Malowanie planszówkowych figurek

Własnoręczne działania twórcze: upiększanie, inserty, malowanie figurek, tworzenie prototypów, stoły do planszówek itp.
Awatar użytkownika
lunatykuku
Użytkownik wspierający
Posty: 187
Rejestracja: 03 lis 2016, 18:22

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: lunatykuku » 11 wrz 2018, 13:05

Figurki czyścilem, ten mi jakoś umknął :(

Zalecenie bardzo na szybko, bo to co jest na zdjęciach chyba w jeden wieczór się wyrobiłem. Niektóre faktycznie są mech, ale zombie dragon czy trolle są całkiem spoko ;)

Awatar użytkownika
KamradziejTomal
Użytkownik wspierający
Posty: 419
Rejestracja: 04 kwie 2016, 16:40

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: KamradziejTomal » 11 wrz 2018, 15:00

Zalecenie bardzo na szybko, bo to co jest na zdjęciach chyba w jeden wieczór się wyrobiłem
:shock: Nie sądziłem, że TAK szybko. W takim razie podwójny szacun za ekspresowe psikanie aero i wyłapywanie istotnych szczegółów pędzlem, ja bym chyba jednego zombiaka rzeźbił tyle czasu i nie zrobił go tak dobrze.

Może podzielisz się jakimś doświadczeniem w kwestii malowania OSL? Wygląda jakbyś go zrobił "bez wysiłku" niemalże. Chciałbym czasami jakiegoś figsa w jakości TT podrasować świecącymi oczami albo runami a nigdy mi nie wychodzi :(

Awatar użytkownika
Pierzasty
Użytkownik wspierający
Posty: 2825
Rejestracja: 25 wrz 2011, 11:58
Lokalizacja: Otwock

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Pierzasty » 11 wrz 2018, 15:59

lunatykuku pisze:
11 wrz 2018, 13:05
Figurki czyścilem, ten mi jakoś umknął :(
"Kastet" na dłoni trolla też :P

I podłączam się pod prośbę o tutorial OSL, konkretnie tych dużych (demon). Farbki rozcieńczone glaze medium 1:3-4 i dopiero ten miks rozcieńczany pod aero?

Awatar użytkownika
lunatykuku
Użytkownik wspierający
Posty: 187
Rejestracja: 03 lis 2016, 18:22

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: lunatykuku » 11 wrz 2018, 16:16

Taką całkiem drogę na skróty bez aerografu ciężko wskazać.

Na pewno na początek nie polecam bawić się z glazami. Wydaje mi się, że wiele osób rzuca się od razu na głęboką wodę.

Tak naprawdę do pomalowania przyzwoitego oslu wystaczy porządny layering. Kiedy już ustalisz źródło i zasięg padania światła wystarczy na już pomalowanym modelu nanieść 3-4 warstwy w kolorze światła i już będzie w porządku. Zaczynasz od miejsca najdalszego od źródła używając najciemniejszego odcienia (np. w przypadku klasycznego ognia będzie to ciemnopomarańczowy), następnie nakładasz coraz jaśniejsze warstwy zbliżając się do pochodni, latarni czy co tam akurat świeci malując dokładnie na tej samej zasadzie jak malował byś płaszcz czy cokolwiek innego. Trzeba pamiętać, że źródło światła zawsze będzie tym najjaśniejszym punktem (w moim przypadku dochodzi praktycznie do białego ale tylko jako niewielka kropeczka np. w latarni).

Z wyrytymi runami czy oczami sprawa jest właściwie nawet prostsza i dobrze zacząć właśnie od takich elementów. W kilku krokach:
- wypełniasz runę czy oczodoły kolorem bazowym (najlepiej dość jasnym) oraz niewielki obszar dookoła (w przypadku runów) lub górną część policzków i boki nosa (w przypadku oczu)
- wypełniasz runę/ oczodoły mieszanką 1:1 koloru bazowego i białego
- punktowo rozjaśniasz jeszcze bardziej wybrane elementy dodając jeszcze trochę bieli (w przypadku oczu stawiasz kropkę tak jakbyś malował źrenicę, w przypadku runy malujesz np. tylko środek).
Oczywiście tych warstw można nałożyć więcej, ale jednak trzeba zachować kontrast.

Dodatkowym tipsem może być użycie czegoś co odkryłem już jakiś czas temu- farby fluorescencyjne. Nie bardzo nadają się do malowania nimi bezpośrednio, ale można mieszać je z bazowym kolorem i highlightami. Ładnie nasycają kolor i lepiej odbijają światło potęgując wrażenie źródła światła. Można również na gotowy efekt nałożyć jeszcze mocno rozcieńczoną czystą farbę fluo (ja zwykle robię to aerografem) i ew poprawić najjaśniejszą warstwę.

Na koniec jeszcze prosta rzecz- tam gdzie sięga najwięcej światła, cienie powinny być najmocniejsze, więc nie trzeba się bać mocnego black liningu. Nie bardzo ma to zastosowanie przy runach czy oczach, ale przy malowaniu zewnętrznych źródeł bardzo się przydaje.

I to tyle. Na koniec wrzucę jeszcze swoje dioramki z zeszłorocznego Iron Paintera, bo to chyba najbardziej wymagający pod tym względem projekt który dotąd robiłem.

Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Pierzasty
Użytkownik wspierający
Posty: 2825
Rejestracja: 25 wrz 2011, 11:58
Lokalizacja: Otwock

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Pierzasty » 11 wrz 2018, 16:46

Ja osobiście odradzam fluo. Te farbki są kapryśne jak primadonny, a każda jest zrąbana na swój własny indywidualny sposób.

Co do prostych OSL typu małe lampki/oczka/itp. elementy, mam podobny proces tylko od drugiej strony. Przykładowo:
-Ice Blue + glaze medium, ciapiemy okolice 2 ~2 mm od lampki plus wystające elementy obok które będą najbardziej odbijać światło, jedna warstwa (słabe krycie -jest celowe, półprzezroczystość)
-dodajemy białego
-ciapiemy ~1 mm od lampki, powtarzamy pkt 1 tylko o połowę mniejszy, ~1 mm od lampki
-dodajemy więcej białego (teraz jest to już prawie biały z leciutkim niebieskim odcieniem)
-malujemy samą lampkę
-gotowe
Mi tak się wygodniej maluje, ew. niedociągnięcia można zamalować podczas kolejnej warstwy.
Dlaczego Ice Blue? Bo dobry przykład. Różne farbki lepiej i gorzej mieszają się na OSL. Ice Blue i odpowiednik RMS (LED Blue?), PP Necrotic Green, VMC (VGC?) Turquoise sprawdzały się świetnie. Obecna linia GW chyba najgorzej.

BTW, w wypadku ognia kolory płomienia są odwrócone, ciemniejsze od wierzchu, jaśniejsze od środka (sam płomień; światło idzie tak jak pisze lunatykuku). Po odwróceniu kolorów będzie niejasny nienaturalny efekt (ta nienaturalność z kolei fajnie wygląda przy płomieniach magicznych w dziwnych kolorach).

Lunatykuku, z glaze'ami to chodziło mi konkretnie o te wielkie OSL. Mam do zrobienia Carlosa Vasqueza z Malifaux, światło na większości modelu i jakbym miał to robić pędzlem, pochlastałbym się w połowie roboty.

Awatar użytkownika
lunatykuku
Użytkownik wspierający
Posty: 187
Rejestracja: 03 lis 2016, 18:22

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: lunatykuku » 11 wrz 2018, 17:15

Fluo są kapryśne, to fakt, ale jeśli używa się ich tak jak napisałem to ładnie wzmacniają efekt. Ja ich używam nawet do glazowania płaszczy jeśli chcę ładny pastelowy kolor. Nie nadają się na bazę, bo mają zbyt mało pigmentu, ale jako domieszka i do glazowania śmigają bardzo fajnie.

Ja ostatnio przy osl raczej staram się odchodzić od aero, używam głównie do wygładzenia warstwy na koniec i ew lekkiego glaza. Imo w przypadku Carlosa i tak lepiej zacząć od zaznaczenia choćby krawędzi kolorem światła i ew później przejść na aero. Rozcieńczyć tak z 3-4:1 i bardzo ostrożnie malować cieniutkimi warstwami. Na koniec podnieść kontrast czarną farbą.

Będę dzisiaj malował coś z kdm to może pstryknę parę fotek.

Awatar użytkownika
Bary
Użytkownik wspierający
Posty: 2786
Rejestracja: 18 sty 2015, 14:25
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Bary » 13 wrz 2018, 11:44

Zaczynam nieśmiało spoglądać w stronę aerografu i szperać po internecie zbierając informacje. Zastanawiam się jednak nad trzema kwestiami:
1. Czy można tę "zabawę" uprawiać w domu, w dodatku nie w dedykowanym miejscu, a np. wieczorami w kuchni? Nie wiem, na ile to pyli i czy jakaś pudełko osłaniające boki i tył za figurką będzie wystarczającym ekranem. Nie chciałbym później mieć resztek farby osiadających w przypadkowych miejscach w całym pomieszczeniu, a do każdego malowania siadać w stroju lakiernika. Jedni piszą, że wystarczy maseczka i wspomniana mini kabinka na figurkę. Inni, że czyszczą później podłogę rozpuszczalnikiem i szorują się różnymi zmywaczami pod prysznicem. Na ile to jest problematyczne Waszym zdaniem?
2. Mam już sporą kolekcję farb AP. Czy używanie aerografu wiąże się z potrzebą dokupienia dedykowanych farb, czy mogę jakąś chemią rozcieńczać obecnie posiadane z zadowalającą skutecznością?
3. Na ile potrzebna mi jest druga dysza w aerografie? Spotkałem się z opiniami, że do np. do podkładu lepiej mieć większą (około 0,4). Czy jednak w momencie, gdy głownie maluję figurki wielkości tych z Gloomhaven, Posiadłości Szaleństwa itp., gdzie dominują raczej mniejsze modele, to faktycznie położenie podkładu tą 0,2 jest aż tak męczące? Domyślam się, że nie i w tym przypadku można spokojnie odpuścić sobie drugą dyszę, ale lepiej się upewnić. ;)

Awatar użytkownika
KamradziejTomal
Użytkownik wspierający
Posty: 419
Rejestracja: 04 kwie 2016, 16:40

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: KamradziejTomal » 13 wrz 2018, 12:49

1. Można ale maseczka jest zalecana (ze względów zdrowotnościowych). Oczywiście wszystko tu też zależy od farb jakich używasz (bo nie muszą to być wcale farby akrylowe przecież). Ja malując farbkami Vallejo nigdy nie widziałem aby farba mi się osadzała w miejscu oddalonym od figurki na odległość karty A4. Rękawiczki mogą się ew. przydać inne ciuchy uważam za zbędne Myślę że minimum to osobna miejscówka - żeby inni nie wdychali, maska, i kartonowy box, żeby farba nie latała wszędzie. Potem będziesz się zastanawiał nad wyciągami, ciuchami, itp.
2. Abstrahując od jakości farb AP, to do aero nadają się każde farby jakich normalnie byś użył do malowania pędzelkiem. Można je rozcieńczać tylko wodą ale lepsze efekty dadzą dedykowane media, które można po prostu kupić w sklepach dla plastyków w dużych butelkach.
3. Podkład może po prostu szybciej zapchać dyszę 0,2 podkładem, już pomijając że ciutkę dłużej będzie się go nakładać. Drugą dyszę bym ew. zamówił aby w razie awarii było na wymianę. Podkładować można przecież także farbą z puszki. Moim zdaniem kupowanie drugiej dyszy tylko aby malować podkład mija się z celem.

Awatar użytkownika
rastula
Użytkownik wspierający
Posty: 6873
Rejestracja: 04 sty 2012, 01:02
Lokalizacja: Poznań

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: rastula » 13 wrz 2018, 12:58

Tak tylko dopowiem ( bo to dla początkującego może nie jest oczywiste) musisz kupić nie tylko dyszę, ale i dedykowaną igłę oraz regulator strumienia.

Komplet do dobrego aero będzie zbliżony cenowo do jakiegoś chińczyka 0,4, który w malowaniu podkładów będzie idealny :)... a na pewno wygodniej podłączyć drugi pistolet niż wymieniać igłę i głowicę...( choć w moim Harder and Steenbeck jest to dość proste)...

Awatar użytkownika
KamradziejTomal
Użytkownik wspierający
Posty: 419
Rejestracja: 04 kwie 2016, 16:40

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: KamradziejTomal » 13 wrz 2018, 13:56

Dysza jest bardzo często sprzedawana razem z igłą (czy to w standardzie czy jako "promocja"). Regulator strumienia chyba też można kupić jako zestaw :)

Popieram za to kolegę, że jeżeli podkład z puchy jest passe, to taniutki aerograf jedno funkcyjny będzie wystarczający.

Awatar użytkownika
rastula
Użytkownik wspierający
Posty: 6873
Rejestracja: 04 sty 2012, 01:02
Lokalizacja: Poznań

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: rastula » 13 wrz 2018, 14:07

KamradziejTomal pisze:
13 wrz 2018, 13:56
Dysza jest bardzo często sprzedawana razem z igłą (czy to w standardzie czy jako "promocja"). Regulator strumienia chyba też można kupić jako zestaw :)

Popieram za to kolegę, że jeżeli podkład z puchy jest passe, to taniutki aerograf jedno funkcyjny będzie wystarczający.
oczywiście, że można kupić jako zestaw 3 części , troszkę taniej ... ale jak się wpisze dysza to wyskoczy dysza...:)


https://exito.sklep.pl/pl/p/HARDER-STEE ... .4-mm/9204

https://exito.sklep.pl/pl/p/HARDER-STEE ... ltra/42863

Awatar użytkownika
Bary
Użytkownik wspierający
Posty: 2786
Rejestracja: 18 sty 2015, 14:25
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Bary » 13 wrz 2018, 14:22

Dzięki za info. Widzę, że jednak takie rozkładanie w kuchni w moim przypadku nie wejdzie w grę. Trzeba pomyśleć nad dedykowanym miejscem.
rastula pisze:
13 wrz 2018, 12:58
Tak tylko dopowiem ( bo to dla początkującego może nie jest oczywiste) musisz kupić nie tylko dyszę, ale i dedykowaną igłę oraz regulator strumienia.

Komplet do dobrego aero będzie zbliżony cenowo do jakiegoś chińczyka 0,4, który w malowaniu podkładów będzie idealny :)... a na pewno wygodniej podłączyć drugi pistolet niż wymieniać igłę i głowicę...( choć w moim Harder and Steenbeck jest to dość proste)...
Tak, tak, wiem że trzeba kilka "dynksów" mieć, a nie jedynie samą dyszę. H&S Ultra jest dostępny w takim zestwiku z dwoma dyszami i wszystkimi potrzebnymi elementami.
Generalnie zastanawiam się nad takimi dwoma zestawami:
- zestaw z aerografem TG-180S- typowo do nauki/zajechania.
- zestaw z H&S Ultra, który w opinii wielu jest najtajniejszym z sensownych aerografów.

Jakoś bardziej przemawia do mnie ten pierwszy. Droższy aerograf zawsze można dokupić, a tańszy zostanie na podkłady, jak wspomniał Rastula. No i wiadomo, cena...

Awatar użytkownika
rastula
Użytkownik wspierający
Posty: 6873
Rejestracja: 04 sty 2012, 01:02
Lokalizacja: Poznań

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: rastula » 13 wrz 2018, 14:38

ja bym jednak radził kupić markowy ... tomy napisano.

Awatar użytkownika
KamradziejTomal
Użytkownik wspierający
Posty: 419
Rejestracja: 04 kwie 2016, 16:40

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: KamradziejTomal » 13 wrz 2018, 14:42

Wiadomo, że czynnika ekonomicznego nie da się zignorować, więc zrobisz jak będziesz uważał.

Ja kilka ładnych lat temu kupiłem bardzo podobnego "chińczyka" i jedyne co mogę o nim powiedzieć to że już nim nie maluję. Kiepska osłona dyszy, ciągłe kapanie, zapychanie, plucie farbą, zacinający się spust, prawdę powiedziawszy 100 PLN wywalone w błoto (kompresor też kupiłem po kosztach i też żałuję).

Wiadomo budżet studencki był jaki był ale gdybym teraz wiedział jak to będzie wyglądać to zamiast aero, bym po prostu zainwestował w lepsze pędzelki i po prostu kupił farb/narzędzi/itp. za te pieniądze.

Co absolutnie nie musi znaczyć, że u Ciebie też tak będzie ale piszę swoje zdanie tak ku przestrodze :D

Awatar użytkownika
rastula
Użytkownik wspierający
Posty: 6873
Rejestracja: 04 sty 2012, 01:02
Lokalizacja: Poznań

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: rastula » 13 wrz 2018, 14:47

Niestety , chińczyki to loteria jakościowa.

Awatar użytkownika
Bary
Użytkownik wspierający
Posty: 2786
Rejestracja: 18 sty 2015, 14:25
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Bary » 13 wrz 2018, 14:52

Jasna sprawa, przestroga zawsze się przyda. :) Kwestę aerografu na pewno jeszcze przemyślę. Rozumiem jednak, że ten kompresorek z linków będzie już w miarę ok?

Awatar użytkownika
KamradziejTomal
Użytkownik wspierający
Posty: 419
Rejestracja: 04 kwie 2016, 16:40

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: KamradziejTomal » 13 wrz 2018, 14:58

Nie chce Ci psuć humoru ale...

Będziesz miał IMO ten sam problem co z aerografem ale jako że malowałem zupełnie czym innym to się nie będę wcinał (kto wie może ten akurat jest dobry?).

Pozwolę sobie tylko zacytować poradę z jednej grupy z FB:
Na sam aero i kompresor 400 PLN to tak średnio. Owszem da się, ale IMO zmarnowane pieniądze. Ciężko w tym przedziale cenowym polecić sensowny zestaw. Sam "przyzwoity" kompresor to wydatek rzędu ~350-400 PLN

-> nie kupuj zestawów do 400zł. dostajesz gówniany kompresor i gówniany aero. już lepiej rozszerz budżet, kup sobie ultrę (najlepszy na świecie aerograf w parametrze cena/jakość) i jakiś sensowny olejowy kompresor, nawet malutki. inaczej szkoda twoich nerwów

Awatar użytkownika
rastula
Użytkownik wspierający
Posty: 6873
Rejestracja: 04 sty 2012, 01:02
Lokalizacja: Poznań

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: rastula » 13 wrz 2018, 15:17

ja mam taki kompresor i jestem zadowolony,

ważne że ma butle, co zapewnia stabilne ciśnienie

warto kupić w sprawdzonym sklepie, bo faktycznie mój miał nieszczelny manometr, ale dosłali i nowy szybko


Olejowość / membranowość kompresora nie ma znaczenia w domowym użytku - bo jakość / ciśnienie powietrza , stabilność jest ta sama - olejowe są na pewno bardziej żywotne , ale jak pisałem mówimy o użytkowaniu w tysiącach godzin , więc do użytku modelarskiego nie ma to znaczenia. Krytyczny tu jest pistolet.

Awatar użytkownika
lunatykuku
Użytkownik wspierający
Posty: 187
Rejestracja: 03 lis 2016, 18:22

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: lunatykuku » 14 wrz 2018, 00:08

Kompresor będzie spoko, w ogóle ten zestaw z ultrą jest jak najbardziej ok. Sam pracuję od wielu lat na tego typu kompresorach i w zasadzie najważniejsze jest to, żeby miał choćby małą butlę tak jak pisał Rastula.

Co do malowania w domu... Zależy jak dużo chcesz psikać. Ze swojego doświadczenia powiem, że przy hardcorowym użytkowaniu (czasem po kilka godzin dziennie) bez zabezpieczenia drobinki farby roznoszą się po pokoju i mocno siadają na meblach. Trzeba się w takim wypadku pogodzić z dość upierdliwym i regularnym sprzątaniem. Ja od pół roku użytkuję malutką kabinę lakierniczą (taką za 3 stówy) i mimo że nie mam rury odprowadzonej do wentylacji a tylko sterczącą przy ścianie, bardzo sobie chwalę. Wiatrak i filtry wychwytują większość farby bez problemu.

Awatar użytkownika
Bary
Użytkownik wspierający
Posty: 2786
Rejestracja: 18 sty 2015, 14:25
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Bary » 14 wrz 2018, 07:27

Jeszce raz dziękuję wszystkim za przydatne info, już wiem na czym stoję. Trzeba niestety trochę sprawę odwlec w czasie ze względu na problemy z umiejscowieniem stanowiska, ale coś czuję, że z aerografem jeszcze się poznamy. Tak dużo figurek, tak mało czasu... ;)
@lunatykuku: jeśli będziesz miał w przyszłości aparat pod ręką, to pstryknąłbyś, proszę, zdjęcie tej swojej kabinki?

Awatar użytkownika
lunatykuku
Użytkownik wspierający
Posty: 187
Rejestracja: 03 lis 2016, 18:22

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: lunatykuku » 14 wrz 2018, 10:57


Awatar użytkownika
sirwei
Użytkownik wspierający
Posty: 1566
Rejestracja: 26 gru 2012, 18:29

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: sirwei » 16 wrz 2018, 16:45

Ktoś się orientuje gdzie można zakupić plastikowe nakładki na włosie? Takie jak dają do najmniejszych pędzli.
Nobody`s perfect, everybody frytki.

Moja kolekcja

Awatar użytkownika
Pierzasty
Użytkownik wspierający
Posty: 2825
Rejestracja: 25 wrz 2011, 11:58
Lokalizacja: Otwock

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Pierzasty » 16 wrz 2018, 16:53

sirwei pisze:
16 wrz 2018, 16:45
Ktoś się orientuje gdzie można zakupić plastikowe nakładki na włosie? Takie jak dają do najmniejszych pędzli.
Rurki do przechowywania? Kupić słomki, przyciąć na długość. Patent testowany osobiście.

Awatar użytkownika
Bary
Użytkownik wspierający
Posty: 2786
Rejestracja: 18 sty 2015, 14:25
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Bary » 17 wrz 2018, 09:32

Ciekawy filmik dla osób, które walczą z Army Painter. Osoby, które ostatnio zauważyły problem z nowymi AP mogą coś z tego spróbować, może problem z nowym wypustem tego producenta uda się zredukować.

Awatar użytkownika
Allor
Posty: 3
Rejestracja: 17 wrz 2018, 09:28

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Allor » 17 wrz 2018, 09:42

A czym czyścicie pędzel po skończeniu malowania? Ja robilem to zmywaczem do paznokci ale po czasie zauwazylem ze to byl glupi pomysł :|

ODPOWIEDZ