Malowanie planszówkowych figurek

Własnoręczne działania twórcze: upiększanie, inserty, malowanie figurek, tworzenie prototypów, stoły do planszówek itp.
Awatar użytkownika
KamradziejTomal
Użytkownik wspierający
Posty: 584
Rejestracja: 04 kwie 2016, 16:40

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: KamradziejTomal » 17 gru 2018, 18:36

@parsons Generalnie powiedziałbym, że technika z pkt 4 najbliższa implementacji. Dokładnie zaś patrząc zacząłbym od ciemniejszego koloru, który wyprowadziłbym powoli na biały (jeżeli ma być przejście z szarości na biały a nie np. z niebieskiego na biały). Sky grey wydaje się dostatecznie "szary" aby nieźle kryć, może kwestia za słabo zmieszanego pigmentu.

Nie zgodze się też z @pavel - biały da się namalować na czarnym podkładzie (wymaga ew. więcej przejść, ja tak dawniej malowałem tkaniny - brązowa warstwa, potem beże w dwóch tonach i na końcu białe rozjaśnienie). Nie zgodze się też z w kwestii 4 warstw, to wcale nie jest dużo szczególnie gdy mówimy o jasnych farbach jak biały, pomarańczowy i żółty. Robiąc glaze to spokojnie można malować przejścia kolorów na 15+ warstw :D

@Attan żabki spoko tylko ja tam highlightów to nie widzę ;) Z doświadczenia powiem, że jeżeli chodzi o widoczność "stołową" figurek (tzn. patrząc na nie z góry na stole), warto mocniej podbijać kontrast żeby rozjaśnienia były wyraźniejsze. Co to kolejności nakładania jest ok ale eksperymentuj ;) Wash zazwyczaj przyciemna kolory dlatego drubrush i highlight robi się po washowaniu, żeby wyciągnąć detale. Ja jeśli już drybrusha stosuję to najczęściej po nim robię jaśniejszy highlight w najwyższych punktach. Nie widzę też potrzeby lakierować przed washem (strata czasu). Metaliki Vallejo tak samo dobre jak GW (ja korzystam Silver mettalic). Podkładki można robić z kleju + piasku/sody oczyszczonej + 1 tuftki i wyglądają naprawdę wystarczająco dobrze do 80% potrzeb :)

Attan
Posty: 18
Rejestracja: 09 gru 2018, 12:22

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Attan » 17 gru 2018, 18:40

Highlajtow może nie widać bo pociagnalem jaśniejsze kreski przy nozdrzach i nad oczami ale jak zrobiłem później dry brush to i tak się to zlało później xD chyba w złej kolejności to zrobiłem... Ale ja wiem ze one tam są :P

Awatar użytkownika
pavel
Użytkownik wspierający
Posty: 370
Rejestracja: 09 sie 2015, 13:45
Lokalizacja: EU

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: pavel » 17 gru 2018, 21:37

KamradziejTomal pisze:
17 gru 2018, 18:36


Nie zgodze się też z @pavel - biały da się namalować na czarnym podkładzie (wymaga ew. więcej przejść, ja tak dawniej malowałem tkaniny - brązowa warstwa, potem beże w dwóch tonach i na końcu białe rozjaśnienie). Nie zgodze się też z w kwestii 4 warstw, to wcale nie jest dużo szczególnie gdy mówimy o jasnych farbach jak biały, pomarańczowy i żółty. Robiąc glaze to spokojnie można malować przejścia kolorów na 15+ warstw :D
Tak dla sprostowania. Pisałem, że łatwiejsze jest malowanie na jasnym, co nie zaprzecza malowaniu na czarnym. Kolega pisał, że pomalowal 15 figurek. Trzeba zacząć od najprostszych i najłatwiejszych opcji.

Attan
Posty: 18
Rejestracja: 09 gru 2018, 12:22

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Attan » 18 gru 2018, 20:21

https://youtu.be/ijED-Sh0ThQ

Co to za substancja którą gość używa na początku filmu: elmer's wood filler... Jest tego jakiś odpowiednik Pl? Podstawka wygląda super. Co do citadela to agrellan earth i to chyba ta farba zrobiła większość roboty jeżeli chodzi o spękaną ziemię ale ciekawi mnie to przygotowanie podkładu z początku filmu :) co to jest ten elmer i po co?

kamil018
Użytkownik wspierający
Posty: 187
Rejestracja: 22 lis 2015, 10:42
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: kamil018 » 18 gru 2018, 20:51

Elmer wood glue to odpowiednik naszego vikolu więc tono czym mówisz pasowało by do szpachli do drewna, używanej do wypełniania Małych szpar w drewnie, ja używałem przy parkietach i deskach berlineckich

Goldberg
Użytkownik wspierający
Posty: 593
Rejestracja: 29 maja 2013, 13:22

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Goldberg » 19 gru 2018, 09:13

Zwykła szpachla do drewna
A w "kirche" co ja mam? Cztery gołe ściany i tak pusto jakby się miał interes za chwilę zlikwidować! Pastor gada jakieś rzeczy o piekle nieprzyjemne, a czy ja idę do kościoła żeby się denerwować?; Moryc "Ziemia Obiecana"

Awatar użytkownika
Pierzasty
Użytkownik wspierający
Posty: 2854
Rejestracja: 25 wrz 2011, 11:58
Lokalizacja: Otwock

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Pierzasty » 23 gru 2018, 17:13

Attan pisze:
17 gru 2018, 17:31
1. [...]
Czy wash zawsze idzie przed dry brushem? Wydaje się że wash i tak wpada pomiędzy szczeliny więc nie powinno to zaszkodzić gdy najpierw zrobię dry brusha... A przy okazji połączył by on kolory i pokrył pewne niedociągnięcia. (takie moje spostrzeżenia po 4 figurkach :P). Więc malujemy wg powyższej kolejności czy można się bawić np bazowe kolory, dry brush, wash, znowu dry brush, znowu wash, jakieś highlighty i dopiero lakier... Czy to ma sens?
2. Ktoś wspominał (z racji na 115 stron wątku nie przytocze autora) ze przed washem stosuje lakier błyszczący ponieważ wash lepiej się rozlewa wtedy po figurce... Dziwna wydaje mi się ta metoda. Czy po takim działaniu nie jest później trudniej np. Z nakładanie dry brusha?
3. Mam farbki vallejo ale z citadela wiem że dokupie noil Oil i raikland flesh. Dotego jeszcze jakieś metalizery: złoty i srebrny. Z tego co wyczytałem to chyba najlepiej retributor armor, a na srebro?
4. Na razie pomalowałem figurki ale podkładki zamierzam zrobić na końcu (na razie brak akcesoriów w postaci trawek itp). Później wyczytałem że przyszłościowo lepiej robić figurkę od razu z podstawką, przynajmniej częściowo żeby było łatwiej z jej malowaniem... Teraz pewnie się trochę będę z nimi męczył :)
Z ropuch jestem wstępnie zadowolony. Widać pewne niedoskonałości ale przy takiej żabce jakoś się to wszystko maskuje ;) trochę napaćkałem przy dolnej wardze bo był tam jaśniejszy kolor i się parę razy wyjechało... Pytanie czy raczej to zostawić (polakierowane już) czy próbować jeszcze to upiększyć...?
Pozdrawiam wszystkich :)
@drybrush - zależy czy ktoś w ogóle stosuje drybrush i do czego. Ja odszedłem od tej metody prawie całkowicie i stosuję wyłącznie do podstawek ew. skał i innych szorstkich materiałów. Drybrush jest strasznie wymagający organizacyjnie, bo łatwo jest wjechać na już pomalowany kolor. Zamiast tego wolę pomalować wystające części jaśniejszym odcieniem farbki z dodatkiem glaze medium (daje łagodniejsze przejścia).

@1 - Tak, można odwrócić. Jest nawet metoda, żeby na czarny podkład dać kilkuwarstwowy drybrush rozjaśniający coraz bardziej wystające części, a potem tylko dodać do tego barwę przy pomocy washa lub glaze'a. Ale wash też potrafi zabrudzić, co potem usuwam/porządkuję przy okazji rozjaśnień.

@2 - Być może autor wspominał o washach olejnych, to popularna metoda ich nakładania, bo wtedy można łatwo je usunąć z wystających elementów nie uszkadzając farby.

@3 - jakie srebro? Ja używam dwóch: do ciemnego metalu (stal itp.) Army Painter Gunmetal, a jako domieszkę do rozjaśnień, b. jasnego/błyszczącego metalu lub do mieszania kolorowych metalików Vallejo Air Steel. Możesz też spróbować serii Vallejo Metal Color, sprawdzałem i są b. dobre.

@poprawki - zależy czy chcesz to zostawić takie świecące, czy potem potraktować matem. Jeśli będziesz jeszcze matowić, to popraw wtopy i daj od razu lakier mat. Jeśli to już koniec lakierowania, to zostaw, bo się będzie odcinać od błyszczącej powierzchni.

Cortezz
Posty: 8
Rejestracja: 17 wrz 2017, 22:51

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Cortezz » 27 gru 2018, 18:45

Cześć,
Poniżej moja pierwsza pomalowana figurka. Jakieś rady? :)

Obrazek

Goldberg
Użytkownik wspierający
Posty: 593
Rejestracja: 29 maja 2013, 13:22

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Goldberg » 28 gru 2018, 01:04

Jak to sie dawniej mówiło.....NAWIERĆ LUFE!!
Ohhhh space ork , jak miło :)
Powiem tak (choc wiem ze inni pewnie beda wybrzydzać), na poczatek w zupełnosci wystarczy, imho moze bardziej rozadniaj washa, i nie używaj raczej badab lack
A w "kirche" co ja mam? Cztery gołe ściany i tak pusto jakby się miał interes za chwilę zlikwidować! Pastor gada jakieś rzeczy o piekle nieprzyjemne, a czy ja idę do kościoła żeby się denerwować?; Moryc "Ziemia Obiecana"

Cortezz
Posty: 8
Rejestracja: 17 wrz 2017, 22:51

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Cortezz » 28 gru 2018, 11:26

Kupiłem zestaw orków po taniości z allegro żeby nie popsuć figurek z planszówek ;)

Z washy Nuln Oil uzywalem
Czemu rozwadniac bardziej? Myslalem ze washy juz sie bardziej nie rozwadnia

Lekko poprawiłem. Jestem otwarty na krytyke bo to totalnie pierwsza figurka i nie wiem na czym sie skupiać w następnych poza ćwiczeniem dokładności


Obrazek

Attan
Posty: 18
Rejestracja: 09 gru 2018, 12:22

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Attan » 28 gru 2018, 19:22

Chce zrobić podstawke z użyciem agrellan earth citadela i teraz pytanie. Zrobić je przed pomalowane figurki czy na końcu. Jeżeli zrobię najpierw to później będę musiał uważać z nakładaniem washa na figurkę tak żeby nie zalać podstawki. Jak zrobię najpierw postać to później będę musiał uważać z nakładaniem agrellan earth i drybushem. Od której strony lepiej zacząć? :D

Awatar użytkownika
BasiekD
Posty: 61
Rejestracja: 09 sty 2014, 18:30
Been thanked: 1 time

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: BasiekD » 28 gru 2018, 21:53

Podstawkę robię na końcu. Za bardzo brudze przy malowaniu. Szkoda agrellan earth na poprawki potem.

Goldberg
Użytkownik wspierający
Posty: 593
Rejestracja: 29 maja 2013, 13:22

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Goldberg » 29 gru 2018, 00:27

nawierc lufe, podstawke zrob klasycznie, wikol/piasek i pomaluj - bedzie wygladac lepiej niz te specyfiki od gw.
A w "kirche" co ja mam? Cztery gołe ściany i tak pusto jakby się miał interes za chwilę zlikwidować! Pastor gada jakieś rzeczy o piekle nieprzyjemne, a czy ja idę do kościoła żeby się denerwować?; Moryc "Ziemia Obiecana"

Phate
Użytkownik wspierający
Posty: 501
Rejestracja: 06 lis 2013, 18:31
Lokalizacja: Poznań

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Phate » 29 gru 2018, 21:00

Witam,
Sporo czytałem postów w tym temacie i postanowiłem zabrać się samemu do dzieła.
Wpadły mi w ręce dwa zestawy podstawowe do Warhammer AoS (Storm Strike i Storm of Sigmar). Mam tez już zakupiony zestaw farbek od GW z narzędziami dedykowany do Stor Strike. Mam trzy podstawowe pytania (tym razem nie o pędzle ani wybór kolorów bo to sam ogarnąłem z pomocą tego tematu):
1) Jak traktować pędzel między zmianami barw którymi się maluje ? Poprzedni kolor wypłukiwać w wodzie czy innym rozpuszczalniku ? Pędzel zostawić do samoistnego wyschnięcia czy wycierać w ręczniczek papierowy ? To podstawowe pytania ale wolę się upewnić zamiast od razu zniszczyć pędzel.

2) Z figurkami z zestawu Storm od Sigmar wiem jak postąpić - To jest szary plastik więc potraktuje je czarnym podkładem z puszki. Zastanawiam się natomiast nad tymi z drugiego zestawu. Tam figurki z każdej frakcji są zrobione z plastiku o innym kolorze. Przykładowo wojownicy Sigmara (nie pamiętam pełnej nazwy) są wykonania ze złotego plastiku. Wiem, że podkład powinien być tez złoty bo ją dużo na sobie zbroi w tym kolorze. Czy na takie barwne plastiki tez daje się podkład ?

3) Figurki z zestawu Storm Strike są wykonane w technologii easy build bez kleju na wcisk. Po ich zmontowaniu pozostają drobne szpary w miejscach łączeń elementów. Farba to wypełni czy należy wcześniej użyć jakiegoś "kitu" w celu wypełnienia dziur ?

R_O_B
Posty: 29
Rejestracja: 25 cze 2018, 18:58
Lokalizacja: Lisowice

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: R_O_B » 29 gru 2018, 21:47

Po krótkiej przerwie na malowanie "Magii i Myszy" przychodzę z kolejnym pytaniem - tym razem dotyczącym podstawek, bo zajmują mi one więcej czasu, niż figurki, a efekty są opłakane.
Chciałbym zrobić takie podstawki, jak tu:
http://kaboum.fr/wondercatpainting/2014 ... e-mystics/
lub tu:
http://www.mamageekminis.com/gallery.ph ... l&qual=All

...ale nie potrafię! Wyniki mojej pracy są tandetne - albo kamienie są jednokolorowe, albo nakładam więcej kolorów i wtedy wygląda to jak jakieś niedomalowane plamy. Nie sądzę natomiast, żeby osoby z w/w linków malowały podstawki na 10 warstw
Czy znajdzie się dobra dusza, która podpowie w jakiej kolejności nakładać kolory, kiedy kamienie, a kiedy "fugi" - ogólnie jak to zrobić, żeby dobrze wyglądało?

Awatar użytkownika
KamradziejTomal
Użytkownik wspierający
Posty: 584
Rejestracja: 04 kwie 2016, 16:40

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: KamradziejTomal » 29 gru 2018, 23:21

@Cortezz wygląda to nieźle. Zeskrobałbym nadlewki i nawiercił lufy :D Pod względem malowania skupiłbym się na podbiciu kontrastu - dodał 1/2 warstwy rozjaśnień. Poza tym jest ok :)

@Phate - po każdorazowym nabraniu farby i pomalowaniu kawałka figurki trzeba pędzelek płukać w wodzie. Nadmiar wody można wytrzeć na papierowym ręczniku. Między sesjami malowania płukać pod wodą bieżącą z ew. dodatkiem szarego mydła. Do mycia i konserwacji pędzli świetnie sprawdza się czyścik Masters - żaden inny rozpuszczalnik nie będzie Ci potrzebny. Generalnie płucz i myj pędzelki często.

Podkład zawsze i wszędzie - chroni farby przed odpryskiwaniem i ścieraniem się z figurek (uwaga puszki od GW to nie podkład!). Stormcaści nie muszą być złoci ;)

Co do szczelin - to niezależnie jaka to technologia to zawsze zostają. Powiedziałbym że modele push-to-fit mają na tyle dobrze przemyślaną konstrukcję, że szczeliny są ukrywane w naturalnych zakamarkach (chociaż są wyjątki). Drobne szczeliny można obficie wypełnić klejem do figurek. Można też użyć green stuffu, liquid green stuffu, brown stuffu, dowolnego innego "stuffu" oraz kleju cyjanoakrylowego + soda oczyszczona.

@R_O_B - ja bym pomalował na kolor podstawowy (szary na ten przykład), potem jasny highlight białym albo białym z domieszką szarego na krawędziach podstawki i "sztucznych" krawędziach kamieni. Potem był rozmieszał oba poprzednie kolory w dosyć rozwodnioną mieszankę i wyrównał styk tych kolorów na 2-3 przejścia. Na koniec żyłki "fugi" zrobiłbym ciemnym brązem i pogłębił na mniejszym obszarze brązem + czarnym. Nie wiem czy nie prościej by było wyskrobać sobie nożem te wyżłobienia w podstawkach - wtedy to proste malowanie + wash + drybrush praktycznie.

R_O_B
Posty: 29
Rejestracja: 25 cze 2018, 18:58
Lokalizacja: Lisowice

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: R_O_B » 29 gru 2018, 23:43

KamradziejTomal pisze:
29 gru 2018, 23:21
@R_O_B - ja bym pomalował na kolor podstawowy (szary na ten przykład), potem jasny highlight białym albo białym z domieszką szarego na krawędziach podstawki i "sztucznych" krawędziach kamieni. Potem był rozmieszał oba poprzednie kolory w dosyć rozwodnioną mieszankę i wyrównał styk tych kolorów na 2-3 przejścia. Na koniec żyłki "fugi" zrobiłbym ciemnym brązem i pogłębił na mniejszym obszarze brązem + czarnym. Nie wiem czy nie prościej by było wyskrobać sobie nożem te wyżłobienia w podstawkach - wtedy to proste malowanie + wash + drybrush praktycznie.
Dzięki za podpowiedź - brzmi bardzo sensownie :). Jutro spróbuję samymi farbami, a jak będę niezadowolony z efektu, to faktycznie wyskrobię nożem szczeliny.

Mam też takie dwa przemyślenia odnośnie mojego malowania, którymi stwierdziłem, że warto się podzielić:
1. Trzęsące się ręce utrudniają robotę, a garb z dnia na dzień się pogłębia.
2. Nieważne jak dokładnie staram się odwzorować coś, co znajdę na zdjęciu takiej samej figurki w internecie - i tak u mnie wygląda gorzej. Muszę jak najszybciej przestać się tym przejmować, bo spędzam przez to przy jednej figurce 3-4 godziny i kończę niezadowolony. Może rozwiązaniem będzie lakier, którego jeszcze na nic nie nałożyłem?

Phate
Użytkownik wspierający
Posty: 501
Rejestracja: 06 lis 2013, 18:31
Lokalizacja: Poznań

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Phate » 30 gru 2018, 00:00

Dzięki za poradę. Oczywiście mając na myśli puszkę chodziło mi o podkład polecany w temacie Dupli-Color (mam czarny i nie wiem czy nim też potraktować duszki i nowych stormcastów ? )
Wiem, że można próbować różnie ich malować ale mam póki co zerowe doświadczenie i chyba będę się czuł pewniej jak oprę się wizualnie na zdjęciach już pomalowanych figurek (złotych jest najwięcej dostępnych w necie). Szczerze powiem, że trochę strach się za figurki od GW zabierać bez doświadczenia - one mają tyle szczegółów, że boje się je popsuć w trakcie malowania.

Cyel
Użytkownik wspierający
Posty: 178
Rejestracja: 27 kwie 2018, 15:18
Has thanked: 4 times
Been thanked: 4 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Cyel » 31 gru 2018, 14:28

R_O_B pisze:
29 gru 2018, 23:43

1. Trzęsące się ręce utrudniają robotę, a garb z dnia na dzień się pogłębia.
A na czym i przy czym siedzisz, malując/modelując?

Ja od wielu lat (z ponad 20 w sumie wargamingu) malując siedzę na małym krzesełku, które sprawia, że blat biurka mam na wysokości klatki piersiowej i bardzo polecam to rozwiązanie jako ergonomiczne, wygodne i bezbolesne. Nie garbisz się, nie schylasz karku patrząc w dół tylko patrzysz przed siebie, zaś całe przedramiona od łokci możesz mieć oparte o blat. Łatwo mieć cały czas wygięty kręgosłup w prawidłową lordozę w odcinku lędźwiowym. Zasłaniasz sam sobie mniej światła. Gdy obecnie patrzę na osoby malujące w zgarbieniu, wygięte na krześle w znak zapytania, to boli mnie na sam widok oO

Owszem, trochę głupio się wygląda siedząc na dziecięcym krzesełku przy pełnowymiarowym stole, ale to cena, którą IMO warto zapłacić za zdrowy kręgosłup ;P
Interesuję się grą, byłem zawiedziony grą
ale
lubię grę, kupiłem grę, zagrałem w grę.

Golfang
Użytkownik wspierający
Posty: 293
Rejestracja: 10 wrz 2018, 21:47
Lokalizacja: Będzin

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Golfang » 31 gru 2018, 15:12

Zakupiłem dzisiaj zestaw do MiddleEarth - Battle of Pelennor... i zastanawiam się jak zacząć malować te figurki...
1. Czy potraktować sprayem wszystkie jeszcze w ramkach, później wyciąć, usunąć delikatnie nadlewki, i tylko domalować pędzelkiem tam gdzie koloru brakuje?
2. Czy może jednak wyciąć wszystko, pousuwać delikatnie nadlewki i dopiero sprayować.
Kolejna możliwość:
3. Wyciąć CIAŁA postaci, pousuwać nadlewki i sprayować. Później pomalować całe te ciałka. Zaś ręce głowy itp dodatki malować osobno? Na końcu skleić?

Pytam, bo maluję teraz 5 próbnych szkieletów z Warhammera - i widzę problem z malowaniem detali w miejscach gdzie sklejałem ręce - np po wewnętrznej stronie tarczy, tam gdzie ręka jest bardzo bliska tułowia.
----------------
moja kolekcja
moje plany

R_O_B
Posty: 29
Rejestracja: 25 cze 2018, 18:58
Lokalizacja: Lisowice

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: R_O_B » 31 gru 2018, 15:23

Cyel pisze:
31 gru 2018, 14:28
A na czym i przy czym siedzisz, malując/modelując?
Siedzę przy standardowym biurku, na fotelu biurowym. Niższe siedzenie może faktycznie być rozwiązaniem :).

Cyel
Użytkownik wspierający
Posty: 178
Rejestracja: 27 kwie 2018, 15:18
Has thanked: 4 times
Been thanked: 4 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Cyel » 31 gru 2018, 16:33

Golfang pisze:
31 gru 2018, 15:12
Zakupiłem dzisiaj zestaw do MiddleEarth - Battle of Pelennor... i zastanawiam się jak zacząć malować te figurki...
1. Czy potraktować sprayem wszystkie jeszcze w ramkach, później wyciąć, usunąć delikatnie nadlewki, i tylko domalować pędzelkiem tam gdzie koloru brakuje?
2. Czy może jednak wyciąć wszystko, pousuwać delikatnie nadlewki i dopiero sprayować.
Kolejna możliwość:
3. Wyciąć CIAŁA postaci, pousuwać nadlewki i sprayować. Później pomalować całe te ciałka. Zaś ręce głowy itp dodatki malować osobno? Na końcu skleić?

Pytam, bo maluję teraz 5 próbnych szkieletów z Warhammera - i widzę problem z malowaniem detali w miejscach gdzie sklejałem ręce - np po wewnętrznej stronie tarczy, tam gdzie ręka jest bardzo bliska tułowia.
Proponuję skleić wszystko, włącznie z piaskiem/kamyczkami itp na podstawce i zasprayować a potem malować. Tarcze są tu wyjątkiem bo zasłaniają dużo a łatwo je się przykleja na koniec. Jeśli jakieś miejsce jest naprawdę b. trudno dostępne to na 99% i tak go nie widać i może być sobie czarne od podkładu (cień).

Malowanie części osobno a potem klejenie to trochę ryzykowna sprawa - odrobina kleju na palcach, wylana spomiędzy części itp momentalnie zniszczy Twój wysiłek przy malowaniu.
Interesuję się grą, byłem zawiedziony grą
ale
lubię grę, kupiłem grę, zagrałem w grę.

Awatar użytkownika
BasiekD
Posty: 61
Rejestracja: 09 sty 2014, 18:30
Been thanked: 1 time

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: BasiekD » 31 gru 2018, 18:01

Wy przynajmniej macie fotele...

Ja maluję siedząc po turecku na ziemi. Moją stacją roboczą jest ława, na której stoi wtedy statyw od aparatu, do którego mocuję małą lampkę z ikei. Maluję na starym chodniczku łazienkowym, żeby nie ubrudzić ławy, bądź co bądź centralnego punktu salonu. Opieram się o kanapę na której śpi niemowlak (bo maluję tylko jak śpi). Po sesji malowania ledwo mogę wstać :D Kurczę lubię to.

R_O_B
Posty: 29
Rejestracja: 25 cze 2018, 18:58
Lokalizacja: Lisowice

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: R_O_B » 01 sty 2019, 15:54

BasiekD pisze:
31 gru 2018, 18:01
Wy przynajmniej macie fotele...

Ja maluję siedząc po turecku na ziemi. Moją stacją roboczą jest ława, na której stoi wtedy statyw od aparatu, do którego mocuję małą lampkę z ikei. Maluję na starym chodniczku łazienkowym, żeby nie ubrudzić ławy, bądź co bądź centralnego punktu salonu. Opieram się o kanapę na której śpi niemowlak (bo maluję tylko jak śpi). Po sesji malowania ledwo mogę wstać :D Kurczę lubię to.
I to się nazywa pasja!

Awatar użytkownika
Gromb
Użytkownik wspierający
Posty: 1422
Rejestracja: 08 paź 2015, 19:09
Lokalizacja: Katowice
Has thanked: 9 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Gromb » 01 sty 2019, 16:12

Tak, bliżej temu do dzieła Mela Gibsona, ale liczy się efekt końcowy, a nie środki. :twisted:
Cyel pisze:
31 gru 2018, 14:28
Ja od wielu lat (z ponad 20 w sumie wargamingu) malując siedzę na małym krzesełku, które sprawia, że blat biurka mam na wysokości klatki piersiowej i bardzo polecam to rozwiązanie jako ergonomiczne, wygodne i bezbolesne. Nie garbisz się, nie schylasz karku patrząc w dół tylko patrzysz przed siebie, zaś całe przedramiona od łokci możesz mieć oparte o blat. Łatwo mieć cały czas wygięty kręgosłup w prawidłową lordozę w odcinku lędźwiowym. Zasłaniasz sam sobie mniej światła.
Genialne rozwiązanie. Mam regulowane krzesło, dzisiaj zrobiłem test jak by to było, tak malować i jest super. Rzeczywiście, ręce mniej się męczą. Kupuję pomysł.
The Corps Is Mother, the Corps Is Father

ODPOWIEDZ