi się, że to równie dobra gra, a potrzebuję fillerowej świeżości. Zwyciężył... A czy to ważne? Tak, znowu on. :oops: Errata, wygrał jednak Maciek. :mrgreen: #kill_the_king #dio

Obrazek

Koło 16.00 ze stanu osobowego zwiał nam Maciek, zostawiając "Cyklady" na niedzielę, a my usiedliśmy znowu do "Blood Rage". Tym razem wrzuciliśmy oba dodatki, no i gra się dość wyraźnie się zmieniła. Zaczęło być troszkę mniej konfrontacyjnie. Każdy zaczął sobie rzepkę skrobać na boku bez radosnej rozwałki. Możliwe też, że tym razem po prostu wszyscy gracze znali już zasady. :mrgreen:

Obrazek

Dodatki, fajna sprawa, choć trochę nierówna. Mam wrażenie, że "Mistycy" jako dodatek mieli dać graczowi więcej akcji na turę. Z kolei "Bogowie" mieli jakby urozmaicać rozrywkę przez okresowe wrzucanie kilku nowych wariantów zasad. "Bogowie" bardziej mi siedli, choć "Mistyków" pewnie bardziej docenię w grach na cztery i pięć osób. Sama rozgrywka, no cóż... Pokonaliśmy dziada, nie wygrał, a chyba to najważniejsze. Na początku szło nam bardzo zażarcie, szliśmy łeb w łeb, aż skończyła się pierwsza tura i zaczęły się ruchy na torze chwały. :lol: Sendrill, jak to on odwalił dramę w drafcie i skombinował jakieś combo. Już w drugiej rundzie odskoczył. Inną strategię wybrał dbullseye, który postawił na rozbudowę klanu, a później i okupowanie Odyna i jego tronu.

Obrazek

Dosłownie odlotowy bóg. :lol:

Obrazek

Ja z kolei jarałem się figurką skalistego gnoma czy coś i przebimbałem 2 pierwsze Ragnaroku. Tak, skubaniec dalej prowadził. Okay, nadeszła runda trzecia, dla niektórych był to prawdziwy zmierzch bogów. Szczwanie i niecnie wiedząc, że nie wygram postanowiłem spłaszczyć wyniki na torze chwały. Rozbudowałem klan w szale i liczbie wojowników, dokładając combo + 2 wyprawy + dublowanie punktów z wypraw + 4 punkty za każdego z ziomów na planszy. Punktacja na ten moment kształtowała się na poziomie 24 pkt. do około 40 do około 60. O dziwo wyszło, że mój plan mógł dać mi nawet zwycięstwo, dobra mogłem się o nie poocierać, gdybym nie został zdradzony jak Polska w '39. Aby utrudnić życie sendrillowi totalnie bezsensownie po złupieniu mojego regionu wysłałem Odyna wprost do prowinicji dbullseye. W tym momencie było już po grze, a ja liczyłem na moje drugie miejsce. David z wdzięczności wrzucił mi w podziękowaniu wściekłego trolla, który wywalił mi 2 figurki. 8 punktów, do drugiego miejsca zabrakło mi 6. Luz, nie będę chował urazy zemszczę się przy kolejnej partii. :wink: Wynik końcowy: dbullseye ze 160 pkt., sendrill 108pkt., ja 102 pkt., choć muszę powiedzieć, że byłem dumny. Przed tą rundą miałem mniej niż 30 pkt. :mrgreen:

Miało być jeszcze "Wysokie Napięcie", ale już padliśmy lub też zgłodnieliśmy. Na wszystko przyjdzie jednak kiedyś czas.

Obrazek

Tradycyjnie do walki na planszy dochodziła walka nad stołem. Tym razem z samym sobą. Rozumiem, że od teraz będziemy jeść zdrowiej w czasie grania, ale 5-6 paczek delicji, 2-3 paczki paluszków, ze 1,5-2kg ciastek, tort (Marzenka mówi dzięki! :mrgreen: ) na 4 chłopa, to trochę jakby dużo.

Obrazek

Okay, pod koniec "Blood Rage" były już pierwsze ofiary tego stanu rzeczy. #sport_to_papieros_a ruch_to_kiosk :mrgreen:

Okay, dzięki wszystkim za obecność i do zobaczenia wkrótce. :twisted:
Ostatnio zmieniony 31 sty 2017, 14:40 przez Swawolny_Pionek, łącznie zmieniany 1 raz.

Swawolny_Pionek
Użytkownik wspierający
Posty: 231
Rejestracja: 29 cze 2016, 10:43
Lokalizacja: Katowice

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: Swawolny_Pionek » 30 sty 2017, 20:54

Niedziela, no cóż... Tu powinna znajdować się relacja z miłego dnia, ale nie będę ściemniał - było źle. Bardzo źle. "Szkoda gadać, szkoda strzępić ryja", jak to kiedyś podsumował klasyk.

Obrazek

Miała być radosne euro z elementami area control, chciałoby się powiedzieć po sobocie, że z posmakiem "Blood Rage"... Jacha, że piszę o "Cykladach", no i coś tam jeszcze, ale nie siadło totalnie. 4 godziny, jak nie więcej, kłótni o pierdoły i udowadniania sobie kto ma rację połączonego z ciągłym sięganiem po zasady skutecznie zarżnęły ten dzień. To było chyba najsłabsze granie w życiu.

Z kronikarskiego obowiązku, po "Cykladach" na stół weszło znowu "Condottiere", a potem Neuroshima Hex 3.0 tak jak Bóg przykazał 1 vs 1. Wygrałem z Perfem :mrgreen:. Skład przez większość dnia: kubam, sendrill, Perf, Swawolny_Pionek.

Przepraszam za ten dzień obecnych, wyciągnąłem wniosku, które skutkować będą zmianami co do wrzucania na stół nowych tytułów, a jeżeli sytuacja będzie nawracać, to i podejmę bardziej radykalne kroki.

Awatar użytkownika
Perf
Użytkownik wspierający
Posty: 151
Rejestracja: 28 sty 2011, 01:48
Lokalizacja: Katowice
Has thanked: 14 times
Been thanked: 13 times

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: Perf » 02 lut 2017, 01:08

Swawolny_Pionek pisze:potem Neuroshima Hex 3.0 tak jak Bóg przykazał 1 vs 1. Wygrałem z Perfem :mrgreen:.
Chciałeś napisać "Wygrałem w Neuroshimę z człowiekiem, który grał w nią pierwszy raz w życiu". :lol:

Ja tam na całokształt dnia nie narzekałem, po części dlatego że w Cyklady wygrałem, a po części również dlatego, że cierpliwość jest moją superbohaterską mocą. :)

Swawolny_Pionek
Użytkownik wspierający
Posty: 231
Rejestracja: 29 cze 2016, 10:43
Lokalizacja: Katowice

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: Swawolny_Pionek » 02 lut 2017, 15:52

Perf pisze:Chciałeś napisać "Wygrałem w Neuroshimę z człowiekiem, który grał w nią pierwszy raz w życiu". :lol:
Teoretycznie w papierową wersję grałem drugi raz. :lol: Okay, byłeś dzielny. :wink: Zapraszam na rewanż po SW: Rebelii. :mrgreen:

Swawolny_Pionek
Użytkownik wspierający
Posty: 231
Rejestracja: 29 cze 2016, 10:43
Lokalizacja: Katowice

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: Swawolny_Pionek » 08 lut 2017, 16:06

Aktualizacja dat spotkań. :mrgreen:

sendrill
Użytkownik wspierający
Posty: 103
Rejestracja: 03 sty 2016, 20:54
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: sendrill » 08 lut 2017, 18:50

Spoko, ostatnio przegrał NH z człowiekiem który 1 raz w to grał :lol:
A tak w sumie to zapraszam śmiałków na partię THE OTHERS muahahaha :twisted: :twisted: :twisted: :twisted:
-

Swawolny_Pionek
Użytkownik wspierający
Posty: 231
Rejestracja: 29 cze 2016, 10:43
Lokalizacja: Katowice

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: Swawolny_Pionek » 08 lut 2017, 19:06

sendrill pisze: człowiekiem
sendrill, zacytuję klasyka: "co ty wiesz o byciu człowiekiem?"

krzysiekx
Posty: 11
Rejestracja: 06 gru 2015, 09:53
Lokalizacja: Mikołów

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: krzysiekx » 11 lut 2017, 19:08

Hej, na jutro macie już komplet graczy? Chętnie zagrałbym w Gota albo Blood Rage :)

Swawolny_Pionek
Użytkownik wspierający
Posty: 231
Rejestracja: 29 cze 2016, 10:43
Lokalizacja: Katowice

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: Swawolny_Pionek » 11 lut 2017, 19:31

krzysiekx pisze:Hej, na jutro macie już komplet graczy? Chętnie zagrałbym w Gota albo Blood Rage :)
Da radę, jest nas czterech, a obie gry są na pięciu graczy. :mrgreen:

Wysłałem ci prywatną wiadomość z moją komórką, zadzwoń proszę do mnie. Chodzę późno spać. :wink:

sendrill
Użytkownik wspierający
Posty: 103
Rejestracja: 03 sty 2016, 20:54
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: sendrill » 11 lut 2017, 19:33

Dziś władcy grzechu nie mieli szczęścia
The Others:
Sin 0: 2 Faith
-

Swawolny_Pionek
Użytkownik wspierający
Posty: 231
Rejestracja: 29 cze 2016, 10:43
Lokalizacja: Katowice

Re: [Katowice i Tychy] Regularne spotkania przy planszy w do

Post autor: Swawolny_Pionek » 15 lut 2017, 21:56

Przepraszam za obsuwę, taki lajf.

Sobota była dobrym dniem, czego nie można już powiedzieć o pomyśle prania kurtki późnym wieczorem w piątek. Nie, nie wyschła. Okay, pokonałem wewnętrznego lenia oraz temperaturę powietrza i wraz z: dbullseye i Maćkiem ruszyliśmy w szybką drogę do sendrill'a. Nie sądziłem, że kiedyś w aucie z kolegami będę rozmawiał o smogu czy stopniu zalesienia okolic Katowic, a nie bardziej frywolnych tematach. Ech, stare z nas ramole, prawda?

Obrazek

U sendrilla planowo zaś czekał The Others. Oh yeah. Piotr zrobił nam małą niespodziankę otwierając kolejne części pakietu. Drużyno Omega i Sons of Ragnarok witamy na pokładzie. Wydaje mi się, że razem z Betą i podstawką trochę przegięliśmy pałkę, byliśmy po prostu za mocni. :roll:

Obrazek

Pierwsza partia, sendrill, kontra reszta świata. Jak co sobotę w sumie zresztą :lol:. Cóż drużyna Omega, podoba mi się chyba bardziej od Bety. Duuuuuużo dobra wylewa się z tego lichego pudła. Nie kumam czemu jest zrobione z gorszego papieru niż reszta pudełek, taki sam jak dodatki do Blood Rage'a. Okay, z Maćkiem trochę autorytarnie skonstruowaliśmy drużynę, gdy David jarał się plastikiem. Szczerze mówiąc też wolałbym się nim bawić :twisted: .

Obrazek

Okay, na pierwszy ogień musieliśmy mieć 3 ulepszenia. Wziąłem gryfną dziołszkę Nicole, jeden trup jeden upgrade. Poszło szybko. Następnie musieliśmy zniszczyć 3 grubasów od Nieczystości, nie doczytaliśmy, że muszą paść z naszej kostki, a nie z działka planetarnego. Z kolei sendrill, nie zauważył że ma dwóch na uboczu. W tej samej rundzie udało nam się skończyć zadanie. Kolejny punkt dla Faith.

Obrazek

Finalnie musieliśmy przyspieszyć została nam 1 postać, Maciek miał bohatera, który mógł przenosić innego bez testów, fajna sprawa, gdy grzech dawał nam po ranie za każdym razem gdy byliśmy w tej samej przestrzeni (space, nie district). Okay, doniósł mnie do dbullseye'a, który zamelinował się bliżej Nieczystości, którą grał sendrill.

Obrazek

Widzieliśmy, że postać Maćka nie doczeka kolejnej tury, więc rzucił się jeszcze do ataku na grzech i.... Wygrał grę. Sendrill nawet nie wiedział kiedy go ścięliśmy. Ohhh yeahhh #TeamFaith.

Obrazek

Tu jeszcze zwycięski rzut, tak nie był zbyt imponujący, ale upgrade'y zrobiły swoje. :wink:

Obrazek

Druga gra, tym razem ja gram Obżarstwem. Podobno, to najsilniejszy grzech. Daje dodatkową turę, gdy dostają ją Faith, a za każdy upgrade mam dodatkową kartę grzechu. Nice :twisted: . Tym razem postanowiłem grać inaczej niż ostatnio, zamiast atakować postanowiłem się bunkrować. Cóź... Partia była szybka. Panowie zagrali ofensywnie i mieli trochę farta w rzutach. Inna sprawa, że na dzień dobry popełniłem bardzo duży błąd... Chciałem więcej tur na rundę, więc zaproponowałem sendrillowi upgrade +2 do rzutów obronnych. Tak, chciałem się szybko zbunkrować... Nie zauważyłem, że on gra Morganą :? W sumie stał się prawie nieśmiertelny, co turę Morgana sama z siebie leczy 1 rannę... Tak, chyba właśnie Maciek zdał sobie sprawę jaki babol popełniłem, bo aż mu się oczy zaświeciły. :lol: :lol: :lol:

Obrazek

Panowie powoli przesuwali się do przodu, dobijając mnie działkiem. Bunkrując się oddałem im za dużo terenu. Potem niestety zapominałem o zasadzie, że jeśli rzuciłem już na kogoś kartę, to nie mogę drugi raz. Wpędziłem sendrilla do mojej jamy, rzuciłem kartę, że mam dubel jego upgrade'ów i byłem pewny, że losy wojny się odwrócą... Rzut mi nie siadł, wyciągam asa z rękawa, czytaj kartę anulującą rzuty i jestem pewny, że się odegram, a tu słyszę że znów zapomniałem... Jedna karta na walkę... "Cały misterny plan w pizdu". Wygrało: Faith.

Taaaaaak, http://melodice.org budowało nam klimat przy drugiej rozgrywce. #666 #Satan

Obrazek

To by było na tyle, Maciek odgraża się, że przyniesie Adrenalinę. W sumie czekam, choć chyba potrzebujemy do tego piątego. Może być spoczko. W sumie po niedzieli zostało mi tylko jedno pytanie, które nie daje mi spokoju. Jeśli u sendrilla, w taki sposób kwituje się przeczytanie obwieszczenia spółdzielni, wspólnoty czy jak on tam mieszka o trutce na szczury, to jak on musi kwitować czynsz?!?!? :twisted:

Obrazek
Ostatnio zmieniony 17 lut 2017, 01:36 przez Swawolny_Pionek, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ