Teomachia

Masz pytanie o zasady jakiejś gry - zamiast pisać na forum ogólnym, napisz osobnego posta na tym podforum. Uwaga! W tytule wątku podaj nazwę gry (i krótko czego dotyczy pytanie)!
Awatar użytkownika
Coval
Posty: 36
Rejestracja: 20 maja 2009, 19:41
Lokalizacja: Warszawa

Teomachia

Post autor: Coval » 01 paź 2012, 17:59

Witam

Właśnie zakupiłem najnowszy produkt FGH.
Instrukcja nie jest idealna, więc pojawiły się pierwsze wątpliwości.
1. W instrukcji jest napisane, aby zsumować przed bitwą żetony czcicieli aby sprawdzić kto jaką ma siłę początkową. Jednak zasady licytacji uniemożliwiają zakończenie licytacji z różną ilością żetonów. "Faza licytacji kończy się gdy jeden z graczy, wyrówna stawkę, lub obaj zdecydują się czekać (co jest możliwe do wykonania tylko wtedy gdy stawki są równe). ?
Czy mógłby ktoś to jasno i precyzyjnie wyjaśnić ?
2. Podczas gry próbnej na "Kotle" w Warszawie - człowiek który mnie uczył grać, twierdził że za poddanie nie traci się wiernych a jedynie traci możliwość pierwszego wyboru z toru modlitw.

pozdrawiam
Coval
2 kamienie za jedną owce !!! To oburzające :)

Awatar użytkownika
Ink
Administrator
Posty: 2652
Rejestracja: 17 gru 2007, 09:53
Lokalizacja: Lublin
Has thanked: 15 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Re: Teomachia

Post autor: Ink » 01 paź 2012, 20:21

Ad.1. Tak wygląda. Zakładam, że ta zasada jest na wypadek jakichś kart, które mogłyby modyfikować siłę wyznawców.
Ad.2. W instrukcji stoi explicite: "Przegrany w rozdaniu (gracz, który opuścił swoich wyznawców bądź przegrał bitwę) odrzuca do banku wszystkie żetony czcicieli ze swojej stawki.

Awatar użytkownika
Coval
Posty: 36
Rejestracja: 20 maja 2009, 19:41
Lokalizacja: Warszawa

Re: Teomachia

Post autor: Coval » 01 paź 2012, 23:29

Dzięki.
Można to było jednak napisać w instrukcji i nie byłoby problemu.
2 kamienie za jedną owce !!! To oburzające :)

Adam Kwapiński
Użytkownik wspierający
Posty: 106
Rejestracja: 01 gru 2011, 10:59

Re: Teomachia

Post autor: Adam Kwapiński » 03 paź 2012, 17:19

Odpowiedzi Inka jak najbardziej poprawne. I słuszna ocena sytuacji związanej z siłą wyznawców. Są różne karty, które mogą ją zmienić stąd taki zapis w instrukcji. Ale wydaje mi się, że jest on dość jednoznaczny. Są pewne kwestie, które sprawiają, że w przypadku wątpliwości dotyczących zasad należy trzymać się precyzyjnych zapisów w instrukcji (szczególnie jeśli chodzi o nazewnictwo i kolejność wykonywania niektórych czynności). Staraliśmy się aby wszystko zostało zapisane bardzo precyzyjne uważając to za trochę ważniejsze niż łatwe i intuicyjne podejście do niektórych kart. Na pewno pojawią się pewne rzeczy, których nie przewidzieliśmy ze względu na ilość kombinacji (taki urok karcianek z dużą ilością unikalnych kart) ale mam nadzieję, że dzięki językowej precyzji będzie ich bardzo niewiele.

Lartes
Użytkownik wspierający
Posty: 105
Rejestracja: 18 lip 2011, 15:49

Re: Teomachia

Post autor: Lartes » 26 lis 2012, 19:46

Jak dokładnie rośnie poziom konfliktu? Od 0 czy od 1? W pierwszym rozdaniu obaj gracze ustawią w stawce po 1 żetonie wiernego, a maksymalnie ilość ta dojdzie do 3?

Jak to dokładnie działa? :roll:

Edit - doczytałem, czas na lepsze okulary...

Adam Kwapiński
Użytkownik wspierający
Posty: 106
Rejestracja: 01 gru 2011, 10:59

Re: Teomachia

Post autor: Adam Kwapiński » 29 lis 2012, 10:15

Mimo wszystko z lekkim opóźnieniem odpowiem jakby ktoś miał podobny problem. Poziom konfliktu startuje od 1 wiernego i rośnie o kolejnego za każdym razem kiedy przetasujemy talię żywiołów (przetasowujemy ją kiedy przed rozłożeniem układu żywiołów pozostało w niej mniej niż 5 kart) czyli standardowo po 4 rozdaniach. W ten sposób poziom konfliktu będzie podnosił się aż osiągnie poziom 3 wiernych powyżej, którego nie może już wzrosnąć.

serdel
Posty: 8
Rejestracja: 29 mar 2010, 19:57

Re: Teomachia

Post autor: serdel » 09 mar 2013, 22:08

Witam,

Zagrałem 2 gry w Teomachie - jedną podstawową (przyznam że dość nudna) i jedną zaawansowaną (tu już było ciekawiej). Od razu pojawiła się pewna nieścisłość odnośnie zasad: jak traktowane są wartości w licytacji? Czy jeśli przeciwnik przebija licytację np. o kapłana to druga osoba może ją przebić trzema wiernymi? W takiej sytuacji 'przewaga' w licytacji robi się na +1 i druga osoba nie ma za bardzo jak tego zrównać. Graliśmy więc tak że jeśli ktoś podbijał o kapłana to druga strona musiała dołożyć przynajmniej kapłana do zrównania i ewentualnie po tym dodatkowych wiernych (lub oczywiście od razu dwóch kapłanów lub proroka).

I drugi poważniejszy problem - w grze zaawansowanej mój przeciwnik grał boginią Danu. Charakterystyka tej bogini sprawia że niezmiernie łatwo zbiera się żetony cudów. Gra szła nawet sprawnie ale w pewnym momencie przestała mieć sensu i było to w momencie gdy wspomniany wyżej gracz wykupił kartę mitów wojownika Cu Chulainn. Nie wiem czy dobrze zrozumieliśmy zasadę działania tej karty, jednak po jej wyłożeniu ja nie miałem w zasadzie szans na wygranie ani jednej bitwy (zwłaszcza że mechanizm podbijania był taki jak opisałem wyżej). Algorytm był prosty - gracz kontrolujący Cu Chulainn'a każdą licytację podbijał zawsze o jednego kapłana. Gdy ja zrównałem licytację dokładając swojego kapłana i rozpoczynała się bitwa Cu Chulainn od razu wyrzucał mojego kapłana (do puli gracza czy do banku? graliśmy że do mojej puli) i każdą bitwę zaczynałem na -5. Oznaczało to że musiałem mieć na ręce przynajmniej jeden atak na minimum +5 by wyjść na zero. Nie trzeba pisać że gracz 'celtycki' również dysponuje swoimi atakami więc ja oprócz jednego ataku +5 musiałem mieć inne ataki (nie jest to częsta sytuacja w grze mimo że około 1/3 mojej tali składała się z ataków). Nie ma tutaj mowy o blefowaniu dużą licytacją gdyż mój przeciwnik miał pewność że prawie każdą bitwę wygra i zawsze podbijał o tego jednego kapłana którego ja ostatecznie musiałem zrównać. W przypadku gdy gracz przeciwny miał rozdanie bez ataków na ręce zwyczajnie pasował (ale było to może raz na 5-6 rozdań). W takiej sytuacji uznaliśmy że gra nie ma dłużej sensu bo prowadzi tylko do powolnej agonii. Po grze przeglądaliśmy karty innych bogów i nie widziałem innej tak potężnej karty mitów oprócz Fenrisa. Jednak Fenris kosztuje 4 punkty mitów, nie gwarantuje wygranej gry i ponadto bogowie nordycy o wiele trudniej zdobywają żetony mitów niż Danu... Suma sumarum gra skończyła się raczej na rozczarowaniu i niesmaku ale ufam że to my coś źle zrozumieliśmy. Może ktoś wyjaśnić?

Awatar użytkownika
Kasper
Użytkownik wspierający
Posty: 200
Rejestracja: 04 gru 2010, 00:04
Lokalizacja: Gdynia

Re: Teomachia

Post autor: Kasper » 10 mar 2013, 20:59

Witam

W pierwszej kwestii... W instrukcji napisano, że aby przebić stawkę należy najpierw ją wyrównać a potem dołożyć do niej dodatkowo jeden wybrany żeton czciciela. W związku z tym pierwszy przykład z trzema wiernymi w ogóle nie wchodzi w rachubę. W drugim przykładzie: „jeśli ktoś podbijał o kapłana to druga strona musiała dołożyć przynajmniej kapłana do zrównania i ewentualnie po tym...” mógł dołożyć drugi żeton np. kolejengo kapłana lub wiernego albo proroka. Nie można od razu położyć proroka – najpierw trzeba wyrównać. Należy też zwrócić uwagę na dwa zapisy: „Przy podbijaniu bądź przebijaniu stawki nie można używać żetonów, których przeciwnik nie ma już w swojej wspólnocie...”
A jeśli chce się go w ten sposób zmusić do „rozmienienia” żetonów to należy pamiętać, iż z rozmieniania można skorzystać z sytuacji gdy we wspołnocie brakuje tylko jednego rodzaju czcicieli.

Jeśli idzie o drugi problem to moje rozumowanie względem tej karty jest takie samo. Zagrywam kartę mitu kładę ją przed sobą, jej tekst obowiązuje do końca rozgrywki, chyba, że zostanie odrzucona. Przed bitwą kiedy mam na ręku dobre karty dokładam Cu Chulaina do stawki i usuwam kapłana albo wiernego. Więc przeciwnik rozpoczynając fazę bitwy jest od razu 2 lub 5 punktów do tyłu tyle, że przejmuje inicjatywę. Jeśli nie wygra bitwy karta mitu pozostaje...
Sam jestem ciekawy jak autor odpowiedziałby na ten problem.

Rumcajs
Użytkownik wspierający
Posty: 137
Rejestracja: 31 sie 2012, 09:24

Re: Teomachia

Post autor: Rumcajs » 10 mar 2013, 22:08

Cześć

Jestem po kilku partiach i zebrało się kilka pytań.
1. Na kartach miejsc napisane jest: "Postaw np.: kapłana..." Mam go postawić na karcie, czy dodać do stawki?
2. Czy podczas rozgrywki mogę przeglądać swoją talie i stos kart odrzuconych? Wiem jak działa to w innych grach karcianych ale jakoś nie znalazłem albo przeoczyłem zapis w instrukcji na ten temat.
3. Czy zwrot: "Na początku fazy bitwy" jest równoznaczny ze sformułowaniem: "Przed bitwą" ? Pierwszy zapis jest precyzyjny ale drugi może dotyczyć np. ostatniej fazy licytacji która też jest przed bitwą.

Dzięki za pomoc

serdel
Posty: 8
Rejestracja: 29 mar 2010, 19:57

Re: Teomachia

Post autor: serdel » 10 mar 2013, 22:19

Kasper pisze: Jeśli idzie o drugi problem to moje rozumowanie względem tej karty jest takie samo. Zagrywam kartę mitu kładę ją przed sobą, jej tekst obowiązuje do końca rozgrywki, chyba, że zostanie odrzucona. Przed bitwą kiedy mam na ręku dobre karty dokładam Cu Chulaina do stawki i usuwam kapłana albo wiernego. Więc przeciwnik rozpoczynając fazę bitwy jest od razu 2 lub 5 punktów do tyłu tyle, że przejmuje inicjatywę. Jeśli nie wygra bitwy karta mitu pozostaje...
Sam jestem ciekawy jak autor odpowiedziałby na ten problem.
Dzięki za odpowiedź. Tutaj wskazałeś rzekłbym bardzo nieefektywne zastosowanie Cu Chulaina. Ja mając taką kartę nawet ze słabym atakiem na ręce zaryzykowałbym licytację i od razu licytację końcową podbijam o kapłana żeby przeciwnik musiał zrównać (lub przebić ale wtedy ja zrównam) i wyeliminować go(tego kapłana) na starcie - każdą potyczkę mogę w ten sposób rozgrywać z przewagą 5 punktów. Więc do puki przeciwnik ma kapłanów podbijamy o kapłana i zawsze jesteśmy na +5 w bitwie. Fakt że on ma inicjatywę jest raczej plusem bo nie musimy od razu wystawiać swojego ataku i czekamy co on zrobi, ale to już zależy od kart. Nie mniej jednak ja Cu Chulaina zagrałbym troszkę później gdy już wyłapie jakie ataki przeciwnik dobrał w początkowym rozdaniu (ataki zdobywane przez niego z toru mitów trzymam w pamięci) i wtedy na podstawie swojej ręki oceniam tylko, czy przeciwnik może mieć szansę wygrania ze mną mimo handicapu -5. Jeśli nie to zawsze wystawiam go z raczej spokojnym sumieniem do walki 'kasując' przeciwnikowi kapłanów (odpadają oni do banku czy do puli przeciwnika?) lub zmuszając go do pasa. Tak można go po prostu 'wykańczać' i nawet jeśli w końcu trafi się rozdanie kiedy Cu Chulain zginie to myślę że wcześniej zrobi miażdżące braki w żetonach wroga... (przynajmniej wszystkich kapłanów bo z usuwaniem wiernych przewaga -2 jest już dość ryzykowana)Niestety karta mocna niezbilansowana zwłaszcza w sytuacji gdy bogini Danu tak łatwo zdobywa żetony mitów.

Awatar użytkownika
Kasper
Użytkownik wspierający
Posty: 200
Rejestracja: 04 gru 2010, 00:04
Lokalizacja: Gdynia

Re: Teomachia

Post autor: Kasper » 10 mar 2013, 22:40

Na karcie jest napisane: "usuń" więc kapłani lądują w banku.
Wiesz, może tak jak napisał Rumcjas szkopuł tkwi w zwrocie: "Przed bitwą" ? Bo jeśliby dotyczył wcześniejszej fazy to karta ta nie jest już tak silna. Nawiasem mówiąc karta Gae Bologa jest też potężna.

Awatar użytkownika
Kasper
Użytkownik wspierający
Posty: 200
Rejestracja: 04 gru 2010, 00:04
Lokalizacja: Gdynia

Re: Teomachia

Post autor: Kasper » 10 mar 2013, 23:00

Co do pytań Rumcajsa...
1. Ja stawiam wymaganego czciciela na karcie. Natomiast po dwukrotnym przegraniu bitwy i odrzuceniu miejsca czciciel wraca do wspólnoty (gdybym miał usuwać kartę usuwałbym i czciciela)
2. Jakoś w instrukcji nie znalazłem nic na temat przeglądania talii i stosu kart odrzuconych, ale przeważnie jak sam pewnie wiesz przeglądać można stos kart odrzuconych.
3. Czekam na wypowiedź autora.

Rumcajs
Użytkownik wspierający
Posty: 137
Rejestracja: 31 sie 2012, 09:24

Re: Teomachia

Post autor: Rumcajs » 11 mar 2013, 10:32

Na kilku kartach znajduje się zwrot: "Dobierz ... kartę/karty. Dobieram ze swojej talii czy z talii modlitw?
Pytam dlatego gdyż na innych kartach jest sprecyzowane np.: "Dobierz jedną kartę ze swojej talii"

I jeszcze jedno. Zgodnie z instrukcją w fazie licytacji jak i w fazie bitwy aktywny gracz może zagrać wybraną ilość kart efektów i miejsc/ataków. Wybraną ilość a więc dowolną? Jeśli tak to czy mogę zagrać np.: dwie karty efektu od razu albo dwa ataki? Czy też mimo, iż mogę zagrać dowolną ilość tych kart muszą być one zagrywane naprzemiennie?

Dziękuje za pomoc

Adam Kwapiński
Użytkownik wspierający
Posty: 106
Rejestracja: 01 gru 2011, 10:59

Re: Teomachia

Post autor: Adam Kwapiński » 11 mar 2013, 15:10

Spróbuję odpowiedzieć na większość pytań:

1. Miejsca - po zniszczeniu karta miejsca wraca do talii gracza natomiast żeton czciciela trafia do banku.

2. CuChulainn - jest potężny. Natomiast stosunkowo drogi i wbrew pozorom można go łatwo stracić. Używamy go jak już dojdzie do bitwy ale przed zagraniem jakiegokolwiek ataku. Danu oczywiście dość łatwo zdobywa żetony cudów natomiast jest to związane z pewnym kosztem. Po pierwsze traci na to wyznawców wycofując się z kolejnych rozdań. Dodatkowo aby to zrobić musi posiadać dość dużo kart mocy w talii (co zmniejsza ilość ataków i efektów). Generalnie przy dużej ilości testów niedostrzegliśmy jakiegoś poważnego niezbalansowania CuChulainna.

3. Karty zawsze dobierane są z własnej talii chyba, że treść karty mówi inaczej (patrz Inspiracja).

4. Można zagrywać więcej niż jedną kartę efektu lub ataku w swojej fazie. Nic nie stoi na przeszkodzie aby zagrać jednocześnie dwa efekty/ataki. Oczywiście należy je rozliczyć jeden po drugim.

5. Jeśli chodzi o przeglądanie talii i kart odrzuconych to chyba faktycznie tej informacji zabrakło w instrukcji. Rozwiewając wszelkie wątpliwości karty odrzucone (swoje) można przeglądać - talii już nie.

Rumcajs
Użytkownik wspierający
Posty: 137
Rejestracja: 31 sie 2012, 09:24

Re: Teomachia

Post autor: Rumcajs » 11 mar 2013, 18:38

Dzięki za rozwianie wątpliwości.
Jeszcze jedno. Na początku rozgrywki wybieramy 10 kart, potem odrzucamy 2 z pozostałych 8 powstaje nasza talia z czego 5 bierzemy na rękę. I teraz pytanie w pierwszym rozdaniu wybieramy 5 kart z 8 czy też tasujemy wszystkie 8 a następnie dociągamy 5 wierzchnich?

serdel
Posty: 8
Rejestracja: 29 mar 2010, 19:57

Re: Teomachia

Post autor: serdel » 11 mar 2013, 18:59

Adam Kwapiński pisze: 2. CuChulainn - jest potężny. Natomiast stosunkowo drogi i wbrew pozorom można go łatwo stracić. Używamy go jak już dojdzie do bitwy ale przed zagraniem jakiegokolwiek ataku. Danu oczywiście dość łatwo zdobywa żetony cudów natomiast jest to związane z pewnym kosztem. Po pierwsze traci na to wyznawców wycofując się z kolejnych rozdań. Dodatkowo aby to zrobić musi posiadać dość dużo kart mocy w talii (co zmniejsza ilość ataków i efektów). Generalnie przy dużej ilości testów niedostrzegliśmy jakiegoś poważnego niezbalansowania CuChulainna.
Czyli w takim razie dobrze opisałem działanie karty CuChulainn i nie było tam niedopatrzenia odnośnie zasad? Można dzięki tej tali zmusić przeciwnika do rozpoczynania każdej bitwy (do puki ma kapłanów) na -5 pozbawiając go na starcie jednego kapłana (czyli kapłan jest usuwany do banku, nie do puli). W takim razie nie powiedziałbym żeby łatwo było stracić tę kartę mitów... Dzięki niej można wyczyścić wszystkich kapłanów i potem proroków przeciwnika (podbijając o kapłana zmuszamy przeciwnika do rozmienienia żetonu proroka kiedy wykasowaliśmy już wszystkich kapłanów), przy założeni że za każdy razem wygramy bitwę, którą przecież 'na dzień dobry' rozpoczynamy na +5. Jeśli chodzi o Danu to mój przeciwnik używał jej zdolności do pozyskania żetonów cudów praktycznie co turę (na początku gry) i tylko w mniej więcej co drugim razie musiał wykładać karty mocy z ręki (robił to tak czy siak by zagrywać efekty).
Więc już wyłania się banalna taktyka - od samego początku gry uzbierać jak najszybciej 3 żetony mitów puki jeszcze poziom konfliktu jest na 1, jednocześnie 'przewijając' talie cudów aż natrafimy na CuChulainn'a. W tym czasie trzeba bacznie analizować jakie ataki przeciwnik zagrywa z tali początkowej i jakie kupuje z toru mitów. Jak już tylko uzbieramy 3 tokeny mitów i odsłonimy naszego herosa, to wysyłamy go co turę pamiętając by zawsze podbijać stawkę o kapłana, których sukcesywnie wyrzucamy przeciwnikowi do banku. Gdy dojdzie nam słabsza ręka a wiemy że przeciwnik ma (jeśli w ogóle ma) ataki które mogą nas pokonać mimo braku kapłana to po prostu to rozdanie odpuszczamy albo pasem albo walczymy bez CuChulainna. Więc już na samym początku gry możemy zrobić spustoszenie, bo jest mało prawdopodobne by na jeszcze świeżej tali przeciwnikowi udało się cokolwiek wygrać na przewadze +5. Jak napisałem w grę grałem tylko dwa razy ale nie widzę słabych punktów w tej taktyce. Może posiadacze gry będą chętni przetestować czy ten mechanizm działa. Jeśli działa faktycznie to można pomyśleć nad erratą do karty.

Awatar użytkownika
Kasper
Użytkownik wspierający
Posty: 200
Rejestracja: 04 gru 2010, 00:04
Lokalizacja: Gdynia

Re: Teomachia

Post autor: Kasper » 11 mar 2013, 19:48

Rumcajs pisze:Dzięki za rozwianie wątpliwości.
Jeszcze jedno. Na początku rozgrywki wybieramy 10 kart, potem odrzucamy 2 z pozostałych 8 powstaje nasza talia z czego 5 bierzemy na rękę. I teraz pytanie w pierwszym rozdaniu wybieramy 5 kart z 8 czy też tasujemy wszystkie 8 a następnie dociągamy 5 wierzchnich?
W grach deck-buldinowych w które ja grałem po złożeniu iluś tam kart w talię nawet na początku następowało tasowanie a potem dobór kart na rękę więc zakładam, że i w tej grze jest tak samo.

Adam Kwapiński
Użytkownik wspierający
Posty: 106
Rejestracja: 01 gru 2011, 10:59

Re: Teomachia

Post autor: Adam Kwapiński » 11 mar 2013, 21:03

Wybieramy 10. Dwie z nich odrzucamy, następnie resztę tasujemy i dopiero wtedy dobieramy 5. Po pierwszym rozdaniu dojdzie nam 9 karta. W efekcie czego (zakładając, że nie dobieraliśmy dodatkowych kart) dobierzemy 3 karty z początkowych 8, które pozostały w talii oraz dwie z pozostałych - oczywiście po przetasowaniu stosu kart odrzuconych (a więc 5 z pierwszego rozdania i jednej dobranej w fazie modlitw).

Wracając do CuChulainna. Uzbieranie Danu 3 znaczników cudów nie jest takie proste - chociaż tutaj trzeba odpowiednio to rozgrywać. Generalnie przeciwko każdemu bóstwu gra się zupełnie inaczej ale w przypadku Danu jeśli ktoś nastawił się na szybkie dobranie żetonów cudu potrzebuje kart mocy. Może je mieć ale w swojej początkowej talii - wtedy jednak jest słabszy w przypadku bitwy. Druga opcja to liczenie na złożenie kart w układzie żywiołów. Tutaj jednak musi dotrwać przynajmniej do odkrycia 4 karty (chociaż wtedy szansę na 4 różne żywioły są dość mizerne), albo do 5 co nadal bez wsparcia z ręki nie gwarantuje sukcesu. Dodatkowo granie Danu z nastawienie na tę taktykę z reguły utrudnia granie silnych ataków z jednego koloru w liczbie większej niż 1 na bitwę. A to zdecydowanie za mało przy dobrze złożonych deckach. Szczególnie jeśli przeciwnik gra w pierwszych rozdaniach agresywnie (jeśli ma do tego jakiekolwiek podstawy oczywiście). Poświęcenie proroka czy nawet kapłana za odkrycie kolejnej karty mocy i potencjalny żeton cudu jest baaaardzo drogą inwestycją.

Dodatkowo przy dobrze złożonych deckach wartości ataków w bitwach bardzo często sięgają ponad 20 - używając zdolności niektórych bóstw nawet więcej. Dlatego +5 z CuChulainna wcale nie jest aż tak mocne (wystarczy spojrzeć na zdolność Isztar, Aresa czy Posejdona, którzy dość łatwo mogą uzyskać podobny bonus).

Generalnie myślę, że po kolejnych partiach łatwo zobaczysz, że jest tutaj bardzo wiele potężnych kart i kombinacji - CuChulainn wcale nie jest najpotężniejszą z nich chociaż początkowo może się taki wydawać.

serdel
Posty: 8
Rejestracja: 29 mar 2010, 19:57

Re: Teomachia

Post autor: serdel » 11 mar 2013, 22:02

Kwestia zasad została rozstrzygnięta więc dalsze wnioski odłożę do czasu gdy będę miał okazję pograć trochę więcej. Jak do tej pory moje doświadczenia z CuChulainnem były takie, że byłem bezradny - z handicapem -5 do każdej bitwy nawet gdy raz zagrałem atak +10 mając nadzieje na wyeliminowanie herosa, dostałem ripostę +7 i niestety nie mogłem nic zrobić bo drugi atak był w innym kolorze. Więc co torę byłem zmuszony do podjęcia starcia 'na -5' (którego de facto nie wygrałem ani razu) lub spasowania. A w dodatku my graliśmy że kapłan odrzucony wraca do mojej wspólnoty bo wyrzucanie go do banku wydawało nam się kompletnym przegięciem. Więc taka partia sprawiła, że pozostał spory niesmak po grze, bo bardzo nie lubię karcianek i planszówek gdzie pojedyncze karty wygrywają grę. Mam nadzieje, że się mylę w tej kwestii bo idea gry jest ciekawa i mimo że texas holdem jest 'stary jak świat' to w świecie karcianek jest to (przynajmiej dla mnie) nowość i całkiem nieźle zaimplementowana. Jeśli ktoś będzie miał okazje grać CuChulainnem w opisany prze ze mnie sposób to może podzieli się rezultatami rozgrywki - zachęcam. Nie mniej jednak dziękuje za sprostowanie pytań o zasady.

Bowman
Użytkownik wspierający
Posty: 110
Rejestracja: 12 gru 2012, 14:05

Re: Teomachia

Post autor: Bowman » 11 mar 2013, 23:15

Mam jedno pytanko:

Kiedy podczas pierwszej fazy licytacji jeden z graczy spasuje przechodzimy od razu do fazy rozliczenia. Wykonujemy opisane w niej czynności po czym następuje faza rozpoczęcia - dobór kart i wyłożenie talii żywiołów. I teraz skoro w poprzednim rozdaniu odkryte zostały tylko 3 karty to czy odrzuca się tylko te 3 a pozostałe 2 odkrywa i dociąga kolejne 3 przy czym jedną odkrywa, czy też zgarnia się wszystkie 5 (3 odkryte i 2 zakryte) i wykłada 5 nowych?

Adam Kwapiński
Użytkownik wspierający
Posty: 106
Rejestracja: 01 gru 2011, 10:59

Re: Teomachia

Post autor: Adam Kwapiński » 12 mar 2013, 00:18

Bowman - spadają wszystkie karty i ostatnie dwie nie są odkrywane. To zapewnia stałą dynamikę jeśli chodzi o poziom konfliktu i wprowadza trochę niepewności w pojawiających się kartach żywiołów.

Serdel - jeśli będzie kiedyś okazja na jakimś konwencie to zapraszam na nasze stoisko. Chętnie zmierzę się z Twoją taktyką - jak wygrasz to nawet jakaś nagroda się znajdzie;p
Oczywiście nie twierdzę, że tej gry nie da się złamać a balans jest idealny. Znając karcianki wcześniej czy później jakiś gracz zaskoczy nas patentem, który będzie dawał bardzo potężną przewagę. Natomiast metoda, którą opisałeś mimo, że przy początkowym zapoznawaniu się z grą może wydawać się dość mocna nie jest "game breaker'em" - tutaj dużo więcej zależy od złożenia talii niż bogów i kart mitów.

Awatar użytkownika
Shubgami
Użytkownik wspierający
Posty: 183
Rejestracja: 19 sty 2013, 12:51
Lokalizacja: województwo śląskie
Kontakt:

Re: Teomachia

Post autor: Shubgami » 28 maja 2013, 23:48

Cześć,

przyszła do mnie dzisiaj Teomachia i przyznam mam problem ze zrozumieniem niektórych rzeczy (na razie zagłębiliśmy się w rozgrywkę podstawową).

No to od początku...

@Adam Kwapiński:

"Wybieramy 10. Dwie z nich odrzucamy, następnie resztę tasujemy i dopiero wtedy dobieramy 5. Po pierwszym rozdaniu dojdzie nam 9 karta. W efekcie czego (zakładając, że nie dobieraliśmy dodatkowych kart) dobierzemy 3 karty z początkowych 8, które pozostały w talii oraz dwie z pozostałych - oczywiście po przetasowaniu stosu kart odrzuconych (a więc 5 z pierwszego rozdania i jednej dobranej w fazie modlitw)." - proszę rozjaśnij to jeszcze, bo zupełnie nie rozumiem... Ja to widzę tak: po pierwszym rozdaniu zostają trzy niezużyte karty, reszta odpada, chyba, że jest kartą ataku, to ją dokładamy do tych trzech. Więc powiedzmy, że miałam jedną kartę ataku, którą zużyłam, zatem mam 4 karty. No i przed drugim rozdaniem to samo - wymiana kart, odrzucanie do 8. I wtedy mam 8 nowych i 4 stare (powiedzmy, że nie dobierałam karty z tego toru modlitw) i je tasuje i ciągnę z tych 12 pięć kart? W ogóle nie mogę ogarnąć tego mojego stosu kart odrzuconych. No bo po rozdaniu odrzucam karty mocy, trwałe karty efektów (nietrwałe są już podczas rozgrywki odrzucane) i to, co zostało mi na ręce... Ale co się z tym potem dzieje? Czy nietrwałe karty efektów, które odrzucam w trakcie rozgrywki lądują na inny stos niż te karty, które odrzucam w fazie rozliczenia? Pomocy!

Druga rzecz to karty miejsc, które mają następujący opis: Postaw... Czy ten postawiony czciciel tam sobie jest po prostu, żeby karta działała, jak możemy z niej skorzystać (tj. kontrolujemy odpowiednią ilość kart z danej sfery)? Czy ona wlicza się do stawki i dzięki temu mamy przewagę? Czy jeśli wlicza się do stawki, to to jest taki naddatek, czy przeciwnik może to wyrównać? Czy jeśli przegram i zaznaczę kartę miejsca, to po wygranym następnym rozdaniu mogę ją odznaczyć? Bo rozumiem, że jeśli po wygranej jej nie mogę odznaczyć to po prostu wystarczą dwie przegrane żeby stracić daną kartę i czciciela, który jest na niej?

Czy jeśli karta obniża mi o jeden kontrolę kart danej sfery, to może to spaść do zera, że w ogóle danej karty ze sfery nie będę musiała kontrolować?

Nie rozumiem karty Inspiracja (efekt), być może dlatego, że trochę nie ogarniam tego mojego stosu kart odrzuconych. Mam też problem z kartą Pasja (efekt) - Zamień żeton kapłana ze swojej stawki na żeton proroka z banku... Czyli opłaca mi się to tylko wtedy, kiedy wygrywam? Bo ten kapłan ląduje w banku, a ja mam w stawce, która do mnie wraca bardziej wartościowego proroka?

I jeszcze jedno... czy karta Nieśmiertelność jest efektem? W instrukcji widzę, że jest na niej napis efekt, ale konkretne karty w talii nie mają tego napisu...

Na razie to tyle. Będę wdzięczna za odpowiedzi.

Adam Kwapiński
Użytkownik wspierający
Posty: 106
Rejestracja: 01 gru 2011, 10:59

Re: Teomachia

Post autor: Adam Kwapiński » 30 maja 2013, 00:23

Najważniejsza rzecz to fakt, że każdy z graczy ma swoją talię i swój własny stos z odrzuconymi kartami. Za każdym razem kiedy kończy nam się talia przetasowujemy odrzucone karty i tworzymy z nich "nową" talię, z której będziemy dobierać karty itd. Dlatego żadne karty nie "odpadają", bo będą one wielokrotnie do nas wracać w trakcie rozgrywki.

Po danym rozdaniu wszystkie użyte karty (ataki również) oraz te które pozostały nam na ręce lądują na naszym stosie kart odrzuconych. Czyli po pierwszym rozdaniu zakładając, że nie zagramy nic co pozwala dociągać w jakiś sposób karty w talii pozostaną nam 3 karty. W stosie kart odrzuconych będziemy mieli 6 kart (5 to te które mieliśmy na ręku w rozdaniu i dodatkowo jedna dobrana z toru modlitw - tutaj bardzo ważna rzecz gracz musi po każdym rozdaniu dobrać jedną kartę z tego toru - to jest absolutnie obligatoryjne). Dobieramy 3 pozostałe karty następnie przetasowujemy stos kart odrzuconych i dociągamy z niego jeszcze 2 karty tak aby na początku kolejnego rozdania mieć na ręku ponownie 5 kart.

Co do efektów trwałych to jedyna różnica jest taka, że do końca rozdania pozostają na stole i dopiero po jego zakończeniu trafiają na stos kart odrzuconych danego gracza.

Jeśli chodzi o miejsca to znajdujący się na nim czciciel jest jedynie dodatkowym kosztem, który stracimy kiedy miejsce ulegnie zniszczeniu (drugie przegrane rozdanie - tutaj nie ma możliwości "odtapowania" miejsca). Sami czciciele znajdujący się na jakichkolwiek miejscach nie wliczają się do stawki ani do innych efektów kart.

Obniżenie wymagań jeśli chodzi o jakąś sferę (np. przy okazji użycia karty koniunkcja sfer) może sprawić, że nie będziemy wymagali ani jednej karty z danej sfery pod naszą kontrolą.

Co do Inspiracji pozwala natychmiast po zagraniu umieścić jedną z kart z toru modlitw na naszym stosie kart odrzuconych. Chodzi o zdobywanie w ten sposób mocnych kart, które chcemy dodać do naszej tali zanim przeciwnik zawinie nam je z przed nosa. Pasja działa tylko i wyłącznie jeśli wygramy starcie. W innym wypadku zamiana nie ma sensu, bo i tak stracimy tego proroka.

Karta Niśmiertelność jest efektem - niestety w trakcie składu wkradł nam się błąd i mamy czarny pasek bez żadnego napisu dotyczącego typu karty.

Awatar użytkownika
Shubgami
Użytkownik wspierający
Posty: 183
Rejestracja: 19 sty 2013, 12:51
Lokalizacja: województwo śląskie
Kontakt:

Re: Teomachia

Post autor: Shubgami » 30 maja 2013, 11:53

Czyli nowe karty zdobywamy tylko dzięki innym kartom, które pozwalają nam coś ewentualnie dobrać i co rozdanie z toru modlitw?

Ps. Dzięki za obszerną odpowiedź, już mam wszystko prawie rozjaśnione. :)

paralelizm
Użytkownik wspierający
Posty: 143
Rejestracja: 21 lut 2013, 16:01
Lokalizacja: Warszawa

Re: Teomachia

Post autor: paralelizm » 23 cze 2013, 08:47

zgodnie z sugestią przeniosłem pytanie do innego wątku :)
Ostatnio zmieniony 23 cze 2013, 14:35 przez paralelizm, łącznie zmieniany 1 raz.
"trucizna w małych dawkach jest najlepszym lekarstwem"

ODPOWIEDZ