Malowanie planszówkowych figurek

Własnoręczne działania twórcze: upiększanie, inserty, malowanie figurek, tworzenie prototypów, stoły do planszówek itp.
Awatar użytkownika
Pierzasty
Użytkownik wspierający
Posty: 2903
Rejestracja: 25 wrz 2011, 11:58
Lokalizacja: Otwock
Has thanked: 1 time
Been thanked: 10 times

Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Pierzasty » 04 sie 2012, 13:25

Jako że już X osób prosiło mnie o informacje nt. malowania figurek, postanowiłem założyć temat służący do:

- rozmowy o ulepszaniu swoich planszówek (AT górą :P) przez malowanie figurek
- dzieleniu się informacją i technikami dot. powyższego
- chwaleniu się pomalowaną kolekcją, a nuż inni się zainspirują.

Później jakoś usystematyzuję ten post, na razie wklejam informacje, które wcześniej rozsyłałem, moim zdaniem dobre na początek:
Pierzasty pisze:Markowe farbki [tj. specjalnie do figurek] są dobre dlatego, że mają więcej pigmentu, a na figurkach 28mm widać różnicę bardziej, niż na większych rzeczach, do których jest przeznaczona większość farbek ze sklepów plastycznych. A jak zapytasz o te do miniaturek, to farbki figurkowe nagle przestają być takie drogie :)

Marki: Vallejo. Citadelki są dobre ale mają kiepskie opakowania (słoiczki), zamiast wypluć pół kropelki farby na paletę trzeba trzymać otwarty słoiczek albo nabierać zapałką, dużo się marnuje i szybciej schną. No i trzeba je rozcieńczać, Vallejo mniej. Z kolei przy washach sytuacja jest odwrotna, tam chcesz słoiczki GW. Wygodniejsze, bo te nabierasz ze słoiczka. Citadel robi też dobre farbki Foundation - kolory podkładowe, gęste, blade ale dobrze kryjące. Niezłe na czarny podkład, ale ja się ogólnie czarnym zniechęciłem. Biały mniej wybacza, ale nie trzeba się chrzanić z rozjaśnianiem kolorów, a cieniowanie załatwiam washami.
Aha, od Vallejo można dostać inki, których Citadel nie produkuje.
[Washe GW znacznie się ostatnio zmieniły. Nowe mają lepszą konsystencję, za to kolory są brudne i "gotyckie". Jeśli chcesz coś poza czernią i brązami, bierz stare.]
Oczywiście dużo zależy od tego, jakiego koloru potrzebujesz, czasami musi to być ten konkretny odcień brązowego, którego nie ma jedna czy druga firma i wtedy wybór jest jasny.
Podobno metaliki Vallejo są gorsze od GW, nie sprawdzałem. Ale widziałem też efekty ich niektórych metalików i na pewno zakupię takie Brassy Brass. Aha, do stali chcesz Chainmail, Mithril Silver to aluminium i ciężko się cieniuje.
Jeśli będziesz brać Citadel, chcesz te nowe małe słoiczki. Stare z wklęsłym czubkiem są wadliwe i farba w nich szybko wysycha (co to ma być, fortress grey w takim wysechł mi po roku, a stare farbki w sześciokątnych słoiczkach mam 12 lat i są płynne? a jednak można?). Nowe też trzeba uważnie zamykać.
Co do pędzelków to kolega na forum polecał pędzle Mag-Polu Z WŁOSIA NATURALNEGO - ważne bo zwykle dostaniesz Mag-Pole sztuczne, tańsze ale szybko się zużywają. Choć do nauki dobre.
Nie wyrzucaj pędzelków, one się nie niszczą, tylko zaczynają służyć innym celom. Np. do drybrusha się nie bierze nowych, nie nadają się, poza tym to niszczy je momentalnie, więc ich szkoda. Zużyte pędzle idą właśnie najpierw na DB, potem do malowania skał i podstawek (matowych chropowatych powierzchni). Ja mam jeden, który jest praktycznie tamponem na patyczku i bardzo go sobie chwalę. Świetnie rozjaśnia skały i piasek :3
Z innej beczki to Tamiya Clear Red robi świetny efekt krwi. Może warto się nimi zainteresować, jeśli to akryle (sam nie używałem), są wyraźnie tańsze, a skoro modelarze robią takie szczękopadne dzieła, to coś w tym może być. No ale i technika inna...

Reasumując: polecam Vallejo, (trochę tańsze od GW), z GW washe, ew. metaliki i Foundation. Army Paintera nie znam, ale sporo osób chwali.

Aha. Farbki do figurek mają być rozcieńczane do konsystencji chudego mleka [edit: tak wszyscy mówią, ale to rada do kitu. Moje podejście: rozcieńczasz dopóki farba się zachowuje jak farba, a nie wash. Jak zaczyna się rozlewać i wciekać gdzie nie trzeba, to za bardzo rozcieńczona]. Malować pewnie, nie ruszać pomalowanej warstwy dopóki nie wyschnie. Jeśli trzeba to lepiej 2-3 cienkie warstwy niż poprawiać.

Lakier: Jeśli figurki mają być na zużycie, to lakierować najpierw błyszczącym, potem matowym (żeby zjadło ten połysk). To dlatego, że mat to tak naprawdę mikropęknięcia lakieru i przez to się on łatwiej ściera. Nie kupować Citadel Purity Seal!!! To jest gówno (bez przeproszenia). Jak się poskarżyłem ludziom z GW to otrzymałem rady typu "Wiemy że to szajs, ale nie wolno nam mówić że produkty konkurencji są lepsze". Serio. Zniszczy malowanie. A jeśli chcesz to tanio sprzedam częściowo zużytą puszkę :) ja już chyba nie będę go używać. Teraz maluję figurki Vallejo gloss i mat, pędzelkiem. Z kolei spraye podkładowe Citadel są przyzwoite.
Warto kupić trawkę elektrostatyczną, to niesamowicie poprawia efekt, nieobeznani ludzie robią wow na widok moich figurek. Nie bawić się w żadne ładunki statyczne, tylko posmarować podłoże rozrzedzonym wikolem, napchać 5-6mm trawki, przycisnąć/przyklepać nożem, odwrócić i popukać od spodu. Nadmiar odpadnie a trawka stoi bez nakładu pracy.

Jak będziesz zamawiać farbki to daj znać, dam Ci dobrą listę na początek.
Pierzasty pisze:OK, będę Ci podawał farbki Citadel. Często Vallejo ma prawie identyczne odpowiedniki, można ich używać. Wykropkowane opcjonalnie lub w drugiej kolejności.
[większość podanych tu kolorów to wcześniejsza paleta GW, w tym roku zmienili cały zestaw farb. Nowe nie do końca odpowiadają starym, średnio je lubię, a palety nie znam.]

Skull White
Chaos Black (odradzam Vallejo, ten jest błyszczący.) [Odradzam też Abaddon Black, będą ci mówić że to to samo, ale AB jest Foundationem i tak się zachowuje, czyli jest gęsty, momentalnie wysycha, nie nadaje się do aerografu itd. {edit: i kiepsko kryje}]
Sunburst Yellow/Golden Yellow [cytrynowy/słoneczny, wedle potrzeby]
...Iyanden Darksun
Blood Red
...Scab Red/Gore Red (nie wiem dokładnie, chcesz podkład pod Blood, Mechrite się nie sprawdza) [za to te nowe Base'y są niezłe, np. Mephiston Red {edit: z perspektywy dłuższego używania odradzam. Szybko wysychają, kiepsko się mieszają itp.}]
Enchanted Blue
Goblin Green
Scorpion/Snot Green (Goblin jest matowy i blady, ten jaskrawy)
Snakebite Leather
Bestial Brown (tak, potrzebujesz obu, potem kupisz jeszcze więcej brązów)
Bleached Bone (koniecznie)
Elf Flesh
Fortress Grey (chyba że lubisz mieszać masakryczne ilości czerni z bielą).
Chainmail
Shining/Burnished Gold (Pierwszy trzeba cieniować a drugi może być za ciemny {Albo odwrotnie. Jak nie patrzyłem Citadel zmienił nazewnictwo i mam dwa baaardzo różne Shining Goldy.})
Vallejo Gloss Varnish (nakładany pędzelkiem)
Vallejo Matt Varnish (jw.)
...jeśli będziesz malował magów to Warlock (a może Lichen?) Purple. Nie da się zrobić fioletowego mieszając czerwień z niebieskim, wychodzą zabrudzenia i jest bury.

Tyle z podstawowych farbek. Do tego washe. Najlepiej wszystkie, jest ich 6-8 a BARDZO ułatwiają malowanie. Jeśli musisz wybierać:

Ogryn Flesh, Badab Black (te dwa koniecznie choćby nie wiadomo co)
Devlan Mud (podobny do brązowego ale w praktyce inny)
ew. kolorowe jeśli planujesz malować coś w tym kolorze (np. niebieski wash na lodowe smoki itp.)

piasek: idziesz na dwór, nabierasz 3 garście piasku, płuczesz kilka razy, suszysz i masz zapas co najmniej na rok :)
trawki: ja używam trawki firmy GaleForce Nine (w sklepach z bitewniakami), bardzo ją sobie chwalę ale trochę kosztowała. Tym niemniej to też zestaw na rok. Jeśli masz się zdecydować na jeden rodzaj, wybierz taką ciapatą zielono-żółtą z malutką domieszką brązu (nalepka twierdzi, że to po prostu Green Static Grass).
Klej używam: Introligatorski CR wodny w ćwierćkilowej butelce. Nadaje się do podstawek i podklejania wszystkiego co z papieru :) taki wikolopodobny. 8,60 zł a zapas na całą armię podstawek i jeszcze jakąś mapę. Poza tym kupić dobry superglue. Nie taki tylko do plastiku, do figurek podobno taki jest dobry ale figsy od Descenta zupełnie tego nie łapią. [edit: supergluta też nie łapią, trzeba Poxipolem.] Porządny superglue i tyle. Kiedyś dobre robiło UHU, ale to było 10 lat temu i nie wiem jak teraz ich jakość. [Kropelka jest niezła.] Instrukcja Descenta zaleca klej na bazie epoksydu (Poxipol czy jak?), ale nie próbowałem. {Poxipol nieźle się sprawdza, tylko kupować w porządnym sklepie bo trafiają się "podróbki" z wypełniaczem, wyraźnie gorsze}
Pędzelki: Jak powiedziałem, podobno Mag-Pol sprzedaje pędzle z włosia naturalnego, one są po ponad 10 zł sztuka. Te sztuczne od 3,50. Jeśli nie uda Ci się kupić to spróbuję znaleźć linka do Faberów. Te sztuczne nie są takie złe, tylko zużywają się dużo szybciej. {Teraz używam Kolibri, ale przy zakupie trzeba sprawdzać czy nie mają odstających na bok włosów. Są o tyle lepsze że do Mag-Poli już nie wrócę.}
Lakier na figurki sporo rozcieńczam i nakładam starym rozwalonym pędzlem, nie wiem czy nie niszczy normalnych.
Klej na pewno zniszczy pędzel, nakładaj albo starym rozwalonym albo wykałaczką.
Podkład: Akurat citadelowski Skull White nieźle się sprawdza. Sporo ludzi chwali czarny podkład, mi nigdy nie wychodziło to dobrze i nie bardzo lubię ten styl.
Dodatki; Green Stuff, czyli dwuskładnikowa masa modelarska do zalepiania szczelin, konwersji itp. Green Stuff GW jest dość drogi, jeśli możesz to niech Ci polecą odpowiednik ale ma być dobrej jakości, na tym nie oszczędzaj. [jeśli chcesz TYLKO i wyłącznie zalepiać szczeliny po sklejeniu figurek, to bierz "Liquid Green Stuff" - to samo w żelu. Nakładasz starym pędzelkiem, ścierasz nadmiar i zasycha w 2 godziny a nie w 24. Poza tym można rozcieńczać wodą.]
Narzędzia: ostry nóż, 2 małe pilniczki (trójkątny i okrągły, najlepiej mi się sprawdzały diamentowe {ew kupić dobre pilniczki modelarskie}). Jeśli robisz coś z Green Stuffem to taki mały drewniany tępy nożyk do rzeźbienia gliny. Spory miękki pędzel do otrzepywania figurek z resztek piasku lub trawki bo to pieprzony pomiot azbestu, włókna szklanego i tartego styropianu (opcjonalnie).
Pędzelki: 0, 2, 4. Powinno wystarczyć do wszystkiego {to jest o Mag-Polach i innych pędzlach z dolnej półki. Jak pędzel jest dobry to trzyma szpic i nawet 8-ką można malować źrenice oczu, do tego jest większy więc lepiej trzyma farbę i trudniej włazi pod stalówkę}. Tego co najczęściej używasz kup od razu 2. Drybrush momentalnie zniszczy Ci pędzelki, do tego bierz gorsze/już zużyte {albo myte po zaschniętej farbie - np. acetonem (zmywaczem do pazurków). Farba odchodzi po kilkunastu sekundach, góra parę minut w wypadku takich zaschniętych na kość. trzeba pędzelek dobrze wymiąchać żeby farba zeszła, potem wymyć z mydełkiem. Nie zostawiać w acetonie na dłużej bo rozpuści również klej trzymający włosie}.

Podstawki do Descenta: rozcieńczasz klej (może 1 wody : 3 kleju? [objętościowo]), tak żeby stracił tą glutowatość, nakładasz, figurka nad talerz i OD RAZU sypiesz piasek. odwracasz, delikatnie otrząsasz żeby zostało to co przyklejone, zostawiasz do wyschnięcia. Potem całą podstawkę razem z piaskiem malujesz na czarno. To wszystko najlepiej robić już po pomalowaniu figurki, trochę zachodu ale nie ryzykujesz przypadkowego niszczenia pędzli podczas malowania. Potem ten czarny piasek drybrushujesz Fortress Gay i na koniec leciutko po wierzchu Bleached Bone. Malujesz na czarno obwódki, bo się w międzyczasie zapaskudziły szarym, i beton gotowy. Po polakierowaniu wszystkiego taki sam klej nakładasz tu i ówdzie jako plamki, walisz na to 5-6 mm trawy (tak ze 3x za dużo), dociskasz lekko płaskim nożem, odwracasz, odstukujesz resztę, odstawiasz do wyschnięcie. Powtarzasz 150 razy i podstawki do Descenta gotowe :) Jeśli preferujesz brązowe podłoże, to zaczynasz od Bestial Brown (bez czarnego), nie ma prześwitywać nic spod jego koloru, a potem drybrush Bleached Bone (lekko, na wyczucie). Trawka tak samo. Masterom zrobiłem paski: biały, Blood Red, wash Ogryn Flesh.
edit: {uwagi w klamerkach z dn. 27 lip 2014}
Ostatnio zmieniony 27 lip 2014, 00:34 przez Pierzasty, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
yosz
Użytkownik wspierający
Posty: 6519
Rejestracja: 22 lut 2008, 22:51
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 8 times
Been thanked: 19 times
Kontakt:

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: yosz » 04 sie 2012, 15:41

Super! Dzięki wielkie.
Jakbyś mógł przy kolorach pisać, czy to farbki GW2012 czy te wcześniejsze byłoby super :)

Ostatnio zacząłem się bawić w malowanie figurek - czeka mnie cały zestaw Samurai Battles do pomalowania :D Frajda jest niesamowita. Z ciekawych farbek Citadelowych są jeszcze Texture - czyli farbki do podstawek. Po zaschnięciu mają ciekawą fakturę i nieźle udają podłoże. Dry'e to farbki, które mają służyć do Drybrushy - są bardzo gęste i się ich nie rozcieńcza. Na razie kupiłem jednego Dry'a i jednego Texture'a do spróbowania ale ciężko mi się wypowiedzieć. Świetne wydają mi się na razie Glaze'y - coś podobnego do Washa, ale nie wlewa się tak bardzo w szczeliny, a daje charakterystyczny poblask. Ta sama powierzchnia poprawiona odpowiednim glaze'm będzie wyglądać zupełnie inaczej (jak się przyjrzycie to widać na dole - zbroja jest pociągnięta czerwonym Glazem).

Dzięki za polecenie farbek Vallejo bo się zastanawiałem jak się mają do Cytadelek. Oprócz narzędzi, które wymieniłeś polecam coś a'la painting station od hobbyzone.pl- niedrogie, nieźle wygląda i ma tę zaletę, że wyjmuję z szafki i mam wszystko gotowe do malowania. Prawie zero upierdliwego rozstawiania i przygotowania.

No i z chęcią zobaczyłbym coś co forumowicze już robili. "Pochwalę" się swoją pierwszą figurką. Metalowy Fred Colon (ze Świata Dysku).

Obrazek
ZnadPlanszy | YouTube
Always keep at the back of your mind the possibility that you're dead wrong. -- T. Pratchett --

Awatar użytkownika
Pierzasty
Użytkownik wspierający
Posty: 2903
Rejestracja: 25 wrz 2011, 11:58
Lokalizacja: Otwock
Has thanked: 1 time
Been thanked: 10 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Pierzasty » 04 sie 2012, 16:07

Już dodałem, większość farbek to stare.

Texture kupiłem na spróbowanie i zupełnie mi się nie podoba. To właściwie farba z domieszanym piaskiem, po nałożeniu wygląda jak błoto, ale po wyschnięciu zostaje parę ziarenek. Podobno trzeba nakładać kilka razy. Po co, skoro celem tej farby było przyśpieszenie malowania podstawek, a tak to szybciej i ładniej zrobię to klejem i piaskiem?
Dry są niezłe, ale jak nazwa wskazuje tylko i wyłącznie do drybrusha. Na skały i takie tam. Ewentualnie futro. Ja bardzo zredukowałem DB, więc nie będę się tu wypowiadał.

Glaze'y są świetne, ale to wcale nie nowy wynalazek. Po prostu GW na parę lat zaprzestało ich produkcji. Posty cytowane powyżej są przeznaczone dla początkujących, więc ich nie uwzględniają.
Gwoli wyjaśnienia: Glaze to przezroczysta lub półprzezroczysta farbka, rzadka, ale zachowuje się zupełnie odwrotnie niż wash - zamiast rozłazić się po zagłębieniach, glaze zostaje na powierzchni. Idea jest taka, że glaze'y służą do delikatnego koloryzowania powierzchni lub rozjaśniania jej "na mokro". Vallejo sprzedaje tzw. Glaze Medium (org. Medium Veladuras" - czasami jest inaczej tłumaczone), jestem tego fanatycznym wyznawcą - rozcieńczamy normalną farbkę wodą, dodajemy glaze medium i mamy glejza.

Dopiszę się do pochwał stolika malarskiego od Hobby Zone - jeśli nie mamy osobnego stołu, skraca setup/sprzątanie co najmniej o połowę. Do tego można zostawić robotę rozgrzebaną i schować wszystko do szafki.

Z narzędzi polecę jeszcze polerki (emery boards), jeśli ktoś bawi się z metalowymi figurkami. Dużo ładniej czyszczą od pilników.

Właśnie chciałem zapytać, jak robiłeś efekt na zbroi :) a czym skórę?

PS: W zeszłym roku malowałem Descenta 1 dla kolegi. Częściowo za farbki, częściowo żeby potrenować szybkie malowanie. Efekty poniżej:

golemy
postacie 1
postacie 2
postacie 3
postacie 4
postacie 5

I jeszcze parę postaci z Talismana

Awatar użytkownika
yosz
Użytkownik wspierający
Posty: 6519
Rejestracja: 22 lut 2008, 22:51
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 8 times
Been thanked: 19 times
Kontakt:

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: yosz » 04 sie 2012, 19:03

Pierzasty pisze:Właśnie chciałem zapytać, jak robiłeś efekt na zbroi :) a czym skórę?
Figurka malowana białym podkładem w sprayu Citadel.

Zbroja: Base: Leadbelcher (Citadel 2012), Wash Badab Black (starsza Citadel), Layer Ironbreaker (Citadel 2012) do delikatnego drybrusha i Glaze Bloodletter na koniec.

Skóra: nie do końca pamiętam :D Bodajże Base XV-88 + Layer Ungor Flash i lekkie highlighty Layerem Zamesi Desert. Nie wiem czy Dry'a Terminatus Stone tu używałem - nie wydaje mi się (wszystkie farbki to Citadel 2012).
ZnadPlanszy | YouTube
Always keep at the back of your mind the possibility that you're dead wrong. -- T. Pratchett --

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2620
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 1 time
Been thanked: 6 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Ryu » 04 sie 2012, 20:10

yosz pisze:No i z chęcią zobaczyłbym coś co forumowicze już robili.
Proszę... http://www.coolminiornot.com/artist/Ryu ... id=2370836
To moja galeria na CMON. A co do malowania... Ja już nie maluję. Fakt, ze ostatnio wziąłem 1 figurkę do malowania od Trzewika żeby przypomnieć sobie metaliki ale nie mam czasu jej malować. Po prostu dramat. Jak już znajdę kilka minut wolnego czasu to wolę rozłożyć planszę i sobie w coś zagrać... Ale skoro już wziąłem to pomaluję... Zmuszę się 8)

Nie będę się mądrzył odnośnie malowania ale metaliki yosz popróbuj kiedyś tak: podkład boltgun metal, potem troszkę czarnego (jajlepiej czerny + ink czarny) + jakiś kolorek (jeśli zbroja ma mieć jakiś odcień), potem rozjaśniamy krawędzie boltgunem + troszkę mithrila, potem więcej mithrila aż do pożądanego efektu. Na koniec kilka washy żeby nie było widać "linii" i powinno być OK :) (farby to citadelki)

Edit: nie napisałem że kolejne washe powinny być bardzo rozwodnione ;) No ale tak szczerze to już pisałem nie raz - jak człowiek chce się nauczyć malować to serwis CMON z setkami poradników co i jak malować jest nieoceniony. Polecam :)
Ostatnio zmieniony 04 sie 2012, 20:48 przez Ryu, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Christoforos
Użytkownik wspierający
Posty: 632
Rejestracja: 22 lut 2009, 22:51
Lokalizacja: Lublin / Czerniejów
Kontakt:

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Christoforos » 04 sie 2012, 20:12

Pytanko od laika w tej kwestii - używacie przy malowaniu jakiejś lupy czy czegoś podobnego? Bo patrzę na te figurki w naturalnej skali i jakoś nie mogę sobie wyobrazić jak takie małe tałatajstwo dokładnie pomalować :D

Awatar użytkownika
Ryu
Użytkownik wspierający
Posty: 2620
Rejestracja: 28 gru 2009, 19:58
Lokalizacja: Gliwice
Has thanked: 1 time
Been thanked: 6 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Ryu » 04 sie 2012, 20:26

Nie... Kwestia wprawy. Jak malujesz opierasz ręce o blat żeby Ci się nie trzęsły i jest OK. Przynajmniej ja tak robię a w sunie to robiłem :)

Awatar użytkownika
yosz
Użytkownik wspierający
Posty: 6519
Rejestracja: 22 lut 2008, 22:51
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 8 times
Been thanked: 19 times
Kontakt:

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: yosz » 04 sie 2012, 20:35

Też myślałem że się nie da takich maleństw malować ale się da ;)

Dzięki Ryu - na razie też czasu nie mam i maluję z doskoku. Nie wiem czy chcę aż tak dokładnie malować, ale to wyjdzie z praniu :)
ZnadPlanszy | YouTube
Always keep at the back of your mind the possibility that you're dead wrong. -- T. Pratchett --

Awatar użytkownika
Pierzasty
Użytkownik wspierający
Posty: 2903
Rejestracja: 25 wrz 2011, 11:58
Lokalizacja: Otwock
Has thanked: 1 time
Been thanked: 10 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Pierzasty » 04 sie 2012, 21:52

Zacznijcie malować figurki 6 mm, to potem nie będziecie wiedzieli, co zrobić z taką ilością przestrzeni na tych wielkoludach :)

Jacek_PL
Użytkownik wspierający
Posty: 1113
Rejestracja: 25 mar 2007, 18:06
Lokalizacja: Częstochowa
Has thanked: 3 times
Been thanked: 5 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Jacek_PL » 05 sie 2012, 00:02

A ja zapytam co złego jest w Purity Seal Citadela ? Używam tego od piętnastu lat z hakiem (kiedyś się to po prostu Satin lub Matt Varnish nazywało) i nigdy nie miałem problemów. Jeśli miałbym coś odradzić to takim spray z Army Paintera "Super Matt Varnish" bo jak sama nazwa wskazuje robi farbki super matowe i stosuje się go wyłącznie do figurek potraktowanych bajcą lub Army Painterowymi Quick Shade.

Awatar użytkownika
Pierzasty
Użytkownik wspierający
Posty: 2903
Rejestracja: 25 wrz 2011, 11:58
Lokalizacja: Otwock
Has thanked: 1 time
Been thanked: 10 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Pierzasty » 05 sie 2012, 01:08

Strasznie szroni, do tego stopnia że ciężko to w ogóle doprowadzić do porządku. Kupiłem bo dawniej Citadel miał doskonały lakier, okazało się to takim szajsem, że gdybym wydał na to własne pieniądze, chyba kazałbym im to zjeść. Ze wszystkich znanych mi lakierów ten jest najgorszy.

Awatar użytkownika
Fruczak Gołąbek
Użytkownik wspierający
Posty: 884
Rejestracja: 29 wrz 2009, 00:56
Lokalizacja: Warmińsko-mazurskie

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Fruczak Gołąbek » 05 sie 2012, 10:27

Macie jakieś sposoby na trzymanie figurek podczas malowania? Najlepiej by było jakby jakiś długi patyk przyczepić i trzymać za niego :).

Awatar użytkownika
Tycjan
Moderator
Posty: 3226
Rejestracja: 23 sty 2008, 22:14
Lokalizacja: Opole
Has thanked: 4 times
Kontakt:

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Tycjan » 05 sie 2012, 10:30

Fruczak Gołąbek pisze:Macie jakieś sposoby na trzymanie figurek podczas malowania? Najlepiej by było jakby jakiś długi patyk przyczepić i trzymać za niego :).
To się nazywa "trzecia ręka" np. taka coś: http://www.sklep.tankmodels.pl/inne/159 ... ajaca.html

# ZnadPlanszy.pl - tutaj piszę: http://miroslawgucwa.znadplanszy.pl | NAJWIĘKSZA baza premier i zapowiedzi gier wydanych po polsku: http://Premiery.ZnadPlanszy.pl

Awatar użytkownika
Pierzasty
Użytkownik wspierający
Posty: 2903
Rejestracja: 25 wrz 2011, 11:58
Lokalizacja: Otwock
Has thanked: 1 time
Been thanked: 10 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Pierzasty » 05 sie 2012, 11:08

Fruczak Gołąbek pisze:Macie jakieś sposoby na trzymanie figurek podczas malowania? Najlepiej by było jakby jakiś długi patyk przyczepić i trzymać za niego :).
Albo bierzesz Patafix czy inną masę do przyklejania plakatów, przyklejasz podstawkę figurki do korka od wina lub do starego pojemniczka po farbie. Dużo łatwiej trzymać i nie obcierasz podstawki palcami.

Awatar użytkownika
Fruczak Gołąbek
Użytkownik wspierający
Posty: 884
Rejestracja: 29 wrz 2009, 00:56
Lokalizacja: Warmińsko-mazurskie

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Fruczak Gołąbek » 05 sie 2012, 12:26

yosz pisze:hobbyzone.pl- niedrogie, nieźle wygląda i ma tę zaletę, że wyjmuję z szafki i mam wszystko gotowe do malowania. Prawie zero upierdliwego rozstawiania i przygotowania.
Lepiej kupić z otworami 36mm czy 26mm? Do 36mm 26mm też wejdzie, chyba jakoś strasznie luźno nie będzie a zawsze dwa rodzaje farbek wejdą.

Awatar użytkownika
yosz
Użytkownik wspierający
Posty: 6519
Rejestracja: 22 lut 2008, 22:51
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 8 times
Been thanked: 19 times
Kontakt:

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: yosz » 05 sie 2012, 14:32

zdecydowanie 36mm. Mi się tylko kubek na wodę nie mieścił ale dałem radę zwykłym nożem modelarskim poszerzyć otwór ;)
ZnadPlanszy | YouTube
Always keep at the back of your mind the possibility that you're dead wrong. -- T. Pratchett --

Awatar użytkownika
xBronsonx
Użytkownik wspierający
Posty: 119
Rejestracja: 10 lip 2010, 20:53
Lokalizacja: Połaniec
Has thanked: 2 times
Kontakt:

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: xBronsonx » 05 sie 2012, 15:56

Dosyć szybką metodą jest bejcowanie (dipping) figurek. Co prawda nie malowałem tak figurek do planszówek ale figurki do młotka wyglądały całkiem okej po kąpieli w bejcy.
W skrócie wygląda to tak: malujemy figurkę podstawowymi kolorami. Potem kąpiemy ją w bejcy (potem energicznie strzepujemy) albo nakładamy ją pędzelkiem na figurkę. Zostawiamy do wyschnięcia i gotowe.
Metoda prosta, szybka i dosyć tania (potrzebujemy bejce i farb na podstawowe kolory). Co prawda trzeba trochę poćwiczyć, a i ciężko żeby efekt wywoływał opad szczęki ale mi to pasowało, bo bardzo wolno maluję i każda figurka zajmowała mi kilka-kilkanaście godzin a efekt był tylko trochę lepszy.

Linki, które objaśniające co i jak (wraz ze zdjeciami):
http://www.thenode.pl/index.php?option= ... o&Itemid=2
http://www.cytadela.pl/modules.php?name ... le&sid=962
http://forum.wfb-pol.org/viewtopic.php?f=121&t=4330
http://forum.wfb-pol.org/viewtopic.php? ... 1081061034
http://www.wh40k.pl/index.php?name=Foru ... sc&start=0
http://cytadela.pl/modules.php?name=For ... sc&start=0

Awatar użytkownika
skolo
Użytkownik wspierający
Posty: 1271
Rejestracja: 02 lis 2011, 19:52
Lokalizacja: Warszawa

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: skolo » 05 sie 2012, 19:52

wlasnie tak zamierzam szejdować, jak tylko przyjdzie mój dip

ukończyłem barghasty, czy jak to cholerstwo sie nazywa. zaraz wrzuce zdjęcia

Pierzasty, doszło to pudełko do Ciebie w końcu?

Awatar użytkownika
Pierzasty
Użytkownik wspierający
Posty: 2903
Rejestracja: 25 wrz 2011, 11:58
Lokalizacja: Otwock
Has thanked: 1 time
Been thanked: 10 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Pierzasty » 05 sie 2012, 20:38

Nie, Bard dalej daje d... za moje pieniądze. Ja się na takie usługi nie umawiałem, poza tym prostytutkę by chyba szybciej przysłali ><

Co do dipowania, to ja polecałbym raczej malowanie figurek pędzelkiem. Tak jak normalnym washem. Po pierwsze, figurki do planszówek często są delikatniejsze i mają lite podstawki, które łatwo uszkodzić przy "otrzepywaniu". Po drugie, większa kontrola nad cieniami - jak farba się gdzieś gromadzi za bardzo, dotykamy pędzelkiem na mokro i odciągamy część. Unikamy brzydkich plam. Po trzecie, nie do każdego koloru ten brązowawy pasuje, inne możemy pocieniować na czarno, niebiesko czy jak tylko zechcemy.

Osobiście jestem zwolennikiem łączenia podobnego cieniowania z poprawianiem/malowaniem później detali. Takie zestawienie sprawia, że wzrok obserwatora (przynajmniej pobieżnego) zatrzymuje się głównie na tych detalach i umyka mu "tandeta" ogólnego poziomu malowania ;)

Aha, niektórzy twierdzą (nie sprawdzałem), że dipowanie/malowanie Quickshade jest bardziej odporne na ścieranie/zarysowania niż zwykłe farby. To byłoby szczególnie ważne przy małych figurkach do planszówek (vide Starcraft), które niepraktycznie jest nosić w specjalnych pudełkach z gąbką.

Oczywiście przy Quickshade konieczny jest matowy lakier na wierzch, żeby to nie wyglądało jak umazane. Mało nie zapomniałem o tym wspomnieć :)

PS: Skolo, ja bym jednak zrobił te podstawki z piaskiem. Dużo lepszy efekt a nakład pracy nie tak wielki. Te trawki to doskonały pomysł - to Army Paintera? Jeszcze swoich nie sprawdziłem. Są samoprzylepne, czy trzeba je dodatkowo przyklejać do podstawki?

PPS: http://www.youtube.com/watch?v=t7mU2yhCBzQ <- Quickshade
http://www.youtube.com/watch?v=Z0B8xZBhmFY <- tu też, figurki do historycznych czyli podobne do planszówkowych. Cały proces malowania QS. Oglądać! (jedna rzecz do kitu: kolejność. Ma być: najpierw podstawka, potem lakier mat, na końcu trawa.)
http://www.youtube.com/playlist?list=PL ... ature=plcp <- to oglądać! Dużo filmów "hands on" robionych przez faceta, który maluje figurki za kasę, i to dobrze.

Jacek_PL
Użytkownik wspierający
Posty: 1113
Rejestracja: 25 mar 2007, 18:06
Lokalizacja: Częstochowa
Has thanked: 3 times
Been thanked: 5 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Jacek_PL » 05 sie 2012, 22:11

Pierzasty pisze:Strasznie szroni, do tego stopnia że ciężko to w ogóle doprowadzić do porządku. Kupiłem bo dawniej Citadel miał doskonały lakier, okazało się to takim szajsem, że gdybym wydał na to własne pieniądze, chyba kazałbym im to zjeść. Ze wszystkich znanych mi lakierów ten jest najgorszy.
Może trafiłeś na wadliwą partię albo było zbyt ciepło ? Może to nie najlepszy przykład (bo gang zimowy i szron im nie straszny :D ) ale tak wyglądają moje modele już po potraktowaniu Purity Seal :Rasputina i lodowe cosie, tego lakieru praktycznie nie widać.

A jak już jesteśmy przy takich specyfikach, coś polecisz na przyszłość, bo mam też Army Painter, ale jak już wspomniałem to tylko do bejcowanych modeli się nadaje.

Awatar użytkownika
skolo
Użytkownik wspierający
Posty: 1271
Rejestracja: 02 lis 2011, 19:52
Lokalizacja: Warszawa

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: skolo » 05 sie 2012, 22:28

Pierzasty, wiem ze z piaskiem. Cos tam wymodze jak bede mial wene...na razie ani czasu, ani siły.

Trawka owszem, Army Painter samoprzylepna. Swietna jest.

Awatar użytkownika
Pierzasty
Użytkownik wspierający
Posty: 2903
Rejestracja: 25 wrz 2011, 11:58
Lokalizacja: Otwock
Has thanked: 1 time
Been thanked: 10 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Pierzasty » 06 sie 2012, 00:57

Jacek_PL pisze:Może trafiłeś na wadliwą partię albo było zbyt ciepło ?
Chłodno, nie za wilgotno, perfekcyjne warunki, mnóstwo ludzi miało te problemy ze szronem.

Ta Rasputina coś za mną chodzi, chyba kupię w celu pomalowania.

Banan2
Użytkownik wspierający
Posty: 2261
Rejestracja: 12 maja 2009, 09:28
Lokalizacja: Poznań
Has thanked: 17 times
Been thanked: 21 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Banan2 » 06 sie 2012, 09:06

Pierzasty pisze:
Jacek_PL pisze:Może trafiłeś na wadliwą partię albo było zbyt ciepło ?
Chłodno, nie za wilgotno, perfekcyjne warunki, mnóstwo ludzi miało te problemy ze szronem.
Ja miałem ten sam problem. Piękne pomalowana figurka została całkiem oszroniona. Próbowałem później w różnych konfiguracjach (bliżej, dalej, itd) na pozostałościach wypraski i prawie zawsze wychodziło to oszronienie. Krótko mówiąc: szajs.
Pozdrawiam
Sprzedam Zombicide Invader KS Soldier Pledge

Moja kolekcja
10% rabatu w planszomanii i 7% w 3Trolach

Awatar użytkownika
Fruczak Gołąbek
Użytkownik wspierający
Posty: 884
Rejestracja: 29 wrz 2009, 00:56
Lokalizacja: Warmińsko-mazurskie

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Fruczak Gołąbek » 06 sie 2012, 11:26

Warto brać Mega zestaw od Army Painter ( za około 300zł )? Zawiera:
28 colours
5 metallics
3 quickshade Inks
6 brushes: Insane Detail, Detail, character, Regiment, small Drybrush and Vehicle brush

Jacek_PL
Użytkownik wspierający
Posty: 1113
Rejestracja: 25 mar 2007, 18:06
Lokalizacja: Częstochowa
Has thanked: 3 times
Been thanked: 5 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Jacek_PL » 08 sie 2012, 10:06

Fruczak Gołąbek pisze:Warto brać Mega zestaw od Army Painter ( za około 300zł )?
Ja bym poszukał tańszego, kiedyś w Bardzie był po 270zł. Druga sprawa to czy potrzebujesz tak dużego zestawu, co prawda farbki Army Painter są skierowane właśnie do początkujących hobbystów, ale taki zestaw według mnie to raczej już bardziej PRO jest. Na start wydaje mi się że lepiej kupić zestaw Starter Paint Set i ewentualnie dokupić kilka kolorów.

ODPOWIEDZ