Strona 1 z 2

jak grają dzieci

: 16 lip 2009, 22:06
autor: SeeM
Wczoraj na świetlicy rozkładam Cytadelę. Jasio (jeszcze przedszkolak) marszczy brwi i wywijając palcem krzyczy na brata:
- A jak mi dzisiaj znowu zabijesz mojego złodzieja, to cię normalnie zabiję!
Brat:
- Ale nie wiedziałem, że ty masz złodzieja, to nigdy nie wiadomo.
Jasio:
- Wiedziałeś! - i w przybliżeniu - Ale teraz to nic mi nie zrobisz i cię zabiję! HAHAHAHAHA!

Zaczynamy grę i oczywiście król Jasio w pierwszej turze leży w trumnie. Oczy wybałuszone, zęby zacisnął, ale nic. Ale jak go potem brat okradł, to ganiali się po całej świetlicy. Najlepsze są teksty (z przytulaniem) w stylu: "Nie zabijaj mnie! Jesteś moim bratem!", albo jak ma zabójcę/złodzieja, to wszyscy chórem: "Kró-la! Kró-la! Kró-la!...", czy tam innego, zależy kogo nie ma akurat w grze. Ale czasem się zorientuje i powoli myśli przeglądając instrukcję. Są emocje, bo gra zupełnie nieprzewidywalnie.

Fajnie się też montuje sojusze z dziećmi w Ryzyku. Na przykład:
- Dobra, wycofam ci się z Europy, ale nie pozwól mu zająć Grenlandii i przy jakiejś okazji go przyatakuj w Ameryce.
- Ale ja mam z nim sojusz.
- To wolisz z nim sojusz, czy Europę?
No i się zamyślił. Mina sojusznika bezcenna.

Przy Carcassonne, oprócz punktacji za budowanie, powinien być osobno tor przysług i złośliwości, żeby było wiadomo kto bardziej pomógł. A tak jak wyciągnie rzadki element miasta, to jest licytacja: "A ja tu ci pomogłem, i tu!". No i oczywiście przy Magii i Mieczu nieśmiertelne: "Ro-pu-cha! Ro-pu-cha!" I szał radości jak wypadnie jedynka. Potem opowiadamy sobie, że jak stracił turę, to znaczy że wpadł do dołka, albo wygrzewa się na kamieniu. Fajna jest też jedna mała Ola - nie lubi przegrywać. Patrzy się na mnie, smutno się uśmiecha i przez zęby "Może to się nie liczyć?".

Nie mogę tylko zrozumieć, czemu starsi wychowankowie (mają pod 18-tkę) tak się wydzierają przy Memory.

Macie jakieś spostrzeżenia co do sposobu i stylu gry dzieci? Ogólnie mi jest idealnie, bo mam pod opieką jednocześnie na tyle dużych, żeby zależało im na wygranej, i na tyle małych, żeby nie traktowali gry bardzo serio.

Re: jak grają dzieci

: 17 lip 2009, 05:47
autor: folko
U mnie był taki czas, kiedy córki zawsze grały przeciwko sobie... to było aż nudne ;-)

Re: jak grają dzieci

: 17 lip 2009, 09:53
autor: mst
Uwielbiałem jak w Owczym Pędzie mój 7/8-letni syn ogrywał znajomych dorosłych cały czas przemawiając do swoich owieczek. :)

Re: jak grają dzieci

: 17 lip 2009, 10:50
autor: Don Simon
SeeM - swietna relacja; uprasza sie o kolejne anegdoty :)

Re: jak grają dzieci

: 17 lip 2009, 16:58
autor: SeeM
Don Simon pisze:SeeM - swietna relacja; uprasza sie o kolejne anegdoty :)
No to dzisiaj złapali Dominion Madness. A dokładnie to zaczął jeden Patryk:
- Nauczy mnie pan grać w Dominiona? Już teraz Dominion? Ale miał pan mnie nauczyć grać w Dominiona. itd...
Zaczyna się moja kolejka i zagrywam wioskę. Reszta:
- O nie!
Norbert:
- Dobra, to ja idę spać. - i położył głowę na stole.
- Norbert wstawaj, szpieg.

Najlepszy jest Marcin. Ma z 8 lat i drugi dzień grę widzi na oczy. Zaczyna się jego kolejka, wstaje (lepiej mu się myśli) i na cały głos, prawie krzyczy:
- WIOSKA: JEDNA KARTA, DWIE AKCJE. WIOSKA: JEDNA KARTA, TRZY AKCJE. SALA OBRAD: CZTERY KARTY... NO BIERZCIE PO JEDNEJ KARCIE!... JESZCZE DWIE AKCJE. [...]

Za pierwszym razem wybrałem do gry takie karty, że wygrany miał wynik 0 punktów. Drugą partię zaplanowałem bardziej pokojowo, ale nie dało rady: "Dlaczego nie ma milicji? Milicja jest lepsza niż... (patrzy na stół) drwal jakiś.".

Chyba Folko masz rację - dzieci potrzebują rywalizacji. Z gier gdzie interakcji prawie nie ma, potrafią zrobić jatkę.

Re: jak grają dzieci

: 20 lip 2009, 12:32
autor: Tommy
bardzo fajne te anegdoty z dzieciakami - gdyby tylko były tutaj "kciuki" żeby móc komuś dać....

Re: jak grają dzieci

: 20 lip 2009, 19:09
autor: SeeM
Jak się podoba, to mogę "poblogować" trochę.

Dzisiaj uczyłem dzieci jak grać w Cytadelę. Ale nie tego, co robią postacie i jak się kupuje dzielnice, bo to już wiedzą - tylko jak grać tak, żebym nie wygrywał. Na przykład (3-osoba partia) Norbert ostatni wybiera druga postać, bierze dwie ostatnie karty i coś mu się pomyliło, bo miał jedną:
- Coś tu nie tak.
- Druga postać jest na stole. - pokazałem palcem.
- A no tak... I tak mi to nie nie dało.
Patrzę na jego karty dzielnic i mówię:
- Czyli nie ma biskupa, ani generała.
- :) - ten uśmiech powiedział wszystko.

Zwłaszcza można ich poznać, kiedy biorą zabójcę, albo złodzieja. Zaciskają pięści, patrzą się na wszystkich z po kolei i robią (każdy po swojemu) bojowe gesty rękoma. Ewentualnie oglądają jakie karty mają przeciwnicy, potem patrzą na swoją postać i krzywo uśmiechają. Od razu wiadomo kto w tej turze oberwie.

Re: jak grają dzieci

: 21 lip 2009, 00:56
autor: WRS
A mnie zaskoczył mój sześcioletni Skarb.
Graliśmy w Tamska. Jakoś takoś od razu zauważył, że to dość podobne do Hej! To moja ryba! - tylko, że na odwrót ;)
No i teraz - dzięki tej spostrzegawczości gramy na przemian (na tej samej planszy!) w obie te gry, oszczędzając na rozkładaniu pierścieni.

Re: jak grają dzieci

: 23 lip 2009, 14:44
autor: Browarion
Tommy pisze:bardzo fajne te anegdoty z dzieciakami - gdyby tylko były tutaj "kciuki" żeby móc komuś dać....
zgadzam się!
<kciuk w górę>

Re: jak grają dzieci

: 23 lip 2009, 22:09
autor: Veridiana
a ja tych anegdot nie łapię. jakiś taki strumień świadomości :?

ale pisz pisz :)

Re: jak grają dzieci

: 24 lip 2009, 17:13
autor: SeeM
Dzisiaj było Carcassonne. Doszedł nowy gracz Bartek (przedszkolak), który załapał zasady, ale z wygrywaniem jeszcze ma kłopoty. Zaczyna się jego kolejka. Całą reszta mówi na raz mniej więcej to:
- Tu mi pomóż! Ja ci będę zawsze pomagał. Nie, tu nie pasuje. Tak obróć i będzie dobrze pasować!
No to tłumaczę mu, żeby pomagał sobie, bo nie zbierze żadnych punktów. Postawił swojego puzzla i pytam:
- Ludzik?
- Nie! Pan jest niesprawiedliwy! On już umie w to grać!
Skończyło się kompromisowym rozwiązaniem. Po prostu wszyscy mieliśmy zakaz odzywania się w czasie jego kolejki. Mogłem tylko spytać "Koniec?" i dopiero układać swój kawałek. I wszystko w normie:
- Tutaj! Tu pasuje.


Była też Cytadela i również Bartek się uczył. Na początku miał kłopoty z nie zdradzaniem swojej postaci i gadaniem jakie postacie ma na ręce do wyboru. Musieliśmy tasować jeszcze raz i reszta dzieci się wkurzała:
- Dobra! Koniec. Oddajesz koronę.
W tym momencie Bartek ją złapał w obie ręce jakby co najmniej swojego PSP bronił, zabrał ze stołu i krzyczy:
- Nie-e!!
- To jeszcze raz i tracisz pieniądze!
- Nie-e!!
Nauczyłem go mówić "smerf" po wyborze postaci, dzięki czemu uspokajał się i trudno było zgadnąć co wziął. Ale potem już się nauczył o co chodzi i po wybraniu postaci gadał bez sensu, że ma dwóch królów, zbójcę i wszystkich na raz, a pan to na pewno bierze biskupa.

W innej sytuacji stracił 5 kart dzielnic za jedną, bo magik mu zabrał. I się zaczęła licytacja:
- Niee noo! To ja zabijam magika!
- Przecież nie masz zabójcy, ha-ha!
- Ha-ha! To w następnej kolejce zabijam wszystkie twoje postacie.
Niestety nie pamiętam dalszych tekstów, bo zacząłem starać się nie śmiać. Nie udało się...

Re: jak grają dzieci

: 04 sie 2009, 11:41
autor: elayeth
A ja tez zazwyczaj gram ze swoimi dzieciakami i jest czesto kupa smiechu. :D

Sparafrazuję pewną reklamę:

1. Zobaczyć 9 latka z rekami uniesionym wysoko ponad głowę przed decydującym rzutem o zwycięstwo w Memoir'44 i szyderczym uśmieszkiem - bezcenne

2. Zobaczyc minę dziwczynki (6 lat) walczacą ze swoim sprzeciwem wobec dorosłych (nota bene - skąd to się bierze?), a posłuchaniem sugestii dotyczacej postawienia osady (Osadnicy) jednak we wskazanym życzliwie miejscu - bezcenne

3. Wybuch śmiechu wspólgrających dzieci po rozpadnięciu się mojego statku na 2 części w Galaxy Trucker - bezcenne

Wszystko inne … mnie już nie zdziwi. :wink:

Re: jak grają dzieci

: 04 sie 2009, 11:48
autor: mst
Z wczorajszej partii Wits&Wagers: umiejscowienie daty śmierci Ritchie Valensa w XIw., określenie udziału banknotów 1$ w całej ilości drukowanych przez USA na >500% :wink:

Re: jak grają dzieci

: 05 sie 2009, 11:27
autor: jax
mst pisze:Z wczorajszej partii Wits&Wagers: umiejscowienie daty śmierci Ritchie Valensa w XIw.,
Do momentu przed chwilą nie też nie miałem pojęcia któż to taki. Sądzę że mógłbym go umiejscowić w XIw ;)

Re: jak grają dzieci

: 05 sie 2009, 12:11
autor: mst
W treści pytania była mowa o tym, że zginął w katastrofie lotniczej. :twisted:

Re: jak grają dzieci

: 05 sie 2009, 12:18
autor: Dominusmaris
Ikar zginął w katastrofie lotniczej w XI (+/-)wieku...p.n.e. ;)

Re: jak grają dzieci

: 25 sie 2009, 14:13
autor: macike
Ostatnio moje dziecię zagrywa się Polowaniem na robale. Niedawno, 'zaniepokojony' odgłosem turlanych kostek zajrzałem do pokoiku dziecięcego. Dziecię ma przed sobą rozłożone robale i turla kostkami. Na pytanie: co robisz? odpowiedziało:
- Ćwiczę. :D

PS
Ćwiczyło skutecznie, bo następnego dnia zostałem pojechany 18:2. :lol:

Re: jak grają dzieci

: 03 paź 2009, 20:22
autor: SeeM
Wczoraj pewien Norbert mnie zabił. Gramy w Dominiona i zastanawiamy się kto zaczyna. Ustalamy, że najmłodszy:
- Ja jestem z (chyba) lipca, a Patryk ze (chyba) stycznia.
No to ja się cieszę:
- A ja jestem z grudnia, ja zaczynam.
- Nie, pan się nie liczy, bo pan ma ze trzydzieści parę lat... albo dwadzieścia.

Re: jak grają dzieci

: 04 gru 2009, 11:47
autor: Owczy
Uśmiałem się z dzieciaków :)
I przypomniało mi się jak kiedyś z żoną prezentowaliśmy Talisman w Zabrzu i grał z nami taki chłopaczek mały, który bardzo chciał zabić postać mojej żony. W pewnym momencie ja zakończyłem ruch na polu mojej żony, po czym młody krzyczy:
- Zabij ją, zabij!!!!! - na co moja żona z morderczym wzrokiem w moją stronę
- Jak mnie zabijesz to policzymy się w domu!
Chłopaczek popatrzył na nas zrobił dziwną minę i za nic w świecie nie mógł pojąć o co chodzi. Natomiast reszta graczy, trochę starsza, płakała ze śmiechu obserwując całą sytuację.
:)

Re: jak grają dzieci

: 06 gru 2009, 21:28
autor: Korzeń
Tak czytam i czytam o tych dzieciakach i jak potrafią zmasakrować każdą grę, wprowadzić interakcję, gdzie jej nie ma:)
I pomysł mi wpadł.
Muszę sobie zmontować z takich ośmiolatków ekipę do testowania prototypów. Z tego co piszecie maluchy są kompletnie nieprzewidywalne.
Przy testach o to właśnie chodzi:)

PS. Przed chwilą żona zajrzała mi przez ramię. Popukała się w czoło i oświadczyła, że ona na montowanie ekipy małoletnich testerów się nie pisze:)

Re: jak grają dzieci

: 07 gru 2009, 15:14
autor: macike
Korzeń pisze:PS. Przed chwilą żona zajrzała mi przez ramię. Popukała się w czoło i oświadczyła, że ona na montowanie ekipy małoletnich testerów się nie pisze:)
Musi montowanie nie spodobało jej się tak bardzo, jak Tobie. :twisted:

Re: jak grają dzieci

: 23 lut 2010, 12:43
autor: Banan2
Witam !
Podczas jednego z spotkań na naszym planszówkowym kółku dwie siedmiolatki (I klasa) po zagraniu w Ingenious usiadły do Samuraja. Pod koniec rozgrywki usłyszałem coś następującego:
- Proszę pana, a ta gra (Samuraj) jest bardzo podobna do tej poprzedniej (Ingenious) !
Muszę przyznać, że szczęka mi lekko opadła.
Pozdrawiam

Re: jak grają dzieci

: 26 mar 2010, 16:38
autor: kobra
Fajne są te anegdotki o dzieciakach. Szkoda, że temat w zasadzie upadł. Ja na pierwsze rozgrywki z moim synem muszę jeszcze chwilę poczekać :( Aczkolwiek jestem mile zaskoczona, że już z przedszkolakiem da się pograć w dorosłe gry.

Re: jak grają dzieci

: 07 lip 2010, 22:52
autor: Pastorkris
Największe zdziwienie mnie spotkało gdy grywałem z moim siostrzeńcem (12 lat wtedy miał) w Futbol Ligretto. Chłop jest ogółem bardzo flegmatyczny ;) Zdanie potrafi u niego trwać wieki..."YYY,Eee, no ten, yyy..." Ale jeśli chodzi o zagrywanie piłkarzy to prawdziwy z niego demon prędkości :D

Re: jak grają dzieci

: 22 lip 2010, 11:50
autor: Mongea
ze swoimi (5 i 3 lata) gram w pedzace zolwie, starsza mlodszej pomaga... cel gry jasny, zasady rowniez... ale dziecko zaskakuje:

- kluczowe jest dla niej by zaden zolw nie niej nie siedzial, jak pytam dlaczego to:
"wolno lazi bo nic nie widzi" :lol: - i tam na gorze faktycznie sa jakies oczka

a ostatnio jak gralismy z doroslymi (dorosli karty na rece i tajny kolor zolwika), dzieci po swojemu to na koniec gry byl maly zgrzyt: 2 zolwie dotarly na mete razem: moj i corki - wg dzieciecych regul wygrala ona, wg moich ja :) - (ktory zolw na gorze/dole) no wiec zgodnie podzielilismy sie zwyciestwem