Arkham Horror: The Card Game / Horror w Arkham: Gra karciana LCG (N. French, M. Newman)

Tutaj można dyskutować konkretnych grach planszowych i karcianych. Każda gra ma swój jeden wątek. W szczególnych przypadkach może być seria gier.
NIE NALEŻY TUTAJ PYTAĆ O ZASADY I KOSZULKI!
Regulamin forum
Na tym podforum można dyskutować konkretnych grach planszowych i karcianych. Każda gra ma swój jeden wątek. W szczególnych przypadkach może być seria gier. Zapoznajcie się z wytycznymi tworzenia tematów.
Tutaj należy pytać o kwestie związane z malowaniem figurek.
TUTAJ NALEŻY PYTAĆ O KOSZULKI!
TUTAJ NALEŻY PYTAĆ O ZASADY GIER!
Phate
Użytkownik wspierający
Posty: 687
Rejestracja: 06 lis 2013, 18:31
Lokalizacja: Poznań
Has thanked: 3 times
Been thanked: 7 times

Re: Arkham Horror: The Card Game / Horror w Arkham: Gra karciana LCG (N. French, M. Newman)

Post autor: Phate » 19 lis 2019, 21:57

Jak oceniacie dodatki standalone ?
Chciałbym coś dokupić do kolekcji ale nie wiem czy jest sens mając tylko CS i Cały cykl Carcossy. Słyszałem, że są dość ciężkie i nie chciałbym aby rozsmarowały mnie/nas po podłodze (głównie staram się grać solo, czasem zdarza się zebrać ekipę w sumie trzech osób - wówczas gramy tylko na kartach które posiadam w kolekcji)

Zorak
Użytkownik wspierający
Posty: 460
Rejestracja: 02 lip 2008, 01:22
Has thanked: 11 times
Been thanked: 11 times

Re: Arkham Horror: The Card Game / Horror w Arkham: Gra karciana LCG (N. French, M. Newman)

Post autor: Zorak » 19 lis 2019, 22:30

Ten nowy Hotel pod wzgledem trudnosci oraz regrywalnosci powinien Tobie pasowac. Jest zdecydowanie łatwiejszy niz Straznicy Otchłani, ciekawy fabularnie oraz mechanicznie.
Horror w Arkham LCG na FB https://www.facebook.com/groups/1656455741348152/
Horror w Arkham LCG na Discord https://discord.gg/YsvzH

arkman93
Posty: 2
Rejestracja: 22 lis 2019, 07:55

Re: Arkham Horror: The Card Game / Horror w Arkham: Gra karciana LCG (N. French, M. Newman)

Post autor: arkman93 » 22 lis 2019, 08:16

Witam. Dopiero zaczynam swoją przygodę z Arkham Horror lcg. Dlatego mam pytanie, które nurtuje mnie jako początkującego. Jeśli zagrałem automatyczną .45 z ręki i mam ją teraz w obszarze atutów Rolanda na planszy, a będę chciał walczyć z wrogiem, to jej zdolność jest aktywowana akcją. Płacę 1 nabój i przechodzę do rozpatrywania jej zdolności (aktywowanej strzałką). To w tym momencie rozpoczyna się test walki. I tutaj moje pytanie, czy jest to test walki, w którym mogę wykorzystać do pomocy dowolną liczbę kart z ręki z odpowiednim symbolem i potem je odrzucić czy dlatego, że używam już tej konkretnej karty (automatycznej .45) to nie mogę w czasie tego testu wykorzystać już innych kart z ręki. Podobnie, jeśli w innym momencie gry skorzystam z latarki, to w tym teście badania, który się aktywuje z tej karty, mogę sobie pomóc kartami atutów czy umiejętności z ręki poprzez wykorzystanie ich symboli i odrzucenie czy nie? I jeszcze jedno pytanie, czy w jednej walce mogę skorzystać z dwóch broni, np. noża i pistoletu? Proszę o pomoc w tych kwestiach.Pozdrawiam.

kamil018
Użytkownik wspierający
Posty: 197
Rejestracja: 22 lis 2015, 10:42
Lokalizacja: Lublin
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: Arkham Horror: The Card Game / Horror w Arkham: Gra karciana LCG (N. French, M. Newman)

Post autor: kamil018 » 22 lis 2019, 08:23

Korzystasz z jednej broni, używasz akcje z jednej karty że strzałką, druga broń to druga oddzielna strzałka.
Tak możesz użyć symboli z kart na ręce i je odrzucić wykonując dowolny test, chyba że inna karta czy zasada specjalna mówi inaczej.
Może również dorzucić się w taki sam sposób to twojego testu drugi i więcej badaczy znajdujących się w tej samej lokacji.
Możesz też w ramach tej akcji korzystać z dowolnej ilości szybkich akcji dopóki stać cię na opłacenie ich kosztu (odwaga w płynie itp) i innych wymagań oraz oczywiście leżą w twoim obszarze gry.

wilecki
Użytkownik wspierający
Posty: 208
Rejestracja: 01 maja 2013, 23:09
Lokalizacja: Arnhem(NL)
Has thanked: 45 times
Been thanked: 15 times

Re: Arkham Horror: The Card Game / Horror w Arkham: Gra karciana LCG (N. French, M. Newman)

Post autor: wilecki » 22 lis 2019, 10:06

kamil018 pisze:
22 lis 2019, 08:23
(...)
Tak możesz użyć symboli z kart na ręce i je odrzucić wykonując dowolny test, chyba że inna karta czy zasada specjalna mówi inaczej.
Może również dorzucić się w taki sam sposób to twojego testu drugi i więcej badaczy znajdujących się w tej samej lokacji.
(...)
Gwoli ścisłości, inni badacze w tej samej lokacji mogą odrzucić tylko jedną kartę, aby pomóc tobie w teście.

arkman93
Posty: 2
Rejestracja: 22 lis 2019, 07:55

Re: Arkham Horror: The Card Game / Horror w Arkham: Gra karciana LCG (N. French, M. Newman)

Post autor: arkman93 » 22 lis 2019, 17:49

Dziękuję za szybką odpowiedź i pozdrawiam.

Skid_theDrifter
Użytkownik wspierający
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2017, 19:53
Has thanked: 3 times
Been thanked: 50 times

Re: Arkham Horror: The Card Game / Horror w Arkham: Gra karciana LCG (N. French, M. Newman)

Post autor: Skid_theDrifter » 26 lis 2019, 03:09

Czas był taki, że rozmawialiśmy, przyszedł weekend listopadowy... i zapomniałem, żeśmy rozmawiali. Cóż powiedzieć? Starość nie radość.
*wink wink*
Trolliszcze pisze:
31 paź 2019, 10:08
Oczywiście zgodzę się, że worek jest tak trudny, jak dotkliwe są konsekwencje porażki - ale jakie znaczenie mają te konsekwencje na poziomie rozgrywki, gdy testy po prostu przestaje się przegrywać (minus przypadkowe macki od czasu do czasu)? Przy obecnej puli kart da się tak wyśrubować statystyki badaczy (szczególnie przy jasnym podziale na role), że Guardian zawsze trafia, a Seeker zawsze podnosi tę wskazówkę.
Nawet powiem więcej: od zarania core setu było tak, że można było sobie powiedzieć: "jeśli będę miał +4, to tylko macki mogą to spartolić,szansa 1 do 16". To jest wpisane w grę od początku. Może ze złymi ludźmi gram, ale nieczęsto zdarza nam się typowe "hail Mary, co będzie to będzie", tylko właśnie wyliczenie tego rodzaju. Co pomaga w takich sytuacjach to efekt z żetonów specjalnych, bo wprowadzają dodatkową warstwę zmiennych które trzeba uwzględnić. Ale w przypadku Ery i Kręgu jest jeszcze coś: wprowadzenie konsekwencji do porażek, które uprzednio nie były nadmiernie bolesne, kolejno unik i badanie (tym samym pokrywamy trio akcji podstawowych - konsekwencja porażki w ataku istniała od początku). Czy to źle? W żadnym razie. Te dwie kampanie zmieniły podejście graczy do podejmowania pewnych testów. Jeśli konsekwencją porażki jest to, że zmarnowałeś akcję, no big deal. Ale jeśli porażka aktywnie popycha cię w przeciwną stronę, to już jest problem. Taka konsekwencja zmusza do głębszej analizy tego, jakich akcji warto się podjąć. Ergo, gra jest trudniejsza. Oczywiście jak się już to raz zrozumie to idzie z górki.

Mówiąc o percepcji ZE i PK, mniej było narzekań na PK niż ZE, choć wydaje się, że poziom trudności jest zbliżony. Mi się wydaje, że przy PK tym, którzy wytrwali, było łatwiej zrozumieć czego się od nich dokładnie oczekuje. I choć mechanika haunted była imo bardziej chamska niż alert, to - jak sam zauważyłeś - odpalała się rzadko.

Oczywiście te sytuacje w której guardian zawsze trafia, a seeker zawsze znajduje wskazówkę to sytuacja idealna i częsta w grach 3-4, gdzie specjalizacja jest silna. Ale już w 1-2 potrafi być różnie jeśli nie pójdzie się w silne podziały. Osobiście najbardziej lubię grać guardianem bo charakterem odpowiada mi jego główna rola. Drugie w kolejności są hybrydy - i jak gramy na dwie hybrydy to już bywa różnie. Czasem bardzo dobrze, czasem marnie.
Trolliszcze pisze:
31 paź 2019, 10:08
Statystyki wrogów wraz z kolejnymi kampaniami nie rosną zauważalnie (jak już wspominałem, w Kręgu po Erze dostrzegłem raczej tendencję odwrotną), nie rosną wartości zasłon.
Atak i unik wrogów oraz wysokość zasłony nie mogą iść za bardzo do góry ze względu na statycznie określone statystyki postaci (4 cechy główne 1-5 + życie i poczytalność 5-9), więc też nie szukałbym rosnącej trudności lub power creepu w tych akurat miejscach. Swego czasu (jakoś około Carcosy) toczyła się dyskusja o tym, że "3 to nowe 2" w odniesieniu do liczby punktów życia wroga, który powinien zostać zabity. Chodziło w tym o to, że samo +1 obrażeń już nie wystarcza w taki samym stopniu, jak uprzednio. Czy to jest power creep? Nie wiem. Ale coś mi się widzi, że nóż tak jak zawsze był najwyżej "okej zapychaczem do czasu pierwszych upgrade'ów", teraz nie znalazłby miejsca nigdzie w moich taliach (z wyjątkiem Yoricka, którego interakcję z nożem uwielbiam). Dowód? Nah. Poszlaka, punkt wyjścia do zbierania danych? Prędzej.
Trolliszcze pisze:
31 paź 2019, 10:08
Wniosek mi się z tego nasuwa taki: jeśli poziom trudności istotnie rośnie, to A) dla graczy lubiących Hard/Expert, bo żetony w worku częściej będą doprowadzać do pechowych porażek i ich konsekwencji; B) dla graczy "przygodnych" (nie chcę użyć słowa: słabszych), którzy nie cyzelują swoich talii i grają na luzie, a zatem mniej efektywnie niż gracze "hardkorowi".
To chyba jeszcze nie obelga, nazwać kogoś słabszym graczem? Grałem sporo ze słabszymi graczami, którzy chcieli pociupać w paramythosową kampanię (ba, sam się wolę klasyfikować jako słabszy gracz, bo wiem, że są ludzie zdolniejsi ode mnie, a próba umiejscowienia się na skali wydaje się de facto bezużyteczna - dość powiedzieć, że wyżej jak standard nie wchodzę). Początek systemu był naprawdę strzałem w 10. Lekkie RPG, ale bez GMa i ze sztywną narracją, żadnego miejsca na "a czy mogę uwieść Przedwiecznego? Rzucam k20!", karcianka, tematycznie, kooperacja z wyłączonym graczem alfa - innymi słowy bajka, tylko taka z mackami i okrutnym losem. Więc tak, miałem okazję zobaczyć to, że właśnie dla takiej grupy zrobiło się mniej wesoło, bo spadła chęć do gry. I nie wiem, do teraz się zastanawiam, czy to było nieuniknione z czasem.
Trolliszcze pisze:
31 paź 2019, 10:08
Za tym idzie kolejny wniosek: gracz przygodny odczuje wzrost poziomu trudności niezależnie od tego, w którym momencie w dany cykl wejdzie, bo taki gracz tak czy inaczej nie wykorzystuje potencjału pełnej puli kart;
Z uogólnienia które zbudowałeś coś takiego jawi się dość binarnie jako "odczuć/nie odczuć różnicy", bez żadnego stopniowania. Nie wiem, czy to jest właściwy wniosek, szczególnie jeśli moja propozycja mówi o stopniowaniu. Wprowadzałem ludzi z core do Dunwich, oraz z core do Carcosy. ZE tak łoi dupę na starcie, że poprzez nią nie udało mi się wprowadzić w grę ani jednej osoby po core. Nul, zero, pomimo początkowej fascynacji eksploracją i ekwipunkiem. Nawet mogę śmiało powiedzieć, że zabiła zainteresowanie kilku osób, które wcześniej były wkręcone. Możemy sobie powiedzieć, że nie ma żadnej korelacji pomiędzy jednym i drugim, albo że korelacja nie jest równa przyczynie. Ale w takiej sytuacji chciałbym poznać jakieś inne wyjaśnienie tego, co ja paczę - tak prywatnie jak i w Internecie. Idealnie inne, niż "bo to źli gracze byli" - bo przez niemal dwa lata gra była dla nich - aż pewnego dnia przestała być.
Trolliszcze pisze:
31 paź 2019, 10:08
Bardziej niż coraz gorsze konsekwencje, dostrzegam coraz bardziej różnorodne konsekwencje. Inne są te konsekwencje w Erze, inne w Kręgu i inne w Carcosie - ale wszędzie potrafią dokopać tak samo, jeśli się nie jest na nie przygotowanym.
Nie wiem czemu nie chcesz przyjąć, że jeśli konsekwencje są bardziej różnorodne to rośnie stopień skomplikowania, ponieważ trzeba rozważyć szersze spektrum możliwości.

"Rzuć kością - jak wypadnie 6, to dostaniesz cukierka. Jak nie - dostajesz nic"

nie może się równać z

"Rzuć kością - jak wypadnie 6 to dostaniesz cukierka. Jak wypadnie 5 - zarabiasz kopa w zad, jak 4 - ty mi musisz dać cukierka, jak 3 - oddajesz całą kasę z portfela, jak 2 - kasę z portfela i telefon, jak 1 wybijam ci górne jedynki młotkiem".

Nie da się popatrzeć na przykład drugi i powiedzieć: "no tak, ale wychodzi na to samo - albo dostajesz cukierka albo nie. Pozostałe opcje to tylko różnorodne konsekwencje". No, my homie. Nawet jeśli możesz nagiąć Wszechświat do swej woli i zagwarantować 93% szansę na cukierka, nie ma opcji żebyś się nie zastanawiał, czy masz w lodówce jogurcik pitny na wypadek, gdybyś jednak stracił zęby, albo czy możesz sobie pozwolić na oddanie cukierka, obolały zad lub pożegnanie z gotówką. Przez długi czas porażki pewnych akcji nie niosły negatywnych konsekwencji - jeśli z czasem je zyskały, to z przykładu pierwszego znaleźliśmy się w drugim. Jak to nie jest wyższy poziom trudności, to ja jestem piękna panna z jeziora rozdająca miecze każdemu łachudrze, który się napatoczy.

Awatar użytkownika
Trolliszcze
Użytkownik wspierający
Posty: 4240
Rejestracja: 25 wrz 2011, 18:25
Has thanked: 29 times
Been thanked: 306 times

Re: Arkham Horror: The Card Game / Horror w Arkham: Gra karciana LCG (N. French, M. Newman)

Post autor: Trolliszcze » 26 lis 2019, 08:43

Przypomnę jednakowoż, że samemu wzrostowi poziomu trudności nie zaprzeczałem - stwierdziłem jedynie, że przeskok jest widoczny pomiędzy Dunwich i Carcosą, ale pomiędzy kolejnymi kampaniami (Carcosa - Era - Krąg - prawdopodobnie xD Pożeracze) już go nie widać, widać jedynie wyraźnie inne rozłożenie akcentów. Zgodziłbym się co do całości wymowy Twojego postu, gdyby wraz z kolejnymi kampaniami dochodziło do spiętrzenia tych negatywnych efektów, ale tak nie jest, bo jedne efekty zastępują inne. W Erze mamy eksplorację, ale nawiedzonych lokacji już nie, więc gra nie karze za porażki w badaniu. Z kolei Krąg karze za badanie, ale odeszła eksploracja, wrogowie wydają się też łatwiejsi, kary są często odłożone w czasie (w kontraście do Ery, gdzie kary są przeważnie in your face). W Pożeraczach nawiedzenia już nie ma, za to jest rój i inne rzeczy... Nie jest więc tak, że w podstawce wynik 6 na kości daje cukierka, w Dunwich robi coś też 5, w Carcosie 5 i 4, w Erze 5, 4 i 3... Poziom skomplikowania w mojej ocenie od pewnego czasu jest w miarę stały, zmieniają się wyłącznie efekty tych zmiennych, co wymusza inne podejście.

Choćby osławiona Era - pograłem ją na tyle dużo, że mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że ona nie była dla nas - w grupie 2-osobowej i na solo - trudniejsza od innych kampanii (EDIT: Po cs i Dunwich, rzecz jasna), kiedy się już dostosowaliśmy do jej wymogów. Być może Wam zabrakło nieco zdolności adaptacji? Być może po dość podobnym schemacie gry pierwszych kampanii (cs, Dunwich, Carcosa) za bardzo ulegliście starym przyzwyczajeniom, przekonani, że nie ma żadnego powodu zmieniać tego, co się dotąd sprawdzało? Być może w Waszym przypadku lepszym pomysłem byłoby obejrzeć jeszcze raz Indianę Jonesa i poszukiwaczy zaginionej arki, jeśli po jednej porażce w kampanii składaliście broń. Klimat podobny, a nerwów mniej ;)

Skid_theDrifter
Użytkownik wspierający
Posty: 464
Rejestracja: 25 mar 2017, 19:53
Has thanked: 3 times
Been thanked: 50 times

Re: Arkham Horror: The Card Game / Horror w Arkham: Gra karciana LCG (N. French, M. Newman)

Post autor: Skid_theDrifter » 27 lis 2019, 08:27

*Przygląda się końcówce posta*
Ah, das ist ein dowcip! Bardzo lustig, herr Trolliszcze!
Trolliszcze pisze:
26 lis 2019, 08:43
Zgodziłbym się co do całości wymowy Twojego postu, gdyby wraz z kolejnymi kampaniami dochodziło do spiętrzenia tych negatywnych efektów, ale tak nie jest, bo jedne efekty zastępują inne.
Od Ery. Ta zmienna o której mówisz: podmiana i wymaganie adaptacyjności, jest od Ery. Co by znaczyło że Era jest t...? Nie...?

Z moich obserwacji spodziewam się tego, że Pożeracze będą łatwiejsi ze względu na feedback po Erze, który przypadałby na czas powstawania piątego cyklu. Zobaczymy czy mam rację czy spektakularnie się mylę - wrócimy do tego zagadnienia za pół roku.
Trolliszcze pisze:
26 lis 2019, 08:43
Być może Wam zabrakło nieco zdolności adaptacji? Być może po dość podobnym schemacie gry pierwszych kampanii (cs, Dunwich, Carcosa) za bardzo ulegliście starym przyzwyczajeniom, przekonani, że nie ma żadnego powodu zmieniać tego, co się dotąd sprawdzało?
Źle do tego podchodzisz. Jako gracz LotRa jesteś przyzwyczajony, że scenariusz wymaga intencjonalności w budowie pod konkretne warunki. To jest okej. Jeśli do gry natomiast podchodziłeś przez półtora roku jak do RPG-lite (i co ważne - gra nie karała Cię za to), to ważniejsze było konstruowanie pod badacza, nie pod kampanię. Cała oprawa zachęcała do tego, żeby robić wszystko po swojemu, bardziej tematycznie. I do Carcosy moim zdaniem tak się dało, choć były i trudniejsze momenty (Where Doom Awaits z niską inteligencją było bardziej nerwowe niż normalnie). Od trzeciego cyklu zaczął się większy nacisk na to, żeby odczytać, czego gra od Ciebie oczekuje. A to jest skok poziomu trudności - i po dwóch cyklach w innym stylu było nieintuicyjne. Od początku grania w AH LCG specjalizuję się w tworzeniu talii które nazywam "leading the blind". O co w nich chodzi to nadrabiać słabości innego gracza, mechaniczne lub budowy talii. Od Ery również zmniejszyła się możliwość odrobienia strat za innych graczy. To nie jest problem tego, że ktoś się nie może przestawić, przystosować do nowych warunków. Chodzi o żal, że to jest obrany kierunek rozwoju, który coś tam utrudnił, co było dla pewnej grupy graczy ważne. Niektórzy nie mogli się przestawić i odpadli.

Może to specyfika tego nad czym pracuję od pewnego czasu wpływa na moją perspektywę względem sytuacji. Zajmuję się od kilku lat problemem accessibility w różnych dziedzinach życia. Nie rozważam wszystkich aspektów dostępności gier, bo już jest ktoś w planszówkowym światku, kto się tym zajmuje (choć nie podzielam wielu osądów jakie tam są), ale mimowolnie myślę o takich rzeczach. Z takiej strony patrząc można by wysnuć tezę, że Era ma wkomponowaną barierę kognitywną, która odsiała jakiś procent graczy (i nie mówię tu o osobach niepełnosprawnych - problem accessibility dotyczy de facto wszystkich). Tu jest nawet gorzej, bo to wygląda tak, jakby podjazd dla wózka był wcześniej, a od Ery już nie, że się tak posłużę metaforą pokrewną. Z mojej perspektywy rozwiązaniem takiego problemu nie jest wysłanie tych odsianych na seans filmowy, tylko usunięcie bariery.

Awatar użytkownika
Trolliszcze
Użytkownik wspierający
Posty: 4240
Rejestracja: 25 wrz 2011, 18:25
Has thanked: 29 times
Been thanked: 306 times

Re: Arkham Horror: The Card Game / Horror w Arkham: Gra karciana LCG (N. French, M. Newman)

Post autor: Trolliszcze » 27 lis 2019, 10:16

Skid_theDrifter pisze:
27 lis 2019, 08:27
Od Ery. Ta zmienna o której mówisz: podmiana i wymaganie adaptacyjności, jest od Ery. Co by znaczyło że Era jest t...? Nie...?
A ja jednak będę utrzymywać, że od Carcosy. Carcosa też ma swoje specyficzne wymogi, być może w swoich efektach bardziej subtelne, ale dla ogranego gracza zauważalne. To Carcosa zaczęła się od jednego z najtrudniejszych pierwszych scenariuszy, jakie się dotąd ukazały, szczególnie dla mniejszych grup i graczy solowych (powracający Emisariusz potrafi zmiażdżyć niejednego badacza, który nie zaczyna z arsenałem dobrych broni). To Carcosa potrafi zakończyć zabawę już na etapie połowy kampanii w, z kolei, jednym z najbardziej klimatycznych scenariuszy, jakie zostały stworzone (IMO). Podstawowym wymogiem Carcosy, który wcześniej nie był aż tak krytyczny (widać to właśnie na przykładzie Unspeakable Oath), stała się mobilność. Carcosa ma cały szereg upierdliwych kart, które wymagają poświęcenia dwóch akcji, żeby się ich pozbyć (wiele kart Hidden czy absolutnie druzgocący kaftanik dla klas, które lubują się w przedmiotach - czyli właściwie wszystkich prócz Mistyków). To w końcu w Carcosie znalazły się jedne z największych - jeśli chodzi o przestrzeń - scenariuszy, które mocno premiują karty takie jak Elusive (szczególnie w połączeniu ze wspomnianymi kartami wymagającymi zmarnowania wielu akcji).

Jej odbiór nie był jednak tak negatywny jak Ery, bo utrzymany został paradygmat CS-a i Duwnich (złamany właśnie w Erze): wola zdaje testy z talii Mitów. Przypomnę jednak, że już w CS-ie ukazał się niejaki Skids, do dziś uważany za jednego z najsłabszych badaczy przez swoją niską bazową wolę i nie najwyższą poczytalność. Opowieści o tym, że przed Erą AH to był taki RPG-lite należałoby, moim zdaniem, między bajki włożyć. Zapraszam na wycieczkę właśnie Skidsem po Paryżu i okolicach - gwarantuję, że nie będzie to wesoła przygoda. Zresztą, już CS nie był wcale wycieczką krajoznawczą - nie znam nikogo, kto od wejścia radziłby sobie z tą krótką kampanią z zamkniętymi oczami. Tyle że to tam ustalił się ten początkowy paradygmat, który wszyscy mieli (a niektórzy wciąż mają) z tyłu głowy: wola zdaje testy z talii Mitów. I trwało to właśnie do Carcosy, co zapewniło graczom łagodniejsze wejście w tę kampanię, pomimo faktu, że nie jest ona wcale łatwiejsza od Ery (co jednak uwidocznia się dopiero wtedy, gdy gracze podejdą do Ery właściwie przygotowani). Do tego dochodzi jeszcze drugi paradygmat, także aktualny aż do Carcosy: lepiej walczyć niż się wymykać.

Jeśli więc można względem Ery czynić jakiś zarzut, to wcale nie taki, że jest zbyt trudna, ale że zmieniła zbyt dużo jednocześnie, po tym, jak poprzednie cykle pozwoliły graczom umościć się wygodnie w pewnej strefie komfortu (choć trzeba zauważyć, że już instrukcja do Ery w sekcji "Vengeance" lojalnie ostrzega: "it is generally a good idea to avoid accruing Vengeance points whenever possible"; z drugiej strony, fakt, trzeba przynajmniej raz kampanię przegrać, żeby wiedzieć, jak tego Vengeance skutecznie unikać). Że natomiast w tę stronę poszedł rozwój gry, to nie było chyba zaskakujące nie tylko dla graczy LotRa, ale dla graczy karcianek od FFG w ogóle. To chyba dość wyraźny schemat w ich karciankach i spodziewam się, że np. z Marvelem będzie podobnie: CS i pierwszy cykl to nauka podstawowych mechanik, a od drugiego pełnego cyklu zaczną serwować przeróżne mechaniki i utrudnienia specyficzne dla danego cyklu i wymagające adaptacji.
EDIT: A może nawet bardziej niż karcianki mam też na myśli ich planszówki? Podobnie było np. ze Znakiem starszych bogów: pierwszy dodatek to more of the same, od drugiego znaczny skok poziomu trudności i specyficzne mechaniki dla każdego dodatku. Mógłbym pewnie wskazać podobny schemat także w innych ich planszówkach. W każdym razie - niezależnie od tego, jakie jest źródło tego przekonania - było to dla mnie, fana gier FFG, coś spodziewanego.

c08mk
Użytkownik wspierający
Posty: 1856
Rejestracja: 02 sie 2013, 16:24
Lokalizacja: Rzeszów
Has thanked: 20 times
Been thanked: 49 times

Re: Arkham Horror: The Card Game / Horror w Arkham: Gra karciana LCG (N. French, M. Newman)

Post autor: c08mk » 02 gru 2019, 21:05

A tera coś dla odmiany: Barkham Horror. Tym razem wygląda na to, że to nie fejk. :lol:

Phate
Użytkownik wspierający
Posty: 687
Rejestracja: 06 lis 2013, 18:31
Lokalizacja: Poznań
Has thanked: 3 times
Been thanked: 7 times

Re: Arkham Horror: The Card Game / Horror w Arkham: Gra karciana LCG (N. French, M. Newman)

Post autor: Phate » 04 gru 2019, 21:29

Próbowaliście może grać w HwA LCG za pośrednictwem Tabletop Simulatora ? Podobno jakoś można ale nie miałem z tą platformą nigdy do czynienia.
MOże ktoś przybliżyć temat ? Tam się jakoś też kupuje pojedyncze Mythos Packi i Deluxy czy całe cykle od razu ? Można grać solo ?

Onishin
Posty: 42
Rejestracja: 23 kwie 2016, 09:22
Been thanked: 1 time

Re: Arkham Horror: The Card Game / Horror w Arkham: Gra karciana LCG (N. French, M. Newman)

Post autor: Onishin » 04 gru 2019, 22:41

Wersja na Tabletop jest fanowskim modem. Wiec jest tylko na tyle dobra na ile konkretny mod został prawidlowo zlozony. W zwiazku z tym jest darmowa, chociaz kwestie legalnosci takiego rozwiazania sa dla mnie niejasne. W kazdym razie brat gral i zachwalal, mowiac ze duzo fajniej sie to wszystko organizuje, scenariusze sa prekonfigurowane w odpowiednich modach (nie trzeba do nich kart i żetonów rozkladac). Jak ostatnio sprawdzalem polskojezycznej wersji nie bylo.
Mody/stoly do tabletop zwyczajowo nie pilnuja zasad gry i ich przestrzegania. To ty sam jestes za to odpowiedzialny, jak w planszowce. W zwiazku z tym mozesz grac tak naprawde jak chcesz, czy solo, czy z wieloma osobami, czy niezgodnie z regulami. Nic nie stoi na przeszkodzie, zeby do rozgrywki dorzucic karty z zupelnie innej gry (mimo ze moze to nie miec sensu).
Najprawdopodobniej kotos juz stworzyl moda, ktory zawiera wszystkie karty z wszystkich dodatkow, ale czasami maja inne podejscie przy robieniu modow ddo Tabletop. Po prostu robia osobny mod z paczka kart z dodatku, ktory sie impottuje do wczesniej zaladowanego stolu z podstawowa wersja gry. Zreszta tak ludzie robia mody, zbieraja na jeden stol/mod wszystko co im pasuje lub jest zwiazane z gra zapisuja jak kolejny mod i wrzucaja jako nowy.

Awatar użytkownika
ColoradoR
Posty: 1
Rejestracja: 09 sie 2019, 12:11

Re: Arkham Horror: The Card Game / Horror w Arkham: Gra karciana LCG (N. French, M. Newman)

Post autor: ColoradoR » 05 gru 2019, 00:25

Granie na Tabletopie jest dosyć popularne, jest sporo osób na facebookowiej grupie HA:LCG, które grają dosyć regularnie. Myślę, że znajdziesz tam odpowiednie tematy i dyskusje.

Sarseth
Użytkownik wspierający
Posty: 732
Rejestracja: 22 kwie 2016, 10:31
Has thanked: 32 times
Been thanked: 28 times

Re: Arkham Horror: The Card Game / Horror w Arkham: Gra karciana LCG (N. French, M. Newman)

Post autor: Sarseth » 05 gru 2019, 08:34

Phate pisze:
04 gru 2019, 21:29
Próbowaliście może grać w HwA LCG za pośrednictwem Tabletop Simulatora ? Podobno jakoś można ale nie miałem z tą platformą nigdy do czynienia.
MOże ktoś przybliżyć temat ? Tam się jakoś też kupuje pojedyncze Mythos Packi i Deluxy czy całe cykle od razu ? Można grać solo ?
Jest grupa kilku osób co gra co tydzień lub co dwa właśnie w AH na TTSie. Ale potrzebny będzie Ci do zgadania się z nimi messenger.
Też grałem z nimi chwilę ale przestałem na ten moment. Mimo to czasem solo preferuję zagrać na TTSie niż na żywym stole - bo szybciej i jest zapis ;) A stół dalej pusty lub z inną grą.
Rebel 6% (trójmiasto)

ODPOWIEDZ