(Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

... czyli zloty miłośników planszówek! Tu możesz także umawiać się na granie w Twoim mieście.
Awatar użytkownika
grymir
Użytkownik wspierający
Posty: 712
Rejestracja: 04 lis 2008, 22:21
Lokalizacja: Wodzisław Śl / Gołkowice

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: grymir » 09 paź 2018, 12:18

Zajefajna to nie wiem ale bym jeszcze zagrał, choć czuje się tam jak zagubiony cylon który kompletnie nie wie co ma robić. Cyloni wśród amazonek haha.

ROOTaa lubię tylko czekam aż Sylwek przetłumaczy karty😀
Alienowanie jeszcze było tu trochę się zawiodłem po opiniach Gambita szukałem jakiejś głębi w tej grze ---nie było,powodu dla którego tak wysoko wywindował tę grę--- nie znalazłem a może jednak :w losowej, prostej,bardzo losowej grze coś jest fajnego może obcy 👽 jak już się otrząsłem po poszukiwaniach strategicznych glebi to gra była fajna, naprawdę podobało mi się, czekam na kolejną partię z przetłumaczonymi kartami.A rozterki czy Sylwester zarażony (zaplodniony 👽 hahaha)jeszcze się nam przyda czy lepiej się go pozbyc,bo może obcy z niego nie wyjdzie i nam pomoże oo to była wisienka na torcie😀

Zapło.. zarażony Sylwester poszedł szukać brata ciekawe po co? Znalazł? Czy jest ich już dwóch? I co zamierzają? W którym kierunku idą? A może czekają w Warce?
💣
Tak wiele gier a tak mało czasu

latosie
Posty: 50
Rejestracja: 25 lut 2017, 21:03
Lokalizacja: Radlin

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: latosie » 14 paź 2018, 14:04

Piątek 12.10.2018. Spotkaliśmy się w Warce w składzie - Sylwek, Mirek, Marek, Bzyk, Krzysiek i ja. W trakcie gry dojechał do nas jeszcze Szymon. Podzieliliśmy się na dwa stoliki. Przy pierwszym Ja, Krzysiek i Bzyk postawiliśmy na gry z kostkami. Na początku Troyes, w które wygrał Krzysztof dobrze już zaznajomiony z grą. Potem na stół wjechała Coimbra, w której Bzyk walczył o zwycięstwo i pobicie swojego rekordu punktowego z równie spragnionym pierwszego miejsca Krzysiem. A ja po prostu starałam się dobrze bawić w tym czasie :) Ostatecznie wygrał Bzyk. Przy drugim stole Marek, Sylwek, Mirek rozegrali partię w Legendary Encounters Alien Deck Building Game. Ponieśli klęskę, ale to pewnie dlatego, że grali w słabszym składzie, bo bez Szymona, który doszedł w trakcie i dosiadł się dopiero do Everdell. I tutaj walka była zacięta a ostatecznym zwycięzcą okazał się Sylwek. Brawo Ty!! :).

Awatar użytkownika
Firenski
Użytkownik wspierający
Posty: 1309
Rejestracja: 26 sty 2007, 20:36
Lokalizacja: Żory
Has thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: Firenski » 27 paź 2018, 20:49

Piontek, 26.10.2018 r.

No i znowu było bardzo fajnie, choć rozpoczęło się gorąco :D Tym razem przybyło 7 osób i podzieliliśmy się na 4-kę i 3-kę :)

W czwórce zainstalowali się Magda, Krzysiek, Mirek i Paweł, by rozpocząć granie od jakiejś tam The Lost Expedition przyniesionej przez Pawła. Podobno grali nawet z dodatkiem. Nie mam pojęcia o czym jest ta gra, poza tym, że jest kooperacyjna i chyba traktuje o zagubionej ekspedycji ;) Z tego co mi wiadomo, nie udało się im odnaleźć i zagubili się jeszcze bardziej. Stolik zagubionych... Po skończonej ekspedycji we trójkę (bez Pawła) popłynęli jeszcze Doliną Królów w Egizię, gdzie najlepiej popłynął Krzysiek :)

Przy stoliku trójkowym, zwanym też przez chwilę gorącym ;) usiedli Marek, Bzyk i ja. Rozłożyliśmy Klany Kaledonii, co nie było chyba zbyt dobrym pomysłem, bo... od razu zrobiło się gorąco :) Ale spoko, potem już było tylko chłodniej... Wygrał Marek przed Bzykiem, a mnie ta gra kompletnie nie przekonała. Po drugiej partii nadal uważam, że jest zbyt wtórna i na siłę udziwniona, czego strasznie nie lubię ;) A do tego zawiera mnóstwo elementów nielogicznych :D Wolę starą, poczciwą Terra Mysticę albo nowy i jeszcze poczciwszy Projekt Gaia :) Może jeszcze kiedyś zagram, ale nie wiem po co ;) Po Klanach na stole wylądowało Santo Domingo, gdzie najlepszy był Bzyk.

Na zakończenie piątkowego wieczoru zostało nas czterech przy karciance, która zwie się Tiefe Taschen. Wygrał Mirek, który przez całą rozgrywkę starał się obmyślić jakąś strategię pozwalającą w miarę pewnie wygrać. Kombinował i kombinował, aż w końcu chyba coś wykombinował, bo... wygrał :)

Pozdroofka :)

GROLOGIA:
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

GROLEKCJA * GROTEKA * GRADKI * GROPOZYCJE

Jesteśmy już też na FACEBOOKU :)
Black is the sanctuary of light.

Mój TOP :)

Awatar użytkownika
grymir
Użytkownik wspierający
Posty: 712
Rejestracja: 04 lis 2008, 22:21
Lokalizacja: Wodzisław Śl / Gołkowice

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: grymir » 30 paź 2018, 22:01

Kombinował i kombinował ale wygrał chyba nie przez to ;-] Dziwna ta gra ale jeszcze zagram.
Zaginiona ekspedycja zaskoczyła mnie pozytywnie ale ostatecznie chyba nie mój gust ;-]
Tak wiele gier a tak mało czasu

latosie
Posty: 50
Rejestracja: 25 lut 2017, 21:03
Lokalizacja: Radlin

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: latosie » 03 lis 2018, 11:23

Dnia 2.11.2018 spotkaliśmy się w Warce w 5 osobowym składzie. Simon, Sylwek , Szymon , Krzysztof i ja. Simon zaproponował komandosów a Krzyś Felda ... no i na stół wskoczyła Lama ...tfuuu Alpaka :) wybrana w wyniku jawnego głosowania. Kto ma lamę też rządzi ,tak że Simon zaczął jako pierwszy i potem już poszło z górki. ..tempo gry było jakieś zawrotnie szybkie i nie było czasu na kombinowanie. Jedynie Krzysiek myślał intensywnie i pokonał nas prawie podwójną ilością punktów.
Następnie pojechaliśmy na wojnę, na której przyszło nam walczyć przeciwko Niemcom (co bardzo nie spodobało się Sylwkowi :) ).
W V-Commanders wcieliliśmy się w żołnierzy. Każdy dostał swoją rolę i zaczęła się bitwa. Na samym początku na planszę wjechał czołg wroga. Później okazało się, że snajper ma kłopoty ze wzrokiem, oficer jakoś słabo dowodzi, Niemcy wysłali posiłki w postaci swoich najlepszych oficerów, alarm wyje jak szalony i nie można go wyłączyć ,a "do małego się nie da na głośno wejść " . Finał był taki ,że zginęli wszyscy oprócz Medyka i Sapera , który podczas gry sam miał ochotę wysadzić się w powietrze :D.
No i tak skończył się piątkowy wieczór z grami planszowymi w tle.

Awatar użytkownika
the_Bzyk
Posty: 18
Rejestracja: 23 kwie 2017, 10:46
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: the_Bzyk » 09 lis 2018, 21:46

Dnia 9.11.2018 do Warki zawitał Sylwek, Mirosław oraz ja - Bzyk... na pierwszy ogień poszedł Cryptid, nówka sztuka nie śmigana - gra dedukcyjna dla 3-5 osób o poszukiwaniu legowiska stwora wśród leśnych odstępów, bagien, pustyń itp... po zapoznaniu z zasadami partia przebiegła płynnie - wygrał Bzyk... Następnie na stół trafiły Klany Kaledoni - tu nikt nie musiał się już zapoznawać z zasadami - Sylwek tradycyjnie przyjął strategię niemieckiej okupacji i wybrał Klan który od początku osaczył nas na planszy i zaanektował wszystkie(?) porty - w końcowym rozrachunku wygrał 186 do 150(ja) i 149(Mirek) ... następnie rozpakowaliśmy kolejny nowy nabytek - polską edycję Paperback - tą rozgrywkę dość znacząco wygrał Bzyk mimo iż Sylwek, jak przystało na Żmija, skupiał się na kartach Ataku ... na koniec, ze względu na niechęć większości by zagrać w Hanabi ;( wyjęliśmy ponownie Cryptid - tym razem Bzyk zepsuł grę wygrywając w drugim ruchu... no nic, następnym razem trzeba zagrać wariant zaawansowany ;)
Bzyk na BGG
Nie lubię: Cooperative, Area Control, Talisman, Munchkin...
Lubię: Hand Management, Engine/Deck Building, Variable Player Powers, Card Drafting
Ulubione gry: Terraforming Mars, Gloomhaven, Argent, Gaia Project

Awatar użytkownika
Firenski
Użytkownik wspierający
Posty: 1309
Rejestracja: 26 sty 2007, 20:36
Lokalizacja: Żory
Has thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: Firenski » 25 lis 2018, 11:59

Piontek, 23.11.2018 r.

Tym razem Magda opisała piątkowe spotkanie:
"23.11.2018 r. Ostatecznie spotkaliśmy się we trójkę w Warce na obiecaną Wojnę o jakiś pierścień. Walczyć miał Sylwek, Mirek i ja... Jednak Sylwek nie zabrał Wojny, a Mirek zabrał Brzdęk, więc walczyliśmy ze smokami... Wygrał Mirosław, który pierwszy raz zdołał uciec z zamku. Potem padła propozycja konstruowania bomb... Sylwek szybko wytłumaczył z czego się je robi i zaczęliśmy Projekt Manhattan. Najlepiej i najszybciej projektował Mirosław, który znowu wygrał. Następnie przyszło nam pokonać Obcych (Legendary Encounters: An Alien Deck Building Game) i zabić królową... Co udało się Mirkowi przy małej naszej pomocy. No i znowu było fajnie."
Magdo, dziękuję bardzo :)

Pozdroofka :)
Black is the sanctuary of light.

Mój TOP :)

Awatar użytkownika
grymir
Użytkownik wspierający
Posty: 712
Rejestracja: 04 lis 2008, 22:21
Lokalizacja: Wodzisław Śl / Gołkowice

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: grymir » 25 lis 2018, 22:03

Nie jakiś tylko jedyny najwarzniejszy. Jeden by wszystkie zgromadzić i w ciemności rządzić 😎💍no dobra bo zaraz wyruszę na poszukiwania 😜.
Jeszcze tylko dodam, jak już nas Magda opuściła to ja jeszcze uczyłem Sylwka grać w RFTG Andrzej chyba będziemy mieć przeciwnika do tej zacnej gry 😀
Tak wiele gier a tak mało czasu

Awatar użytkownika
grymir
Użytkownik wspierający
Posty: 712
Rejestracja: 04 lis 2008, 22:21
Lokalizacja: Wodzisław Śl / Gołkowice

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: grymir » 01 sty 2019, 15:04

:(
Tak wiele gier a tak mało czasu

Awatar użytkownika
Firenski
Użytkownik wspierający
Posty: 1309
Rejestracja: 26 sty 2007, 20:36
Lokalizacja: Żory
Has thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: Firenski » 15 sty 2019, 17:24

Piontek, 11.01.2019 r.

Hej, witam wszyskich klubowiczów i nie-klubowiczów w Nowym Roku :) Wszystkigo Najgrowszego ;)

Taaak, tym razem udało mi się przyjechać… Co prawda sporo się spóźniłem, ale w końcu dotarłem :) Heh, już tak dawno nie byłem w klubie, że zapomniałem jak fajnie się z Wami gra. A z kim grałem? Z Magdą, Mirkiem, Sylwkiem i Szymonem :)

Oni rozpoczęli trochę wcześniej. Najpierw we trójkę, czekając chyba na Szymona, zagrali w takie coś kulane… Gdzie się kula i kula, i skończyć nie można… To się nazywa Franky: Reloaded. Nie wiem kto najlepiej kulał, bo mnie jeszcze nie było ;)

Później, już we czwórkę, rozłożyli najświeższą zapowiedź Rebela – Everdell (tak, będzie polska wersja). I w trakcie tej partii dotarłem do naszej aktualnej siedziby – Warki ;) No właśnie – zapomnieliśmy pogadać o sprawach klubowych i ewentualnych nowych lokalach. Nic to – trzeba będzie wrócić do tego później :) A co z tą rozgrywką? O co Magda prosiła? Żeby napisać, że nie wygrali Niemcy ;) Tak, Niemcy nie wygrali. Wygrał Szymon, który reprezentował… Hmm, nie wiem jakim zwierzakiem grał Szymon ;)

Na zakończenie zagraliśmy już w piątkę. Ja nie grałem w nic od prawie dwóch miesięcy, dlatego bardzo chętnie zgodziłem się na partyjkę starych, dobrych 7 Cudów z delikatnym odświeżaczem w postaci dwóch dodatków: najnowszej Armady i trochę starszych Miast. Więcej dodatków nie odważylismy się dodać, bo brakło by i stołu, i czasu ;) Oj, bardzo fajna partyjka wygrana ponownie przez Szymona. Tak, tak… Tym razem także nie wygrali Niemcy ;) Magdo, czy tak miałem napisać? A nowy dodatek? Na poczatku wydawało mi się, że to już przesada – kolejny dodatek i do tego jakaś dodatkowa planszetka gracza? Jednak w trakcie grania bardzo mi się ta Armada spodobała. Rozbudowuje grę o dodatkowe możliwości rywalizacji i zdobywania fajnych bonusów oraz punktów.

I to by było na tyle… Fajnie się grało :)

Pozdroofka :)
Black is the sanctuary of light.

Mój TOP :)

Awatar użytkownika
Firenski
Użytkownik wspierający
Posty: 1309
Rejestracja: 26 sty 2007, 20:36
Lokalizacja: Żory
Has thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: Firenski » 03 lut 2019, 11:27

Piontek, 01.02.2019 r.

I kolejny piątek za nami… Już pierwszy lutowy :) Znowu na spotkanie przybyło 6 osób – Magda, Mirek, Sylwek, Szymon, Bzyk i ja. W miarę szybko podzielilismy się na dwa trzyosobowe stoliki i zagraliśmy.

Przy jednym stole Magda, Szymon i Bzyk zagrali w najnowszą nowość wydawnictwa Portal – Tełotihułakan: Miasto Bogów, a na drugim wspólnie z Mirkiem i Sylwkiem rozłożylismy starego, ale nowego Brassa z podtytułem Lankaszaier ;) Szymon został najlepszym budowniczym w czasach prekolumbijskich, a Mirek największym przemysłowcem w czasie angielskiej rewolucji przemysłowej :) Później było jeszcze Hanabi nie wygrane przez Magdę, Szymona i Bzyka oraz dwie partyjki Fantastycznych Światów. Raz Bzyk pokonał Szymona, a drugim razem Szymon pokonał Bzyka, Mirka i Sylwka :D

Pozdroofka :)

GROLEKCJA * GROTEKA * GRADKI * GROPOZYCJE

Jesteśmy już też na FACEBOOKU :)
Black is the sanctuary of light.

Mój TOP :)

Awatar użytkownika
Firenski
Użytkownik wspierający
Posty: 1309
Rejestracja: 26 sty 2007, 20:36
Lokalizacja: Żory
Has thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: Firenski » 10 lut 2019, 11:10

Piontek, 08.02.2019 r.

Taaak, w oczekiwaniu na Mirka dyskutowaliśmy z Magdą i Sylwkiem od czego rozpocząć kolejne piątkowe spotkanie i padło na nowego Brassa z podtytułem Birmingham :) Gdy spóźnialski dojechał, wszystko było już prawie rozłożone i rozpoczęliśmy tłumaczenie zasad ;) Trochę czasu na to zeszło, a później jeszcze jakoś rozgrywka trochę się nam dłużyła i dlatego postanowiliśmy przerwać partię po epoce kanałów. Mirek jak zwykle był zaskoczony swoim pierwszym miejscem, ale deptaliśmy mu po piętach i nie wiadomo jak partia by się skończyła po epoce kolei ;)

Kolejną grą, która wylądowała na stole było 7 Cudów z dodatkami Babel i Armada. Więcej dodatków nie wprowadziliśmy, bo miejsca na stole by nie wystarczyło ;) I wiecie co Wam powiem (napiszę)? Ja kiedyś uwielbiałem 7 Cudów, jako taki chwilerek, który bardzo fajnie się sprawdzał na prawie każdą ilość osób zdolną usiąść przy jednym stole (bodajże do siedmiu można było grać). W klubie graliśmy bardzo często, gdy było mało czasu na jakiś poważny tytuł. I dalej uważam 7 Cudów za jedną z najlepszych „zapchajdziur“ w świecie planszowym ;) Ale te wszystkie dodatki, które niby fajnie urozmaicają i pogłębiają grę, teraz wydaja mi się zupełnie niepotrzebne. Rozgrywka z nimi stała sie taka nie wiadomo jaka – ni to lekka, ni to ciężka. I jeszcze dochodzi mnóstwo drobnych i zmieniających się z każdym dodatkiem zasad, które często są zapominane przez graczy… Piątkową partię, ku zaskoczeniu Mirka, wygrał Sylwek ;)

A później był… Duplik. Świetna i ekscytująca rozgrywka, pełna zaskakujących zwrotów akcji i niesamowitych zagrań ;) Ołówki furczały po papierze, że aż… nie wiem co napisać. Pierwsze wrażenia z rozgrywki możecie obejrzeć na filmiku opublikowanym wczoraj :) Wygrała Magda, tym razem nie zaskakując Mirka ;)

Na zakończenie bardzo fajnego popołudnia z planszówkami powędrowaliśmy Przez Pustynię w takiej starej, logicznej gierce pana doktora Knizii. Hmm, czy pan doktor jeszcze dalej utrzymuje się tylko z projektowania gier? Nie wiem. W każdym razie jego gry zawsze były dla mnie strasznie suche i niesamowicie abstrakcyjne. Magdo, chyba tez coś o tym możesz powiedzieć ;) I do tego zazwyczaj bardzo logiczne, czego nie lubię ;) W naszej piątkowej partyjce najlepiej swoimi karawanami więlbłądów powoził Sylwek. I tutaj nie pamiętam czy Mirek był zaskoczony… ;)

Dobra, dość tego marudzenia ;) Jak zwykle bardzo fajnie było z Wami pograć i do następnego razu już za tydzień… :D

Pozdroofka :)

GROLEKCJA * GROTEKA * GRADKI * GROPOZYCJE

Jesteśmy już też na FACEBOOKU :)
Black is the sanctuary of light.

Mój TOP :)

Awatar użytkownika
grymir
Użytkownik wspierający
Posty: 712
Rejestracja: 04 lis 2008, 22:21
Lokalizacja: Wodzisław Śl / Gołkowice

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: grymir » 24 lut 2019, 13:49

Piątek 22.02.2019
Zebrało nas się pięć osób jak już wiadomo ciężki skład jeśli chodzi o wybór planszówki ale wybór padł szybko na Modern Art gdzie pięć osób w niczym nie przeszkadzało choć miałem wrażenie że na mniej osób dało by się coś w tej grze kontrolować a tak miałem wrażenie całą grę że nie wiem co mam robić więc postanowiłem nie wydawać za dużo co się opłaciło i udało się uzbierać kupę szmalu
Później był Root gdzie pięć osób było stanowczo za dużo. I tak wszyscy zaczęli bić moje koty no trudno inaczej bo one były wszędzie :D pomimo to nie najgorzej mi szło aż postanowiłem zmienić moje warunki zwycięstwa na kontrolowanie dwu brzegów planszy gdzie upchałem stada moich kotków, miały realną szansę przetrwać, gdyby nie szop Michał raczej krwiożercza bestia, berserker z pochodnią, morderca kotów bez skrupułów bez drgnienia oka wpadł z pochodnią [wykorzystując zasadę o której zapomniałem] i ...... ....... ........ [skracając] wysadził całą moją główną twierdzę z niewinnymi kotami w kosmos zdobywając mnóstwo punktów i otwierając sobie drogę do zwycięstwa a grzebiąc moje jakiekolwiek plany. Inni gracze z wyjątkiem ptaków które miały problemy same ze sobą dzielnie deptali Michałowi po piętach punktowych.
A uczestnikami zmagań byli Kasia[myszki], Michał [szop], Paweł [ptaki], Sylwek [krokodyle] i ja [ zdechłe koty]

Ps Koty się organizują, zbierają truchła i mają nowy plan :twisted:
Tak wiele gier a tak mało czasu

Awatar użytkownika
grymir
Użytkownik wspierający
Posty: 712
Rejestracja: 04 lis 2008, 22:21
Lokalizacja: Wodzisław Śl / Gołkowice

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: grymir » 24 mar 2019, 13:50

Kotom się znowu nie udało ale nie o tym.

Dnia 22.03.2019 spotkaliśmy się w Warce w dwie osoby grające i Dominik który obserwował i starał się nie doradzać :D

A dokładnie w dość skromnym składzie ja i Sylwester przybyliśmy na miejsce spotkań i chwilę później dotarł "Lir" współautor gry Glory która wylądowała na stole i w nie gotowych grafikach prezezentowała się już całkiem fajnie. Dominik nie grał chciał obserwować z boku nasze zmagania niedoświadczonych graczy na ubitej ziemi,grając rozniósł by nas w pył wykorzystując znajomość gry. Sama gra mechanicznie bardzo dopracowana ciężko było by się czegoś czepić, podobało mi się bardzo fajnie rozwiązana mechanika losowości kości przy walkach i możliwość wpływania na nie różnymi dodatkowymi elementami zdobywanymi w czasie gry, do tego jeszcze zadania [cele] osobiste,ogólne które trzeba uwzględnić w przygotowaniach do turnieju, albo odpuścić trochę walkę i bardziej skupić się na zadaniach. Polecam wypróbować tytuł. czekam na kolejną rozgrywkę.
Przypomnę że początkiem kwietnia rusza kampania na zagram w to. Życzę udanej kampanii.

Dominik nas opuścił, pewno pobiegł zbroję polerować. A Sylwester wyciągnął ptaki znaczy Na Skrzydłach no i widząc tę grę myślę zagram w tę klubową grę raz zagram i tu zdziwko bardzo fajna gra z budowaniem silniczków w trzech rzędach kart.
Tak wiele gier a tak mało czasu

Awatar użytkownika
Firenski
Użytkownik wspierający
Posty: 1309
Rejestracja: 26 sty 2007, 20:36
Lokalizacja: Żory
Has thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: Firenski » 24 mar 2019, 15:06

Mirku, fajna relacja :) Ciekaw jestem czy tutaj na forum ktoś to jeszcze czyta oprócz nas dwóch ;)
Black is the sanctuary of light.

Mój TOP :)

Awatar użytkownika
pawluus_3
Posty: 64
Rejestracja: 05 mar 2015, 11:27
Lokalizacja: Wodzisław Śląski
Has thanked: 1 time

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: pawluus_3 » 25 mar 2019, 12:11

Może nie mam czasu wpadać na granie ale jak najbardziej czytam relację :wink:
Pozdrawiam z nadzieją że jeszcze kiedyś wpadnę :D

Awatar użytkownika
Firenski
Użytkownik wspierający
Posty: 1309
Rejestracja: 26 sty 2007, 20:36
Lokalizacja: Żory
Has thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: Firenski » 25 mar 2019, 17:50

Ooo, jak miło :) Dzięki Pawle za te słowa... Zapraszamy, oczywiście :) To na razie jest nas trzech czytających ;)
Pozdrawiam :)
Black is the sanctuary of light.

Mój TOP :)

Awatar użytkownika
Tomzaq
Użytkownik wspierający
Posty: 1574
Rejestracja: 09 maja 2014, 18:27
Lokalizacja: Silesia Superior
Has thanked: 13 times
Been thanked: 9 times

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: Tomzaq » 26 mar 2019, 20:49

Jako rodowity wodzisławianin czytam każdy wpis 8) . Pozdrawiam

Ps. Może kiedyś uda się wpaść jak będę odwiedzał rodziców na 30-tce. :D
Who is John Galt?
Posiadam

Awatar użytkownika
Firenski
Użytkownik wspierający
Posty: 1309
Rejestracja: 26 sty 2007, 20:36
Lokalizacja: Żory
Has thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: Firenski » 27 mar 2019, 17:43

Dzięki Tomzaq :) Czyli jednak warto od czasu do czasu coś napisać ;) I oczywiście serdecznie zapraszamy :)
Black is the sanctuary of light.

Mój TOP :)

sly
Użytkownik wspierający
Posty: 106
Rejestracja: 02 lis 2016, 22:37
Lokalizacja: Radlin
Been thanked: 3 times

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: sly » 01 kwie 2019, 09:50

Piątek 29.03.2019 - Warka

A miało być tak fajnie Inis i area control, Paweł narobił smaku i się wycofał ;). Gdy już się wydawało, że będzie nas dwóch (coś ostatnio nas ogólnie mało przychodzi) to na ratunek zgłosiły się jeszcze 2 osoby. Ostatecznie było nas czterech w składzie: Mirek, Marek, Szymon i Ja.
Na stole wylądowała nowa gra klubowa "Na skrzydłach". Gra karciana z osiedlaniem ptaków na planszy gracza, z małą interakcją. Rozłożona na stole prezentuje się bardzo ładnie (nie wiem o co chodzi Pawłowi, a mógł przyjść i zobaczyć na żywo). Po wyrównanej walce okazało się, że ptaki najchętniej osiedlały się na niemieckiej łące nad niemieckim stawem, tuż przy bawarskim lesie ;) - Ja 88pkt, Szymon 87pkt, Marek 83pkt i Mirek 73pkt.
Następnie padło na Brzdęk deck building z planszą. Gra Mirka, do której chętnie kupi wszystkie dodatki. Zapuściliśmy się w głębiny zamku w poszukiwaniu skarbów, Ja z Szymonem coraz głębiej, Mirek pałętał się trochę tu i tam, brakowało tylko słów "Kaj Jo je, kaj je moi koło?", a Marek zebrał wszystkie małpy nakarmił bananami i dyla. Zaczęła się walka z czasem bo Marek już prawie wyszedł. Ostatecznie poza Markiem uciekli jeszcze Szymon i Ja, Mirek za późno zorientował się "kaj On je" i trochę mu zabrakło. Grę wygrał Marek przed Szymonem, Sylwkiem i Mirkiem.
Na koniec zagraliśmy w stare, ale jare Ra, już w 3 osoby (Marek się zmył). Wszyscy wiedzą na czym gra polega. Szymon trochę się frustrował, gdy Mirek co raz mówił Ra. Koniec końców Egipt podbiły Niemcy (dziadek byłby dumny). Wyników nie pamiętam (zresztą Mirek swoje liczył po cichu i się nie przyznał) wygrałem Ja, przed Szymonem i Mirkiem.
Grało się fajnie, cola była, znowu zapomniałem wyjąć czekoladę (ciągle ją noszę w torbie - nie wiem czy już nie będzie biała :D ). Za tydzień nie nie będzie to możecie w popierdółki zagrać, a za 2 tygodnie to już Inis na bank.
Jeszcze jedno. Podczas gry w Ra podszedł do nas koleś z pytaniem w co gramy, jak często. Sam gra w planszówki i mieszka 200m od Warki. Mówił, że wpadnie i napisze na FB. Wymienianie gier zaczął od starego Talizmana (nie pamiętam jak to szło), ale na szczęście sam dodał, że to tylko turlanie. Ma około 100 gier min 7 Cudów, Posiadłość??
Tyle w temacie do za 2 tygodnie

Awatar użytkownika
Firenski
Użytkownik wspierający
Posty: 1309
Rejestracja: 26 sty 2007, 20:36
Lokalizacja: Żory
Has thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: Firenski » 01 kwie 2019, 17:59

Hurra! Wątek jeszcze żyje :) Dzięki Sylwku za fajną i tak wyczerpującą relację :) Może za tydzień w końcu uda mi się przyjść...
Black is the sanctuary of light.

Mój TOP :)

sly
Użytkownik wspierający
Posty: 106
Rejestracja: 02 lis 2016, 22:37
Lokalizacja: Radlin
Been thanked: 3 times

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: sly » 16 kwie 2019, 22:30

Firenski pisze:
01 kwie 2019, 17:59
Może za tydzień w końcu uda mi się przyjść...
No i się nie udało....
A byliśmy i graliśmy
Piątek 12.04.2019 - Warka Wodzisław Śląski

Normalnie nie wierzę w to co zaraz napiszę, a mianowicie Bzyk zagrał w area control :shock: , ale po kolei. Zebrało nas się 5 osób (na początek) Bzyk, Marek, Mirek, Landryn i Ja. Na stół jako pierwsze trafiło Mare Nostrum Empires, gra area control dla 5 osób. Nie spodziewałem się, że zagramy, ale przegłosowane zostało niemal jednogłośnie (Bzykowe "no jeśli większość chce to zagram" odebrałem jak "z chęcią zagram" ;) ). Zaczęło się. Mirek jako Kleopatra, po nieudanym dogadaniu się z Kartaginą Marka szybko ruszył przez pustynię zajmując kolejne tereny, tłukąc się z Markiem. Ja jako Bizancjum nie czekając na Greków Landryna zająłem Legendarne miasto na pograniczu, ale długo się nim nie pocieszyłem bo Grecy uznali, że im się też należy. Bzyk rozbudowując swoje imperium gospodarczo po cichu na boku ni stąd ni zowąd wbił się przez Morze w środek Mirka, który po dogadaniu się z Markiem ruszył na odsiecz i po wypędzeniu Bzyka zaszył się w rogu licząc hajs. Nie darując Grekom bezpodstawnego ataku na niepodległość mojego państwa zająłem im stolicę na kilka tur, łupiąc co się da. Gdy już się wydawało, że wypad Bzyka na Mirka przyniesie mu zwycięstwo Grek i Kartagińczyk ruszyli na Rzym łupiąc i paląc wszystko na swojej drodze. Z Rzymu nie zostało niemal nic (poza bezcenną miną Bzyka). Marek tyle się nałupił na rzymskiej ziemi, że ostatecznie wygrał przez pozyskanie 5 bohatera/budynku. Akurat na czas bo po 20 wpadł Paweł z następną grą Welcom to.
Zagraliśmy w 6 osób w szybką przyjemną gierkę budując i urządzając swoje miasteczka. Najlepiej ułożył znowu Marek (chyba? nie pamiętam bo Mirek miał opisać spotkanie, ale mu się nie chciało i ja piszę niemal po tygodniu). Po szybkiej partyjce Bzyk zaproponował Santo Domingo, karcianka z Simultaneous Action Selection. Gra nie jest zła, ale jakoś nie podeszło mi to "jak ja wybiorę to, a oni to, to wtedy może ja, chyba że oni wiedzą że ja to to może lepiej to...". Partię wygrał Landryn, a Marek nas opuścił.
W piątkę zagraliśmy jeszcze w Beowulf The Legend, licytacyjna gierka, która rzekomo opowiada historię tego całego Beowulfa. Zabiliśmy jakieś ustrojstwa, wysłaliśmy lisy na wojnę statkami, ktoś nawet rzucił babcią w smoka czy jego matkę? Jakoś tak. Najlepiej Mirka, który opowiadał historię słuchał Paweł bo wygrał starcie.
Tyle w temacie za tydzień w piątek (czyli za 3 dni) jest wielki piątek, czy będzie wielki dla grania w planszówki w Warce zobaczymy.

Awatar użytkownika
grymir
Użytkownik wspierający
Posty: 712
Rejestracja: 04 lis 2008, 22:21
Lokalizacja: Wodzisław Śl / Gołkowice

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: grymir » 17 kwie 2019, 13:38

Ta mina Bzyka bezcenna i ta bezradność w oczach. Ale każdy by tak wyglądał po takich brutalnych najazdach. Sama gra jest dużo lepsza niż pierwsza jej wersja której lata temu nie dograliśmy w klubie bo się wszyscy męczyli przy niej . Nie jest to gra w którą będę chciał grać często ale od czasu do czasu.
Zgadywanki kto co wybierze i czy mi się uda --największą zaletą tej gry to czas bo gdyby trwała dwa razy dłużej to było by to nie grywalne, a tak może być.
PP czyli pasjans Pawła myślałem że to będzie głupie i do dupy. A było fajne jeszcze bym zagrał tylko kiedy nas Pawełek znowu odwiedzi
I moje polowanie na smoki i inne babcie. Odkurzyłem te grę po latach i mi się przypomniało że lubię tę głupia losową grę.

Ps. Oj jak ja bym zagrał w cylonów 😎

Pisał toster 😜
Tak wiele gier a tak mało czasu

sly
Użytkownik wspierający
Posty: 106
Rejestracja: 02 lis 2016, 22:37
Lokalizacja: Radlin
Been thanked: 3 times

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: sly » 27 maja 2019, 18:22

24.05.2019 Piątek, Warka w Wodzisławiu Śląskim

Na naszym cotygodniowym spotkaniu pojawiło się tym razem 3 osoby, a konkretnie Bzyk, Szymon i Ja. W co będziemy grać jako pierwsze ustaliliśmy wcześniej :shock: czyli się da. Ponieważ nikt niespodziewany się nie pojawił jak np Marek, którego dawno nie było czy też Andrzej O. tudzież Adam K. więcej grzechów nie pamiętam ;) zaczęliśmy rozkładać Mage Knight polskie wydanie z wszystkim co tylko jest do tej gry. Zagraliśmy pierwszy scenariusz, taki wprowadzający. Trzech śmiałków ruszyło walczyć z wszystkim co się poruszy (a raczej pojawi) na planszy. Jedyny, wspaniały, dzielny, bohaterski, odważny i w ogóle Hans, którym wiadomo kto grał oraz jeszcze jakichś dwóch już nie takich oh, ah. Jak na bohatera przystało rzuciłem się na najsłabszego z dostępnych potworów i chwalebne wygrałem. Ponieważ nie było już tak słabych pozostali "śmiałkowie" musieli robić inne rzeczy. W miarę czasu pojawiały się nowe tereny i kolejne potwory i lokacje do zwiedzenia. Tłukliśmy potwory, Bzyk nawet spalił klasztor, padały wieże magów i twierdze. Jedyny, wspaniały, dzielny, bohaterski, odważny i w ogóle Hans zabił nawet smoka. Koniec końców musiało dojść do tego, że znaleźliśmy miasto, którego szukaliśmy. Dokonał tego Szymon, choć było by dziwne jak na ostatnim kaflu nie było szukanego miasta. Gra dobiegła końca. Po podliczeniu punktów okazało się, że nie wygrał Hans - szkoda, tylko Bzykobohater.
Gra mi się bardzo podoba, choć bardziej bym wolał grać w kampanię niż pojedynczy scenariusz. Z chęcią znowu zagram.

Następnie na stole wylądowała gra Pioneer Days? Jedyna krótka na jaką mogliśmy sobie pozwolić. W składzie jak wyżej tym razem ruszyliśmy przez Amerykę na wozach wyładowanych złotem, drewnem i lekami, ciągnąc za sobą bydło. Dzielnie stawialiśmy czoła chorobom (Bzyk dzięki swojej Aptece pod Krową), najazdom, wichurom i głodującym krowom, z którym najgorzej miał Szymon. Do celu najbogatszy w punkty dojechał Bzyk przed Szymonem i mniejszością niemiecką.

Tyle z piątkowego grania. Za tydzień II zmiana więc mnie nie będzie, ktoś musi mnie zastąpić.

sly
Użytkownik wspierający
Posty: 106
Rejestracja: 02 lis 2016, 22:37
Lokalizacja: Radlin
Been thanked: 3 times

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: sly » 22 wrz 2019, 12:17

20.09.2019 Piątek, wodzisławska Warka

O la boga przychodzę na nasze cotygodniowe spotkanie i jeszcze nie zdążyłem odwiesić kurtki na wieszak a tu Andrzej :shock: wchodzi. Na miejscu czekał już Mirek. W trzech poczekaliśmy chwilę czy jeszcze ktoś (kto np nie zaznaczył, że będzie i uznał, że my wiemy, że on/ona wie, że czekamy) wpadnie, no i przyszła Magda. W czwórkę szybko ustaliliśmy, że zagramy w nowy nabytek Magdy "Wyprawa do El Dorado". Ja bardzo chciałem zagrać, Magda też, Mirek nieświadomy tego co go czeka też chciał, a Nowy nie oponował - zawsze to chyba dobrze zagrać w coś nowego nie? Po ułożeniu planszy i tłumaczeniu zasad wyścig przez dżunglę, wodę i pustynię ruszył. Andrzej i Mirek z przodu wyhamowali przy pierwszej przeszkodzie nie mogąc ustalić kto i czemu ma to usunąć dla reszty. Ja z Magdą za nimi czekaliśmy, żeby nie marnować kart czekaliśmy, aż ustalą. Jak już ustalili to już poszło z górki. Andrzej parł do przodu, Mirek jeszcze chwilę też, niemiecka maszyna napędzała się co raz bardziej, Magda po cichu wykupiła wszystkie kart Kapitanów, co miało się okazać zgubą dla niektórych Mirków. Andrej i Niemiec parli do przodu, ten pierwszy niby na szczęśliwym dociągu (albo słabym tasowaniu swojej talii) a drugi na dobrze poukładanej, długotrwałej i przemyślanej taktyce. Tymczasem Mirek dotarł do brzegu wody i okazało się, że nie będzie łatwo. Do przejście przez kafel z dwoma wiosłami, trzeba karty z dwoma wiosłami. Kart nie wolno łączyć w mocniejsze, ale dzielić na słabsze już tak - niby proste. No i Mirek stojąc nad tą wodą, nie mając w talii Kapitana z 3 wiosłami bodajże? się zaciął. Jedna tura "no nie mam jak przejść, muszę poczekać", druga tura "już mogę - Mirek nie wolno łączyć kart, aha to czekam". Trzecia tura "Jeszce nie mogę, ale się przygotuję", czwarta "ok idę - Nie wolno łączyć kart :lol: ". Jakoś w końcu mu się udało, "żodyn" nie wie jak, ale już niech idzie dalej pomyśleliśmy. Tymczasem z przodu konsekwentna w swym działaniu niemiecka machina "ańc, cfaj, ańc, cfaj" dogania Andrzeja. Na ostatniej prostej, gdzie problem z wiosłem dopadł również Andrzeja, Niemcy bez problemu robią desant i wskakują do tytułowego El Dorado odnosząc zwycięstwo we wspaniałym stylu, przy fanfarach pozostałych uczestników (choć może tylko ja je słyszałem). Andrzej drugi, Magda, która jeszcze blokowała naszego dzielnego wioślarza Mirka była trzecia i bezapelacyjny rozkminiacz Mirek IV był czwarty.
Gierka fajna, lekka z deckbuildingiem. Dobrze, że w klubie ktoś ma.

Następnie na stół trafił "51 Stan masterset". Tu odwrotnie Andrzej Mirek i Ja chcieliśmy, Magda nie oponowała. Po rozłożeniu i wybraniu frakcji, Andrzej coś tam wytłumaczył, prawie do końca dobrze i zaczęliśmy grać. Najpierw spokojnie pyk jeden punkt, pyk dwa. Wszystko fajnie do przodu, tylko kart jakoś mało (prawie do końca dobrze wytłumaczone). Andrzej dorwał dobrze punktujące karty i się zaczęło. Już nie był pyk jeden, pyk dwa, teraz było "dawaj mnie tam OSIEM do przodu" na turę minimum :shock:. Takie dwie tury i Andrzej odskakuje od reszty, uruchamiając koniec gry. Dogrywamy do końca, nie ma cudów Andrzej wygrywa, Mirek IV tym razem drugi (gry bez wioseł mu lepiej idą najwyraźniej), Ja trzeci o 1 pkt przed Magdą.
Grę lubię i zastanawiam się na zakupem, żeby może wymienić w kolekcji za Osadników, którzy potrafią się ciągnąć w końcówce. Trzeba spróbować zagrać w Osadników albo 4 tury, albo jak 51 Stan masterset, że 25 pkt uruchamia koniec gry. Magda i Mirek zapowiedzieli, że spróbują.

Magda opuszcza spotkanie, my w trzech trochę pogadaliśmy. Andrzej uznał, że też się jednak zmywa, we dwóch z Mirkiem wyłożyliśmy "Na skrzydłach" (ostatnią grę ze składek klubowych, czy kiedyś do tego wrócimy?). Gra przebiegała płynnie przy rozmowach o wszystkim i o niczym. Niemieckie lasy, polany i jeziora vs jeszcze nie niemieckie lasy, polany i jeziora. Po czterech turach okazało się, że ptaki jednak wolą osiedlać się w niemieckich lasach, polanach i jeziorach. Niewielka moja wygrana nad Mirkiem, który był drugi :wink: nie najgorzej.

Na koniec Mirek zaproponował jeszcze "Zombiaki". Gra karciana dla dwóch osób. Jedna strona gra zombie i za cel ma dotrzeć przez 5 przecznic do gracza ludzi, a ludzie żeby wygrać nie mogą do tego dopuścić. Ślepy los wybrał dla mnie zombie. Mirek zaczął się barykadować, rzucać granaty, strzelać do maszerującej w jego kierunku armii zombie. Ta konsekwentnie, powoli parła do przodu, odkładając poległych na discard - taki zbiorowy grób. Gdy do armii zombie dołączył Boss, który np mógł się nazywać Hans (nie musiał, ale mógł), koniec ludzkości stał się przesądzony. Zombie docierają do ostatniej osady ludzi i wygrywają grę. Mirek znowu drugi.

Tyle ze spotkania, grało się bardzo fajnie, do zobaczenia za tydzień.

ODPOWIEDZ