Malowanie planszówkowych figurek

Własnoręczne działania twórcze: upiększanie, inserty, malowanie figurek, tworzenie prototypów, stoły do planszówek itp.
Awatar użytkownika
KamradziejTomal
Użytkownik wspierający
Posty: 601
Rejestracja: 04 kwie 2016, 16:40
Has thanked: 12 times
Been thanked: 4 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: KamradziejTomal » 07 mar 2019, 08:45

Ale prosi pewnie powiedzą, że nie wolno i nie można, bo figurki są do wyrzucenia.
Prosem nie jestem ale odkąd przerzuciłem się na home-made trzymadełka to wygodniej mi się maluje. Łatwiej i szybciej obraca się figurką i znacznie wygodniej trzyma ją się w innych pozycjach, np. do góry nogami. To że paluchem nie macam przypadkowo pomalowanych części figurek też na plus.

Ja używam starych butelek po farbach P3 (zaschniętych). Świetnie sprawdzają się pokrywki od puszek po lakierach. Korek od szampana też się nada ale najlepiej obciąć korek z dwóch stron żeby był płaski.

Awatar użytkownika
Gromb
Użytkownik wspierający
Posty: 1472
Rejestracja: 08 paź 2015, 19:09
Lokalizacja: Katowice
Has thanked: 27 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Gromb » 07 mar 2019, 08:55

Eeee... Od razu do wyrzucenia. Ale fakt w rękę nie biorę figurki, chyba że w lateksowej rękawiczce. A za trzymadełko służą stare korki po płynach do płukania i masa plastyczna lub ewentualnie masa plastyczna i długie gwoździe do drewna wbite w karton na czas schnięcia, ale to przy małych detalach.
The Corps Is Mother, the Corps Is Father

Awatar użytkownika
RUNner
Użytkownik wspierający
Posty: 2281
Rejestracja: 02 lip 2013, 12:25
Lokalizacja: Gniezno
Has thanked: 3 times
Been thanked: 8 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: RUNner » 07 mar 2019, 09:26

donmakaron pisze:
07 mar 2019, 08:33
Ja tam zawsze trzymam w rękach za podstawkę (czy co innego, co akurat jest wygodne) i nigdy nie miałem z tym problemów. Jak się nie je tłustych rzeczy palcyma podczas malowania, to nic wielkiego się nie dzieje.
Ja tak również czynię i nigdy nie miałem żadnych problemów. Na początku "kariery" używałem trzeciej ręki, ale dla mnie to jednak nie jest zbyt wygodne rozwiązanie.
Maluję figurki do gier planszowych. Więcej informacji: viewtopic.php?f=63&t=61167

xilk
Użytkownik wspierający
Posty: 518
Rejestracja: 15 paź 2014, 19:16
Has thanked: 46 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: xilk » 07 mar 2019, 11:25

dartrr pisze:
06 mar 2019, 22:53
Podczas oglądania filmów u Sorastro zauważyłem, że trzyma on swoje figurki na jakimś metalowym walcu. Czy ktoś ma pojęcie co to jest?
To nie jest metalowy, ale plastikowy "walec". Może to być nasadka od jakiegoś dezodorantu.

Ja maluję od kiedy pamiętam, trzymając figurkę palcami.

Awatar użytkownika
Pierzasty
Użytkownik wspierający
Posty: 2856
Rejestracja: 25 wrz 2011, 11:58
Lokalizacja: Otwock

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Pierzasty » 07 mar 2019, 11:50

dartrr pisze:
06 mar 2019, 22:53
czy macie jakieś inne patenty na trzymanie figurek poza korkiem od wina ?
- słoiczki po farbach/lekach, na górę albo patafix/inna tego typu masa, albo dwustronna taśma klejąca.
- jeśli malujesz 1-2 figurki naraz, to wspomniane już korki analne od GW
- opcja dla metalowych figurek do gier bitewnych, przed podstawkowaniem : klipsy do dokumentów (mi się sprawdzają te o szerokości 19mm), łapiemy klipsem za pasek słupki pod stopami figurki

Awatar użytkownika
lunatykuku
Użytkownik wspierający
Posty: 238
Rejestracja: 03 lis 2016, 18:22

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: lunatykuku » 07 mar 2019, 13:31

Ja używam starych pojemników po farbach (najlepsze stare citadele- ośmiokątne słoiczki) i blu-tacu. Przy dużych ilościach figurek jakie maluję (czasem i po 15-20 naraz) inwestowanie w profesjonalne trzymadełka to trochę strata pieniędzy. Do dużych modeli używam osłonek od farb w sprayu, albo mocuję na bt albo wiercę otworki i trzymam na pinach (czasem podklejam bt od spodu dla lepszej stabilizacji).

Awatar użytkownika
DEyON
Użytkownik wspierający
Posty: 113
Rejestracja: 07 sty 2018, 17:10
Lokalizacja: Kraków/Tarnów
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: DEyON » 08 mar 2019, 20:18

Cześć, zamówiłem przez wszystkich tak chwaloną lampę vtlamp6 ale coś lata w środku kiedy się rusza lampą, oddaje od razu lampę, przychodzi nowa i to samo... Może to normalne, że coś lata? Dźwięk jakby w środku obudowy byłą jakaś śruba i się przesuwała wraz z przechylaniem.

Awatar użytkownika
rattkin
Użytkownik wspierający
Posty: 5564
Rejestracja: 24 maja 2013, 15:00
Lokalizacja: Poznań
Has thanked: 2 times
Been thanked: 14 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: rattkin » 08 mar 2019, 20:35

Moim patentem jest plastelina na niewielkim denku od słoika. Denko mogę wygodnie trzymać i obracać, czy nawet sobie gdzieś zamocować.
TOP 10 | Kolekcja
Ponad 30 dokonanych transakcji na forum.

Tuminure
Użytkownik wspierający
Posty: 392
Rejestracja: 08 mar 2013, 12:07
Lokalizacja: Gołdap

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Tuminure » 09 mar 2019, 10:55

DEyON pisze:
08 mar 2019, 20:18
Cześć, zamówiłem przez wszystkich tak chwaloną lampę vtlamp6 ale coś lata w środku kiedy się rusza lampą, oddaje od razu lampę, przychodzi nowa i to samo... Może to normalne, że coś lata? Dźwięk jakby w środku obudowy byłą jakaś śruba i się przesuwała wraz z przechylaniem.
Też tak mam ale nie wnikałem co to.

carlos
Użytkownik wspierający
Posty: 605
Rejestracja: 20 sie 2012, 21:10
Lokalizacja: Głogów
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: carlos » 09 mar 2019, 11:52

"To coś" lata zapewne w świetlówkach (to nic złego). Polecam przerobienie lampy na świetlówki LED. Mi ostatnio w tej lampie padł jeden ze stateczników (przez to jedna ze świetlówek zawsze lekko migała).
Była jeszcze na gwarancji, ale postanowiłem ją przerobić i żałuję, że nie zrobiłem tego wcześniej. Polecam takie rozwiązanie. :)

Awatar użytkownika
DEyON
Użytkownik wspierający
Posty: 113
Rejestracja: 07 sty 2018, 17:10
Lokalizacja: Kraków/Tarnów
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: DEyON » 09 mar 2019, 15:44

carlos pisze:
09 mar 2019, 11:52
"To coś" lata zapewne w świetlówkach (to nic złego). Polecam przerobienie lampy na świetlówki LED. Mi ostatnio w tej lampie padł jeden ze stateczników (przez to jedna ze świetlówek zawsze lekko migała).
Była jeszcze na gwarancji, ale postanowiłem ją przerobić i żałuję, że nie zrobiłem tego wcześniej. Polecam takie rozwiązanie. :)
Ile kosztuje przerobienie i jak to zrobić?

carlos
Użytkownik wspierający
Posty: 605
Rejestracja: 20 sie 2012, 21:10
Lokalizacja: Głogów
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: carlos » 09 mar 2019, 16:00

Link

Ogólnie chodzi o to żeby odseparowac stateczniki (napięcie musi iść bezpośrednio do swietlówek LED). Nic trudnego.

Koszt to zakup świetlówek. Do tego opaski termozaciskowe, cyna i lutownica (te rzeczy nie są konieczne, ale moim zdaniem warto zrobić to porządnie).

Ja kupiłem te świetlówki:
Link

Świetlówki, które otrzymałem nieco różniły się od siebie rozmiarem (dosłownie o 2-3mm) i musialem trochę spiłować plastiku przy gniazdach, żeby wchodziły bez problemu, ale nie jest to nic trudnego. :)

Awatar użytkownika
DEyON
Użytkownik wspierający
Posty: 113
Rejestracja: 07 sty 2018, 17:10
Lokalizacja: Kraków/Tarnów
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: DEyON » 09 mar 2019, 17:19

carlos pisze:
09 mar 2019, 16:00
Link

Ogólnie chodzi o to żeby odseparowac stateczniki (napięcie musi iść bezpośrednio do swietlówek LED). Nic trudnego.

Koszt to zakup świetlówek. Do tego opaski termozaciskowe, cyna i lutownica (te rzeczy nie są konieczne, ale moim zdaniem warto zrobić to porządnie).

Ja kupiłem te świetlówki:
Link

Świetlówki, które otrzymałem nieco różniły się od siebie rozmiarem (dosłownie o 2-3mm) i musialem trochę spiłować plastiku przy gniazdach, żeby wchodziły bez problemu, ale nie jest to nic trudnego. :)
Tak jakby miał każdy lutownicę leżącą w mieszkaniu :P Do tego bym pewnie coś spalił, brak wiedzy i umiejętności w tym zakresie :) Zwracam lampę bo coś w niej lata, a świeciła i tak bez rewelacji. Pozostanę przy dwóch ledówych żarówkach Philipsa, które dawały mocniejsze światło niż ta lampa, ładne i neutralne, do tego z kloszem ładnie rozproszone i wszystko duuużo taniej :) Myślałem, że ta lampa to będzie jakieś objawienie ale bez przerobienia jej to bez rewelacji i same żarówki LED dawały lepsze efekt.

Awatar użytkownika
rastula
Użytkownik wspierający
Posty: 7488
Rejestracja: 04 sty 2012, 01:02
Lokalizacja: Poznań
Has thanked: 15 times
Been thanked: 15 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: rastula » 09 mar 2019, 17:45

Ja tam jestem zadowolony. Światło z tej lampy to zupełnie inna jakość pracy w mini warsztacie.

carlos
Użytkownik wspierający
Posty: 605
Rejestracja: 20 sie 2012, 21:10
Lokalizacja: Głogów
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: carlos » 09 mar 2019, 20:30

Ja też jestem zadowolony (nawet przed zmianą na LED było super). Pewnie bym tego nie zrobił gdyby ten statecznik nie wysiadł. Testowałem wiele lamp i VTLAMP6 jest rewelacyjna. Nie wiem jakim cudem można stwierdzić, że ona słabo świeci. :)

@DEyON Tak jak Ci napisałem wcześniej... To że coś lata nie jest wadą lampy. To jest "cecha" świetlówek.
Napisałem też, że lutownica nie jest konieczna. Można kable połączyć bez niej (np. taśmą izolacyjną). :)

Awatar użytkownika
zioombel
Użytkownik wspierający
Posty: 983
Rejestracja: 21 wrz 2010, 13:19
Lokalizacja: Wołomin

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: zioombel » 13 mar 2019, 20:51

Możecie mi przybliżyć tematykę lakierowania aerografem? Wystarczy sam lakier wlać czy trzeba go rozcieńczać? Jeśli tak to czym? Woda? Thinner?

Awatar użytkownika
lunatykuku
Użytkownik wspierający
Posty: 238
Rejestracja: 03 lis 2016, 18:22

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: lunatykuku » 14 mar 2019, 10:55

Zależy jaki lakier. Zwykły akrylowy przejdzie bez rozcieńczania przez dyszę 0,2 spokojnie. Valllejo Akrylowo-poliuretanowe (które bardzo polecam, bo błyszczący daje fantastyczne zabezpieczenie) rozcieńczam w stosunku 1:1 z thinnerem mniej więcej.

autopaga
Użytkownik wspierający
Posty: 202
Rejestracja: 29 wrz 2018, 20:27
Lokalizacja: Szczecin/Tanowo
Been thanked: 4 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: autopaga » 18 mar 2019, 15:18

Moje pierwsze figurki, w kolejności w której malowałem, chyba widać progres? Koszmarne jakościowo figurki w stantorini...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
lunatykuku
Użytkownik wspierający
Posty: 238
Rejestracja: 03 lis 2016, 18:22

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: lunatykuku » 19 mar 2019, 11:36

Musisz trochę bardziej rozcieńczać farby. Zawsze lepiej położyć dwie-trzy cieńsze warstwy niż jedną grubą. Podstawy masz dobre, kolory poprawnie nałożone, jakieś podstawowe cieniowanie washem. Popróbuj rozjaśniać bardziej wystające elementy poprzez dodanie do bazowego koloru jaśniejszej farby, pozwoli Ci to uwypuklić szczegóły. Figurki z Santorini wyszły fajnie ;)

autopaga
Użytkownik wspierający
Posty: 202
Rejestracja: 29 wrz 2018, 20:27
Lokalizacja: Szczecin/Tanowo
Been thanked: 4 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: autopaga » 19 mar 2019, 16:23

Zgadza się, zamówiłem też podstawowy aerograf, żeby jednak podkład i bazę strzelać z aerografu, bo w tempie co te figurki malowałem to blood raga w życiu nie pomaluję, no i faktycznie z pędzla zalewa się bardziej szczegóły. Bardzo duża różnica w gęstości jest pomiędzy valejo a cytadelkami. Sprawdzałem już wszystkie 3 podkłady czarny, szary i biały. Z czarnego na pewno zrezygnuję, szary do ciemnych figurek a domyślnie będę leciał białym, bo mam tendencje do zbyt ciemnych figurek widzę. Santorini było z białym podkładem, a szeryf z szarym. Btw. washa też robicie z aerografem czy lepiej pędzlem? Armie do blood raga chcę zrobić monokolorowe, z washem i delikatnymi przecierkami, tylko potwory w full kolor.

Awatar użytkownika
mmag
Użytkownik wspierający
Posty: 712
Rejestracja: 02 lut 2016, 18:08
Has thanked: 22 times
Been thanked: 23 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: mmag » 19 mar 2019, 16:51

Kolejno druga i trzecia figurka pomalowana przeze mnie w życiu... Na warsztat poszły modele z Kingdom Death - a konkretnie to tanie, chińskie recasty, których stwierdziłem, że nie będzie mi żal poświęcić w imię nauki (malowania). Muszę przyznać, że coraz bardziej podoba mi się ta zabawa, chyba wkręcę się w kolejne hobby ;) Jak na pierwsze kroki jestem też całkiem zadowolony z efektów - do wymiataczy mi daleko, ale obawiałem się, że na początek będzie jednak znacznie większa padaka :D

Obrazek

Obrazek

Daetorian
Użytkownik wspierający
Posty: 176
Rejestracja: 03 cze 2016, 09:08
Been thanked: 2 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: Daetorian » 19 mar 2019, 21:54

Spoiler:
jest spoko, na pewno druga i 3 figsa :D ?

Awatar użytkownika
mmag
Użytkownik wspierający
Posty: 712
Rejestracja: 02 lut 2016, 18:08
Has thanked: 22 times
Been thanked: 23 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: mmag » 19 mar 2019, 22:13

Daetorian pisze:
19 mar 2019, 21:54
jest spoko, na pewno druga i 3 figsa :D ?
Tak, choć po nieprzyzwoitej wręcz ilości czasu poświęconego na czytanie i oglądanie wszelkiego rodzaju tutoriali, w tym tego wątku. I choć są one BARDZO przydatne, to jednak niestety widzę, że praktyki nie zastąpią. Kwestie tego ile farbki nakładać, jak grubo, jak mocno rozwodnionej, i czy ten wash nie zepsuje całego efektu, to wszystko trzeba już przećwiczyć samemu, bo widzę, że łatwo jest coś spaprać. No i niestety ręce to mam wrażenie że mi się trzęsą jak staremu alkoholikowi... Czasowo efektywny też raczej (jeszcze?) nie jestem, bo na każdą z figurek poświęciłem z dobre trzy - cztery godziny. Ale będzie lepiej, musi:D

Awatar użytkownika
KamradziejTomal
Użytkownik wspierający
Posty: 601
Rejestracja: 04 kwie 2016, 16:40
Has thanked: 12 times
Been thanked: 4 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: KamradziejTomal » 20 mar 2019, 09:47

No i niestety ręce to mam wrażenie że mi się trzęsą jak staremu alkoholikowi... Czasowo efektywny też raczej (jeszcze?) nie jestem, bo na każdą z figurek poświęciłem z dobre trzy - cztery godziny. Ale będzie lepiej, musi:D
Łapki się wyrabiają właśnie od regularnego malowania. Pomaga oczywiście dobra pozycja - figurka na wysokości oczu, prosty kręgosłup i podparte łokcie.

Jedna figurka w cztery godziny to ekspresem :D Ja tyle potrafię jeden kolor nakładać a jakby zacząć tak glazy robić...

Awatar użytkownika
donmakaron
Użytkownik wspierający
Posty: 2251
Rejestracja: 16 kwie 2009, 09:33
Has thanked: 1 time
Been thanked: 12 times

Re: Malowanie planszówkowych figurek

Post autor: donmakaron » 20 mar 2019, 09:53

mmag pisze:
19 mar 2019, 22:13
No i niestety ręce to mam wrażenie że mi się trzęsą jak staremu alkoholikowi...
To można też rozwiązać jak stary alkoholik i pić malując w celu ograniczenia trzęsawicy ;)

ODPOWIEDZ