Malowanie planszówkowych figurek

Własnoręczne działania twórcze: upiększanie, inserty, malowanie figurek, tworzenie prototypów, stoły do planszówek itp.
Golfang
Użytkownik wspierający
Posty: 191
Rejestracja: 10 wrz 2018, 21:47
Lokalizacja: Będzin

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Golfang » 07 gru 2018, 08:06

No ja wczoraj powalczyłem około 2 godziny z figurką - jakiś testowy badziew ni to smok, ni to jakaś ina skrzydlata jaszczurka (może oszluzg, albo wiwerna), jest prawie na ukończeniu, ale muszę dokończyć skrzydła no i na podstawkę nie mam nic ciekawego, trawki ani kamyczków... to później zrobię. Jak skończę wrzucę zdjecia - nie jest to żadne arcydzieło i chętnie usłyszę opinie i porady (co zrobić lepiej następnym razem) osób bardziej doświadczonych. Podczas malowania wykorzystałem 3 rodzaje farbek (3 producentów). Vallejo, Tamiya oraz Pactra (czerwona oraz czarny mat). Spostrzeżenia jakie mi się nasuwają:
1. Vallejo - bardzo gęsta farba z genialnym systemem dozowania - poprzez kropelkowanie... ale tylko pod warunkiem że chcecie wykropelkować sobie farbę na paletkę. nie da się wyciągać farbki bezpośrednio ze słoiczka
2. Tamiya - bardzo dobrze kryje myślę że jakościowo jest podobna do Vallejo albo nawet lepsza (jest gęsta)- jest w słoiczkach więc można zarówno wyciągać pędzelkiem większym na paletkę albo wybierać bezpośrednio ze słoiczka - słoiczek dość szeroki więc nie ma problemu.
3. Pactra - jak już pisałem wcześniej są to najtańsze farbki jakie widziałem zostały mi z malowania modeli. Jest dość płynna i krycie ma takie sobie. Ja użyłem do medelu czerwieni, na podkładzie czarnym więc pokryło "tak sobie" - jednak mnie to nie przeszkadza, bo czerwony zrobiłem tylko jęzor potwora i lekkie przebicia czarnego spod spodu czerwieni nie przeszkadzają, wyglądają chyba nawet nieźle... Jednak to co jest najgorsze wg mnie w tej farbce to szybkie wysychanie. Jest płynna i spływa zawsze w dół (fizyki nie przeskoczysz), na ściankach wgłębienia paletki zostają odrobiny tej farby, które bardzo szybko schną, przez co całość szybko schnie. Efekt był taki, że tam gdzie położyłem Vallejo lub Tamiya farbka jeszcze się nadawała do użytku, a Pactra, którą wybrałem na paletkę później już była sucha... no ale cena czyni cuda...

Tamiya i Vallejo udało mi się bez problemu wymieszać! Mieszałem brąz i biel Tamiyo z Flesh'em Vallejo - ładnie wyszło. Potrzebowałem koloru na zęby potworka oraz boczne kośc/kły.

Co do podkładu - Miałem jakiś stary czarny mat spray do aut. Na figurce bardzo ładnie osiadł (nie plastik ale jakiś metal).
Kupiłem także szary podkład za poradą kogoś tutaj z forum - DEN BRAVEN lakier podkładowy (primer). Pomalowałem na razie nim drugą figurkę metalową gryfa. Wyszło bardzo ładnie, żadnego ziarna. Jestem zadowolony i pewien że nie ma sensu wydawać 40 zł na spray GW czy Vallejo czy innej drogiej marki. Za 10 zł spray daje radę.

Jeśli chodzi o pędzelki ja używałem 4 - 00, oraz 0 retuszerskie (czyli takie te bardzo cienkie - tak chyba się nazywają), 2 okrągłej oraz 1 płaskiej. Te 4 mi wystarczyły. Jednak nie widzę siebie malującego tylko 1 pędzelkiem - za małe umiejętności i doświadczenie). Używam głównie pędzelków Italeri oraz Mag-Pol. Kupiłem ostatnio pojedyncze sztuki z jakiejś innej firmy - Ammo oraz AK interactive - ale cena byłą niska a chciałem je wypróbować (na razie nie mam opinii o nich).

Może uda mi się wieczorem skończyć mojego potwora to wrzucę fotki...
----------------
moja kolekcja
moje plany

Xardas123
Użytkownik wspierający
Posty: 165
Rejestracja: 22 kwie 2018, 18:33

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Xardas123 » 07 gru 2018, 12:54

KamradziejTomal pisze:
06 gru 2018, 19:29
Rozmiary pędzelków nie są jednakowe pomiędzy producentami. To co dla jednego jest rozmiarem "0" dla innego będzie rozmiarem "2" także nie ma co porównywać pędzelków tymi numerkami.

Całą figurkę, łącznie z oczami, super cienkim edge highlight i freehandem da się pomalować jednym pędzelkiem rozmiaru mniej więcej regimental od AP. Tylko bardzo ważna rzecz to nie może być taki kasztan jak magpol, italeri, GW, czy AP. Te pędzelki są dobre tylko do jednej rzeczy - do nauki. Dobry pędzel będzie trzymał szpic i malował małe rzeczy lepiej niż najmniejszy GW/magpol/whatever jaki można dostać.

Nikomu nie bronie - niech maluje czym chce ale na dobry pędzelek naprawdę warto wydać więcej pieniędzy to jak wymiana tępego noża na super ostrą nówkę - nie do opisania jaki to robi skok jakościowy.

To jakich pędzli teraz używasz?? Pędzle Kozłowskiego podobno mocno się opuściły oraz tak samo Winstony 7.

R_O_B
Posty: 22
Rejestracja: 25 cze 2018, 18:58
Lokalizacja: Lisowice

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: R_O_B » 07 gru 2018, 19:14

Też mnie to ciekawi, bo o poleconych wcześniej w tym temacie pędzlach mówisz, że to kasztany.

Awatar użytkownika
KamradziejTomal
Użytkownik wspierający
Posty: 500
Rejestracja: 04 kwie 2016, 16:40

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: KamradziejTomal » 07 gru 2018, 19:25

To jakich pędzli teraz używasz?? Pędzle Kozłowskiego podobno mocno się opuściły oraz tak samo Winstony 7.
Pędzel W&N Series 7 Soból Kolinsky Round S/H 1 - jedna sztuka to koszt 36 PLN

Kupiłem też S/H 0 ale myślę, że spokojnie mogłem brać jeszcze większe. Dla porównania S/H 1 jest nieco mniejszy od AP regimentala, którego można znaleźć w zestawie "Most Wanted". Z tego zestawu AP to w ogóle używam teraz tylko pędzla do dry brusha (jest ok), insane detail to śmiech na sali bo pomimo solidnego mycia, i konserwacji już po 2 figurkach nie trzymał szpica (czy raczej nitki, bo to raptem kilka włosków na krzyż). W&N za to mimo że używam cały czas trzymają się znakomicie jak nówki sztuki i moczka na figurkach maluję bez poczucia, że pędzel mi przeszkadza. I co najważniejsze - prowadzą się jak złoto. Poważnie dopóki nie pomalowałem tym pędzlem nie widziałem jak kosmiczną różnicę w przyjemności malowania to robi. Schować się mogą wszystkie Italeri, Magpole, Reinessance, GW, AP - nigdy nie kupię już nić słabszego od W&N.

Widziałem opinie, że ich jakość się pogorszyła ale jak dla mnie wszystko jest spoko. Jeżeli je zajadę to w następnej kolejności planuję zakupić pędzel z serii Escoda Reserva, który także jest bardzo polecany.

Xardas123
Użytkownik wspierający
Posty: 165
Rejestracja: 22 kwie 2018, 18:33

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Xardas123 » 07 gru 2018, 20:20

Podobno pędzle Raphaela są świetne z włosiem kolinsky ale ciężko je dorwać;/

Golfang
Użytkownik wspierający
Posty: 191
Rejestracja: 10 wrz 2018, 21:47
Lokalizacja: Będzin

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Golfang » 07 gru 2018, 21:13

Admin: Nie należy robić wielkich cytatów, które w dodatku niczego nie wnoszą do wypowiedzi.

Wrzucam kilka fotek mojego potworzaka, czekam na konstruktywną krytykę. Podstawki jeszcze nie zrobiłem, chce kupić gdzieś trawkę :) i wymieszać z paskiem/drobnym żwirkiem.
Spoiler:
----------------
moja kolekcja
moje plany

Cortezz
Posty: 5
Rejestracja: 17 wrz 2017, 22:51

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Cortezz » 08 gru 2018, 16:12

Jaki sklep polecacie do kupowania farbek i pędzli na poczatek?

Awatar użytkownika
vojtas
Użytkownik wspierający
Posty: 1442
Rejestracja: 10 wrz 2013, 21:28

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: vojtas » 08 gru 2018, 18:45

Cortezz pisze:
08 gru 2018, 16:12
Jaki sklep polecacie do kupowania farbek i pędzli na poczatek?
Farby kupuj tam, gdzie są najniższe ceny (tj. produkty + wysyłka); cena zależy od tego, jakie farby wybierzesz. Ponadto niektóre marki są dostępne tylko w kilku sklepach i nigdzie indziej. Pytanie więc brzmi: co chcesz kupić?

R_O_B
Posty: 22
Rejestracja: 25 cze 2018, 18:58
Lokalizacja: Lisowice

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: R_O_B » 08 gru 2018, 19:41

Ja farbki Army Paintera kupowałem w Rebelu bo mieli dobrą cenę, a w dodatku ostatnio łatwo o kod na 8% zniżki. Załapałem się też na darmową wysyłkę i wyszły mnie farbki po 8,20 za sztukę. Lakiery i podkład kupowałem na allegro u StrefaMTG, bo były tańsze, a mam wykupiony smart. Przy okazji wziąłem u tego samego sprzedawcy 3 pędzelki AP na próbę, ale nawet nie patrzyłem czy cena jest konkurencyjna.

Wczoraj wymyłem szarym mydłem i szczoteczką do zębów figurki z Magii i Myszy i położyłem biały podkład. Dzisiaj podejmę pierwsze próby malowania.

Tuminure
Użytkownik wspierający
Posty: 359
Rejestracja: 08 mar 2013, 12:07
Lokalizacja: Gołdap

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Tuminure » 08 gru 2018, 20:28

R_O_B pisze:
08 gru 2018, 19:41
Ja farbki Army Paintera kupowałem w Rebelu bo mieli dobrą cenę, a w dodatku ostatnio łatwo o kod na 8% zniżki. Załapałem się też na darmową wysyłkę i wyszły mnie farbki po 8,20 za sztukę. Lakiery i podkład kupowałem na allegro u StrefaMTG, bo były tańsze, a mam wykupiony smart. Przy okazji wziąłem u tego samego sprzedawcy 3 pędzelki AP na próbę, ale nawet nie patrzyłem czy cena jest konkurencyjna.

Wczoraj wymyłem szarym mydłem i szczoteczką do zębów figurki z Magii i Myszy i położyłem biały podkład. Dzisiaj podejmę pierwsze próby malowania.
Army Paintery taniej wychodzą na 3trollach z ich weekendową promocją i rabatem z programu lojalnościowego lub w gamelordzie, jeżeli ktoś nie ma dostępu do ich rabatów. W jednym i drugim sklepie to ok. 7,5zł.

R_O_B
Posty: 22
Rejestracja: 25 cze 2018, 18:58
Lokalizacja: Lisowice

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: R_O_B » 09 gru 2018, 00:24

Tuminure pisze:
08 gru 2018, 20:28
Army Paintery taniej wychodzą na 3trollach z ich weekendową promocją i rabatem z programu lojalnościowego lub w gamelordzie, jeżeli ktoś nie ma dostępu do ich rabatów. W jednym i drugim sklepie to ok. 7,5zł.
Nie mam rabatu na 3trollach, na gamelordzie faktycznie farbki są po 7,50 (co w moim przypadku i tak nie robiło różnicy, bo w rebelu była darmowa wysyłka). Ale dzięki za info - pewnie skorzystam :).

Właśnie skończyłem malować kilka figurek (karaluchy i pająka, bo wydawały się najłatwiejsze) i mam parę spostrzeżeń przed lakierowaniem:
1. Farby na początku wydawały mi się strasznie wodniste i niejednolite, mimo intensywnego długiego mieszania przed użyciem. Okazało się, że dopiero ok. 5-6 kropla miała intensywny, jednolity kolor i lepiej radziła sobie z kryciem białego podkładu. Czy to wina słabo rozmieszanych farb (mieszałem intensywnie około 2-3 minuty każdą buteleczkę)?
2. Jedynie czarny i biały kolor nie sprawiały w/w problemu.
3. Pomalowałem figurki, w których nie za bardzo umiałem zakombinować z efektami specjalnymi :).
4. Dobre pędzelki to podstawa.
5. Zapaćkałem podstawki karaluchów, bo nie wiedziałem, jak miałbym przy ich wykańczaniu pozbyć się białego podkładu - na 100% pobrudziłbym figurkę.
Nie jestem zadowolony z efektu końcowego. Po pierwszym malowaniu mam wiele do przemyślenia, doczytania i obejrzenia w internecie.
Spoiler:
Wszelkie uwagi co mogłem zrobić lepiej mile widziane :).

Awatar użytkownika
KamradziejTomal
Użytkownik wspierający
Posty: 500
Rejestracja: 04 kwie 2016, 16:40

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: KamradziejTomal » 09 gru 2018, 09:20

@Golfang, wygląda to dosyć nieźle, popracowałbym nad kontrastem - przyciemnił zakamarki (wash) i rozjaśnił wypukłości (higlight i edge highlight), łuski można by przejechać łagodnie jaśniejszym drybrushem z góry na dół, żeby je nieco wyciągnąć.

@R_O_B tak będzie z farbkami AP za każdym jednym razem. Można wspierać się kuleczkami, mieszać patyczkiem w środku ale to tylko doraźnie pomaga. Próbowałem wykonać reperacje zgodnie z poniższym filmikiem ale też to niewiele pomaga:

https://www.youtube.com/watch?v=xWzLRD1Cetc

To jest dokładnie to o czym mówiłem, z farbami AP. Męczyło mnie to miąchanie za każdym razem, więc po prostu odpuściłem i kupiłem te same odcienie od Vallejo - na szczęście za dużo ich nie było. Vallejo wystarczy że 5 razy machnę i farba jest wymieszana i jednolita.

Co do figurek pajączek jest spoczko, karaluchy wołają o jakikolwiek highlight. Podstawki, bardzo prosta sprawa za pomocą wikolu i/lub cyjanoakrylu poprzyklejać kamyczki, kawałki korka, piasek, sodę oczyszczoną (cyjanoakryl z nia wchodzi w reakcję szybciej wysychając). Potem wszystko pomalować w odcienie brązów (ziemia) i szarości (kamienie) i dokleić trochę traftki/tuftek.

Cyel
Posty: 93
Rejestracja: 27 kwie 2018, 15:18

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Cyel » 09 gru 2018, 10:08

ROB, a czy malowałeś prosto ze słoiczków ? To wdg mnie słabe rozwiązanie i mała kontrola nad gęstością farby. Polecam zawsze nakładać najpierw farbę na paletę, np plastikową pokrywkę jakiegoś pudełka (i tak jest to konieczne do mieszania) i dodawać do niej zapałką kolejne kropelki wody, aż będzie pożądanej gęstości.

Golfang - figurka wygląda bardzo pastelowo, wyprana z kolorów, jakby była mocno przykurzona. Czy to wina oświetlenia? KamradziejTomal dobrze radzi - zwiększ kontrast, wash na łuskach (to nie musi być farba typu wash, może być też mocno rozwodniona) i innych elementach to dobry początek. Nie należy bać się kontrastu, jak to często robią początkujący malarze modeli. Figurki są tak małe, że tak naprawdę ten sam odcień może wychodzić od czarnego cienia i kończyć na białym, ostatnim rozjaśnieniu i też wcale nie musi to wyglądać źle, np:
Spoiler:

R_O_B
Posty: 22
Rejestracja: 25 cze 2018, 18:58
Lokalizacja: Lisowice

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: R_O_B » 09 gru 2018, 10:36

Nie, farby AP są w takim samym pojemniku jak vallejo. Przygotowałem sobie mokrą paletę, na nią nakładam krople farby i maluję.
Nie do końca rozumiem po co rozrzedzać farby - moim zdaniem i tak są bardzo rzadkie i nie jestem w stanie uzyskać jednolitego koloru ani dobrego krycia.
Mam też problem z detalami: starając się pomalować malutki element o nieregularnym kształcie, co wymaga precyzji i wolniejszego malowania, farba mi wysycha i robią się zamazy. Gdybym ją trochę rozrzedził, mialabyz kolei krycie jak wash.

Awatar użytkownika
KamradziejTomal
Użytkownik wspierający
Posty: 500
Rejestracja: 04 kwie 2016, 16:40

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: KamradziejTomal » 09 gru 2018, 11:12

Nie do końca rozumiem po co rozrzedzać farby - moim zdaniem i tak są bardzo rzadkie i nie jestem w stanie uzyskać jednolitego koloru ani dobrego krycia.
Mam też problem z detalami: starając się pomalować malutki element o nieregularnym kształcie, co wymaga precyzji i wolniejszego malowania, farba mi wysycha i robią się zamazy. Gdybym ją trochę rozrzedził, mialabyz kolei krycie jak wash.
To kwestia techniki, farby się rozrzedza do konsystencji gdzieś pomiędzy "Prosto z butelki" a "mleko" żeby malować kolor na 2-3 warstwy. Farby rorzedza się jeszcze bardziej do innych technik (glazing). Jeżeli farba jest bardo uwodniona to delikatnie dotyka się pędzelkiem papierowego ręcznika, żeby farba nie ściekała z pędzla podczas malowania.

Na początek proponuję na kroplę farby dodać wody tyle ile naniesie zamoczony pędzelek (albo dwa pędzelki).

I jeszcze jedno powinieneś na pędzelek nakładać tylko odrobiny farby (tak do połowy włosia). Nie maczać go przesadnie w farbie.

R_O_B
Posty: 22
Rejestracja: 25 cze 2018, 18:58
Lokalizacja: Lisowice

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: R_O_B » 09 gru 2018, 11:46

KamradziejTomal pisze:
09 gru 2018, 11:12
To kwestia techniki, farby się rozrzedza do konsystencji gdzieś pomiędzy "Prosto z butelki" a "mleko" żeby malować kolor na 2-3 warstwy.
Na początek proponuję na kroplę farby dodać wody tyle ile naniesie zamoczony pędzelek (albo dwa pędzelki).
Czyli nie powinno być tak, że nakładam jedną warstwę bazowego koloru i sprawa załatwiona? Nie przejmować się takimi zamazami jak na podstawkach karaluchów? Na zdjęciu wyżej jest jedna warstwa nierozrzedzonego brązu.
KamradziejTomal pisze:
09 gru 2018, 11:12
I jeszcze jedno powinieneś na pędzelek nakładać tylko odrobiny farby (tak do połowy włosia). Nie maczać go przesadnie w farbie.
To akurat wiem 😉 Malowałem za dziecka artystycznie olejami na szkle, więc mam jakieś podstawy i umiem się obchodzić ze sprzętem - chociaż taki plus na początek 😀

Awatar użytkownika
KamradziejTomal
Użytkownik wspierający
Posty: 500
Rejestracja: 04 kwie 2016, 16:40

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: KamradziejTomal » 09 gru 2018, 11:52

Czyli nie powinno być tak, że nakładam jedną warstwę bazowego koloru i sprawa załatwiona? Nie przejmować się takimi zamazami jak na podstawkach karaluchów? Na zdjęciu wyżej jest jedna warstwa nierozrzedzonego brązu.
Nie, na początek najlepiej malować za pomocą 2-3 cieńszych warstw.

Awatar użytkownika
vojtas
Użytkownik wspierający
Posty: 1442
Rejestracja: 10 wrz 2013, 21:28

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: vojtas » 09 gru 2018, 14:24

@ ROB
Aby mieć większą kontrolę nad konsystencją i kryciem, weź sobie kartkę z bloku technicznego i pociągnij kilka razy pędzlem - łatwiej jest wtedy ocenić, czy już można malować.

Golfang
Użytkownik wspierający
Posty: 191
Rejestracja: 10 wrz 2018, 21:47
Lokalizacja: Będzin

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Golfang » 09 gru 2018, 15:47

Cyel pisze:
09 gru 2018, 10:08
Golfang - figurka wygląda bardzo pastelowo, wyprana z kolorów, jakby była mocno przykurzona. Czy to wina oświetlenia? KamradziejTomal dobrze radzi - zwiększ kontrast, wash na łuskach (to nie musi być farba typu wash, może być też mocno rozwodniona) i innych elementach to dobry początek. Nie należy bać się kontrastu, jak to często robią początkujący malarze modeli. Figurki są tak małe, że tak naprawdę ten sam odcień może wychodzić od czarnego cienia i kończyć na białym, ostatnim rozjaśnieniu i też wcale nie musi to wyglądać źle
ja robiłem washa na łuskach - kolorem zielonym - chciałem uzyskać efekt że niby skóra jest zielona a łuski brązowe. Ten zieleń widać między łuskami. - czyli najpierw położyłem brąz na całości - jednolity. Następnie washowałem go zielenią (zielona farba rozcieńczona wodą - z gotowych washów mam tylko brąz). A później ten sam brąz wymieszałem z białą i stosowałem dry brusha - żeby właśnie było widać kilka odcieni tych brązowych łusek.
Nie bardzo rozumiem co masz na myśli "pastelowo" i na jakiej zasadzie kontrast mam zwiększyć? żeby figurki nie były takie ciemne?

Spróbuję jeszcze może dołożyć dwa odcienie zielonego między łuski - czyli dwa razy zrobić wash rozrzedzonymi zielonymi - ciemniejszym zielonym oraz jaśniejszym... Generalnie tę figurkę traktuję jako poligon doświadczalny więc nawet jak zepsuję to straty nie będzie. Później spróbuję jeszcze jeśniejszym brązem zrobić znowu dry brush na łuskach.
----------------
moja kolekcja
moje plany

Golfang
Użytkownik wspierający
Posty: 191
Rejestracja: 10 wrz 2018, 21:47
Lokalizacja: Będzin

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Golfang » 09 gru 2018, 19:30

Zrobiłem "poprawki" - dodatkowe washowanie zielonymi oraz jasnym brązem zrobiłem dry brusha. Poniżej efekty
Spoiler:
----------------
moja kolekcja
moje plany

Awatar użytkownika
vojtas
Użytkownik wspierający
Posty: 1442
Rejestracja: 10 wrz 2013, 21:28

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: vojtas » 09 gru 2018, 20:17

Golfang pisze:
09 gru 2018, 15:47
Nie bardzo rozumiem co masz na myśli "pastelowo" i na jakiej zasadzie kontrast mam zwiększyć? żeby figurki nie były takie ciemne?
Chodzi o bardziej nasycone, żywsze kolory, o większy kontrast pomiędzy kolorami dominującymi.

R_O_B
Posty: 22
Rejestracja: 25 cze 2018, 18:58
Lokalizacja: Lisowice

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: R_O_B » 10 gru 2018, 08:53

Pomalowałem kolejne figurki. Standardowo proszę o komentarz i mam kolejne pytania:
https://imgur.com/gallery/KSsCcrt

1. Nakładać metaliczne lakiery i efekty typu sztuczna krew przed, czy po lakierowaniu?
2. Nie do końca rozumiem technikę dry brusha: powinienem mieć do niego pędzelek z krótkim, twardym włosem? Powinien zostawić w miarę jednolitą powierzchnię, czy bardziej pojedyncze kreski?

Awatar użytkownika
KamradziejTomal
Użytkownik wspierający
Posty: 500
Rejestracja: 04 kwie 2016, 16:40

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: KamradziejTomal » 10 gru 2018, 16:01

@R_O_B

Ad. 1 Zależy od tego jaki efekt chcesz uzyskać. Błyszczące efekty po pokryciu lakierem matowym nie będą wyglądać do końca tak jakbyś chciał :P
AD. 2 Dobre są przede wszystkim sztywne pędzelki, w dalszej kolejności z krótszym włosiem. Niektóre pędzelki do makijażu są do tego celu bardzo fajne. Generalnie nabiera się farbę raczej nie rozwodioną na pędzel i wyciera w papierowy ręcznik ile wlezie aż przestanie być "mokry" w dotyku. Praktycznie się go wyciera do momentu aż wydaje się, że nie ma na nim farby. Potem miąchając nim po figurce pokazuje się, że jednak jest tam nieco farby, która stopniowo z kresek przechodzi w widoczną i jednolitą warstwę.

R_O_B
Posty: 22
Rejestracja: 25 cze 2018, 18:58
Lokalizacja: Lisowice

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: R_O_B » 10 gru 2018, 18:45

Ok, będę próbował 😉

Awatar użytkownika
Pierzasty
Użytkownik wspierający
Posty: 2847
Rejestracja: 25 wrz 2011, 11:58
Lokalizacja: Otwock

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Pierzasty » 11 gru 2018, 15:26

1. Potrzebuję dobrego tutorialu malowania podłogi z kamiennych płyt. Nie płaskorzeźby, tylko od podstaw freehandem. Mam figurki odlane z podstawką i chcę zrobić wzór podłogi podziemi, a nie mam ochoty się bawić w greenstuff czy rzeźbienie podstawek.

2. Zna ktoś jakiś odpowiednik glaze medium do farb rozcieńczanych alkoholem (konkretnie do Liquid Gold od Vallejo)? Tj. rozcieńczalnik który nie powoduje, że farba rozłazi się po zakamarkach jak wash.

ODPOWIEDZ