(Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

... czyli zloty miłośników planszówek! Tu możesz także umawiać się na granie w Twoim mieście.
Awatar użytkownika
Firenski
Użytkownik wspierający
Posty: 1309
Rejestracja: 26 sty 2007, 20:36
Lokalizacja: Żory
Has thanked: 1 time
Kontakt:

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: Firenski » 22 wrz 2019, 13:02

Coś drgnęło w naszym wątku ;) Sylwku, dzięki za świetną relację :)
Bardzo fajnie było znowu z Wami zagrać :D
Black is the sanctuary of light.

Mój TOP :)

Awatar użytkownika
pawluus_3
Posty: 64
Rejestracja: 05 mar 2015, 11:27
Lokalizacja: Wodzisław Śląski
Has thanked: 1 time

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: pawluus_3 » 22 wrz 2019, 17:29

Tak dobrze się czytało o niemieckiej maszynie do nabijania punktów że sam bym ją wypróbował zagrać w tą nowość :-)

sly
Użytkownik wspierający
Posty: 106
Rejestracja: 02 lis 2016, 22:37
Lokalizacja: Radlin
Been thanked: 3 times

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: sly » 28 wrz 2019, 21:34

27.09.2019 Piątek, Wodzisław Śląski - Warka

W ten ostatni piątek miesiąca miało nas się zebrać czterech żeby znowu pograć. Jak przyszedłem to czekał już nowy Marek, oby to jeszcze bardziej nie zniechęciło "starego" Marka do przychodzenia bo już dawno nie graliśmy nic razem. Z nowym Markiem miałem już przyjemność zagrać w Katowickim spodku. Po chwili przychodzi Mirek i decydujemy, że w oczekiwaniu na Andrzeja zagramy w Bloodborne the Card Game, grę Marka. Po wyjaśnieniu kogo bić musimy, a kogo możemy (moje ulubione) ;) zaczynamy. Mirosław pomny zeszłotygodniowych występów nad wodą bez wioseł, bardzo szybko dorwał jakiś mega przegięty topór, którym miał sobie wyrąbać drogę do zwycięstwa. Walka z przeciwnikami szła zaskakująco szybko, choć nie wszystkich po drodze do finałowego Bosa udało nam się ubić. W międzyczasie jak graliśmy, Mirkowi udało się dodzwonić do Andrzeja, który okazało się że nie dojedzie. Informacja ta miała druzgocące konsekwencje. Jedni gromadzili coraz więcej tętnień pokonanych przeciwników, inni dziwili się swojej NIEMoCY po załamującej informacji od Andrzeja. Koniec końców przyszła kolej na finałowego Bosa, który o dziwo nie był tak zaciekle ciężki jak by się mogło wydawać. Bestia pada po podajże 3 rundach, a może nawet dwóch? i zaczyna się liczenie punktów. Okazało się, że Marek i Mirek mieli po tyle samo. Remisy miało rozstrzygnąć to, kto zgromadził więcej tętnień i tu też remis! Skoro oni mogli wygrać to chyba oczywiste że wygrywa kolejny gracz ;)
Gierka szybka i nawet całkiem spoko. Kiedyś chciałem kupić i cieszę się, że mogłem zagrać.

Skoro już było wiadomo, że do końca gramy w trzech, to pora na coś bardziej złożonego. Padło na Osadnicy Królestwa Północy. Po krótkim przypomnieniu zasad oraz uzupełnieniu tych, o których nie powiedział nam przy ostatniej okazji Szymon "to można w ślepo najeżdżać wyspy?" :shock: No okazuje się, że można. Zaczynamy podboje wysp i rozbudowy królestw. Mirosław wystrzelił jak z procy do przodu z punktami, zostawiając nas dwóch w tyle o jakieś 10 pkt. Kręcił sobie swój silniczek "to mi daje to, a to to i teraz mogę to". Niemieckie królestwo powoli buduje swoją maszynę do kręcenia na równi z Markiem. Jak już Niemcy zaczęli najeżdżać wyspy to końca nie było widać. A wiadomo, że najeżdżać to Niemcy potrafią najlepiej :). Z każdego najazdu przywozili owce, pkt i złoto. Po co mi tyle baranów? A no dowiedziałem się jak przyszła fajna karta 3 pkt za 3 różne surowce. Mirek coś marudził, że przegięte, że on ma 3 surowce za 2 pkt. No tak to jest jak się na szkołę kamieniami rzucało i teraz nie potrafi dwa razy do 3 policzyć ;). W końcówce Niemcy i Marek dopadają Mirka na torze punktów i po podliczeniu ostatecznym wygrywam Ja przed Mirkiem i Markiem.

No to kolejny tytuł Brzdęk. Trzech śmiałków na drodze ku sławie, skarbom, artefaktom i chwale, które na koniec zamieniamy na punkty :D . Ruszyli powoli jak zawsze. Choć jednym poszczęściło się już na początku kupując mocną kartę "Dwa buty i -2 brzdęki" za trzy kasy :shock: na szczęście to ja byłem tą osobą uff. Niemiecki śmiałek Hans odbija na lewo (patrząc na mapę do góry nogami) i z przegiętą kartą gna przed siebie zbierając po drodze wszystko o co się potknie. Mirek z Markiem, który ponoć zbierał Mirkowi wszystko przed nim też postanawiają się rozdzielić. Mirek na prawo Marek na lewo za odgłosem "wunderbar". Szło mi nieziemsko, małpi bożek, artefakt za 30 zgarnięty przed Mirkiem, kupiony klucz i wyjazd. Gołkowicki śmiałek musiał pocieszyć się artefaktem za 20 pkt i ciężko ranny też postanawia wychodzić. Marek buszując na tyłach dostrzega, że inni już więcej nie wyniosą i biegną do wyjścia, postanawia brać nogi za pas. Hans uruchamia koniec gry, licząc że pogrzebie dwóch pozostałych. Obaj panowie M docierają do końca, choć tak niewiele brakło (Mirkowi zostało 2 pkt życia, a Markowi 1 !!!), no szkoda fest. Grę wygrywa Hans, któremu najwięcej przykleiło się do rąk. Drugi Mirek, trzeci Marek.
Już się nie mogę doczekać tych dodatków normalnie.

Na koniec trzech śmiałków zamienia się w bohaterów, którzy stają naprzeciw siebie (taki trójkącik) w pojedynku w "Hero Realms". Rozgrywka w trzech przebiega tak, że atakować bezpośrednio można tylko gracza po lewej, a wystawione karty czempionów gracza po lewej i prawej. Wygrywa osoba, która pierwsza zabije innego gracza. Idzie szybko, udaje mi się kupić dobrego czempiona, który broni mnie przed Mirkiem. Sam leje ile wlezie w Marka sprowadzając jego punkty życia do 30 z początkowych 60. Ale koniec jeszcze daleki, Marek zabija moich czempionów zadając im 17 obrażeń :shock: szkoda, że nie w Mirkowych, a nie Mirek ich nie ma, no szkoda. Ostatecznie Markowi udaje się ubić Mirka i wygrywa grę.
Grałem dużo w Star Realms i gra mi się podoba, a jak jeszcze idzie grać w więcej osób to tym bardziej.

Tyle z relacji z naszego spotkania. Andrzej obiecał, że za tydzień będzie i weźmie El Grande. Bardzo chcę w to zagrać. Mam nadzieję, że za tydzień znają się chętni bo ja mam znowu I zmianę czyli na spotkaniu będę.
Nara.

sly
Użytkownik wspierający
Posty: 106
Rejestracja: 02 lis 2016, 22:37
Lokalizacja: Radlin
Been thanked: 3 times

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: sly » 06 paź 2019, 13:30

04.10.2019 Piątek, Warka w Wodzisławiu Śląskim

9 osób, tylu nas było na ostatnim spotkaniu planszówkowym. Już jakiś czas minął od kiedy graliśmy na dwa stoły, mam nadzieję, że trend się utrzyma i więcej osób będzie uczęszczać na nasze spotkania. Skład w jakim przyszło nam grać to: Magda, Andrzej (prawie dwa razy z rzędu, nie licząc że ostatnio nie był), Mirek, nowy Marek, stary Marek :shock: (tego to dawno nie było), Szymon, nowy Mateusz, nowy w Warce Paweł und Ja.

Na początek jednak trochę historii.
20.07.2018 na jednym z naszych spotkań doszło do potyczki w Puerto Rico pomiędzy Magdą, Mirkiem i Krzyśkiem (któremu pewnie szło słabo od początku). Rozgrywkę wygrał Mirosław. Magdzie gra najwyraźniej się spodobała i obiecała Mirkowi: "Ja Cię jeszcze pokonam w Puerto Rico".
14.09.2019 kolejne spotkanie i kolejny pojedynek w Puerto Rico w składzie: Magda vs Mirek, Andrzej i Paweł (nie ten, który był dziś). Pojedynek plantatorów wygrywa niezawodny Mirosław przed Magdą. I znowu się nie udało, stary wyjadacz Mirosław niepokonany.

04.10.2019 ten piątek miał się okazać przełomowy....

9 osób to by można i na 3 stoły pograć, ale ostatecznie ponieważ Szymonowi zależało na zagraniu w Brass Birmingham zagraliśmy 4 + 5.
Ja, Szymon, stary Marek i Mateusz usiedliśmy do Brassa. Po wytłumaczeniu i to taki nie krótkim zaczęliśmy. Andrzej ciągle uderzał w naszą stronę "Co dalej era kanałowa?", "Zamierzacie to skończyć dziś?". Początek jest fajnie mapa pusta, jest gdzie budować, Ja tu, on tam, tamten na północy. Normalnie sielanka. Z czasem robi się ciasno, chce się więcej niż się ma możliwości, a tu Ci jeszcze taki Szymon otworzy TAKĄ możliwość jak już niby wiesz co zrobić. I znowu trzeba pomyśleć jak to wykorzystać. Szymonowi się to co wymyśliłem nie spodobało. Ale ja tylko zająłem to na co psychicznie się nastawiłem, że o tak jest moje - nie wiem skąd te pretensje. A Matusz to się wrył to się zgodzę. Jedziemy jedni z normalną szybkością, inni wolniej, jeszcze wolniej i poziom "Szymon" zarezerwowany dla Szymona właśnie ;). Era kanałowa się kończy (coś faktycznie długo) wyniki wyrównane. Era kolejowa to już jest ścisk na maksa (pierwszy raz grałem na 4 osoby). I pomimo, że psychicznie czuję, że wszystko powinno być moje, to nie wszystko się udaje zbudować. Każdy się wciska gdzie się da, łącząc koleją co się da. Miło z strony Szymona, że zbudował browar z 2 beczkami piwa, bo pozostali poczęstowali się tym niemal natychmiast oczywiście przy akompaniamencie szymonowych protestów. Gra kończy się z wynikami Marek 126, Ja zaraz za nim 125 daleko w tyle Szymon z 123 i 84 Mateusz. Gra podoba mi się bardzo, gra się długo, ale jest warta tego czasu.

W tym samym czasie na drugim stole Magda vs Mirek, Andrzej, Paweł i nowy Marek grają w Puerto Rico. Andrzej chyba przez te ciągłe zerkanie do nas nie skupił się uważnie na swojej grze i przegrał? Dobrze pamiętam? Grę wygrał Paweł, ale nie o to chodziło w graniu w Puerto Rico. Chodziło o starcie umysłów. Radlińska myśl plantatorska VS gołkowicka myśl plantatorska. Okazało się, że do trzech razy sztuka i Mirosław poległ w pojedynku z Magdą, która była ostatecznie druga. Mirek też na pudle na nieistotnym miejscu trzecim.
Magda upojona wygraną opuszcza spotkanie, Andrzej nie wiem czym się upoił, ale też musiał już pójść.
Pozostała trójka zagrała w "Na Skrzydłach". Co się działo nie wiem. Wiem, że nie było niemieckich lasów, łąk i jezior. Ponoć ptakom to nie przeszkadzało i i tak się osiedlały, najchętniej u Pawła, Który wygrał.

Na drugim stole po Brassie Marek opuszcza spotkanie, a nasza trójka w składzie: Ja, Mateusz i Szymon rozkładamy "Brzdęk". Nikomu się nie spieszy, powoli idą w dół po artefakty. Udało mi się dorwać dobre karty z "bucikami" do szybkiego ruchu, śmigam zbierając małpie bożki. Mateusz gdzieś tam obok mnie też dorwał jednego. Szymon z lewej dorwał klucz i skarb za 30pkt. Bez sensu ja go chciałem. Zabija potwory za kasę wybierając te, które dają mi i Mateuszowi brzdęki, zamiast te za więcej kasy. Z tej złośliwości zabrakło mu 1 hajsu na plecak, fest szkoda, żeby zabrać jeszcze artefakt za 25pkt. Tury idą szybko, każdy zaczyna się kierować do wyjścia. Smok atakuje leniwie, nikt nie miał nawet 5 ran z tego co pamiętam. Wszystkim udaje się wyjść (według Mirka bez sensu, głupia gra - kupię za 10zł, On i tak tego nie czyta ;p). Pojedynek złodziei wygrywa Szymon, drugi Ja, trzeci Mateusz. Za tydzień gramy już z dodatkami, jak Mirosław przyniesie. Musze mu napisać choć On może nic nie czyta co ja piszę? To najlepiej jak mu ktoś inny napisze.

Tyle z piątkowej relacji. Za tydzień postaram się być.
Nara

Awatar użytkownika
grymir
Użytkownik wspierający
Posty: 712
Rejestracja: 04 lis 2008, 22:21
Lokalizacja: Wodzisław Śl / Gołkowice

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: grymir » 06 paź 2019, 16:10

20.09.2019 Piątek, wodzisławska Warka
Ja myślę że wyścig był źle wytłumaczony, w apokalipsie Andrzej oszukiwał a niemieckie łąki kiedyś spalimy :evil: :twisted: :mrgreen:
Tak wiele gier a tak mało czasu

Awatar użytkownika
grymir
Użytkownik wspierający
Posty: 712
Rejestracja: 04 lis 2008, 22:21
Lokalizacja: Wodzisław Śl / Gołkowice

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: grymir » 06 paź 2019, 17:23

27.09.2019 Piątek, Wodzisław Śląski - Warka
Bloodborne the Card Game grałem drugi raz, myślałem czy nie kupić nawet po pierwszej partii no i nie kupię bo ma Marek i zawsze można w jego zagrać :D
Osadnicy Królestwa Północy fajna giera , wypadało by się popastwić nad Szymonem i jego złymi zasadami :lol: ale nie będę mu wypominał że źle wytłumaczył itp. itd. :wink:
Brzdęk no co tu pisać nic tylko czekać na dodatki
Hero Realms hmm nie było źle muszę jeszcze zagrać ale star realms jakoś bardziej mi podchodził
Tak wiele gier a tak mało czasu

Awatar użytkownika
grymir
Użytkownik wspierający
Posty: 712
Rejestracja: 04 lis 2008, 22:21
Lokalizacja: Wodzisław Śl / Gołkowice

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: grymir » 06 paź 2019, 17:53

04.10.2019 Piątek, Warka w Wodzisławiu Śląskim
Brass a właściwie Brassy bo są dwa teraz to dobre gry ale mają duże wady też jak dla mnie.

Puerto rico chylę czoła przed Magdą jak to mówią uczeń przerósł mistrza ale tak tego nie zostawię żądam szybkiego rewanżu :D

W siedliskach to moim ptakom niewiele ''tyci włos'' zabrakło do Pawłowych łąk a może źle policzyłem :D

Za 10 zł brzdęka niedoczekanie, dopisz dwa zera do tej dychy i w dolarach. :lol:
Jak bym wiedział co tam wypisujesz to bym nie czytał tego wszystkiego.

i jeszcze dodam choć nie chętnie; Sly świetne opisy spotkań, dzięki, oby tak dalej :)
Tak wiele gier a tak mało czasu

Awatar użytkownika
grymir
Użytkownik wspierający
Posty: 712
Rejestracja: 04 lis 2008, 22:21
Lokalizacja: Wodzisław Śl / Gołkowice

Re: (Wodzisław) Spotkania w Wodzislawiu (WCK)

Post autor: grymir » 17 paź 2019, 21:37

Pozwolę sobie wkleić z FB.
Tym razem relację z piątkowego spotkania napisał Marek:

Piontek, 11.10.2019 r.

"No to mamy piątunio. Ja po 4 nockach i ta jeszcze jedna czeka 😒
Dobrze nastawiony jestem, odebrałem dodatki do Brzdeka!, tyle co odfoliowałem. Przychodzi Sylwek z Andrzejem. Czekamy na Mirka, nieśmiało wyciągam "Po złoto i pajęczyny". Ogarniamy co w tym jest. Myślałem że od tego zaczniemy, ale tak sobie reakcje (może źle patrzyłem, hehe).
Dzwoni Mirek, może wstydził się wejść czy cuś 😝
Dodatek schowany, dogadujemy się w co grać. Pada na "51 stan". Nie grałem, "Osadnicy" raz, "Królestwa" (mam) dwa razy.
Mała dygresja - czuję się lekko przytłoczony worker plesmentem (pewno zarżnąłem) na spotkaniach. To nie moja brocha, strategie i takie tam, mnie nie ciągną. Ja Rpg i przygodówki 😁 "Krolestwa" mam, bo takie gry są, też się gra i spróbować też trzeba.
Ok wracając.
Szybkie wytłumaczenie reguł. Ja swoje - i tak będę ostatni 😁😜 Smiech, że znowu zaczynam. (Niu Płerto Rico - moje 40, przy 76 (chyba) i 49. No szał, nie moje tematy.) Powoli się rozkręca, no niemieckie strategie, gołkowice i budowlanka (Andrzej chyba 😉). O sobie nie powiem, się potraciłem, błąd na błędzie (i po ch... ta cegła 😝) Wychodzi, że mam czas 20, potem tyr. Rzucam, żeby sobie to strategicznie rozłożyli, żeby był czas na "Brzdek!" ehhh 😔 Przy moim pytaniu co z "kościołem" i 3 zasobami, Mirek zostaje wprowadzony w błąd. Miało to wpływ na jego zagrania później i w ogóle strategie. Dał tego upust na grupie messen.. hehe 😝 Niu zostałem z ręką w nocniku. Było tylko, to buduje, zabudowuje, tu idę i wyciągam. Ja klops. Miało być mało kart na ręce. Pewno - 6, 12 jakoś mieli 😁 Nie zwracałem na koniec uwagi, tak się wkręcili, hehe.
Wynik - Andrzej 48, Mirek 39 (chyba, Sylwek poprawi), Sylwek 32, mła 18, hehe.
Mamy 19 (strategia! hehe), "Brzdęk!" odpada, ehh...
Szkoda.
Pada na moje "Hero Realms". Wybieranie bohaterów, Andrzej - wybierzcie mi, oooo ten ma 60 hp - biorę 😁. W czterech to jakaś masakra, tak rynek się wertuje. Były potknięcia przy kartach, a "kolejną akcję którą kupisz", "jeśli zadasz 7 ob możesz dociągnąć kartę" itp. Pomagałem, podpowiadałem, żeby poznali zasady. Potem jak zapomnisz, każdego szkoda😎😝😝
Liczę że jeszcze pogramy, ma być przygoda 😁😁
Było bicie, ubijanie czempionów. Andrzej - "a czemu tak czy tak zrobił". A jak jego kolejka - "Mirek przygotuj licznik hp" hehehe 😝
Graliśmy kto pierwszy ubije, wygrywa. Gratki Andrzej!👍🎉😝
Było fajnie, miło, trochę śmiechu.
Teraz 2 tyg. mam drugą zmianę. Tyle czasu nie pogram, szkoda.
Do następnego 👋
P.S. Jak wychodziłem, Sylwek z Mirkiem grali "Na skrzydłach". Wynik - 73/73. Jak na moje oko, ten który ma więcej jaj wygrywa 🧐
Akandill"

Marku, bardzo dziękuję za świetną relację :)

Pozdroofka


No co by tu dodać no chyba tylko że czułem się oszukany :roll: :lol:
Tak wiele gier a tak mało czasu

ODPOWIEDZ